Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Skromniej ale z sukcesem

Tak można by najkrócej skomentować, to co działo się w tarnowskim "Marzeniu" w dniach od 21 do 28 kwietnia 2018 roku. Skromniej, bo dotychczasowy strategiczny sponsor - Grupa Azoty, mocno zdystansował się od Tarnowskiej Nagrody Filmowej - drugiego po gdyńskim, najstarszego festiwalu filmowego w Polsce. Z sukcesem, bo pomimo rozlicznych finansowwo-organizacyjnych perturbacji, m.in. remont elewacji budynku Kina "Marzenie", rzecz całą udało się szczęśliwie doprowadzić do końca. Były debaty, wykłady, wystawy i koncerty. Były także tarnowskie akcenty - produkcje rodzimych twórców, m.in. oryginalny film "Tod Machine" w reż. Bogusława Kornasia. Galę otwarcia uświetnił duet Paweł Domagała & Łukasz Borowiecki, zaś Festiwal zakończył klimatyczny recital, świetnie dysponowanej Hanny Banaszak. Laureatów Festiwalu poznaliśmy podczas uroczystej Gali Wręczenia Nagród, która odbyła się w sobotę 28 kwietnia w kinie „Marzenie”, profesjonalnie poprowadzonej przez znaną telewizyjna celebrytkę Marzenę Rogalską. I tak: Statuetkę „Maszkarona” – Nagrodę Grand Prix 32 edycji Tarnowskiej Nagrody Filmowej otrzymał film Pawła Maślony „Atak paniki”. Laureatem Nagrody za całokształt i wkład w rozwój polskiej kinematografii został scenarzysta, reżyser, scenograf, pisarz, pedagog - Janusz Majewski. W konkursie zaprezentowano dwanaście filmów, które oceniało Jury Profesjonalne, Jury Młodzieżowe oraz najważniejsze z gremiów – Publiczność. Ponadto, od 12 lat Festiwalowi towarzyszy sekcja dziecięca, czyli Filmy Młodego Widza, w którym bajki oceniało Jury Dziecięce. Wręczona została również Nagroda za całokształt. Zdaniem większości festiwalowych bywalców werdykt jury Grand Prix dla "Ataku paniki" - to nagroda absolutnie zasłużona. Nagroda za całokształt twórczości dla Janusza Majewskiego - także. Natomiast za co dostał nagrodę specjalną film Andrzeja Jakimowskiego "Pewnego razu w listopadzie"  pojąć nie mogę, no ale widocznie "taki mamy klimat" – to głos jednego z widzów. Za to nagroda jury młodzieżowego dla pięknego filmu "Dzikie róże" i nagroda publiczności dla filmu "Najlepszy" - to również absolutnie zasłużone laury. Oto szczegóły werdyktu 32 TNF i wywiad z mistrzem Januszem Majewskim.

 

Nagroda Jury Dziecięcego - Statuetka "Maszka" i 5.000 zł
Jury dziecięce, wychowankowie tarnowskich przedszkoli i szkół podstawowych w składzie: Jakub Chalcarz, Maja Cichoń, Brayan Drwal, Mikołaj Kleparski, Tobiasz Kopa, Olivia Kot, Hania Olszewska, Nina Rybska, Szymon Szot, Julia Wijas, Leopold Wilk, po obejrzeniu 13 filmów konkursowych i w wyniku głosowania nadzorowanego przez opiekunów Jury Dziecięcego 32. TNF, Marcina Dąbka i Magdalenę Trusz, postanowiło przyznać Nagrodę Jury Dziecięcego – Statuetkę „Maszki” i nagrodą pieniężną w wysokości 5.000 zł producentowi filmu animowanego z serii „Baśnie i bajki polskie”, odc. „Małpa w kąpieli”, Telewizyjnemu Studiu Filmów Animowanych.Nagrodę z rąk Jury Dziecięcego o odebrała reżyser odcinka  Ewa Sobolewska, Prezes Zarządu TV Studia Filmów Animowanych z Poznaniu.

 

Nagroda Jury Młodzieżowego - Statuetka "Kamerzysta" i 5.000 zł
Jury Młodzieżowe w składzie: Magdalena Kania, Mikołaj Litwora, Izabela Ochońska, Zuzanna Piotrowicz, Dominik Szot, Wiktoria Szymańska, po obejrzeniu 12 filmów konkursowych postanowiło przyznać Nagrodę Jury Młodzieżowego – Statuetkę „Kamerzysty” 5.000 zł. Annie Jadowskiej, reżyserce filmu „Dzikie róże” za doskonale opowiedzianą, pełną subtelności i osadzoną blisko współczesnej rzeczywistości historię. W imieniu reżyserki nagrodę za film odebrała producentka filmu - Izabela Igiel.

