Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.​

Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.

NASZ PATRONAT - ZAPOWIEDZI

I Międzynarodowy Konkurs Literacki „O Laur Tarnowskiej Starówki” im. Józefa Komarewicza

______________________________

36. TARNOWSKA NAGRODA FILMOWA

Festiwal Wybranych Polskich Filmów Pełnometrażowych

Tarnów
27 maja – 4 czerwca 2022

______________________________

40 lat Festiwalu Tydzień Talentów
15-21 maja
Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej

Jubileuszowa odsłona zapoczątkowanego w 1982 roku wydarzenia promującego szczególnie utalentowanych początkujących artystów. Wielkie święto muzyki i młodości – w tej edycji poświęcone pięknej i wymagającej sztuce fortepianowej.

______________________________

Previous
Next

______________________________

Perun:

Z premedytacją nie oglądam TV.

Telewizor u mnie siedzi w pudle już piąty rok. W ten wyjazdowy weekend miałem przykrą przyjemność zapoznać się z repertuarem różnych stacji korzystając z zastanego odbiornika TV. Po takiej przerwie dostrzega się znaczące różnice i niestety regres kultury.
To, co zobaczyłem i posłuchałem tak bardzo mnie przeraziło i tak bardzo mną wstrząsnęło, że obawiam się, że nie dam rady opisać tego odczucia. Przestraszyłem się zdając sobie sprawę z tego jaka masa rodaków jest karmiona szambem.
Do tej chwili mam wykrzywione usta z wielkim niesmakiem po obejrzeniu fragmentów programów informacyjnych, a także popularno-rozrywkowych. To jest kompletne dno szambowozu!!!
Dziennikarze – błaźni, aroganci, klakierzy i ignoranci, którzy kilkadziesiąt lat temu nie zdaliby matury.
Politycy “polemizujący” w TV – takie typy spotykaliśmy w XX wieku w zieleni miejskiej lub w PGR-ach.
Naukowcy – kilku karierowiczów żądnych kasy za udział w reklamach.
Ludzie kultury i sztuki – kompletny brak.
Gdzie się podziały programy, w których wykształceni, z nieprzeciętną inteligencją, kulturalni redaktorzy dawali wzór szlachetnej osobistej i społecznej postawy? Gdzie wywiało autorytety – ludzi nauki, kultury i sztuki?
W zamian mamy głupkowate seriale lub programy, w których zestaw nieokrzesanych prymitywnych i wulgarnych osób, siedząc na kanapie przed TV, żłopiąc piwo i pierdząc, mówi- “ocenia”, co jest fajne, a co niefajne, kształtuje opinię widzów. Ogląda ich podobno 70-90% społeczeństwa, które ma teraz potwierdzenie, że to jak żyją i jak się zachowują jest w porządku (jest OK i COOL!).
SKANDAL!!!  SKANDAL!!!   SKANDAL!!!
Misja kulturalna programów telewizyjnych rozmyła się gdzieś już dawno temu i nie wiadomo, czy powróci.
Jest zgoda społeczeństwa na to wszystko.
Najważniejsze w państwie osoby muszą znać ten stan rzeczy – aprobują to nie wyrażając jakiegokolwiek sprzeciwu.
Ludzie – zróbmy coś z tym, bo intelekt naszego narodu umiera na naszych oczach i na nasze życzenie!
Jesteśmy otumaniani repertuarem TV oraz coraz większą ilością dostępnego oficjalnie i legalnie alkoholu (dorosłe i mądre osoby korzystają z umiarem, ale ile takich jest? Albo ta młodzież popisująca się przed rówieśnikami?)
Jak kiedyś kolonizatorzy rozpijali rdzennych mieszkańców Ameryki, tak dziś poprzez alkohol i tragiczny poziom intelektualny programów morduje się bezkrwawo Polaków!
Alkohol sprzedawany na stacjach benzynowych!!!
To świadectwo NARODOWEGO KRETYNIZMU, UPODLENIA I PONIŻENIA, którego doczekaliśmy się w XXI wieku.
Do tego dochodzi skrajnie fatalna polityka wewnętrzna i zewnętrzna rządu, która doprowadziła do tego, że Polacy są skłóceni nawet ze swoimi najbliższymi, a żaden z sąsiadów już nas nie lubi.
Rzucą jeszcze więcej kiełbasy na grilla, puszek piwa i małpeczek w popularnych sklepach, pokażą w TV zawody pływackie w moczu i będzie można podzielić się Polską jak resztką kilkudniowej pleśniejącej pizzy!!!
Kulturalna Polsko gdzie jesteś?!
Mądry Polaku przed szkodą gdzie jesteś?!
P.S.
Pominąłem opis kilku programów.
To się w głowie nie mieści, to nie przechodzi przez usta, ani przez klawiaturę.
O mechanizmach manipulacji też nie wspominam. To zagrożenie jest/powinno być dla wszystkich oczywiste.
Niezmiennie polecam lekturę – Gustav le Bon, “Psychologia tłumu”

Piotr Barszczowski (fb)

TKK 2008 – 2013

————————

wiersze ostatnie

Oldze T. po Noblu

świat
stworzony ze słów
umiera
 
a my wraz z nim
i nawet tego
nie zauważamy

nie potrafimy
opowiedzieć
sobie świata
z którym
coś jest
nie tak
 
Internet
to
opowieść idioty
                 więc
Grając na wielu
bębenkach

            jesteśmy
ciągle
          w podróży
Ludzie księgi
Bieguni

od
Prawieku
Prowadzimy swój pług
przez kości
umarłych

                jak tkacz
                zwijając
                swoje życie

czuli narratorzy
budujemy sobie
Dom dzienny
i
dom nocny

czekając na Godota

zamiast niego
spotykamy
Charona

to on
           za obola
przeprawia nas
przez Styks
              do otchłani
Ksiąg Jakubowych

nasza
zagubiona dusza
                 snuje swoje
Opowiadania bizarne
poszukując
                Lalki i perły
a może
Czarnej ruty
na wigilię

                  Ryszard S.

O TYM I OWYM 229

Dekalog Polaka

“…Jam jest Polska, Ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z ktorej wzrosłeś.

Wszystko, czymś jest,
po Bogu mnie zawdzięczasz.

 

1. Nie będziesz miał ukochania
 ziemskiego nade mnie.

2. Nie będziesz wzywał imienia Polski
 dla własnej chwały,
 kariery albo nagrody.

3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania
 majątek, szczęście osobiste i życie.

4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją,
 jak matkę rodzoną.

5. Z wrogami Polski walcz wytrwale
do ostatniego tchu, do ostatniej kropli
krwi w żyłach twoich.

6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem.
Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

7. Bądź bez litości dla zdrajców
imienia polskiego.

8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj,
że jesteś Polakiem.

9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.

10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce,
poniżając Jej wielkość i Jej zasługi,
Jej dorobek i Majestat.

 

Będziesz miłował Polskę
pierwszą po Bogu miłością.
Bedziesz Ją miłował więcej
niż siebie samego”.

Zofia Kossak-Szczucka

PITAVALE - 113

wg. Jerzego Reutera

Miłość w teatrze

To nie tylko sceniczne dramaty, pisane przez wielkich dramaturgów, to także zwykła proza życia, schowana gdzieś głęboko za tajemniczymi kulisami, w garderobach, pracowniach i emocjach, jakże ważnych dla każdego artysty. To raczej zrozumiałe, że życie na scenie musi przenosić się gdzieś głębiej i odciskać swoje piętno na dniu codziennym uczestników tego niecodziennego dell`arte. Pan elektryk z tarnowskiego teatru był młodym i bardzo przystojnym mężczyzną, a mało tego, był nad wyraz ambitny i rządny wejścia na scenę w jakiejś wyrazistej pozie, by zaimponować wszystkim. Jednak pozostałoby to w sferze nocnych marzeń, gdyby do naszego teatru nie została zatrudniona młoda, tuż po studiach, piękna aktorka. A byla tak powabna, że skupiała na sobie gorący wzrok wszystkich mężczyzn i zadrosne spojrzenia kobiet. Elektryk – tak go nazwiemy, by nie urągać jego pamięci – zakochał się od pierwszego wejrzenia, co było zawsze widoczne na oświetlanej przez niego scenie i rozpoczął powolne eksponowanie przed wybranką swoich wdzięków.

