Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

To było 10 stycznia, tylko którego roku...

Wchodząc głównym wejściem na Stary Cmentarz, po lewej stronie, między bramą a kaplicą Radzikowskich, wśród rozrzuconych tu w nieregularnym układzie grobowców znaleźć można niepozorny nagrobek w formie pionowego, płaskiego postumentu osadzonego na poziomej płycie. Pomimo niezbyt efektownej formy i stosunkowo skromnych rozmiarów, jest to jeden z najciekawszych, a przy tym najstarszy z rozpoznanych pomników nagrobnych na całym cmentarzu. Z łacińskiej inskrypcji znajdującej się na tylnej ścianie obelisku dowiedzieć się możemy, że jest to nagrobek Anny Marii z Lubomirskich Radziwiłłowej  zmarłej w 1792 roku. Tylko czy aby na pewno? Kilkanaście lat temu w Archiwum Akt Dawnych w Warszawie odnaleziony został dokument, z którego wynika, że Anna Maria zmarła 10 stycznia 1795 roku i pochowana jest na tarnowskim cmentarzu wewnętrznym, czyli na którymś z cmentarzy przykościelnych, a dopiero po powstaniu cmentarza na Zabłociu przeniesiono jej szczątki. Wobec tych okoliczności i różnych przypuszczeń, miejsce pochowania księżnej Anny Marii Radziwiłłowej nadal pozostaje nieodkrytą do końca tajemnicą...

Niejasne okoliczności śmierci w Tarnowie Anny Marii Radziwiłłowej z Lubomirskich, wprawiały od lat w zakłopotanie naszych historyków. Być może jej znajomości z Sanguszkami sprawiły, że pod koniec swojego barwnego życia zamieszkała w naszym grodzie i tutaj dokonała żywota? Być może, bo nikt nie potrafi udowodnić, że najstarszy datowany nagrobek na starym cmentarzu jest grobem księżnej, czy może tylko pamiątkowym pomnikiem wystawionym przez jej spadkobiercę, niejakiego Jana Potockiego. Pochodziła z rodu ubiegającego się o koronę królewską, a jednocześnie była metresą ludzi niższego stanu. Z pierwszego małżeństwa z Karolem Radziwiłłem, nazywanym „Panie kochanku”, wyniosła chorobę weneryczną i pamięć po rozpustnym życiu męża, którego nazywano wariatem, półanalfabetą, opojem i szaleńcem.


Anna Maria urodziła się w Głogowie Małopolskim pod Rzeszowem w 1730 roku – data urodzin nie jest pewna – w rodzinie księcia Jana Kazimierza Lubomirskiego, pana na starostwie bolimowskim, w województwie rawskim. Ojciec Anny Marii zmarł niedługo po jej narodzinach, więc matka, Urszula z Branickich, przeniosła się na dwór swego brata Jana Klemensa do Białegostoku. Anna Maria, przed zamążpójściem za Karola Radziwiłła, zdobyła solidne jak na tamte czasy, wykształcenie w jednym z wrocławskich klasztorów. Radziwiłł „Panie kochanku”, jak przystało na tak wielkiego magnata, wyprawił kilkudniowe weselisko w Mościskach pod Przemyślem, a następnie przeniósł się z małżonką do pałacu w rodowej siedzibie Radziwiłłów, w Nieświeży w starostwie Mirowskim. Od samego początku trwania tego dziwnego związku pomiędzy małżonkami nie układało się dobrze. Karol posiadał spory harem na zamku mirowskim, a jednocześnie oddawał hołdy swojej małżonce, strzelając pod jej oknami z armat. W końcu doszło do rozwodu, a książę musiał wypłacić Annie Marii sporą sumę za odebrane dziewictwo i zarażenie chorobą weneryczną.

„Następowało blisko Boże Narodzenie /…/ Książę Radziwiłł jadąc z Warszawy do Nieświeża obrócił trakt na Białystok i do mnie pisał abym tam przyjechał. Pojechałem tedy do Białegostoku /…/ a gdyśmy przyjechali tedy naówczas była sprawa w nuncjaturze o rozwód między księciem Radziwiłłem, miecznikiem litewskim, synem księcia hetmana, a Lubomirską, starościanką bolimowską, siostrzenicą rodzoną Branickiego /…/ Rozwodu obie chciały, ale o to szło wiele książę hetman miał zapłacić księżnie miecznikowej, synowej swojej, pro adepta virginitatis – utratę dziewictwa – i jeszcze, że ją lue venerae infecit – chorobą weneryczną zaraził i sam był przyczyną do rozwodu.”. – pisał osiemnastowieczny pamiętnikarz i zaufany domu Radziwiłłów Marcin Matuszewicz.