  

Nagroda Publiczności - Statuetka „Publika” i 10.000 zł
Po przeliczeniu wszystkich głosów z kuponów plebiscytowych oddanych przez widzów podczas 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej najwyższą ocenę publiczności otrzymał film „Najlepszy”. Jego reżyser, Łukasz Palkowski otrzymuje statuetkę „Publika” – Nagrodę Publiczności 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej i nagrodę pieniężną w wysokości 10.000 zł. W sumie oddano 1115 głosów, w tym 1044 ważnych. Łukaszowi Palkowskiemu nagrodę wręczył gospodarz miasta festiwalowego – Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela.

   

Nagroda Specjalna 5.000 zł ufundowana przez Telewizję Kino Polska
Jury 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej w składzie: Janusz Zaorski – przewodniczący, Marcin Hycnar, Katarzyna Janowska, Krystyna Latała, Paweł Łoziński, Małgorzata Zajączkowska, Nagrodę Specjalną ufundowaną przez Telewizję Kino Polska w wysokości 5.000 zł przyznało Andrzejowi Jakimowskiemu za film „Pewnego razu w listopadzie”, za ważny obywatelski głos ostrzegający przed chorobami XXI wieku: nietolerancją, ksenofobią i nacjonalizmem. Nagrodę z rąk Janusza Zaorskiego, Małgorzaty Zajączkowskiej, Marcina Hycnara, odebrał montażysta filmu Cezary Grzesiuk

 

Nagroda Gran Prix - Statuetka „Maszkarona” i 20.000 zł
Przewodniczący Jury 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej, uznany scenarzysta, reżyser i producent filmowy – Janusz Zaorski ogłosił, że Statuetkę „Maszkarona” – Nagrodę Grand Prix połączoną z nagrodą pieniężną w wysokości 20.000 zł wędruje do Pawła Maślony za film „Atak paniki”, za brawurową, perfekcyjnie zrealizowaną komedię, podszytą gorzką refleksją o współczesnym świecie. Nagrodę z rąk Janusza Zaorskiego odebrał Paweł Maślona.

   

Nagroda za całokształt i wkład w rozwój polskiej kinematografii - Statuetka „Więź” i 15.000 zł.
Decyzją Kapituły 32. TNF tegorocznym laureatem tej Nagrody został wybitny polski scenarzysta, reżyser, scenograf, pisarz, pedagog - Janusz Majewski, który nagrodę odebrał osobiście z rąk Marszałka Województwa Małopolskiego – Jacka Krupy.

Poniżej fragmenty interesującego wywiadu z Januszem Majewskim przeprowadzonego specjalnie dla tkk przez Jolantę Frączek, podczas jednej z poprzednich edycji TNF.

Festiwal Nagrody Filmowej od lat organizowany jest  w Tarnowie. Czy Pana zdaniem nie byłoby korzystniej, gdyby tego rodzaju przedsięwzięcie odbywało się w mieście większym, jak np. Kraków czy Warszawa?
Kraków i Warszawa mają swoje festiwale, a nawet gdyby nie miały, to wcale nie uważam, że te miasta bardziej zasługują na taki festiwal. Przeciwnie, wydaje mi się, że dzisiaj staje się to coraz oczywistsze, że tak zwana prowincja zaczyna żyć swoim samodzielnym życiem. Być może tutaj ludzie mają więcej czasu, nie spieszą się tak jak ludzie w wielkich miastach – tym bardziej zasługują na organizację tego typu przedsięwzięć kulturalnych. Uważam, że Nagroda Filmowa powinna trwać właśnie tutaj, nie ma żadnego powodu, żeby przenosić ją w inne miejsce.

Ten festiwal różni się od innych, że nie jest on ani festiwalem branżowym, środowiskowym. Nie jest to impreza dla filmowców, tylko jest to festiwal dla publiczności, czyli dla tych ludzi, dla których się te filmy robi – to oni są celem. Chodzi o to, żeby oglądali filmy polskie i się nimi interesowali.

A jak odbiera Pan sam Tarnów?
Macie naprawdę piękne miasto, w którym przyjemnie się przebywa. Ja urodziłem się we Lwowie, później spędziłem dużo czasu w Krakowie i kiedy spaceruję po Tarnowie, to czasem widzę tutaj kawałek Lwowa, a czasem kawałek Krakowa. Z resztą kiedyś to była jedna ojczyzna: Galicja i to wszystko jest galicyjskie.
 
