Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Wolny i Solidarny

Nasz przyjaciel i mentor nie żyje

W poniedziałek 30 września po długiej chorobie w wieku 78 lat zmarł Kornel Morawiecki (przegrał walkę z rakiem trzustki), marszałek senior Sejmu VIII kadencji, działacz opozycji demokratycznej w PRL, przywódca legendarnej „Solidarności Walczącej”, doktor matematyki,  ojciec premiera Mateusza Morawieckiego. Kilka dni wcześniej, w piątek został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego w uznaniu znamienitych zasług na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za wybitne osiągnięcia w działalności publicznej i państwowej. Odszedł charyzmatyczny przywódca, zdecydowany przeciwnik komunizmu i człowiek żelaznych zasad, dla którego Bóg - Honor - Ojczyzna, były programem na życie. Był szlachetny i prawy. Uczciwość jednak nakazuje pamiętać, że nie do końca były to zasady prawicowego obozu aktualnie rządzącego Polską , ale bardziej lewicy, zarówno w sferze gospodarki jak i kultury czy obyczajów. Był odległy od wiary i Kościoła, tym bardziej warto pomodlić się za jego duszę!

Kornel

Tylko tak o Nim w domu mówiliśmy – wspomina wybitny wrocławski pisarz i wielki patriota Stanisław Srokowski – człowiek Kresów i przyjaciel Teatru Nie Teraz. Kornel. Kornel Morawiecki. Tak trudno coś oryginalnego powiedzieć o człowieku, który nie tak dawno jeszcze dzwonił do mnie i pytał, jak się czuję. Jak się ja czuję. Nie mówił o sobie, o swojej śmiertelnej chorobie, tylko dopytywał, co u mnie. Dzwonił ze szpitala, kiedy już wiedział, że jest ciężko chory. I pytał o moje zdrowie. Zanim ja go spytałem o Jego. Ten jeden rys Jego charakteru pokazuje, z jakim wymiarem człowieczeństwa mamy do czynienia. Troszczył się o znajomych, biednych, cierpiących, chorych, umierających. Nie zapominał o przyjaciołach z podziemia. Odwiedzał ich, dodawał otuchy. A było kogo odwiedzać.

Ukrywał się w ponad 50-domach po stanie wojennym. Stworzył w 1982 r. Solidarność Walczącą, bo ta wielka Solidarność powoli gasła, a On chciał, by żyła, dlatego nadał Solidarności nowy impet. Stworzył całą sieć konspiracyjnych wydawnictw. W moim domu powstał tajny punkt kolportażowy. W drugiej połowie lat 80-tych odwiedzał mnie często, zwykle w nocy. Czasami z konspiratorami ze Wschodu. Ustalaliśmy, jak przenieść idee SW do Rosji, Ukrainy, Litwy i Białorusi. Prowadziliśmy długie niekończące się nocne rozmowy. Przyjeżdżał też na moją daczę, którą wtedy miałem. I w domu wiejskim urządziliśmy pierwsze tajne archiwum "Solidarności Walczącej". Wspomnę też jednym zdaniem o typie wrażliwości Kornela. Któregoś wieczoru wracaliśmy Jego starą Skodą z daczy, a o przednią szybę uderzył ptak. Kornel zatrzymał wóz, wyszedł i podniósł ptaka z ziemi, chuchał na niego, próbował ratować, ale nie dało się. Ptak nie żył. Kornel wykopał dół i pochował ptaka. Był niebywale wrażliwym człowiekiem. A przy tym skromnym. Lecz w sprawach politycznych miał silny kręgosłup.

 
Nie godził się na współpracę z komunistami i na okrągły stół. Domagał się dekomunizacji i lustracji. Nikt go wtedy nie chciał słuchać. A przecież, gdyby nastąpiła po 1989 r. dekomunizacja i lustracja, nie borykalibyśmy się dzisiaj z wieloma problemami. Kornel w sprawach wolności, niepodległości i suwerenności Polski był radykalny i konsekwentny. Cenił sprawiedliwość. I ludzką solidarność. Opowiedziałem o "Solidarności Walczącej" i jej ludziach we współczesnej trylogii, w której groźni barbarzyńcy atakują cywilizację łacińską. Z takimi barbarzyńcami Kornel się zmagał do końca życia. A tytuły tych powieści, w których spotka Czytelnik Kornela, brzmią: "Barbarzyńcy u bram", "Spisek barbarzyńców" i "Barbarzyńcy w salonie". Kornel doskonale rozumiał, że ci barbarzyńcy grożą likwidacją Polski. Nie raz o tm z Nim rozmawiałem.

Był też wrażliwy na głos młodego pokolenia. Nic dziwnego, że jego "Gazeta Obywatelska", jak żadna inna, od lat systematycznie publikowała twórczość młodych poetów i prozaików. Kornel zdawał sobie sprawę, że RP musi mieć niezależne i wolne elity. Działał na ich rzecz. Odszedł wielki, głęboki umysł, człowiek ogromnego serca i pięknej duszy, człowiek z potężną, dalekosiężną wyobraźnią, polityk z moralnym, czystym przesłaniem, przyjaciel i druh codziennych naszych trosk. Odczuwamy wielką pustkę po Jego odejściu. Łączymy się w bólu z najbliższą Rodziną Kornela. Składam wyrazy głębokiego współczucia Panu Premierowi, Mateuszowi Morawieckiemu i Jego Najbliższym. Módlmy się w Intencji Kornela.

Na zdjęciach Kornel z przyjaciółmi i z konspiratorami ze Wschodu w moim domu, na wsi i w redakcji.

Stanisław Srokowski