Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.​

Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.

NASZ PATRONAT - ZAPOWIEDZI

I Międzynarodowy Konkurs Literacki „O Laur Tarnowskiej Starówki” im. Józefa Komarewicza

______________________________

36. TARNOWSKA NAGRODA FILMOWA

Festiwal Wybranych Polskich Filmów Pełnometrażowych

Tarnów
27 maja – 4 czerwca 2022

______________________________

40 lat Festiwalu Tydzień Talentów
15-21 maja
Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej

Jubileuszowa odsłona zapoczątkowanego w 1982 roku wydarzenia promującego szczególnie utalentowanych początkujących artystów. Wielkie święto muzyki i młodości – w tej edycji poświęcone pięknej i wymagającej sztuce fortepianowej.

______________________________

Previous
Next

______________________________

Perun:

Z premedytacją nie oglądam TV.

Telewizor u mnie siedzi w pudle już piąty rok. W ten wyjazdowy weekend miałem przykrą przyjemność zapoznać się z repertuarem różnych stacji korzystając z zastanego odbiornika TV. Po takiej przerwie dostrzega się znaczące różnice i niestety regres kultury.
To, co zobaczyłem i posłuchałem tak bardzo mnie przeraziło i tak bardzo mną wstrząsnęło, że obawiam się, że nie dam rady opisać tego odczucia. Przestraszyłem się zdając sobie sprawę z tego jaka masa rodaków jest karmiona szambem.
Do tej chwili mam wykrzywione usta z wielkim niesmakiem po obejrzeniu fragmentów programów informacyjnych, a także popularno-rozrywkowych. To jest kompletne dno szambowozu!!!
Dziennikarze – błaźni, aroganci, klakierzy i ignoranci, którzy kilkadziesiąt lat temu nie zdaliby matury.
Politycy “polemizujący” w TV – takie typy spotykaliśmy w XX wieku w zieleni miejskiej lub w PGR-ach.
Naukowcy – kilku karierowiczów żądnych kasy za udział w reklamach.
Ludzie kultury i sztuki – kompletny brak.
Gdzie się podziały programy, w których wykształceni, z nieprzeciętną inteligencją, kulturalni redaktorzy dawali wzór szlachetnej osobistej i społecznej postawy? Gdzie wywiało autorytety – ludzi nauki, kultury i sztuki?
W zamian mamy głupkowate seriale lub programy, w których zestaw nieokrzesanych prymitywnych i wulgarnych osób, siedząc na kanapie przed TV, żłopiąc piwo i pierdząc, mówi- “ocenia”, co jest fajne, a co niefajne, kształtuje opinię widzów. Ogląda ich podobno 70-90% społeczeństwa, które ma teraz potwierdzenie, że to jak żyją i jak się zachowują jest w porządku (jest OK i COOL!).
SKANDAL!!!  SKANDAL!!!   SKANDAL!!!
Misja kulturalna programów telewizyjnych rozmyła się gdzieś już dawno temu i nie wiadomo, czy powróci.
Jest zgoda społeczeństwa na to wszystko.
Najważniejsze w państwie osoby muszą znać ten stan rzeczy – aprobują to nie wyrażając jakiegokolwiek sprzeciwu.
Ludzie – zróbmy coś z tym, bo intelekt naszego narodu umiera na naszych oczach i na nasze życzenie!
Jesteśmy otumaniani repertuarem TV oraz coraz większą ilością dostępnego oficjalnie i legalnie alkoholu (dorosłe i mądre osoby korzystają z umiarem, ale ile takich jest? Albo ta młodzież popisująca się przed rówieśnikami?)
Jak kiedyś kolonizatorzy rozpijali rdzennych mieszkańców Ameryki, tak dziś poprzez alkohol i tragiczny poziom intelektualny programów morduje się bezkrwawo Polaków!
Alkohol sprzedawany na stacjach benzynowych!!!
To świadectwo NARODOWEGO KRETYNIZMU, UPODLENIA I PONIŻENIA, którego doczekaliśmy się w XXI wieku.
Do tego dochodzi skrajnie fatalna polityka wewnętrzna i zewnętrzna rządu, która doprowadziła do tego, że Polacy są skłóceni nawet ze swoimi najbliższymi, a żaden z sąsiadów już nas nie lubi.
Rzucą jeszcze więcej kiełbasy na grilla, puszek piwa i małpeczek w popularnych sklepach, pokażą w TV zawody pływackie w moczu i będzie można podzielić się Polską jak resztką kilkudniowej pleśniejącej pizzy!!!
Kulturalna Polsko gdzie jesteś?!
Mądry Polaku przed szkodą gdzie jesteś?!
P.S.
Pominąłem opis kilku programów.
To się w głowie nie mieści, to nie przechodzi przez usta, ani przez klawiaturę.
O mechanizmach manipulacji też nie wspominam. To zagrożenie jest/powinno być dla wszystkich oczywiste.
Niezmiennie polecam lekturę – Gustav le Bon, “Psychologia tłumu”

