Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Cały świat należy do nas...

Taki napis widnieje na odwrocie jednego z ostatnich obrazów zmarłej w 2006 roku 74-letniej wybitnej, oryginalnej tarnowskiej malarki, Joanny Srebro-Drobieckiej. I to właśnie jej życiu i dziełu poświęcony był wtorkowy, 5 listopada, serdeczny wieczór wspomnień w dworcowej Galerii, zorganizowany w 13. rocznicę jej śmierci przez BWA w Tarnowie oraz Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa Prowincja Tarnowska i Fundacja Dzieło Miłosierdzia im. Św. Ks. Zygmunta Gorazdowskiego w Tuchowie.To właśnie tam w Domu Pogodnej Jesieni spędziła ostatnie lata życia, tam znajduje się także spora część jej dorobku malarskiego. I to tam pani Joanna  samotnie w swoim pokoju - celi zmarła 3 XI 2006 r. - jej grób znajduje się na cmentarzu w Krzyżu w Tarnowie. Ten niezwykły zaduszkowy wieczór zgromadził luminarzy tarnowskiej kultury, głównie malarzy i przyjaciół artystki, ludzi sztuki i świadków jej odchodzenia... "Jesteśmy najpiękniejszym pokoleniem i cały świat należy do nas" - mówiła Joanna Srebro. I tak właśnie żyła. Pamiętam dobrze jej charakterystyczną postać niezbyt wysokiej kobiety – wspomina Antoni Sypek, z dużymi i bardzo charakterystycznymi okularami, z warkoczami przetykanymi rzemykami lub tasiemkami, wędrującą ulicami Tarnowa ze swobodą i lekkością, pełną buntu przeciw codzienności, wyrażanym m.in. w ubieraniu i paleniu papierosów na ulicach Tarnowa, co wówczas było rzeczą niespotykaną u kobiet. Jej ekstrawaganckie, trochę indiańskie bądź też militarne stroje, były łatwo rozpoznawalne i kontestowane. Była artystką totalną, prawdziwą ale też przeraźliwie samotną i nieobecną z wyboru...

Joanna Srebro (1932-2006) – jedna z najbardziej znanych i wyrazistych postaci tarnowskiego środowiska artystycznego. Urodziła się w Tarnowie. Studiowała malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom 1962). Uprawiała malarstwo sztalugowe, czasami projektowała freski, gobeliny i malarstwo ścienne. Brała udział w licznych wystawach w kraju i zagranicą. Była żoną wybitnego tarnowskiego pejzażysty Piotra Drobieckiego, zasłużonego pedagoga liceum plastycznego w Tarnowie. Joanna Srebro była „dzieckiem wojny”, jej ojciec zginął w Auschwitz. Artystka wielokrotnie w swojej twórczości, wprost lub w sposób symboliczny, odnosiła się do traumy II wojny światowej.

Joanna Srebro - wspomina Piotr Qkla Kukla, była artystką bezkompromisową, nie podążała nigdy w stronę modnych nurtów tworząc obrazy zdecydowane w formie, pełne ekspresji i mocy. Nie każdy wie, że na początku lat 90-tych XX wieku Jej twórczością bardzo poważnie zainteresowany był było lider zespołu Maanam Marek Jackowski, który snuł plany promocji twórczości Joanny w szerszym kontekście. W planach były ekspozycje ogólnopolskie a nawet zagraniczne. Niestety z różnych względów nie zostały zrealizowane. Sama Artystka, była bardzo mocno związana z Tarnowem, twórczości poświęciła się bez reszty, choć brała udział w licznych projektach ogólnopolskich to tak naprawdę "robienie kariery" było Jej obce. Na zawsze wpisała się w historię Miasta...

Cierpienie – dlaczego?

