Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

„WidzeNie” Marzeny Pięty

Ze względu na olbrzymie zainteresowanie, miło nam poinformować, że ekspozycja została przedłużona do 18.02. Kto nie widział niech przybywa! - informuje w sieci Piotr Kukla z BWA. Mowa o interesującej wystawie In Memoriam prac tarnowianki od lat mieszkającej w Szkocji, Marzeny Pięty zatytułowanej „WidzeNie”, jaką aktualnie oglądać można w Pałacyku BWA w Parku Strzeleckim. Otwarta 18 stycznia wystawa już w dniu wernisażu recenzowana była jako wydarzenie. Potwierdziła to frekwencja na jej czwartkowym (1 lutego) finisażu, gromadząc m.in. liczne grono znajomych i przyjaciół artystki. I to ich prace stanowiły swoisty suplement - artystyczne refleksje do wystawy Marzeny Pięty. Nierzadko inspirowane Jej twórczością lub dedykowane Artystce. Swoje prace pokazali m.in.: B. Bałut, C. Malik, D. Jackowska, G. Smalej, J. Martynów, J. Ruszel, J. Karpowicz, J. Niedbałowska, J. Krzyśków, K. Nowak, M. Cywicka, M. Góra-Dereszowska, M. Miernik, M. Miłoś, M. Poprawa, M. Głuszak, P. Martynów, P. Kukla, S. Kumorek, W. Pazera. In Memoriam – wyjaśnia Stanisława Kumorek, to pewnego rodzaju próba retrospekcji, to wgląd nie tylko w artefakty, ale też podróż w głąb wspomnień, próba refleksji nad kondycją naszej pamięci. Projekt rodził się przez wiele miesięcy, myśleliśmy nad formułą zdarzenia i miejscem, aż w końcu pojawiły się konkrety.

Marzena Pięta (1973–2015) Urodziła się 3 października w Tarnowie, gdzie ukończyła Państwowe Liceum Plastyczne. W 1995 roku została mamą dwóch córek Adrianny i Dominiki. W latach 1997-2001 studiowała na Wydziale Malarstwa Akadami Sztuk Pięknych w Krakowie (pracownie prof. Romana Łaciaka i prof. Andrzeja Bednarczyka, dyplom w 2001 -promotor prof. Grzegorz Bednarski). W 2006 roku zamieszkała na stałe w Szkocji. W 2012 roku School of Art - The University of Edinburgh (Painting). Zmarła w Edynburgu 31 grudnia 2015 roku (jest pochowana na Seafield Cementary w Edynburgu).

Marzena była wspaniałą, kreatywną osobą – wspomina Stanisława Kumorek, odeszła do lepszego świata będąc w trakcie artystycznej kariery, pozostawiając wiele wspaniałych prac oraz niezwykłych koncepcji, których nie zdążyła zrealizować. Pamięć po takich osobach jak Marzena nie powinna nigdy wygasnąć. Postanowiliśmy zaprezentować wybrane prace oraz projekty powstałe w ostatnich latach Jej życia, które spędziła w Szkocji, gdzie powstał cykl multiplikowanych grafik i odbitek drukarskich.

   

Życie w Szkocji było intensywnym czasem dla Artystki. Przebywała tam wraz ze swoimi córkami, które dzisiaj idą w ślady swojej mamy i próbują sił w artystycznych dziedzinach. Równocześnie z adaptacją w nowym miejscu, Marzena podjęła współprace z Uniwersytetem w Edynburgu, gdzie w roku 2012 nostryfikowała swój dyplom artystyczny. Okres szkocki był istotnym etapem w twórczości Artystki. Eksperymentowała z nowymi narzędziami i materiałami. Pędzel często zamieniała na aparat fotograficzny i aplikacje graficzne. Inspiracji dostarczały Jej życiowe wyzwania i nowa przestrzeń, w której spotkała ciekawych ludzi.

Fascynował Ją człowiek, jego niepowtarzalność, którą multiplikowała doprowadzając w końcowym procesie do zamierzonych deformacji. Kadry fotograficzne, którymi dokumentowała przestrzeń posłużyły Jej do stworzenia nowego punktu widzenia, odniesienia się do perspektyw nakładających się na siebie wzajemnie”.

Fragment tekstu pracy dyplomowej (2001) Marzeny Pięty:

„(…) Malując w pracowni martwą naturę, akt — całą moją uwagę kieruję na przedmioty budujące układ martwej natury, modela. Mogę się do nich przybliżać, oddalać czy też wędrować między nimi. Nie oglądam ich od środka — ślizgam się tylko po ich powierzchni. Elementy te wpisane są w otoczenie. Możliwość poruszania się w obrębie tegoż układu, daje mi dowolność wyboru jednego z możliwych widoków. Osoby jednookie mogą doskonale postrzegać głębię, lecz pozbawione są widzenia peryferycznego w ślepym oku. Używając w swej pracy aparatu fotograficznego postrzegałam przestrzeń jak osoba jednooka, a wielością kadru rekompensowałam brak trójwymiarowości i naglącą potrzebę, by zmienić widok i oglądać jak porusza się pierwszy plan, podczas gdy tło pozostaje nieruchome. Mnogość tych statycznych obrazów zebranych w całość stworzyła mi iluzję trójwymiarowości. To ludzie tworzą przestrzeń, w której działają i która pozwala im się wyrazić.

(…) Cała trudność przedstawienia problemu tkwi w ukazaniu trójwymiarowości na płaskim dwuwymiarowym obrazie. Jakość i umiejętność użytych środków może świadczyć o porażce lub sukcesie”.

„Zeszyty naukowo-artystyczne Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie”, tom 4

Przygotował - Ryszard Zaprzałka
Zdjęcia – Niezależny Serwis Informacyjny KADR