Piotr Barszczowski (fb)

TKK 2008 – 2013

————————

wiersze ostatnie

Oldze T. po Noblu

świat
stworzony ze słów
umiera
 
a my wraz z nim
i nawet tego
nie zauważamy

nie potrafimy
opowiedzieć
sobie świata
z którym
coś jest
nie tak
 
Internet
to
opowieść idioty
                 więc
Grając na wielu
bębenkach

            jesteśmy
ciągle
          w podróży
Ludzie księgi
Bieguni

od
Prawieku
Prowadzimy swój pług
przez kości
umarłych

                jak tkacz
                zwijając
                swoje życie

czuli narratorzy
budujemy sobie
Dom dzienny
i
dom nocny

czekając na Godota

zamiast niego
spotykamy
Charona

to on
           za obola
przeprawia nas
przez Styks
              do otchłani
Ksiąg Jakubowych

nasza
zagubiona dusza
                 snuje swoje
Opowiadania bizarne
poszukując
                Lalki i perły
a może
Czarnej ruty
na wigilię

                  Ryszard S.

O TYM I OWYM 229

Dekalog Polaka

“…Jam jest Polska, Ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z ktorej wzrosłeś.

Wszystko, czymś jest,
po Bogu mnie zawdzięczasz.

 

1. Nie będziesz miał ukochania
 ziemskiego nade mnie.

2. Nie będziesz wzywał imienia Polski
 dla własnej chwały,
 kariery albo nagrody.

3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania
 majątek, szczęście osobiste i życie.

4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją,
 jak matkę rodzoną.

5. Z wrogami Polski walcz wytrwale
do ostatniego tchu, do ostatniej kropli
krwi w żyłach twoich.

6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem.
Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

7. Bądź bez litości dla zdrajców
imienia polskiego.

8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj,
że jesteś Polakiem.

9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.

10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce,
poniżając Jej wielkość i Jej zasługi,
Jej dorobek i Majestat.

 

Będziesz miłował Polskę
pierwszą po Bogu miłością.
Bedziesz Ją miłował więcej
niż siebie samego”.

Zofia Kossak-Szczucka

PITAVALE - 113

wg. Jerzego Reutera

Miłość w teatrze

To nie tylko sceniczne dramaty, pisane przez wielkich dramaturgów, to także zwykła proza życia, schowana gdzieś głęboko za tajemniczymi kulisami, w garderobach, pracowniach i emocjach, jakże ważnych dla każdego artysty. To raczej zrozumiałe, że życie na scenie musi przenosić się gdzieś głębiej i odciskać swoje piętno na dniu codziennym uczestników tego niecodziennego dell`arte. Pan elektryk z tarnowskiego teatru był młodym i bardzo przystojnym mężczyzną, a mało tego, był nad wyraz ambitny i rządny wejścia na scenę w jakiejś wyrazistej pozie, by zaimponować wszystkim. Jednak pozostałoby to w sferze nocnych marzeń, gdyby do naszego teatru nie została zatrudniona młoda, tuż po studiach, piękna aktorka. A byla tak powabna, że skupiała na sobie gorący wzrok wszystkich mężczyzn i zadrosne spojrzenia kobiet. Elektryk – tak go nazwiemy, by nie urągać jego pamięci – zakochał się od pierwszego wejrzenia, co było zawsze widoczne na oświetlanej przez niego scenie i rozpoczął powolne eksponowanie przed wybranką swoich wdzięków.