Pitaval 113

Święta według Sypka

Przedstawiamy kolejną już część niezwykłych wspomnień Antoniego Sypka. Niezrównanego gawędziarza i popularyzatora historii naszego galicyjskiego miasteczka, ale też wielkiego filantropa i społecznika, historycznego pisarza i animatora kultury. Tym razem lekkim, jak zwykle u tego autora, piórem opisuje na Facebooku około świąteczny Tarnów z pierwszych lat dwudziestego wieku. Przywołuje smaki i zapachy tamtych wigilii z karpiami księcia Sanguszki ze stawów w Wierzchosławicach w roli głównej, atmosferę bali sylwestrowych w Kasynie Sali Lustrzanej z obowiązującymi wówczas krynolinami wykluczającymi szybki seks… . Wspomina smutne święta z 1915 roku, biedne i głodne, pod zaborami. Przypomina bohaterskie postaci tamtych czasów: Tadeusza Tertila, burmistrza Tarnowa z czasów okupacji rosyjskiej 1914/1915 i Bolesława Łazarskiego. wybitnego matematyka i okultystę, taternika który pierwszy sfotografował Tatry, a także kamieniarza artystę Pawła Musiała, wykonawcę setek pięknych grobowców na Starym Cmentarzu. Mistrz Sypek kończy swoją bożonarodzeniową opowieść w nowo zbudowanym kościele XX Misjonarzy przy ul. Krakowskiej, ówczesną dumę Strusiniaków, gdzie przez całą podstawówkę byłem ministrantem. To tam była najpiękniejsza wówczas szopka w Tarnowie, bogatsza nawet od tej u ojców Bernardynów ale to temat na odrębny artykuł…

Połowa grudnia, w tarnowskich domach atmosfera przedświąteczna. Służba zakupuje już karpie osobliwie ze stawów od Sanguszki, do wigilii muszą pływać w wannie. Z stawów sanguszkowskich z Wierzchosławic są najpyszniejsze, najmniej zamulone, zawsze świeże. Kiedy ich zabraknie, tuż przed wigilią, tarnowianie muszą kupować karpie w licznych sklepikach żydowskich na Wałowej, Lwowskiej czy na Rynku. Ale „Pogoń” piórem Anieli Piszowej ostrzega, aby u Żydów nie kupować, gdyż często są to karpie na pół zdechłe. Krzątanina i ruch w mieszkaniach. Panie domu dyrygują służbą, sprawdzają dokumentnie zakupy. Za kilka dni w śródmieściu Tarnowa pachnieć będzie świętami. Z półotwartych okien wydostawać się będą na plac Kazimierza Wielkiego, na plac Sobieskiego, na ulice śródmieścia zapachy jakże łechtające nozdrza. Pachnieć będzie piernikiem, makiem, sernikiem, mazurkiem, miodownikiem. Bliżej wigilii dominować będą zapachy gęsiny, pieczonych indyczek, perliczek, bażancików czy przepiórek. Co najważniejsze, elegantki mężatki czy panny na wydaniu, szykować będą swoją krynolinę, najnowszej mody, odchodzącą zresztą już do lamusa, ale na bal sylwestrowy w Sali Lustrzanej Kasyna, obowiązkową w tę noc. Krynolina, sztywna, szeroka halka usztywniona włosem albo obręczami, nadającymi jej kształt dzwonu, zakładana pod suknię. Moi Drodzy. To było coś strasznego, wykluczało wygodnie siedzenie, spacerowanie i szybki seks!!! Czy sobie wyobrażacie???

W tarnowskich domach od 15 grudnia trwały przygotowania do świąt i do oczekiwanego przez cały rok karnawału. Na pierwszym zdjęciu z moich zbiorów hrabianka Zofia Morska, właścicielka Dobrkowa pod Pilznem, po mężu Werschowetz, zmarła wiele lat później w 1904 r. w Dreźnie. Pewnie też tańczyła przynajmniej raz w życiu na balu sylwestrowym w Sali Lustrzanej. Na drugim zdjęciu cesarzowa Maria Charlotta, żona Maksymiliana, cesarza Meksyku, obie w przepięknych krynolinach.

