Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Alicja w krainie Panoram

To już drugie w tym roku znaczące odejście ważnej osobistości tarnowskiej kultury. We czwartek 9 stycznia pożegnaliśmy na Cmentarzu Komunalnym w Klikowej Tomka Habiniaka – znakomitego rysownika, grafika i karykaturzysty (poświęcaliśmy mu odrębne wspomnienie, teraz przygotowywana jest wystawa jego prac), a już jutro, we środę 22 stycznia na tym samym cmentarzu odbędzie się pogrzeb Alicji Majcher-Węgrzynek – emerytowanej kustosz Muzeum Okręgowego, niezmordowanej poszukiwaczki części Panoramy Siedmiogrodzkiej (poniżej publikujemy Jej tekst poświęcony tej sprawie napisany dla tkk w 2013 r.), autorki wielu artykułów i książek, znawczyni pamiątek po gen. Bemie i Poetefim, miłośniczki sztuki i muzyki klasycznej. Pani kustosz całe swoje zawodowe życie poświęciła słynnej Panoramie Siedmiogrodzkiej Jana Styki, z pasją naukowca - detektywa odkrywając kolejne jej fragmenty i z determinacją walcząc o ich pozyskanie dla tarnowskiego muzeum. Lata pracy naukowej poświęcone tej sprawie sprawiły, że była niekwestionowanym ekspertem w tej dziedzinie. I pomimo, że niektórzy próbowali, kiedy była już na emeryturze, zawłaszczać jej dorobek naukowy i bez jej zgody publikowali wyniki jej prac, jako własne – nie poddawała się i nadal śledziła losy tego niezwykłego obrazu, którego historia to gotowy scenariusz na film akcji. I na ironię zakrawa fakt, że to Węgrzy a nie Polacy uhonorowali naszą panią kustosz wysokim odznaczeniem państwowym. Ps. A dzisiaj 21 stycznia obchodziłby swoje 65. urodziny zmarły w 2015 r. Józef Komarewicz,  znany tarnowski dziennikarz, poeta i działacz społeczny. Dziwny ten styczeń...krzyżami znaczony.

Czytaj więcej...

Wyzwolenie - Zniewolenie

 75 lat temu, w mroźny styczniowy poranek, 18 stycznia 1945 r. we środę ok. godz. 7, na ulicach Tarnowa, dokładnie  na ul. Nowodąbrowskiej pojawił się pierwszy patrol radziecki z 304 dywizji piechoty, 108  Korpusu Armii Czerwonej, dowodzonego przez generała-majora Pawła Ilinycha. Tarnów doczekał się wyzwolenia spod krwawej, hitlerowskiej okupacji, co wcale nie oznaczało, że przyszła wtedy wolność… . Tarnów wchodził w nowy okres swojej historii, związanej z czasami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jednak, w powszechnej opinii, prawdziwe wyzwolenie miasta nastąpiło dopiero 44 lata później, podczas przewrotu ustrojowego 1989 roku. Do tego czasu mieliśmy żyć pod nową okupacją. Wielka szkoda, że tamto ważne w historii naszego miasta wydarzenie nie zostało w tym roku w jakikolwiek sposób, bardziej lub mniej, oficjalnie odnotowane. No cóż, jaki pan taki kram... Tym bardziej warto, i trzeba, o nim przypominać.  I odklamywać tę białą plamę w historii, również tej tarnowskiej!

Czytaj więcej...

90 lat temu

18 stycznia 1930 roku uroczyście otwarto Państwową Fabrykę Związków Azotowych w Mościcach. Prawie dokładnie w rocznicę tamtego wydarzenia, w piątek 17 stycznia godz.10, Centrum Sztuki Mościce zaprosiło na wykład poświęcony budowie i otwarciu fabryki, powstałej z inicjatywy prezydenta Ignacego Mościckiego. Jednej z najnowocześniejszych fabryk w Europie oraz jednej z największych inwestycji okresu międzywojennego w Polsce.  18 stycznia 1930 roku uroczyście otwarto Państwową Fabrykę Związków Azotowych w Mościcach. Fabryka chemiczna była kolejnym – po fabryce chemicznej w Chorzowie i porcie morskim w Gdyni – wzorcowym przykładem odbudowy polskiej gospodarki przez rząd II RP.  Podczas piątkowego wykładu jego uczestnicy mogli cofnąć się do lat trzydziestych XX wieku. Stanąć pośrodku łąki, w miejscu gdzie spotkała się grupa pomysłodawców i budowniczych fabryki, obejrzeć uroczyste otwarcie. Przywołać czas i miejsce utrwalone na archiwalnych fotografiach.  Tempo i rozmach tamtej budowy było niespotykane nawet jak na obecne czasy, a co dopiero kilkadziesiąt lat temu, bez wsparcia maszyn i inteligentnych urządzeń.

Czytaj więcej...

Pecunia non olet

 czyli co dalej z Młynem Szancera

Zgoła nie zimowa aura, w jakiej przyszło nam spędzać tegoroczne Święta zachęciła wielu tarnowian do wręcz wiosennych spacerów. Ci, którzy trafili w okolice Wątoku z niejakim zdziwieniem oglądali trwałą, bo już pięcioletnią, ruinę dawnego Młyna Szancera, jako żywo przypominającą plan filmowy jakiegoś horroru... Przypomnijmy, że ten jeden z ostatnich "elementów architektury przemysłowej" naszego regionu został podpalony, co ustaliła ponad wszelką wątpliwość prokuratura, w nocy z 4 na 5 kwietnia 2015 roku i błyskawicznie spłonął. Biegły doliczył się co najmniej pięciu miejsc, w których podłożono ogień. - Posłużyła do tego łatwopalna ciecz, najprawdopodobniej z rodziny ropopochodnych - mówił wówczas Arkadiusz Bara, zastępca prokuratora rejonowego w Tarnowie. Pożar, który wybuchł w noc poprzedzającą Wielkanoc błyskawicznie się rozprzestrzeniał trawiąc całkowicie dach na sąsiadujących ze sobą pomieszczeniach młyna, kaszarni i spichlerza oraz drewniane stropy na kilku kondygnacjach. Stało sie to wkrótce po tym, jak jego właścicielem został Piotr Kudelski, znany tarnowski przedsiębiorca. Po kilkumiesięcznym śledztwie, w  wyniku którego nie udało się ustalić, złapać i osądzić sprawców oraz ich ewentualnych zleceniodawców, sprawę umorzono i wypłacono stosowne odszkodowanie. Po czym zapadła wokół tej zagadkowej sprawy kompletna medialna i administracyjna cisza, o zerowej aktywności właścicieli "obiektu" nie wspominając. I stan taki trwa już 5 lat więc może warto przypomnieć niezwykłą historię Młyna Szancera i publicznie zapytać, co dalej? Tym bardziej, że działka wraz z tym, co ocalało z pożogi, znajduje się blisko historycznego centrum miasta przy ruchliwej ulicy i absolutnie jest jego antyreklamą.  

Czytaj więcej...