Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.​

Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.

Ośrodek Praktyk Artystycznych w Rudzie Kameralnej
Nowa siedziba Teatru Nie Teraz

PARTNER MEDIALNY

ZAPOWIEDZI | PATRONAT MEDIALNY

Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie
prezentuje
7 odcinkowy miniserial „OPOWIEŚCI TEATRALNE”

W tym unikalnym projekcie udział bierze red. naczelny n/portalu.

______________________________

MALOWANE SŁOWEM

Malowane przez: Tomasza Habiniaka

Wiersze autorstwa: Ryszarda Smagacza

REDAKTOR NACZELNY

* * *

 

już

wieczór

 

kończę

kolejny

wiersz

 

chociaż

wciąż

 

stoję

w

progu

 

Ryszard S.

______________________________

* * *

 

nie

recytuję

już

 

swoich

wierszy

 

pod

pomnikiem

Mickiewicza

 

teraz

słuchają

mnie

 

jeno

brzozy

i

ikony

 

z nich

czerpię

siłę

 

na

dalszy

bochen

czasu

 

Ryszard S.

______________________________

Panie

 

nie

dopuść

by

moje

słowa

przerastały

twoją

prawdę

 

Ryszard S.

______________________________

Wahadło

 

wiersz

to taniec

            z

chaosem

w

którym

panuje

porządek

—————————–

wiersze

pisuję

sam

      nie

wiem

jak

i

dopiero

gdy

powstaną

widzę

com

uczynił

———————————

poeta

zawsze

stoi

w

punkcie

wyjścia

co

wcale

          nie

wyklucza

między

planetarnych

rajz

 

Ryszard S.

______________________________

globalna

pandemia

 

ubrała

           nas

w kagańce

na twarzy

i

ostęplowała

nam

         dusze

a

chorzy z

urojenia

lekarze

zamiast

leczyć

wypisują

akty

      zgonu

 

Polska

jeszcze

się broni

 

niczym

Reduta

Ordona

 

przed

           tą

bolszewicką

zarazą

i

nie zginie

póki

          my

żyjemy

 

Ryszard S.

______________________________

* * *

 

jestem

starym 

człowiekiem

 

który woli

 

czytać

i

myśleć

 

pisać

i

milczeć

 

inaczej

 

niż

       nasze 

covidowe

dzieci

 

dla

których

nie ma

      przed

         i po

 

jest teraz



________________________



zaszczep

dziecku

 

bojaźń 

bożą

 

nie

preparat

 

Ryszard S.

______________________________

Poprzedni
Następny

______________________________

Perun:

Z premedytacją nie oglądam TV.