13 lat temu zrealizowałem film o Joannie Srebro - wspomina Bogusław Hynek. Nie sądziłem, że dwa miesiące później artystka odejdzie z tego świata. Sięgając wstecz, a byłem wtedy małym chłopcem, wyławiam jej postać w ekstrawaganckim, militarnym, czy indiańskim stroju, sunącą ulicami miasta, jakby unosiła się ponad brukiem. Wzbudzała sensację, śmiech, drwiny. Była osobą zamkniętą wewnątrz swego własnego świata, który w bólach wydobywał się na płótnach jej obrazów w kolejnych odsłonach życia.

Jej obrazy pojawiały się na mojej drodze, jak znaki ostrzegawcze, charakterystyczne dla jej pędzla, impasem wdzierające się w podświadomość. Zadałem sobie wtedy pytanie: Czy płótna tworzące pojedyncze klatki filmu jej życia, nie prześwietli czas? Udałem się do jej byłej pracowni na ul. Ujejskiego. Przeglądałem jej szkice, slajdy, korespondencję. Obok notesu zapiski na serwetce i jakiś wiersz, pewnie Piotra wyczekującego gdzieś na ławce, w udręce. Kochał ją miłością niezwykłą, największą. Sztuka była dla niej najważniejsza. Nic innego się nie liczyło. Piotr (Drobiecki) dbał o dom, był wsparciem, towarzyszem, marszandem, przyjacielem. Pewnego dnia odszedł, stchórzył - jak powiedziała Joanna. Nikt więcej nie katalogował jej prac, nie wklejał notatek prasowych, nie robił zdjęć. Joanna zmarła 3 listopada 2006 r, w ciszy, we własnym pokoju, samotna, cierpiąca. Miała kilkoro przyjaciół, którzy ją odwiedzali, którzy o nią dbali.
Po przeszło 40 latach pracy artystycznej sztuka przestał być istotą jej życia.
Na odwrocie jednego z jej ostatnich obrazów widnieje napis: „Cierpienie - dlaczego?” - posłużył on za kanwę owego filmu.

Niezrozumiana, niedoceniana, odrzucona, zapomniana…

To pierwsze skojarzenia z postacią Joanny Srebro, które rodzą się w mojej głowie po rozmowie z jej przyjaciółmi, osobami, którzy znali ją od lat, którzy nie przeszli obojętnie wobec jej  ogromnego talentu malarskiego.

Joanna była osobą bardzo złożoną, a zarazem prostą. Ukończyła studia artystyczne w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie w roku 1962 otrzymała dyplom pod kierunkiem prof. Wacława Taranczewskiego – prawdziwego mistrza i czołowego polskiego malarza. Jak wspomina Marek Niedojadło – znany tarnowski malarz i przyjaciel Joanny – to, że prof. Taranczewski wybrał właśnie Joannę spośród grona tak licznych studentów, było ogromnym wyróżnieniem dla artystki. Uprawiała ona malarstwo sztalugowe, przeważnie na dużych formatach. Poprzez ekspresję wyrażała siebie i swoje wizje artystyczne. Inspiracji szukała w przyrodzie i wierze. Wiele czerpała z koloryzmu, co bez wątpienia wpisywało się w szkołę prof. Taranczewskiego. Charakterystyczne dla niej były duże pociągnięcia pędzlem i rozmach, z jakim podchodziła do dzieł. Joanna uprawiała malarstwo gestu, dla niej płótno było tym samym, czym jest scena dla aktora. Była artystką niezwykle płodną, ale i bardzo skromną, pełną pokory. Z relacji jej przyjaciół wynika, że stworzyła około tysiąca dzieł, których los większości jest do dnia dzisiejszego nieznany.

Po studiach Joanna powróciła do  rodzinnego miasta Tarnowa i tam zamieszkała wraz z mężem Piotrem Drobieckim, również malarzem. Ich związek to była wielka miłość. Pomimo trudnych chwil i rozstań, Joanna zawsze miała oparcie w swoim mężu – wspominali przyjaciele malarki podczas spotkania (15.04.2013.) w Klubie Studenckim „Przepraszam” po projekcji filmu dokumentalnego pt. „Joanna” w reż. Bogusława Hynka - cyklicznej imprezy w ramach Bardzo Kulturalnych Poniedziałków. Pomimo tego wsparcia malarka silnie odczuwała samotność, którą potęgował dodatkowo brak zrozumienia przez otaczający ją świat.