Święta 1915 r. w Tarnowie były wojenne i bardzo smutne. Biedne i głodne. Wprawdzie w poprzednim roku 1914 było jeszcze gorzej, bowiem Tarnów był okupowany przez Rosjan, ale i obecnie na Strusinie, Grabówce, Zawalu, Zabłociu czy na żydowskim rynku nie cieszono się jak zazwyczaj. Wielu synów czy ojców było w armii austriackiej, wielu poległo w walkach toczonych w 1914 r. wokół Kraśnika, Łowczówka czy w 1915 w bitwie pod Gorlicami, czy na Podolu. Ale panie domu robiły w 1915 co mogły. Choinki przywożone najlepiej z lasów Trzemesnej czy Piotrkowic miały wzięcie. Pani Zarembina, żona architekta, jak co roku naradzała się ze swoją sąsiadką z placu Kazimierza, panią Bielatowiczową, jakie to ryby będą na stole wigilijnym. Pani Amelia Tertilowa, przystojna żona burmistrza, piekła swoje słynne makowce. Mistrz krawiecki Szeligiewicz pilnował, czy ubiegłoroczne naleweczki z derenia i aronii dochodzą do siebie. W drugi dzień świąt przychodzili do niego bracia cechowi właśnie na owe słynne naleweczki zwane szeligówkami.

15-letnia Misia, o urodzie aniołeczka, także z utęsknieniem oczekiwała wilii. Miał przybyć z frontu Zdzich, jej daleki kuzyneczek, ułan, w którym kochała się pierwszą miłością. Kupiec W. Brach, robiący w czasie wojny swoje wielkie interesy, przygotowywał paczki dla ubogich, świąteczne. Znany był z wielkiego gestu. Babki cmentarne cieszyły się ze Świąt, bowiem księżna Sanguszkowa, co roku przysyła w tym okresie frykasy, aby sobie podjadły, jak nigdy dotąd.

Srogi biskup tarnowski Leon Wałęga pracował nad kazaniem, jakie miał wygłosić w Boże Narodzenie, podczas sumy katedralnej. Tarnów oczekiwał wigilii roku 1915. (na zdj. Misia, W. Brach, bp L. Wałęga)

Tadeusz Tertil, bohaterski burmistrz Tarnowa z czasów okupacji rosyjskiej 1914/1915, miał o czym myśleć w tym tygodniu przedświątecznym 1915 r. Z okien swojego mieszkania na I piętrze w kamienicy, którą wybudował w 1913 r., widział cały plac Kazimierza Wielkiego. Poznawał mieszkania przy placu nawet po choinkach za oknami. Drzewka ubierane w dzień przed wigilijny widoczne były w każdym oknie dawnego Tarnowa. Pani Kaempfowa, zona Alojzego, właściciela znanego handlu towarami korzennymi Pod Palmą, ubierała tradycyjnie choinkę w kolorze białym. U magistra Niesiołowskiego, właściciela apteki, choinka była na niebiesko, u Anieli Piszowej choinka była różnobarwna, w następnym domu przy Katedralnej 5 państwo Paluchowie, właściciele restauracji U Palucha, i mieszkający w tym domu na piętrze dyrektor szpitala dr Skowroński, także mieli efektowne choinki. Burmistrz myślał o czym innym w tym tygodniu. Cudem obronił się przed Austriakami, oskarżany przez Żydów, którzy potracili swoje składy i towary, które zabili dechami opuszczając miasto przed zajęciem przez Rosjan. On w czasie głodu w zimie 1914/1915 kazał te składy otworzyć i towary rozdać głodującym. Kiedy kupcy i Austriacy powrócili, zaczęły się donosy na sąsiadów, źli i okrutni ludzie oskarżali swoich przeciwników nie tylko handlowych, ale i osobistych o sprzyjanie Rosjanom podczas okupacji. Austriacy powiesili znanego profesora Łazarskiego, kamieniarza Musiała, a także trzech innych obywateli miasta. On sam cudem się wywinął, chociaż to nie był koniec oskarżeń i donosów. Szczególnie aktywny w tych donosach na niego i w sianiu nienawiści był Swetru, rumuński Żyd, bankier podejrzanej konduity. Znał Swetru jeszcze przed wojną, przymilał się do burmistrza, oferując korzystny kredyt na budowę kamienicy. Wyrzucił go wtedy z gabinetu. Teraz donosił na niego, jakoby w czasie okupacji miasta sprzyjał Rosjanom. Miał więc o czym rozmyślać bohaterski burmistrz Tarnowa. Swetru, podpuszczany przez innych Żydów, a nawet bankierów z całej Europy, nie mówiąc o Ameryce, nie ustanie w donosach, będzie pisał paszkwile do samego Wiednia, będzie zwoływał protesty pod jego kamienicą, będzie młodym robił wodę z mózgu. Takie to myśli miał burmistrz Tarnowa w tygodniu przed Bożym Narodzeniem 1915 r.