Pitaval 113

Tomasz A. Żak: Byłem w kinie na „Fatimie”

Każde stulecie, każda epoka ma swoje punkty odniesienia, takie soczewki, w których dojrzeć można to co jest i to, co zdarzyć się może. Wieki starożytne miały swoich wróżów, jakieś delfickie wyrocznie ale też proroków. W zrozumieniu czasów nowożytnych, czyli tych po narodzeniu Chrystusa, azymut ludzkiej egzystencji wspomagają objawienia. Na przykład to, które miało miejsce w roku 1917 w portugalskim dystrykcie Santarém, w okolicach miejscowości Fátima. Są wydarzenia, które pojawiają się, wzbudzają emocje, gromadzą tłumy i… znikają z radarów zainteresowania tzw. społecznej opinii. Co najwyżej hołubione są przez historyków tematu lub pasjonatów, których często zwie się „nawiedzeńcami” albo i „wyznawcami teorii spiskowych”, a bywa, że wręcz „burzycielami spokoju” (to wtedy, kiedy to „nawiedzenie” zaczyna mieć – mówiąc językiem mediów – oglądalność).

Kłamią, bo im za to płacą

Odwołując się do najnowszej historii naszego państwa: czy ktoś pamięta jak to sam siebie zabił wicepremier Andrzej Lepper? A było to przecież zaledwie 10 lat temu. Podobna odległość czasowa dzieli nas od dwóch wydarzeń związanych z Hostią Świętą upuszczoną na ziemię podczas sakramentu Eucharystii, co miało miejsce w Sokółce i w Legnicy. Zdarzenia te, szczególnie teraz, w czas coviodowej polityki władz świeckich i kościelnych (Komunia na rękę), a co gorsza covidowego wypłukiwania wiary w ludziach, byłyby cudownym (dosłownie!) argumentem w publicznej debacie.

Znamy również wszyscy takie historie, które nie znikają ani z celownika – i to jest dobre określenie – mediów, ani z ludzkiej pamięci. Czy to ta pamięć stymuluje przekaz medialny, czy może jest odwrotnie, mniejsza o to. Istotnym jest, że wciąż „pamiętamy” o Wołyniu, Jedwabnem, Smoleńsku. Wciąż wokół tych, przykładowo tutaj przywołanych znaków czasu, „organizowana jest” emocja społeczna. I wciąż, zamiast budować wiedzę i zrozumienie, dzieli i gangrenuje.

Czasami pojawiają się okazje, aby te jątrzące rany zaleczyć, bo – znów odwołajmy się do znaków czasu – przydarza się rocznica odzyskania Niepodległości, bo beatyfikacja Prymasa Wyszyńskiego, bo Norwid, bo Chopin… Ale oczekiwany cud się nie zdarza, a to co mogło wyleczyć jest użyte na opak, wbrew. Cudem, tak po ludzku, nazywamy tutaj naprawę tego co złe, posklejaniem tego co potłuczone, powrotem do dobra i piękna, także do prawdy, która z tym się łączy nierozerwalnie. A jeżeli zdarza się taki cud prawdziwy jak w Fatimie; jeżeli Niebo „schodzi na ziemię”, aby poprzez objawienie Najświętszej Panny Maryi powiedzieć nam jak jest i jak ma być, to co wtedy?