Wróćmy jeszcze na chwilę do filmu. „Życie jest snem” to głęboko zanurzony w Pana biografii film dokumentalny – jak czuł się Pan stojąc po drugiej strony kamery, tym razem nie jako reżyser, ale jako bohater filmu?
Trochę jestem wtedy zniecierpliwiony, bo oczywiście są takie ujęcia, które ja osobiście zrobiłbym inaczej, ale powstrzymałem się od wszelkich uwag i Szlachtycz zrobił jak chciał, a ponieważ  znamy się ze Stefanem dobre 60 lat, to znając mnie i ten temat, mógł to zrobić bardzo po swojemu, ja to szanuję i trudno mi nawet tam cokolwiek krytykować. Natomiast jest wiele sytuacji, kiedy staję przed kamerą, czy udzielając wywiadu, czy w telewizji i niedobrze się czuję w tej roli. Wolę być schowany za pudłem kamery, tam się czuję najlepiej.

Podczas spotkania po projekcji filmu „Życie jest snem” Stefan Szlachtycz powiedział, że jest Pan obsesjonatem swoich snów. Czy zatem w Pańskich filmach możemy doszukać się inspiracji własnym snem?
Jest to możliwe, że coś tam ze snu się do moich filmów przedostało, ale nie zdarzyło mi się nigdy, że miałem jakiś sen, a potem go odtworzyłem w całości wiernie. Raczej jakieś klimaty, nastroje, to się mogło wkraść. Nie wiem zupełnie dlaczego zostałem obdarzonym takim „prezentem”, bo mnie się codziennie coś śni, a czasem są to wyjątkowo przykre sny. Niestety nie mogę tego sobie zaprogramować, że będę mieć jakiś miły sen na konkretny temat – tak dobrze nie ma. Myślę, że gdyby można było zaprojektować jakąś kamerę, która by odtwarzała te sny, to mogłyby to być całkiem ciekawe filmy, bo tam nie obowiązują, jak wiadomo, żadne prawa logiki.

Chciałabym zapytać jeszcze o kondycję współczesnego kina.

Mam wrażenie, że to kino obfituje w obrazy kontrowersyjne, nierzadko przesycone bywa erotyzmem i wulgaryzmami. Można powiedzieć, że z biegiem czasu mamy nowsze spojrzenie na świat.

Tylko czy nowsze zawsze  znaczy lepsze?
Nie. Zdecydowanie uważam, że wdzieranie się w intymne sfery ludzkie, jest po prostu czymś niesmacznym. Oczywiście każde pokolenie, czy też każda epoka ma swoją obyczajowość. Dzisiaj faktycznie nie ma tabu, wszystko można pokazać. Co prawda  są jakieś określenia kiedy rzecz się staje pornograficzna, a kiedy jeszcze tą pornografią nie jest, ale ta granica jest płynna i często łatwo przekraczalna. Niestety nie wszyscy mają na tyle taktu i kultury aby zachować w tym umiar. Czasami ciężko strawić przykre, drastyczne, albo po prostu żenujące obrazy. To jest po prostu podglądanie, które nawet jeśli ktoś lubi, to nie powinno się odbywać w wypełnionej sali kinowej.

Możemy powiedzieć, że jest to kwestia komercyjna? Nasycenie obrazami, które potencjalny widz chciałby obejrzeć?
Komercyjna na pewno. Komercyjność, która decyduje nieraz o pogoni za efekciarstwem. Możemy nawet powiedzieć o pewnej globalizacji – on pokazał tyle, a ja jeszcze więcej pokażę i tym samym ta granica podnosi się coraz bardziej. I tutaj nie chodzi tylko o pokazanie sfery erotycznej, ale nawet sfery fizjologicznej. Mnie się w głowie nie mieści, że można coś takiego pokazywać. Ale skąd się to bierze? No na przykład z reklam, które w pogoni za zyskiem, posuwają się do największej wulgarności, żeby za wszelką cenę wzbudzić zainteresowanie, zaszokować widza, żeby zapamiętał cel tej reklamy. To samo się tyczy języka, który zaczyna przyswajać jakieś slangowe, młodzieżowe wyrażenia. I jest to robione niestety, z całą premedytacją, żeby trafić do jak najszerszych warstw, np. młodzieży. Świat się niestety pauperyzuje.

Zatem obserwujemy zjawisko przewartościowania współczesnego świata?
Myślę, że świat się bardzo zmienia, zwłaszcza w ostatniej dekadzie są to ogromne zmiany. Nawet jeśli spojrzymy na kataklizmy, które przeszły, na zamachy terrorystyczne, one pokazały, że wszystko można. Nie wiem, może rzeczywiście ci ludzie wierzą, że świat byłby lepszy, gdyby był taki, jakim oni chcą go widzieć. No jednak coś się stało takiego, że nie ma tej chwili refleksji. Na pewno dzieją się rzeczy niedobre, ale nie można się tylko zadowolić krytyką i potępiać to, tylko trzeba z tym po prostu walczyć. Trzeba zajmować się ulepszaniem  świata, a nie zamieniać go w jakąś ponurą jatkę…

Przygotował - Ryszard Zaprzałka
Zdjęcia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl)