Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.​

Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.

ŚWIĘTA

podzielmy
się
płatkiem
śniegu
obdarujmy
gałązką
jemioły
zaś
w
naszych
sercach
niech
zakwitnie
gwiazda
betlejemska

Ryszard S.

Aniołowie
Nocy
Wigilijnej

 

kloszard
szukający
w śmietniku
gwiazdki
                z
ludzkiego
nieba

 

blokers
z kumplem
bejsbolem
i
przyjaciółką
kosą
czekający
                na
Mędrców
Ze wschodu

 

rumuńska
żebraczka
                  z
dzieciątkiem
zbierająca
na wódkę
dla swojego
Józefa

 

wszyscy oni
wędrują do
naszego
Betlejem
tylko czy
znajdą
             tam
miejsce

choćby
w szopie

 

Ryszard S.

______________________________

 *   *   *

 

puste miejsce
przy stole
siano opłatek
nasze role
w jasełkach

 

takie same
co roku

 

przed wigilią
życzenia
zwykłe polskie
wzruszenia
i nadzieje

 

takie same
co roku

 

sztuczna
choinka anioły
kolędy z płyt
nawet rozmowy
z bliskimi

 

takie same
co roku
a my…

 

Ryszard S.

______________________________

*   *   *

 

każdy
ma swoje
Betlejem
i gwiazdę
która
           go
prowadzi

 

każdy
ma swój
Nazaret
pełen
beztroski
i
zachwycenia
światem

 

każdy
ma swoją
Jerozolimę
która czeka
na niego
w znaku
krzyża

 

Ryszard S.

______________________________

Previous
Next

______________________________

Perun:

Z premedytacją nie oglądam TV.

Telewizor u mnie siedzi w pudle już piąty rok. W ten wyjazdowy weekend miałem przykrą przyjemność zapoznać się z repertuarem różnych stacji korzystając z zastanego odbiornika TV. Po takiej przerwie dostrzega się znaczące różnice i niestety regres kultury.
To, co zobaczyłem i posłuchałem tak bardzo mnie przeraziło i tak bardzo mną wstrząsnęło, że obawiam się, że nie dam rady opisać tego odczucia. Przestraszyłem się zdając sobie sprawę z tego jaka masa rodaków jest karmiona szambem.
Do tej chwili mam wykrzywione usta z wielkim niesmakiem po obejrzeniu fragmentów programów informacyjnych, a także popularno-rozrywkowych. To jest kompletne dno szambowozu!!!
Dziennikarze – błaźni, aroganci, klakierzy i ignoranci, którzy kilkadziesiąt lat temu nie zdaliby matury.
Politycy “polemizujący” w TV – takie typy spotykaliśmy w XX wieku w zieleni miejskiej lub w PGR-ach.
Naukowcy – kilku karierowiczów żądnych kasy za udział w reklamach.
Ludzie kultury i sztuki – kompletny brak.
Gdzie się podziały programy, w których wykształceni, z nieprzeciętną inteligencją, kulturalni redaktorzy dawali wzór szlachetnej osobistej i społecznej postawy? Gdzie wywiało autorytety – ludzi nauki, kultury i sztuki?
W zamian mamy głupkowate seriale lub programy, w których zestaw nieokrzesanych prymitywnych i wulgarnych osób, siedząc na kanapie przed TV, żłopiąc piwo i pierdząc, mówi- “ocenia”, co jest fajne, a co niefajne, kształtuje opinię widzów. Ogląda ich podobno 70-90% społeczeństwa, które ma teraz potwierdzenie, że to jak żyją i jak się zachowują jest w porządku (jest OK i COOL!).
SKANDAL!!!  SKANDAL!!!   SKANDAL!!!
Misja kulturalna programów telewizyjnych rozmyła się gdzieś już dawno temu i nie wiadomo, czy powróci.
Jest zgoda społeczeństwa na to wszystko.
Najważniejsze w państwie osoby muszą znać ten stan rzeczy – aprobują to nie wyrażając jakiegokolwiek sprzeciwu.
Ludzie – zróbmy coś z tym, bo intelekt naszego narodu umiera na naszych oczach i na nasze życzenie!
Jesteśmy otumaniani repertuarem TV oraz coraz większą ilością dostępnego oficjalnie i legalnie alkoholu (dorosłe i mądre osoby korzystają z umiarem, ale ile takich jest? Albo ta młodzież popisująca się przed rówieśnikami?)
Jak kiedyś kolonizatorzy rozpijali rdzennych mieszkańców Ameryki, tak dziś poprzez alkohol i tragiczny poziom intelektualny programów morduje się bezkrwawo Polaków!
Alkohol sprzedawany na stacjach benzynowych!!!
To świadectwo NARODOWEGO KRETYNIZMU, UPODLENIA I PONIŻENIA, którego doczekaliśmy się w XXI wieku.
Do tego dochodzi skrajnie fatalna polityka wewnętrzna i zewnętrzna rządu, która doprowadziła do tego, że Polacy są skłóceni nawet ze swoimi najbliższymi, a żaden z sąsiadów już nas nie lubi.
Rzucą jeszcze więcej kiełbasy na grilla, puszek piwa i małpeczek w popularnych sklepach, pokażą w TV zawody pływackie w moczu i będzie można podzielić się Polską jak resztką kilkudniowej pleśniejącej pizzy!!!
Kulturalna Polsko gdzie jesteś?!
Mądry Polaku przed szkodą gdzie jesteś?!
P.S.
Pominąłem opis kilku programów.
To się w głowie nie mieści, to nie przechodzi przez usta, ani przez klawiaturę.
O mechanizmach manipulacji też nie wspominam. To zagrożenie jest/powinno być dla wszystkich oczywiste.
Niezmiennie polecam lekturę – Gustav le Bon, “Psychologia tłumu”

Piotr Barszczowski (fb)

BOŻENA KWIATKOWSKA przedstawia swoje obrazy i wiersze

O TYM I OWYM 229

Dekalog Polaka

“…Jam jest Polska, Ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z ktorej wzrosłeś.

Wszystko, czymś jest,
po Bogu mnie zawdzięczasz.

 

1. Nie będziesz miał ukochania
 ziemskiego nade mnie.

2. Nie będziesz wzywał imienia Polski
 dla własnej chwały,
 kariery albo nagrody.

3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania
 majątek, szczęście osobiste i życie.

4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją,
 jak matkę rodzoną.

5. Z wrogami Polski walcz wytrwale
do ostatniego tchu, do ostatniej kropli
krwi w żyłach twoich.

6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem.
Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

7. Bądź bez litości dla zdrajców
imienia polskiego.

8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj,
że jesteś Polakiem.

9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.

10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce,
poniżając Jej wielkość i Jej zasługi,
Jej dorobek i Majestat.

 

Będziesz miłował Polskę
pierwszą po Bogu miłością.
Bedziesz Ją miłował więcej
niż siebie samego”.

Zofia Kossak-Szczucka

PITAVALE - 113

wg. Jerzego Reutera

Miłość w teatrze

To nie tylko sceniczne dramaty, pisane przez wielkich dramaturgów, to także zwykła proza życia, schowana gdzieś głęboko za tajemniczymi kulisami, w garderobach, pracowniach i emocjach, jakże ważnych dla każdego artysty. To raczej zrozumiałe, że życie na scenie musi przenosić się gdzieś głębiej i odciskać swoje piętno na dniu codziennym uczestników tego niecodziennego dell`arte. Pan elektryk z tarnowskiego teatru był młodym i bardzo przystojnym mężczyzną, a mało tego, był nad wyraz ambitny i rządny wejścia na scenę w jakiejś wyrazistej pozie, by zaimponować wszystkim. Jednak pozostałoby to w sferze nocnych marzeń, gdyby do naszego teatru nie została zatrudniona młoda, tuż po studiach, piękna aktorka. A byla tak powabna, że skupiała na sobie gorący wzrok wszystkich mężczyzn i zadrosne spojrzenia kobiet. Elektryk – tak go nazwiemy, by nie urągać jego pamięci – zakochał się od pierwszego wejrzenia, co było zawsze widoczne na oświetlanej przez niego scenie i rozpoczął powolne eksponowanie przed wybranką swoich wdzięków.

Pitaval 113

Stało się!

Z dawna wyczekiwana wieść obiegła Tarnów. 1 września nad ranem hitlerowskie Niemcy weszły w granice Polski, bez wypowiedzenia wojny, bez żadnego ostrzeżenia. A przecież wypatrywani i od kilku miesięcy oczekiwani niczym straszna burza, która gdy przychodzi daje chwilę oddechu i spokój, by po chwili niweczyć wszystko co na drodze. Tarnów 1 września 1939 roku wiedział, co może się zdarzyć.