Wigilia 1915 r. była tuż tuż. Smutna, wojenna, niezbyt obfita. W wielu tarnowskich rodzinach brakowało mężczyzn, byli w wojsku, na froncie. Niektórzy zginęli w licznych potyczkach w Karpatach, na Wołyniu i Podolu. Dwie rodziny szczególnie cierpiały tym okresie, śmierć w tych rodzinach była tak nonsensowna, tak dziwna i niespodziewana, nie ma słów, by ją nazwać. W pięknej willi Weneda przy ulicy Nowy Świat, uznawanej za najelegantszą Tarnowie, należącą do rodziny Bolesława Łazarskiego, trwała smutna krzątanina przedświąteczna.

Bolesław Łazarski został wyrokiem sądu austriackiego skazany na śmierć i powieszony 19 V 1915 r. w Rzeszowie. Za zdradę rzekomą na rzecz Rosjan podczas okupacji Tarnowa. Profesor Seminarium Nauczycielskiego, wybitny matematyk, okultysta, jeden z pierwszych taterników tarnowskich, z pewnością pierwszy z tarnowian, który przeszedł i sfotografował Tatry, znane były jego zdjęcia. Politycznie ideowiec słowianofilstwa. Córka poślubiła Rosjanina. W czasie okupacji Tarnowa zięć, jako oficer, przebywał z Tarnowie, zaś Łazarski gościł w domu zięcia i obracał się w towarzystwie Rosjan, kolegów zięcia. Po wyroku co najdziwniejsze został zrehabilitowany.

Drugim znanym tarnowskim domem gdzie panował niewyobrażalny smutek była piętrowa kamieniczka przy Panny Maryi. Tu mieszkała rodzina znanego kamieniarza artysty Pawła Musiała. Artysta ten wykonał setki pięknych grobowców na Starym Cmentarzu, poznacie je bowiem są sygnowane nazwiskiem autora. Paweł Musiał był m.in. autorem fontanny z lwami w Parku Strzeleckim. Oskarżony przez sąsiada kamieniarza, jakoby witał okrzykami radości aeroplan rosyjski zrzucający nad Tarnowem agitki ulotkowe na wiosnę 1915 r. Jego także powieszono w Rzeszowie w maju 1915 r. Wyroki wstrząsnęły społeczeństwem Tarnowa. Wypadki jakie nastąpiły w latach następnych stępiły pamięć o tych zgonach. W tych dwóch domach widniejących na zdjęciu wigilia zapowiadała się przeraźliwie smutno i żałośnie. Na fot. Bolesław Łazarski i jego willa Weneda, następnie dom i pracownia Musiałów. Hańbiąca karta w historii naszego miasta, nie pierwsza i nie ostatnia. (Fot. St. Siekierski)

Która to już wigilia, szopka, pasterka w naszym kościele, rozmyślała pani Rozalia Bankowa, przygotowując stajenkę. Strusiniacy mieli swój kościół xx. Misjonarzy od 1908 r. Boże, co to była za radość. Po tylu latach oczekiwania, ta wielka niegdyś podtarnowska wieś, doczekała świątyni i to od razu jakiej! Dorównującej wysokością katedrze, z dwoma wieżami, z 34 krzyżykami, jak ktoś obliczył. I mają też strusiniacy swoją parafię. Tu zawierają małżeństwami, tu chrzczą dzieci, tu żegnają się z życiem starzy gospodarze. Pani Bankowa czekała na Orłowską, Sowiźrałową, Czuprynową, Wielgusową, Janusiową, Sitkową. Te najbogatsze strusińskie gospodarskie rodziny fundowały szopkę w tym kościele. Przed I wojną szopka u Misjonarzy była najwspanialsza, piękniejsza nawet od tej z kościoła Bernardynów. W te dni moja babcia Lachowa modliła się w kościele, aby jej mężowi powołanemu w 1915 r. do wojska, nie stała się krzywda. Mój dziadek matczysty Sebastian Lach miał słabe serce. Babcia Lachowa mrucząc kantyczki przystrajała boczny ołtarz w choinę, będzie na pasterkę. Błaszkiewiczowie i Wróblewscy dostarczyli proboszczowi wiele koszy strucli, chleba, ciast dla ubogich na Strusinie. Te rodziny piekarskie miały zawsze miłosierdzie, pomyślał proboszcz Tyczkowski, budowniczy kościoła. I pomyślał sobie. Zapełni się nasza świątynia w pasterkę. Strusiniacy z Zamościa, z Huty, z Rudy: Hałdzińscy, Skorupowie, Wielgusowie, Jeżowie, Lisowie, honorni gospodarze, także nie mogli wyjść z radości, mieli swój kościół. A kiedy jeszcze sprowadzono na Grunwaldzką szarytki i one otworzyły przedszkole, a potem dom dla kalekich dzieci, radość ich była pełna. A kolejarze, a wreszcie żołnierze z koszar przy Chyszowskiej, przecież to był kościół garnizonowy!!! Wigilia na Strusinie, Grabówce, Pogwizdowie, Zabłociu, Zamieściu, Terlikówce, Sródmieściu zbliżała się. O czwartej tarnowianie wypatrywali na wschodzie pierwszej gwiazdy, Capelli, ona dawała znak tarnowianom, że pora siadać do posiłków wigilijnych i baczyć, aby był na stole wolny talerz, dla nieznajomego. Trwał rok 1915.