Telewizor u mnie siedzi w pudle już piąty rok. W ten wyjazdowy weekend miałem przykrą przyjemność zapoznać się z repertuarem różnych stacji korzystając z zastanego odbiornika TV. Po takiej przerwie dostrzega się znaczące różnice i niestety regres kultury.
To, co zobaczyłem i posłuchałem tak bardzo mnie przeraziło i tak bardzo mną wstrząsnęło, że obawiam się, że nie dam rady opisać tego odczucia. Przestraszyłem się zdając sobie sprawę z tego jaka masa rodaków jest karmiona szambem.
Do tej chwili mam wykrzywione usta z wielkim niesmakiem po obejrzeniu fragmentów programów informacyjnych, a także popularno-rozrywkowych. To jest kompletne dno szambowozu!!!
Dziennikarze – błaźni, aroganci, klakierzy i ignoranci, którzy kilkadziesiąt lat temu nie zdaliby matury.
Politycy „polemizujący” w TV – takie typy spotykaliśmy w XX wieku w zieleni miejskiej lub w PGR-ach.
Naukowcy – kilku karierowiczów żądnych kasy za udział w reklamach.
Ludzie kultury i sztuki – kompletny brak.
Gdzie się podziały programy, w których wykształceni, z nieprzeciętną inteligencją, kulturalni redaktorzy dawali wzór szlachetnej osobistej i społecznej postawy? Gdzie wywiało autorytety – ludzi nauki, kultury i sztuki?
W zamian mamy głupkowate seriale lub programy, w których zestaw nieokrzesanych prymitywnych i wulgarnych osób, siedząc na kanapie przed TV, żłopiąc piwo i pierdząc, mówi- „ocenia”, co jest fajne, a co niefajne, kształtuje opinię widzów. Ogląda ich podobno 70-90% społeczeństwa, które ma teraz potwierdzenie, że to jak żyją i jak się zachowują jest w porządku (jest OK i COOL!).
SKANDAL!!!  SKANDAL!!!   SKANDAL!!!
Misja kulturalna programów telewizyjnych rozmyła się gdzieś już dawno temu i nie wiadomo, czy powróci.
Jest zgoda społeczeństwa na to wszystko.
Najważniejsze w państwie osoby muszą znać ten stan rzeczy – aprobują to nie wyrażając jakiegokolwiek sprzeciwu.
Ludzie – zróbmy coś z tym, bo intelekt naszego narodu umiera na naszych oczach i na nasze życzenie!
Jesteśmy otumaniani repertuarem TV oraz coraz większą ilością dostępnego oficjalnie i legalnie alkoholu (dorosłe i mądre osoby korzystają z umiarem, ale ile takich jest? Albo ta młodzież popisująca się przed rówieśnikami?)
Jak kiedyś kolonizatorzy rozpijali rdzennych mieszkańców Ameryki, tak dziś poprzez alkohol i tragiczny poziom intelektualny programów morduje się bezkrwawo Polaków!
Alkohol sprzedawany na stacjach benzynowych!!!
To świadectwo NARODOWEGO KRETYNIZMU, UPODLENIA I PONIŻENIA, którego doczekaliśmy się w XXI wieku.
Do tego dochodzi skrajnie fatalna polityka wewnętrzna i zewnętrzna rządu, która doprowadziła do tego, że Polacy są skłóceni nawet ze swoimi najbliższymi, a żaden z sąsiadów już nas nie lubi.
Rzucą jeszcze więcej kiełbasy na grilla, puszek piwa i małpeczek w popularnych sklepach, pokażą w TV zawody pływackie w moczu i będzie można podzielić się Polską jak resztką kilkudniowej pleśniejącej pizzy!!!
Kulturalna Polsko gdzie jesteś?!
Mądry Polaku przed szkodą gdzie jesteś?!
P.S.
Pominąłem opis kilku programów.
To się w głowie nie mieści, to nie przechodzi przez usta, ani przez klawiaturę.
O mechanizmach manipulacji też nie wspominam. To zagrożenie jest/powinno być dla wszystkich oczywiste.
Niezmiennie polecam lekturę – Gustav le Bon, „Psychologia tłumu”

Piotr Barszczowski (fb)

BOŻENA KWIATKOWSKA przedstawia swoje obrazy i wiersze

O TYM I OWYM 229

Dekalog Polaka

„…Jam jest Polska, Ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z ktorej wzrosłeś.

Wszystko, czymś jest,
po Bogu mnie zawdzięczasz.

 

1. Nie będziesz miał ukochania
 ziemskiego nade mnie.

2. Nie będziesz wzywał imienia Polski
 dla własnej chwały,
 kariery albo nagrody.

3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania
 majątek, szczęście osobiste i życie.

4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją,
 jak matkę rodzoną.

5. Z wrogami Polski walcz wytrwale
do ostatniego tchu, do ostatniej kropli
krwi w żyłach twoich.

6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem.
Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

7. Bądź bez litości dla zdrajców
imienia polskiego.

8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj,
że jesteś Polakiem.

9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.

10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce,
poniżając Jej wielkość i Jej zasługi,
Jej dorobek i Majestat.

 

Będziesz miłował Polskę
pierwszą po Bogu miłością.
Bedziesz Ją miłował więcej
niż siebie samego”.