Dlaczego Joanna pozostała niezrozumiana? Wielu uważało ją za dziwaczkę, osobę oderwaną od rzeczywistości, zamkniętą w sobie i wycofaną. Jednak niewielu potrafiło zrozumieć jej artyzm, pasję i oddanie sztuce, której bezwzględnie poświęciła całe swoje życie. Przywołując w pamięci Joannę Srebro Marek Niedojadło mówi o niej, że była to osoba nieufna, z natury neurotyczna i bardzo wrażliwa. Upust emocjom dawała malując obrazy, przelewając na płótno swoje cierpienie, ból, wewnętrzne udręczenie i niewypowiedziany żal. Malarstwo Joanny było bardzo osobiste – opowiada dalej znany malarz – generowanie kolorem i precyzja, z jaką Joanna tworzyła swoje dzieła, były niesamowite i pełne podziwu. Niesamowite było również to, że artystka nie szła nigdy na kompromisy w kwestiach sztuki, nie pozwoliła się zaszufladkować, nie tworzyła pod czyjeś dyktando, nie poddawała się trendom, komercjalizacji - ona malowała, żeby wyrzucić z siebie niepokoje, a malarstwo wynikające z potrzeby serca przetrwa – dodaje Marek Niedojadło.  

     

W unikalnym filmie Bogusława Hynka możemy zatrzymać się na chwilę przy tej postaci, zobaczyć ją, usłyszeć. Z pewnością jest to tylko namiastka tej złożonej, ale jakże interesującej osobowości. Joanna malarstwo traktowała niezwykle poważnie, aż do bólu, aż do stanów chorobowych – wspomina inny tarnowski malarz Jan Matras. Jest to świadectwo artystki ponadczasowej, profesjonalnej i bezkompromisowej, dla której sztuka była całym życiem. Ciepłe wspomnienia o artystce zachowali także m.in. Jacek Wróbel, Jadwiga Jarosz, Krystyna Baniowska – Stąsiek, czy Jacek Janicki. Zapamiętali ją jako osobę nieobecną duchem, zamyśloną, niezwykle oczytaną, a mimo to głęboko zanurzoną w swoim własnym świecie, milczącą, ale także jako osobę niepowtarzalną w swojej twórczości, wyjątkową i  ponadczasową, której kunszt malarski nie został doceniony zarówno przez współczesnych, jak i potomnych.

Jedyną osoba, która starała się jej pomóc zaistnieć, otworzyć się na świat był Stanisław Potępa, ówczesny dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie, jednak mimo to artystka zderzyła się z brakiem zainteresowania i murem oporu ze strony odbiorców. W 2002 roku Joanna Srebro została uhonorowana Nagrodą Miasta Tarnowa z okazji 40–lecia pracy artystycznej. Był to jednak trudny okres w życiu malarki ze względu na chorobę i problemy osobiste. Nagroda nie miała dla niej wówczas znaczenia, gdyż sztuka przestała już być istotą jej życia.

Joanna była gotową, spełnioną jako artystka, jednak świat nie był gotów, aby dostrzec jej talent i docenić jego wartość.

Dzięki malarstwu nie czuję się samotna, dzięki niemu jestem potrzebna innym ludziom. Dla nich maluje świat moich przeżyć, wzruszeń, refleksji, niepokojów – mówiła sama artystka. Całe swoje życie poświęciła dla idei sztuki, jednak nadal nie została odkryta. Zapisała się w pamięci jedynie nielicznych… To kolejny wielki grzech zaniechania tarnowskich zawiadowców kulturalnych.

Ryszard Zaprzałka

Zdjęcia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl)

Autorem plakatu jest Bartłomiej Bałut, zaś jego zdjęcie wykonała Magdalena Kopczyńska