Przemysł rozrywkowy

Niektórzy twierdzą – i słusznie, że wyjątkowymi kronikarzami, ale i „przewidywaczami” dziejów są artyści, a konkretnie ich dzieła. Z tego wynika, że artyści mogą być najlepszymi „lekarzami”, gdy chodzi o ludzkie i narodowe traumy. Ojciec Święty, Pius XI, już w roku 1936 w encyklice „Vigilanti cura” (łac. Czujna opieka) pisał:

Jest rzeczą nie podlegająca dyskusji, iż w okresie ostatnich lat film osiągnął wszechwładne znaczenie jako jedna z nowoczesnych form rozrywki.

I dopowiadał dalej, że to „wszechwładne znaczenie” zostało wykorzystane, jak to nazwałem wyżej – na opak:

Jest zatem rzeczą bezsprzeczną, którą łatwo sprawdzić, iż im wspanialszy był postęp sztuki i przemysłu filmowego, tym szkodliwszy okazał się on dla moralności, religii, a nawet dla podstawowych zasad przyzwoitości w społeczności ludzkiej.

I faktycznie, po prawie 100 latach od ukazania się tej encykliki, możemy to po wielokroć potwierdzić, że artystyczni „lekarze” nader często stają dzisiaj po stronie zła i nie „leczą”, a swoje talenty używają na szkodę bliźnich. Bo sztuka, a szczególnie kino, ma ogromny wpływ na „rozmazywanie” dobra i schlebianie złu. To, jaką siłą jest kino; to, że „jest najważniejszą ze sztuk”, bardzo szybko zrozumieli komuniści sowieccy i po rewolucji bolszewickiej 1917 r. konsekwentnie wprowadzili w życie. Fizyczne ofiary komunizmu idą w dziesiątki milionów, ale te duchowe (homo sovieticus) możemy liczyć w setki milionów, a liczba eksterminowanych umysłów wciąż rośnie. Fabryki antykultury pracują pełną parą, a wykładnią ich metody działania od dawna nie jest staroświecka cenzura, czyli fakt niemożności mówienia prawdy, ale obowiązek kłamania. Można by rzec, że kłamstwo jest częścią umowy o pracę, takim „normalnym” zawodowym obowiązkiem.

Co więc robią pracownicy tak sformatowanego systemu, kiedy muszą zająć się historią, której nie dało się zabić, zakłamać ani przemilczeć? Co robią z pokoleniem Kolumbów, z Żołnierzami Wyklętymi, co robią z „Solidarnością”, co robią z wiarą w Boga, co robią z Fatimą? Państwo znacie odpowiedź na te pytania, choć nie jest ona przyjemna, wymaga bowiem od nas przyznania się do własnej głupoty, do błędu nierozeznania rzeczywistości, nie rozpoznania wilków w owczych skórach. Odwołanie do św. Mateusza jest tutaj jak najbardziej zasadne, szczególnie, gdy do tej często powtarzanej frazy o owcach i wilkach dodamy, że w ten przypowieściowy sposób Ewangelista po prostu definiował wszelkiej maści fałszywych proroków. Przemysł rozrywkowy i powiązana z nim polityka „lepi” dzisiaj z tzw. celebrytów (najczęściej właśnie artystów) współczesnych „proroków” i czyni to w sposób jak najbardziej wyrachowany. Powinno to być dla każdego dzwonkiem alarmowym, ba – dzwonem na trwogę, ale z powodu zrelatywizowanej skali wartości niestety nie jest.

Pokój, bezpieczeństwo, zdrowie

Pius XI, w cytowanej już encyklice dotyczącej kina, bardzo dokładnie opisuje sedno tworzenia dobra i zła przez filmowych twórców. Ja bym powiedział, że w ogóle przez artystów, bo przecież rozważania Papieża dotyczyć mogą każdej aktywności artystycznej, każdej ze sztuk.

Podczas gdy przedstawienie tematów o prawdziwej wartości artystycznej i zobrazowanie trudności, na jakie narażona jest cnota ludzka wymaga artystycznego wysiłku, starań, zdolności i nieraz poważnych nakładów pieniężnych, stosunkowo łatwo jest zainteresować pewien typ człowieka i pewne klasy ludności kinem, które wyświetla filmy nakręcone z myślą o podnieceniu namiętności i niskich instynktów, drzemiących w ludzkim sercu.

Mam swoją teorię co do przyczyn upadku etycznego i moralnego sztuki współczesnej i widzę dwie tegoż podstawowe przyczyny. Pierwszą wskazuje cytowane wyżej magisterium Kościoła katolickiego, a więc chodzi o łatwość docierania ze złem do skażonej grzechem pierworodnym ludzkiej duszy. To zdaje się być oczywiste, a jest wspierane przecież jeszcze coraz większymi pieniędzmi, które stoją za wszystkim Hollywoodami świata. Przyczyna druga, to „dobre chęci”, którymi – jak wiadomo – jest wybrukowane piekło. Zostawmy w tych rozważaniach na boku świadome czynienie zła, a zastanówmy się nad owym pozornym „tworzeniem dobra”.

Wszystkie wyższe uczucia (miłość rodzinna, patriotyzm, wiara w Boga) potrzebują rozumowego uzasadnienia i łaski Opatrzności. Gdy opierają się na emocjach (jak w filmowym romansie) lub na sentymentalizmie (jak w serialach), są neoficko zapalczywe , ale trwają krótko i nierzadko kończą się swą przeciwnością („od miłości do nienawiści jeden krok”). W ostatnich dziesięcioleciach wskazać możemy kilka powtarzających się wątków-chwytów, które mają sterować emocjami widza. Abstrahując od dwóch stałych czynników – seksualizmu i przemocy, są trendy główne: „walka o pokój na świecie”, „bezpieczeństwo naszej planety” oraz „przede wszystkim zdrowie”. I dokładnie według takiego przepisu wyprodukowano w ubiegłym roku portugalsko-amerykański film „Fatima” w reżyserii Włocha Marco Pontecorvo, znanego dotąd raczej z pracy operatorskiej, m.in. przy serialu „Gra o tron”, czy w filmie „Casanova po przejściach”.

Kupcie sobie różaniec

W jednym z udzielonych po premierze filmu wywiadów Pontecorvo, będący także współautorem scenariusza, definiuje swoje (podkreślam: swoje!) widzenie fatimskich objawień, jako antidotum na wojnę i biedę. W Łucji, jednej z trójki dzieci, którym objawiła się Matka Boża, uczynionej główną bohaterką filmy, reżyser postrzega małą dziewczynkę, która chce „zjednoczyć ludzi, modląc się o pokój dla całego świata”. Naprawdę nie trzeba daleko szukać, aby wiedzieć, że takie założenia scenariuszowe niewiele wspólnego mają z prawdą. Wiedza o Fatimie to dziesiątki metrów bibliotecznych półek lub – jak kto woli – setki gigabajtów. Faktycznie, trochę trzeba się wysilić, aby ziarno oddzielić od plew, ale przecież to winno być obowiązkiem każdego scenarzysty, reżysera, który konstruując jakąś fabułę odwołuje się do wydarzeń, które miały miejsce w rzeczywistości. A w przypadku objawień w Fatimie mamy przecież do czynienia z jednym z najważniejszych znaków/faktów XX wieku i to wciąż aktualnym.

Wyobraźmy sobie, odwołując się do dziejów naszego kraju, że ktoś realizując film, którego akcja dzieje się w roku 1410, przed, w trakcie i po bitwie pod Grunwaldem, założył by, że powodem ówczesnego konfliktu było porwanie i zniewolenie córki króla Władysława Jagiełły przez wielkiego mistrza zakonu Krzyżackiego, Ulricha von Jungingena. Konsekwencje scenariuszowe byłby tak groteskowe jak w filmach grupy Monty Pythona i raczej nie byłoby to dla Polaków śmieszne. Podobnie jest w filmie „Fatima”, choć nie o głupkowate nabijanie się z historii tutaj chodzi, a o wiarę katolicką i o zbawienie.