Zofia Kossak-Szczucka

PITAVALE - 113

wg. Jerzego Reutera

Miłość w teatrze

To nie tylko sceniczne dramaty, pisane przez wielkich dramaturgów, to także zwykła proza życia, schowana gdzieś głęboko za tajemniczymi kulisami, w garderobach, pracowniach i emocjach, jakże ważnych dla każdego artysty. To raczej zrozumiałe, że życie na scenie musi przenosić się gdzieś głębiej i odciskać swoje piętno na dniu codziennym uczestników tego niecodziennego dell`arte. Pan elektryk z tarnowskiego teatru był młodym i bardzo przystojnym mężczyzną, a mało tego, był nad wyraz ambitny i rządny wejścia na scenę w jakiejś wyrazistej pozie, by zaimponować wszystkim. Jednak pozostałoby to w sferze nocnych marzeń, gdyby do naszego teatru nie została zatrudniona młoda, tuż po studiach, piękna aktorka. A byla tak powabna, że skupiała na sobie gorący wzrok wszystkich mężczyzn i zadrosne spojrzenia kobiet. Elektryk – tak go nazwiemy, by nie urągać jego pamięci – zakochał się od pierwszego wejrzenia, co było zawsze widoczne na oświetlanej przez niego scenie i rozpoczął powolne eksponowanie przed wybranką swoich wdzięków.

Pitaval 113

„W samo południe” w Krakowie

czyli

stan wojenny w kościele.

 

Nieco westernowe nastroje wywołała ogłoszona w południe (środa 26.11.2025) w krakowskiej kurii przez nuncjaturę apostolską zmiana na stanowisku metropolity krakowskiego. Odchodzącego na emeryturę arcybiskupa Marka Jędraszewskiego (lat 75) zastępuje dotychczasowy metropolita łódzki kardynał Grzegorz Ryś (lat 61). To znaczący powrót do rodzinnego Krakowa, gdzie pobierał nauki, doktoryzował się i rektorował miejscowemu seminarium oraz pełnił posługę biskupa pomocniczego. Nominat od 2017 r.jest metropolitą łódzkim zaś w 2023 został wyniesiony do godności kardynała. Co ciekawe wcześniej był już przymierzany na metropolitę krakowskiego, jednak w 2016 roku to stanowisko zajął kontrowersyjny Marek Jędraszewski. Na tle swojego poprzednika Ryś przedstawiany jest jako bardziej liberalny i nowocześniejszy. Marek Jędraszewski zasłynął m.in. tym, że mniejszości seksualne nazywał „tęczową zarazą”, a aborcję „holokaustem”. Regularnie wypowiadał się też na tematy polityczne, nie ukrywając swoich konserwatywnych poglądów. Arcybiskupem krakowskim został w 2016 roku. Jako metropolita został też wielkim kanclerzem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. W czerwcu 2024 poinformował, że złożył rezygnację z urzędu po ukończeniu 75 lat. Papież zdecydował jednak, że będzie pełnił funkcję do czasu wyznaczenia następcy. I teraz to historyczne wydarzenie jako żywo przypomina rewolwerowy pojedynek, stając się przedmiotem wielorakich, nie rzadko kontrowersyjnych, polemik, ocen i opinii…

 

Środowa nominacja Papieża Leona XIV jest zgodna z ponad stuletnim zwyczajem obsadzania najważniejszych metropolii Kościoła kardynałami. Franciszek odszedł od tej tradycji, Leon najwyraźniej zamierza ją przywrócić, jak wiele innych. Do takich „stolic kardynalskich” należał – od pontyfikatu Leona XIII – także Kraków. Kardynałami było sześciu jego ostatnich metropolitów, z wyjątkiem abp. Marka Jędraszewskiego, który czerwonego kapelusza się nie doczekał.

 

Tak tę znaczącą zmianę komentuje red. Krystian Kratiuk z krakowskiej Polonia Christiana (Pch.24.pl).

 

Żałosny jest ten chór nienawistników komentujących odejście Marka Jędraszewskiego z funkcji krakowskiego metropolity. Hejt, który się wobec niego wylewa dziś i wylewał przez ostatnie lata wynika bowiem głównie z przesłanek ideologicznych i politycznych, choć przyznaję, że niekiedy również z rzeczywistych przesłanek instytucjonalnych. Ale wszelkie niedociągnięcia hejtu nie tłumaczą. A jest to hejt głoszony przez tych, którzy za moment będą ponownie piali o potrzebie miłosierdzia, tolerancji, spotkania, zrozumienia, otwartości itp. Serio – idzie Adwent, przyjrzyjcie się swoim wpisom w mediach społecznościowych, drodzy postępowi katolicy, zanim pójdziecie do konfesjonału. To ma znaczenie. Potem powiecie, że wśród katolików postępuje proces niebezpiecznej polaryzacji, że polemizują ze sobą niewłaściwym językiem itp. A belka we własnym oku?

 

A zaczęło się od samego początku, jeszcze przed ingresem. Wypowiedzi (wówczas jeszcze łódzkiego) ordynariusza bardzo nie podobały się postępowej części Kościoła. Jego przyjazd do Krakowa stanowił zaskoczenie dla wszystkich – łącznie z samym Księdzem Biskupem. No a wszelkie hamulce zostały wyłączone po słynnej wypowiedzi o „tęczowej zarazie”. Wypowiedzi mocnej i w tamtym momencie po prostu potrzebnej – od czasu do czasu bowiem należy nazwać po imieniu to, co się widzi. Kto nie widzi bowiem wielkiej ideologicznej presji na Polskę i Polaków, kto nie widzi jak bardzo ta rewolucja obyczajowa chce zostać nam wciśnięta na siłę, ten jest rzeczywiście ślepym. Oczywiście, będąc z drugiej strony sporu bardzo łatwo jest wykorzystać takie słowa by powiedzieć o „obrażaniu ludzi” itp. Wszak wystarczy trochę dobrej woli by dostrzec, że arcybiskup mówił wówczas o sianiu ideologii, o zagrożeniu, a nie o jakichś konkretnych osobach. No, ale taka „oburzona” reakcja występuje zawsze kiedykolwiek ktoś ze strony konserwatywnej użyje słowa tęcza czy LGBTitp.

 

Potem było wiele ważnych, dobrych wypowiedzi Księdza Arcybiskupa w obronie rodziny, wartości, Polski, Kościoła. Niektóre z nich rzeczywiście mogły być jednak interpretowane jako dość mocno zaangażowane partyjnie – tym bardziej, że metropolita wypowiedzi tych udzielał głównie partyjnej prasie. Tak wybrał, można tylko nad tym utyskiwać, bo konserwatywne wartości, lub szerzej – idee wynikające z chrześcijaństwa – można przecież opowiadać roztropniej, niż dając zaszufladkować się partyjnie. Albo przynajmniej próbować. No, ale trzeba chcieć.

 

Tak jak trzeba chcieć współpracować ze świeckimi, nie sądzić, że skoro nie noszą sutanny, to z gruntu są podejrzani. A tak to mogło być przez wielu odczytywane.

 

Nie zajmuję się teraz stosunkiem abp Jędraszewskiego do księży – różne rzeczy słyszałem, kto chciał to nagłaśniał zamknięcie się metropolity przed kapłanami, generalnie było o tych sprawach głośno. Ale wiem, że stosunek emerytowanego już teraz arcybiskupa właśnie do świeckich konserwatywnych ośrodków w Krakowie i okolicach wcale nie był taki, jak chcieliby to widzieć progresiści. Z nami na przykład spotkał się na samym początku urzędowania i udzielił wywiadu, erudycyjnego, jak na profesora przystało. Potem jednak, przez wiele lat, drzwi stały się zamknięte, i już się nie otworzyły.

 

Najbardziej zaskakującą sytuacją była jednak ta, gdy tysiące ludzi zjechało się pod kurię by wesprzeć swego pasterza po lawinie hejtu wylanej wskutek wspomnianych słów o „tęczowej zarazie”. Przyjechali z całej diecezji, wynajęli podesty, nagłośnienie itp., by pod kurią podziękować arcybiskupowi. Nie wyszedł do nich, nie pomachał nawet z okna. Byli srodze rozczarowani, stałem wśród nich i to widziałem. Czy biskup obawiał się, że w coś go wmanewrują czy jeszcze czego innego? Nie wiem do dziś. Z całą pewnością kuria nie miała władzy nad tym tłumem – przyjechali spontanicznie, skrzyknęli się w internecie, więc – jak widać – nie bardzo można im było zaufać.

 

Kilka tygodni później arcybiskup przyjął jednak już oficjalną delegację Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, która wręczyła mu księgę ponad 55 000 podpisów katolików solidaryzujących się z Nim w tej sprawie. Warto to odnotować, bo po latach pamięć się zaciera – a przecież słowa przestrzegające przed złowrogą ideologią wzbudziły nie tylko niechęć mainstreamu, ale także entuzjazm i wdzięczność licznych wiernych.

 

Przyjdzie jeszcze czas na szersze podsumowania, teraz piszę na szybko w reakcji na to bezczelne chamstwo, które wylewa się z części komentarzy świętujących przejście biskupa na emeryturę. I świętujących nadejście nowego metropolity – kardynała Grzegorza Rysia.

 

A przecież akurat Ksiądz Kardynał jest postacią powszechnie znaną z otwartości na innych – również na patrzących na świat inaczej niż on. Jestem absolutnie przekonany, że żaden z chamskich wpisów dotyczących odejścia abpa Jędraszewskiego nie tylko nie przypadłby Kardynałowi do gustu, ale, że wręcz zganiłby ich autorów. Raz jeszcze – przemyślcie te wpisy jak już emocje triumfu czy innego rewanżyzmu wam opadną.

 

Tymczasem my, mieszkańcy Krakowa, witamy ponownie Księdza Kardynała Grzegorza Rysia. Wiem, że nowy krakowski metropolita szczerze wierzy w synodalność i kulturę spotkania, wierzę więc, że Jego drzwi będą otwarte na różne wrażliwości, tak jak były w Łodzi. W tym i na świeckich – czego w Krakowie do tej pory rzeczywiście brakowało.

 

I jeszcze z ciekawostek – Ksiądz Kardynał Ryś w Łodzi zarówno zapraszał i błogosławił na Marsz dla Życia i Rodziny (w swej istocie wydarzenie pro-rodzinne i niechętne anty-rodzinnym ideom) a także na przykład bierzmował w tradycyjnym rycie. Arcybiskup Jędraszewski w Krakowie również wykonał taki gest względem wiernych skupionych wokół Tradycji.

 

A tak rzecz całą postrzega red. Damian Jankowski z Tygodnika Powszechnego.

 

Rzeczywistość nie jest tak prosta, jak chciałby tego abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. Ani współczesny świat nie jest tak zepsuty, ani Kościół hierarchiczny taki doskonały.

 

Abp Jędraszewski nie zatrzymuje się na przerzucaniu winy za kościelne grzechy na innych. Jeśli wczytamy się w jego wypowiedzi, szybko okaże się, że obecny metropolita krakowski od lat znajduje się na wojnie. Własnej wojnie z projektowanym przez siebie antychrześcijańskim światem. A na wojnie, jak wiadomo, nie ma czasu na subtelności. Metropolita Krakowa słusznie zauważa, że współczesny dramat wartości zaczął się w XVIII wieku, kiedy społeczeństwo zachodnie zaczęło odchodzić od Kościoła i skierowało się pierwsze w stronę deizmu, a później – ateizmu. Tyle że rzeczywistość nie jest tak prosta, jak chciałby tego krakowski arcybiskup. Ani współczesny świat nie jest tak zepsuty, ani Kościół hierarchiczny taki doskonały (po fali ujawnień zbrodni seksualnych nie ma moralnego prawa pouczać kogokolwiek).