Po rozwodzie u boku młodej i pięknej rozwódki pojawił się wtedy poseł francuski przy dworze Augusta III zwanego otyłym, Franciszek Durand. Romans ten był szeroko znany w ówczesnej Polsce, a Durand przebywał częściej u miecznikowej Anny Marii w Białymstoku, niż w na swoim urzędzie w Warszawie. Wszechwładny minister Sasów Heinrich Graf von Brűhl, bardzo krótko i dosadnie charakteryzował Annę Marię – „Radziwiłłowa to mała osóbka, wyszminkowana do niemożliwości, zła jak tygrys, diabeł nie kobieta, i w dodatku metresa posła Duranda”. Po śmierci Augusta III - według legendy spopularyzowanej szczególnie przez Władysława Konopczyńskiego, August III miał z upodobaniem strzelać do psów i kotów ze swojego okna Pałacu Saskiego w Warszawie i całymi dniami wycinać figurki żołnierzy z papieru. Badania prof. Jacka Staszewskiego dowodzą jednak, że August III był jednym z najbardziej pracowitych polskich władców, czego dowodem może być duża liczba dokumentów, pism i listów przezeń wydanych. – nastały czasy bezkrólewia i początki upadku Rzeczpospolitej.

Walki o tron jakie rozgorzały pomiędzy rodami magnackimi dzieliły Polskę i osłabiały potencjał narodowy, co skrzętnie wykorzystała caryca Katarzyna Wielka, osadzając na polskim tronie swojego kochanka Stanisława Augusta Poniatowskiego. 7 września 1764 roku, po otoczeniu Warszawy przez wojska rosyjskie ogłoszono, że nowym królem został Stanisław August. Szlachta polska pod silną presją Rosjan oddała swoje głosy na podsuniętego przez Katarzynę króla.  Anna Maria zaangażowała się początkowo w polityczne poparcie dla Branickiego przeciwko Czartoryskiemu i aby być bliżej sejmu wykupiła pałac w stolicy, gdzie przeprowadziła się wraz z matką. Anna Maria po gorącym romansie z posłem Durandem wdała się w kolejną miłosną przygodę. W 1764 roku przybył do Warszawy austriacki dyplomata Florian Mercy d`Argentau, były poseł cesarzowej Austrii w Petersburgu. W jego świcie znalazł się Francuz z bardzo arystokratycznym nazwiskiem -  Jacques Henn Bernardyn de Saint-Pierre – syn poczmistrza z Hawru, a pięknie brzmiące nazwisko było najzwyklejszą mistyfikacją wymyśloną przez francuskiego mieszczanina. Przez wiele lat włóczył się po świecie bez żadnego celu i nie wiadomo z czego się utrzymywał. „… uczył delfiny aportowania i całował się z tygrysami, twierdząc, że to bardzo przyjemne”. W 1760 roku przyjechał do Rosji z projektem założenia kolonii ludzi szczęśliwych i ponoć był jednym z wielu kochanków carycy Katarzyny Wielkiej.

Jak pisze Kazimierz Bańburski w biogramie Anny Marii Radziwiłłowej „Było to w lecie 1764 roku. Bernardin de Saint-Pierre został zaanonsowany przez posła Mercy w pałacu przy ulicy Długiej i tak zrodziła się druga miłość w sercu Marii Anny Radziwiłłowej. W dniu 14 sierpnia odbyło się w jej pałacu przedstawienie sztuki Racine`a „Ifigenia”. Obsada aktorska była nie byle jaka! Wśród aktorów znajdujemy m.in. księcia Hieronima Sanguszkę. Rolę tytułową grała właścicielka pałacu, Achillesa zaś Bernardin de Saint-Pierre. W tydzień później ten sam zespół wystąpił z tą sztuką w salonie księżnej Barbary Sanguszkowej (matki Hieronima) w Pałacu Saskim. Wśród widzów znajdował się stolnik litewski Stanisław Poniatowski, który za 17 dni został wybrany królem”. Po wielu burzliwych romansach i awanturach politycznych Anna Maria wyjechała do Paryża, gdzie ponoć urodziła syna – zdania historyków są bardzo podzielone – Józefa Sułkowskiego, późniejszego adiutanta Napoleona Bonaparte. Nigdy nie wyszła drugi raz za mąż, chociaż bardzo tego pragnęła. Na przeszkodzie zawsze stawała jej rodzina, a zwłaszcza wuj Klemens Branicki, który groził Annie Marii wyzuciem z majątku.

Po jego śmierci dzieliła życie na procesy majątkowe i ciągłe leczenie niszczącego ją syfilisu. Po śmierci matki odziedziczyła wielki majątek nazywany „państwem głogowskim” i powoli swoje burzliwe życie przenosiła na spokojne brylowanie po salonach artystycznej Warszawy. Swoją obecnością uświetniała bale, przedstawienia teatralne i wystawy. Nie wiadomo w którym roku przybyła do Tarnowa. Na starym cmentarzu znajduje się płyta nagrobna z łacińskim napisem, który w tłumaczeniu na język polski podaje mylną datę śmierci: „Marii Annie z książąt Lubomirskich, małżonce księcia Karola Radziwiłła postawiłem ten pomnik /…/ Zmarła roku 1792”. Kilkanaście lat temu w Archiwum Akt Dawnych w Warszawie odnaleziony został dokument, z którego wynika, że Anna Maria zmarła 10 stycznia 1795 roku i pochowana jest na tarnowskim cmentarzu wewnętrznym, czyli na którymś z cmentarzy przykościelnych, a dopiero po powstaniu cmentarza na Zabłociu przeniesiono jej szczątki. Wobec tych okoliczności i różnych przypuszczeń, miejsce pochowania księżnej Anny Marii Radziwiłłowej nadal pozostaje nieodkrytą do końca tajemnicą.

(za Kazimierz Bańburski – Cmentarz Stary w Tarnowie)

Jerzy Reuter