W gęstwie izmów i poprawności, które rządzą sztuką współczesną niczym przysłowiowy ogon merdający psem, na czoło wysuwa się pacyfizm. Ta ideologia tak dalece zdominowała narrację obrazu filmowego „Fatima”, że to nie te najistotniejsze dla opowiadanej historii kolejne widzenia Matki Bożej (Pięknej Pani) przez Łucję, Hiacyntę i Franciszka są osią wydarzeń, ale odczytywana na rynku miasteczka lista poległych na frontach I wojny światowej. W konsekwencji zmyślono wątek żołnierski brata Łucji, Manuela, co ma wypaczający wpływ na pokazane emocjonalne motywacje rodziców Łucji, Marii i Antonia, w czasie kolejnych objawień, które ma ich córka. Również sama Łucja swe przeżycia kojarzy z ewentualnym nieszczęściem wojennym mogącym dotknąć jej brata. W konsekwencji tego wszystkiego wizja piekła ukazana trójce dzieci przez Maryję, zostaje obrazowo zredukowana do piekła doczesnego kojarzonego z takimi czy innym wydarzeniami wojennymi, łącznie z grzybem atomowym nad Hiroszimą. Nawrócenie grzeszników, które jest istotą zalecanego w objawieniach fatimskich pokutowania za grzechy, powiązane m.in. z codziennie odmawianą modlitwą różańcową, rozmazuje się, znika. Zupełnie nieobecnym jest zalecenie Pana Boga o ustanowieniu nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi, dzięki czemu może być zbawionych wiele dusz. Pokój i ewentualne zakończenie wojny są niejako dodatkiem do tych spraw zasadniczych.

Papież Pius XI w swej encyklice poświęconej sztuce filmowej tak uzasadnił podjęcie przez głowę Kościoła św. tego tematu:

Jest bowiem, w istocie, rzeczą najbardziej konieczną, aby i w tej dziedzinie również postęp sztuki, nauk, ludzkiej techniki i przemysłu, które są darami Boskimi, użytkowany był w rozprzestrzenianiu Królestwa Bożego na ziemi.

To prawda, że konstrukcja filmu może wzruszać, ale jest to wzruszanie bardzo płytkie, dalekie od duchowości. Odwołanie się do emocji nierozumianego, a więc krzywdzonego dziecka/dziewczynki jest książkowo skuteczne, ale tylko ludzkie. Ten sentymentalizm w połączeniu z modernistycznym fraternizowaniem się z Niebem, co reprezentuje infantylna postać Anioła oraz jeszcze bardziej zbanalizowana żurnalowo postać Niepokalanej Panny Maryi), oddalają widza od wiary, od absolutu. A kiedy w końcu dochodzi do kulminacyjnego dla objawień „cudu słońca”, to jest on zraniony boleśnie powtarzającą się sceną z postacią wulgarnego chłopca handlującego różańcami.

Tajemnica utraty wiary

Objawienia Fatimskie, co już zostało powiedziane, należą do tych znaków czasu, które nie dają się odesłać do muzeum. Obraz upowszechniany w Polsce przez Monolith Films i Rafael Film jest tego kolejnym dowodem. Świat wciąż trwa w sporze o to, czy zalecenia Drugiej Tajemnicy Fatimskiej zostały wykonane zgodnie z tym, co pastuszkom z Fatimy przekazała Matka Boża oraz czy Trzecia Tajemnica Fatimska została naprawdę ujawniona. Co ciekawe, film przemilcza zupełnie sprawę poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi i to pod specjalnymi warunkami, jako jedyny sposób na nastanie pokoju. Bo jeżeli nie, jak zostało to powiedziane, to Rosja „rozpowszechni swe błędy po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła świętego”. I przecież tak się stało i tak trwa do dzisiaj. Warto pamiętać, że Druga Tajemnica została powierzona fatimskim dzieciom na trzy miesiące przed wybuchem rewolucji bolszewickiej.