 

Abp Jędraszewski, będąc przecież wytrawnym intelektualistą, nie chce dostrzec, że piętnowani przez niego przy różnych okazjach „filozofowie podejrzliwości” na czele z Nietzschem czy Freudem mogą – jak od lat interpretuje ich teksty wybitny współczesny teolog Tomáš Halík – stać się pomocą dla chrześcijan w przezwyciężaniu ich samozadowolenia i zgubnego rozleniwienia w wierze. Arcybiskup ma rację, gdy mówi, że wiara w Boga może być fundamentem ładu moralnego, etycznego i prawnego. Nie jest jednak tak – jak projektuje ten pogląd na społeczeństwa Zachodu hierarcha – że gdy Boga nie ma, wszystko człowiekowi wolno. Nawet wtedy nie przestaje być on „stróżem brata swego” – jak pisał Czesław Miłosz. Prawa człowieka nie są nierozłączne z religią. Już wielki teolog czasu II wojny światowej Dietrich Bonhoeffer przyznawał, że funkcjonowanie chrześcijanina (czy szerzej – każdego człowieka) w świecie bez Boga nie zwalnia go z obowiązku brania odpowiedzialności za siebie i świat.

 

A sam Kościół? Nie musi egzystować w wiecznej opozycji do świata, w oblężonej twierdzy, wręcz nie może tego robić. Katolicyzm, który buduje lęk wobec otoczenia zamiast z niego wyzwalać, odchodzi od istoty chrześcijaństwa. Choć abp Jędraszewski o tym zapomina i w swoich wystąpieniach ustawicznie nawiązuje do biblijnej metafory św. Jana o świecie jako siedlisku pożądliwości (por. 1 J 2, 16-17), warto mieć świadomość, że – zarówno w Biblii, jak i w teologii – nie jest to jedyny sposób mówienia o ziemskiej rzeczywistości. Świat został stworzony przez Boga jako dobry, co więcej – następnie został przez Niego zbawiony. Zaangażowanie więc w rzeczywistość taką, jaka ona jest, pozostaje głównym zadaniem chrześcijanin, ze świadomością, że nie żyją oni w świecie pozbawionym zła (tyle że zło wewnątrz Kościoła szkodzi mu bardziej niż zewnętrzni wrogowie). „Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych” – brzmi początek „Gaudium et spes”, konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Soboru Watykańskiego II.

 

Kościół nie ma bezkrytycznie przyjmować wszystkiego, co pochodzi ze świata (Franciszek używa dziś przymiotnika „światowy” w znaczeniu pejoratywnym). Powinien umieć rozpoznać w nim „znaki czasu”, także po to, by siebie i świat przemieniać. A to może dokonać się poprzez refleksję i dialog, a nie przez potępienie i patrzenie z góry! Liberalny zachodni świat nie musi być od razu przepełniony „lewacką zarazą” czy „dyktaturą gender”, może – także poprzez manifestacyjną niewiarę – szukać transcendencji (choćby dialogi kard. Carlo Martiniego z Umberto Eco i ks. Michała Hellera z Richardem Dawkinsem są tego cichym potwierdzeniem). Smutne, że trzeba o tym przypominać ponad 50 lat po Vaticanum II.

 

I jeszcze jeden ważny głos w tej sprawie. Tym razem swoiste świadectwo prawdy daje znany acz mocno kontrowersyjny publicysta katolicki Tomasz Terlikowski.

 

„Kardynał Grzegorz Ryś wraca do Krakowa.” Ta decyzja to dobra informacja dla Krakowa, a zła dla Łodzi, ważny sygnał do polskiej hierarchii, ale także – o czym nie wolno zapominać – kolejny znak tego, że ławka otwartych i zgodnych z linią Franciszka i Leona XIV biskupów polskich jest bardzo krótka.

 

(…) Nawet ci z krakowskich księży, którym z poglądami emerytowanego metropolity było po drodze (a zapewniam, że ich nie brakowało) narzekali na brak komunikacji z arcybiskupem Jędraszewskim. Na jego zamknięte wiecznie drzwi, na to, że sekretarze i współpracownicy odcięli go od księży i świeckich.

 

Kardynał Ryś zaś – i to podkreślają także ci, którzy niekoniecznie się z nim zgadzają – prezentuje całkowicie odmienny sposób komunikacji. On podaje swój telefon, można się z nim skontaktować, lubi rozmawiać.

 

I już tylko to sprawia, że przyjęty zostanie w swojej dawnej archidiecezji z otwartymi rękoma. (…)

 

Istotną zmianą i siłą nowego metropolity krakowskiego jest także to, że w odróżnieniu od swojego poprzednika, niewątpliwie doskonale radzi on sobie z nowymi metodami duszpasterskimi. Jego poprzednik gromił, krytykował, wygłaszał długie homilie. Z ludźmi, szczególnie młodymi rozmawiać nie potrafił. Inaczej jest z kardynałem Grzegorzem Rysiem. Wielkie spotkania ewangelizacyjne, duszpasterstwo wspólnotowe, wychodzenie do ludzi są jego mocną stroną. I tak jak sprawdzało się w Łodzi, tak z całą pewnością będzie się sprawdzało w Krakowie.

 

Jest wreszcie, i to także trzeba powiedzieć jasno, kardynał Ryś hierarchą odważnym. To on, jako jeden z nielicznych (obok biskupa Krzysztofa Zadarko i watykańskiego kardynała Konrada Krajewskiego) polskich hierarchów jasno odcinał się od antyimigracyjnej retoryki, potępiał szczucie przeciwko migrantom i bronił uchodźców. To w Kościele, który niestety zwiedziony został przez polityczną prawicę i populizm – wymagało odwagi, szczególnie, że inni hierarchowie albo niechętnie zabierali w tej sprawie głos, albo… wręcz prezentowali odmienne, niezgodne – dodajmy z nauczaniem Kościoła – stanowisko.

 

I tu nagle – jak to się mawiało w czasach mojej młodości – ZONK. Nic z tego, bo mimo, że na nowego metropolitę krakowskiego typowano raczej hierarchów, którzy nie chcieli rozliczenia, odmawiali wsparcia dla ofiar i słynęli z pragnienia powrotu do przeszłości, to został nim człowiek, który jako drugi (pierwszy był biskup Artur Ważny) powołał komisję, która ma zbadać kwestie przestępstw seksualnych w archidiecezji łódzkiej.

 

Jest to też hierarcha, który broni migrantów, walczy o nowy model ewangelizacji i zamiast potępiać niewierzących próbuje zachęcać do wiary. Jest też znany z tego, że w odróżnieniu od wielu innych hierarchów dużo i mocno mówi o synodalności. Ta nominacja jest więc wyraźnym sygnałem, że Leon XIV chce takiego właśnie kierunku na jednej z dwóch najważniejszych archidiecezji w Polsce.

 

Warto jednak dodać do tego jeszcze jeden element, który wcale nie nastraja optymistycznie. Otóż tak się składa, że ta nominacja, tak jak wcześniejsza nominacja na arcybiskupa warszawskiego byłego metropolity krakowskiego uświadamia jak krótka jest ławka otwartych, franciszkowych, odważnych biskupów w Polsce. Jeśli chce się mieć takiego w archidiecezji krakowskiej, to trzeba go zabrać z archidiecezji łódzkiej, a jeśli chciało się mieć takiego w Warszawie, to trzeba go było zabrać z Katowic. To uświadamia, że albo nuncjusz apostolski nie umie znaleźć nikogo odpowiedniego (co pewnie jest jednym z elementów), albo, że Kościół w Polsce na tyle rozjechał się z Watykanem, że takich osób jest naprawdę bardzo niewiele. I to jest realny problem (…)

 

Zebrał w sieci i opracował – Ryszard Zaprzałka

Zobacz również:

„Matka Ludu wiernego”

czyli Papież Leon XIV odziera Maryję z Jej tytułów.   Dykasteria Nauki Wiary w najnowszym dokumencie określa jakie tytuły maryjne są właściwe i dlaczego.   Jakoś tak szerszemu gronu umknęła nota doktrynalna opublikowana 4 listopada

Czytaj więcej....
Poprzedni
Następny

 

  jak
  Babcia
  przy
  furtce
  stoi

 

  cierpiąc
  na
  zawroty
  historii

 

  Ryszard S.

MALOWANIE SŁOWEM

Ryszard Smagacz

Tryptyk Katyński część I

 

Część I

 

            1940 – 2010 Katyń

to

dla Polaków

ziemia

święta i przeklęta

wojenna

dwie daty

dwie listy

ale

od

teraz

pamięć jedna

 

wtedy

bezimienny guzik

z orzełkiem

teraz

obrączka

z imieniem

prezydenta

 

wtedy

strzały w tył głowy

i milczący las

wokół

teraz

salwy honorowe

Zygmunt i Wawel

i pokój

także my

jakby

nie ci

sami

oby

 

CZYTAJ DALEJ

 

Teatr Nie Teraz

Galeria Mistrzów:

Demo aktorki Teatru Nie Teraz – Aleksandry Pisz:

Najnowsze spektakle:

MINIATURA TEATRALNA
PREMIERA
18 października 2025, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu

MINIATURA TEATRALNA
PREMIERA
12 października 2024, Dwór Brzozówka w Tomicach k/ Warszawy

PREMIERA
5 października 2024, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
11 października 2024, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA
8 marca 2024, Muzeum Wsi Radomskiej
15 marca 2024, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA

8 lipca 2023, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu

PREMIERA
18 marca 2023, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA

28 września 2022, Łomża

10 wrzesień 2022 – Suchowola koło Białegostoku
16 wrzesień 2022 – Strachocina koło Sanoka

8 wrzesień 2022 – Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
14 wrzesień 2022 – Gliwice

Pierwsza premiera online – grudzień 2020

dworek M. Konopnickiej w Żarnowcu

Lipiec 2020

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Listopad 2019

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Spektakl teatralny w wykonaniu adeptów TNT

Arkadia – Sybir – Powrót do nieswojego domu

kwiecień 2019

listopad 2018 – Opole

październik 2017 – Tuchów – Kraków – Warszawa
październik 2016 – Tarnów Ratusz
marzec 2016 – Tuchów klasztor
luty 2016 – Warszawa – Galeria Porczyńskich
sierpień 2015 – Ołpiny
listopad 2014/2015 – Tuchów, Ołpiny /Wymarsz/
październik 2014 – Warszawa Żoliborz – Dom Pielgrzyma „Amicus”
lipiec 2013 – Synagoga – Dąbrowa Tarnowska
kwiecień 2012 – Warszawa – Więzienie na Rakowieckiej

maj 2011 – Warszawa – Muzeum Niepodleglości

grudzień 2010 – Hotel Tarnovia
maj – czerwiec 2003 Peregrynacja z kopią Veraikonu: Nowy Sącz, Stary Sącz, Just, Rożnów, Tropie, Jamna, Lipnica Murowana,  Nowy Wiśnicz, Szczepanów, Zabawa, Zawada, Tarnów 

_______________________

SPOTKANIA

_______________________

więcej na www.nieteraz.pl 
www.tarnowskikurierkulturalny.pl

YouTube