 

Po akcji dywersyjnej na dworcu PKP, po skrytobójczym zamordowaniu dziecka w pociągu jadącym z Krynicy – ktoś poczęstował małą Basię cukierkiem z arszenikiem – ludzie oczekiwali na rozpoczęcie wojny, jak na hasło zbawienne do walki o siebie, o rodziny, ojczyznę i Boga, który przecież nie mógł stać po stronie wroga. Na tę wieść wszyscy byli przygotowani i czekali , czekali, że już za chwilę, za godzinę, skończy się to wielkie napięcie i przyjdzie rozwiązanie. A jednak ta wieść spowodowała wstrząsające wrażenie. Jedni biegali po mieście i szukali jakichkolwiek wiadomości, inni kryli się w swoich domostwach i czekali z okiem przyklejonym do szyb. Straganiarze uruchamiali kramy, księża otwierali na oścież kościoły, a na ulicach zaczęli zbierać się młodzi ludzie z plecakami na ramionach, gotowi walczyć, oczekujący na pobór. Jedni uciekali na północ, inni na wschód. W godzinach przedpołudniowych sklepy wyprzedały wszystkie zapasy soli i mąki.

 

Jak pisał świadek tamtych dramatycznych wydarzeń, proboszcz tarnowskiej katedry ksiądz Jan Bochenek: “Czuć było powagę chwili. Ale czuć było i pewne odprężenie. Niepewność znikła. Wola tężała. Wojna była koniecznością. Wojna była świętą. Wojna o całość naszych granic, wojna o rodzinę polską, o mowę polską. Była gotowość do ofiar, gotowość do poświęcenia. Szli ochotnicy, tysiące zgłaszało się po broń. Zrozumiano, że sprawa będzie ciężka, ale że to musiało przyjść”. 

 

Przez kilka pierwszych dni wojny panowała dziwna cisza. Wszyscy w oczekiwaniu na doniesienia o bohaterstwie, wielkich czynach i wygranych bitwach spoglądali w zdumieniu na przepływające ulicami Tarnowa masy ludzkie, tysiące uciekinierów zmierzających na wschód. Ci, którzy jeszcze wczoraj decydowali się na pozostanie w mieście, nagle znikali, pakowali podręczne walizki i wtapiali się w tłumy uciekinierów. Tak wyszła z Tarnowa prawie cała rada miejska z prezydentem Brodzińskim na czele. Ten światły i szlachetny człowiek poszedł poddając się gorączce wojennej i nigdy już do domu nie powrócił, ponoć został zadenuncjowany przez jednego z mieszkańców Tarnowa i skazany przez NKWD na śmierć. Miasto pozostało w zupełnym osamotnieniu. 

 

Pierwsze bomby spadły na dworzec kolejowy, na torowiska, obok mostów. Potem na cmentarz i na młyny Romana i cegielnię Konstancja. Po kilku dniach Niemcy zbombardowali ulicę Narutowicza. 

 

“Jakaś ogólna psychoza ucieczki poczęła ogarniać miasto. Opuszczało się mieszkania bez określonego celu, bez odpowiednich środków lokomocji, opuszczało się w pośpiechu. I dziwna rzecz – było tak, że osoby, które zapewniały, że za nic nie opuszczą miasta, za chwilę uciekały. Było tak, że nie kończono obiadu, ale piechotą uciekano na Lisią Górę, Wolę Rzędzińską czy Rzędzin. Było tak, że w nocy budzono się, zabierano w pośpiechu co było pod ręką i uciekano. Przepłacano miejsca w samochodach, na wozach, brano wózki dziecięce, napełniano granatami i pchano przed sobą.” – pisał cytowany wyżej ksiądz infułat dr Jan Bochenek.

W tarnowskich kościołach pochowano wszystkie naczynia kościelne, ale drzwi do świątyń były otwarte całą dobę. Obrazy święte z kościołów podtarnowskich zostały przeniesione do katedry. 6 września ksiądz Bochenek obszedł wszystkie tarnowskie ochronki i szpitalne oddziały. Nie było wyjścia, bo na każde spotkanie wychodziły tylko kobiety z dziećmi. Mężczyźni odeszli. 