Przygotował na podstawie wpisów i zdjęć na FB Antoniego Sypka – Ryszard Zaprzałka

Zobacz również:

Uwaga! Sensacyjne odkrycie w Tarnowie.

Jak donoszą lokalne media, w schowku kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tarnowie odnaleziono rzeźbę, będącą pierwowzorem sarkofagu Jadwigi Andegaweńskiej, znajdującego się w katedrze wawelskiej. Sarkofag królowej Jadwigi wykonał w 1902 roku wybitny polski rzeźbiarz

Czytaj więcej....

Niebieska flaga – czerwona dusza

Kiedy dzisiaj zastanawiam się nad sensem członkostwa mojego kraju w imperium ze stolicą w Brukseli, przede wszystkim myślę właśnie o stronie duchowej – dywaguje znany publicysta i reżyser Tomasz A. Żak, twórca i dyrektor Teatru

Czytaj więcej....

Majenie Polski

Witaj majowa jutrzenko, Świeć naszej polskiej krainie…   Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego – „flaga wisząca pierwszego maja oznacza kapitulację. Święto Pracy obchodzone 1 maja przyjechało do Polski na sowieckich czołgach. Zostało wprowadzone przemocą, jako znak podległości

Czytaj więcej....
Previous
Next

MALOWANIE SŁOWEM

Ryszard Smagacz

Tryptyk Katyński część I

1940 – 2010 Katyń

to

dla Polaków

                   ziemia

święta i przeklęta

wojenna

              dwie daty

dwie listy

ale

           od

                     teraz

pamięć jedna

wtedy

bezimienny guzik

z orzełkiem

teraz

              obrączka

z imieniem

prezydenta

wtedy

strzały w tył głowy

i milczący las

wokół

                      teraz

salwy honorowe

Zygmunt i Wawel

i pokój

               także my

jakby

           nie ci

                      sami

oby

Tryptyk Katyński

Nasze projekty i premiery:

maj – czerwiec 2003 Peregrynacja z kopią Veraikonu: Nowy Sącz, Stary Sącz, Just, Rożnów, Tropie, Jamna, Lipnica Murowana,  Nowy Wiśnicz, Szczepanów, Zabawa, Zawada, Tarnów 
grudzień 2010 – Hotel Tarnovia

maj 2011 – Warszawa – Muzeum Niepodleglości

kwiecień 2012 – Warszawa – Więzienie na Rakowieckiej
lipiec 2013 – Synagoga – Dąbrowa Tarnowska
październik 2014 – Warszawa Żoliborz – Dom Pielgrzyma “Amicus”
listopad 2014/2015 – Tuchów, Ołpiny /Wymarsz/
sierpień 2015 – Ołpiny
luty 2016 – Warszawa – Galeria Porczyńskich
marzec 2016 – Tuchów klasztor
październik 2016 – Tarnów Ratusz
październik 2017 – Tuchów – Kraków – Warszawa

listopad 2018 – Opole

Spektakl teatralny w wykonaniu adeptów TNT

Arkadia – Sybir – Powrót do nieswojego domu

kwiecień 2019

Listopad 2019

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Lipiec 2020

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Pierwsza premiera online – grudzień 2020

dworek M. Konopnickiej w Żarnowcu

_______________________

SPOTKANIA

_______________________

więcej na www.nieteraz.pl 
www.tarnowskikurierkulturalny.pl