Natomiast, gdy chodzi o Trzecią Tajemnicę, to realizatorzy „Fatimy” proponują widzom obrazy firmujące krytykowaną i podważaną przez wiele autorytetów wersję Watykanu z roku 2000, przechodząc w finale filmu z narracji fabularno-ilustracyjnej na czysto publicystyczną.

Biorąc pod uwagę to wszystko, co niesie z sobą ten film, a co – jakby nie było – jest kontynuacją takich działań w sztuce, które prostą drogą prowadzą do zeświecczenia, więcej niż ze zdziwieniem odbieram intensywny ruch promocyjny wokół filmu „Fatima”. Te szkolne seanse, zapisy na darmowe pokazy dla katechetów, artykuły promujące w prasie katolickiej ale też np. na Onecie, patronat Sanktuarium Fatimskiego w Zakopanem, specjalnie wydany i upowszechniany w kinach konspekt lekcji religii opartych na tym filmie… Dużo tego.

W jednej z polecających film recenzji napisano, że „Fatima” to nie tylko kolejna religijna produkcja”. I ja również tak myślę.

Tomasz A. Żak (pch24.pl)

Zobacz również:

Wariacje na temat życia

Onegdaj, we czwartek 24 marca w Stowarzyszeniu Przepraszam przy Rynku, popularnym miejscu spotkań tarnowskiej bohemy, odbył się nieoficjalny pokaz przedpremierowy filmu “Powroty” w reżyserii Bogusława Kornasia. Człowieka orkiestry, o renesansowych wręcz zainteresowaniach, których artystyczną dominantą

Czytaj więcej....

Najtrudniej przebaczyć sobie.

Jezus jest najlepszym terapeutą: Codziennie rozmawiam z Bogiem – mówi w interesującym wywiadzie dla portalu Aleteia Marcin Kwaśny. Ceniony aktor filmowy, teatralny i telewizyjny wodzący się z Tarnowa. Znany m.in. z takich filmów jak Rezerwat,

Czytaj więcej....
Previous
Next

MALOWANIE SŁOWEM

Ryszard Smagacz

Tryptyk Katyński część I

1940 – 2010 Katyń

to

dla Polaków

                   ziemia

święta i przeklęta

wojenna

              dwie daty

dwie listy

ale

           od

                     teraz

pamięć jedna

wtedy

bezimienny guzik

z orzełkiem

teraz

              obrączka

z imieniem

prezydenta

wtedy

strzały w tył głowy

i milczący las

wokół

                      teraz

salwy honorowe

Zygmunt i Wawel

i pokój

               także my

jakby

           nie ci

                      sami

oby

Tryptyk Katyński

Nasze projekty i premiery:

maj – czerwiec 2003 Peregrynacja z kopią Veraikonu: Nowy Sącz, Stary Sącz, Just, Rożnów, Tropie, Jamna, Lipnica Murowana,  Nowy Wiśnicz, Szczepanów, Zabawa, Zawada, Tarnów 
grudzień 2010 – Hotel Tarnovia

maj 2011 – Warszawa – Muzeum Niepodleglości

kwiecień 2012 – Warszawa – Więzienie na Rakowieckiej
lipiec 2013 – Synagoga – Dąbrowa Tarnowska
październik 2014 – Warszawa Żoliborz – Dom Pielgrzyma “Amicus”
listopad 2014/2015 – Tuchów, Ołpiny /Wymarsz/
sierpień 2015 – Ołpiny
luty 2016 – Warszawa – Galeria Porczyńskich
marzec 2016 – Tuchów klasztor
październik 2016 – Tarnów Ratusz
październik 2017 – Tuchów – Kraków – Warszawa

listopad 2018 – Opole

Spektakl teatralny w wykonaniu adeptów TNT

Arkadia – Sybir – Powrót do nieswojego domu

kwiecień 2019

Listopad 2019

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Lipiec 2020

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Pierwsza premiera online – grudzień 2020

dworek M. Konopnickiej w Żarnowcu

_______________________

SPOTKANIA

_______________________

więcej na www.nieteraz.pl 
www.tarnowskikurierkulturalny.pl