 

Wobec narastającej paniki i braku jakiegokolwiek zarządu nad miastem ukonstytuował się skład rady miejskiej. Tymczasowy zarząd miasta zebrał się we czwartek, 7 września. Ponad 30 obywateli miasta spotkało się, by w jakikolwiek sposób przygotować Tarnów na pewny już wtedy wjazd wojsk niemieckich. Przewodniczącym nowego zarządu został były burmistrz Tarnowa Jan Kryplewski, a jego zastępcami inżynier Edward Okoń i Stanisław Komusiński. 

Do rady powołano księdza Józefa Lubelskiego, adwokata Antoniego Małeckiego i księdza infułata Jana Bochenka. Pełnomocnik majątku Gumniska Antoni Skiba zaofiarował dla zarządu lokal w kamienicy przy ulicy Wałowej 2. W tym czasie Niemcy byli już nad Białą. Niemiecki desant opanował Wojnicz i szybkim marszem zmierzał do Tarnowa. Ulice miasta w oczekiwaniu na najgorsze zupełnie opustoszały, pozamykano wszystkie sklepy, a ludzie z podtarnowskich wsi powrócili do domów. 

 

Niemcy obsadzali najważniejsze ulice i wprowadzali swoje prawa. Do Tarnowa wjechała pancerna dywizja generała Rudolfa Veiela, “Wilka” niemieckiego blitzkriegu, przyjaciela generała Guderiana. Rudolf Veiel dowodził dywizją na początku II wojny światowej, w kampanii polskiej. 1 października 1939 roku awansował na generała dywizji. Za udział w kampanii polskiej otrzymał Okucie Ponownego Nadania Krzyża Żelaznego, za kampanię w 1940 roku na zachodzie Europy otrzymał Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego. Po odpoczynku w Austrii przeniesiony z dywizją do Polski. Z powodu podejrzenia, że jest zamieszany w zamach na Hitlera 20 lipca 1944 roku został odsunięty od służby i przeniesiony do rezerwy. Przy końcu wojny dostał się do amerykańskiej niewoli, z której został zwolniony 12 maja 1947 roku. 

 

Niemiecki generał nie miał zbyt wiele czasu, więc przyszedł na spotkanie z tymczasowym zarządem miasta w okurzonym płaszczu i bez żadnych wstępów oświadczył, że zebrani są już pod jurysdykcją niemiecką i są zakładnikami niemieckiej armii na wypadek jakichkolwiek zajść nie sprzyjających okupantom.

Początkowo zarząd miał zebrać się w ratuszu, ale z braku kluczy przeniósł się do kamienicy na ulicy Wałowej 2. Zebrani doskonale znali język niemiecki, więc szybko nawiązali kontakt z pilnującym ich austriackim oficerem. Wspominano czasy wiedeńskich studiów, doszukiwano się wspólnych znajomych, a oficer ze spokojem utwierdzał zebranych, że nic im nie grozi. Posłano po kolację i piwo. 

 

Pod wieczór padły dwa strzały i sytuacja zmieniła się radykalnie. Do pomieszczenia wszedł oficer z rewolwerem w ręku i oświadczył, że ktoś strzelał ze strony cywilnej i wszyscy zgromadzeni zakładnicy muszą ponieść śmierć. Ksiądz Bochenek zaczął odmawiać brewiarz, a burmistrz Kryplewski oświadczył, że to on jest odpowiedzialny za miasto i powinno się jego rozstrzelać. Oficer niemiecki poprosił o przybycie generała Veiela, lecz ten kategorycznie oświadczył, iż prawo wojenne nie może bronić uwięzionych i wyrok zaakceptował.

 

Nikt nie miał wątpliwości, że za chwilę rozegra się dramat. 

“Wlokły się długie momenty. Od czasu do czasu słychać było rozmowę za drzwiami. Myślałem, że to ostatnie chwile. Nikt nie przerywał milczenia. Polecałem duszę Bogu. Stanęła mi przed oczyma duszy katedra, ołtarze, widziałem tabernakulum. Żal mi było odchodzić. Trudno, Bóg widocznie chce tej ofiary. Niech się dzieje Jego wola. Przypomniał mi się dom rodzinny, matka, bracia. Co robi teraz moja matka? Zmęczony zasnąłem. Sen był przerywany, niespokojny. Kiedy się zbudziłem, mrok. Tylko przy świetle słabej lampy widziałem twarze towarzyszy, blade, przemęczone. Zęby zaciśnięte. Każdemu żal było umierać i to umierać tak” – pisał ksiądz Bochenek. 

 

Dopiero około godziny dziesiątej cała sprawa się wyjaśniła. Zakładnicy zostali zwolnieni do domów, a całą winą Niemcy obarczyli dwóch braci Chrząszczów z ulicy Katedralnej i natychmiast ich rozstrzelali na ulicy Krótkiej. Nie wiadomo na czym polegała wina zabitych. Być może to sami Niemcy stworzyli prowokację, by skutecznie zastraszyć mieszkańców Tarnowa. Już na drugi dzień na mieście ukazały się afisze informujące o okupacji niemieckiej na ziemiach polskich i wprowadzeniu nowych praw. Za każde przewinienie była jedna kara – śmierć.

 

Jerzy Reuter

 

Zobacz również:

Święty Mikołaj

Biskup, który pomagał ubogim.   Święty Mikołaj dzisiaj kojarzy się wszystkim z czerwonym strojem i czapką oraz z tym, że lata on z prezentami na wielkich saniach zaprzęgniętych przez renifery. Taki obraz świętego Mikołaja to

Czytaj więcej....

Festiwalowa Fundacja

Przed dwoma laty 11 września w ścisłym centrum Tarnowa, na rogu pl. Katedralnego i ul. Katedralnej, przy ul. Katedralnej 1 zainaugurowała oficjalnie działalność Fundacja “Pro Patria Semper”. Jej nazwa to luźne tłumaczenie starej łacińskiej sentencji

Czytaj więcej....
Previous
Next

 

  jak
  Babcia
  przy
  furtce
  stoi

 

  cierpiąc
  na
  zawroty
  historii

 

  Ryszard S.

MALOWANIE SŁOWEM

Ryszard Smagacz

Tryptyk Katyński część I

 

Część I

 

            1940 – 2010 Katyń

to

dla Polaków

ziemia

święta i przeklęta

wojenna

dwie daty

dwie listy

ale

od

teraz

pamięć jedna

 

wtedy

bezimienny guzik

z orzełkiem

teraz

obrączka

z imieniem

prezydenta

 

wtedy

strzały w tył głowy

i milczący las

wokół

teraz

salwy honorowe

Zygmunt i Wawel

i pokój

także my

jakby

nie ci

sami

oby

 

CZYTAJ DALEJ

 

Zapowiedź:

maj – czerwiec 2003 Peregrynacja z kopią Veraikonu: Nowy Sącz, Stary Sącz, Just, Rożnów, Tropie, Jamna, Lipnica Murowana,  Nowy Wiśnicz, Szczepanów, Zabawa, Zawada, Tarnów 
grudzień 2010 – Hotel Tarnovia

maj 2011 – Warszawa – Muzeum Niepodleglości

kwiecień 2012 – Warszawa – Więzienie na Rakowieckiej
lipiec 2013 – Synagoga – Dąbrowa Tarnowska
październik 2014 – Warszawa Żoliborz – Dom Pielgrzyma “Amicus”
listopad 2014/2015 – Tuchów, Ołpiny /Wymarsz/
sierpień 2015 – Ołpiny
luty 2016 – Warszawa – Galeria Porczyńskich
marzec 2016 – Tuchów klasztor
październik 2016 – Tarnów Ratusz
październik 2017 – Tuchów – Kraków – Warszawa

listopad 2018 – Opole

Spektakl teatralny w wykonaniu adeptów TNT

Arkadia – Sybir – Powrót do nieswojego domu

kwiecień 2019

Listopad 2019

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Lipiec 2020

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Pierwsza premiera online – grudzień 2020

dworek M. Konopnickiej w Żarnowcu

8 wrzesień 2022 – Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
14 wrzesień 2022 – Gliwice

10 wrzesień 2022 – Suchowola koło Białegostoku
16 wrzesień 2022 – Strachocina koło Sanoka

PREMIERA

28 września 2022, Łomża

_______________________

SPOTKANIA

_______________________

więcej na www.nieteraz.pl 
www.tarnowskikurierkulturalny.pl