Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Recepty dr Ciesielczyka

Na więdnącym rynku mediów w Tarnowie pojawia się kolejna kroplówka. Tym razem będzie to miesięcznik, na razie tylko w wersji internetowej, zatytułowany „Zjednoczeni dla Tarnowa”, z wymownym podtytułem – pismo dla myślących o przyszłości. Wydawcą nowego periodyku jest głośne tarnowskie stowarzyszenie Oburzeni, którego twarzą jest znany lokalny samorządowiec dr Marek Ciesielczyk. Barwny człowiek o niewątpliwie politycznej charyzmie, wieczny kandydat na wszelkie publiczne urzędy, m.in. prezydenta miasta, posła, a nawet prezydenta RP („Samoobrona”), i równie zdeterminowany tropiciel wszelkich ubeckich śladów, szczególnie wśród amerykańskiej Polonii, dla której regularnie wygłasza różnego rodzaju pogadanki. Aliści to także utalentowany dziennikarz i publicysta, m.in. red. naczelny wydawanego kiedyś w Tarnowie „Nowego tygodnika”. Ambicją najnowszej inicjatywy wydawniczej dr Ciesielczyka jest przedstawienie diagnozy samorządowej choroby tarnowskiej oraz recepty na wyjście z kryzysu, a głównym celem zjednoczenie wszystkich środowisk zainteresowanych stworzeniem strategii rozwoju miasta oraz wspólnej listy wyborczej w najbliższych wyborach samorządowych, a także wystawienie jednego, wspólnego kandydata na Prezydenta Tarnowa.

Dopiero gdy znajdziemy się w Rzeszowie czy Nowym Sączu – czytamy w artykule wstępnym nowego internetowego miesięcznika,  uświadamiamy sobie, iż w naszym mieście musi coś funkcjonować niewłaściwie, skoro już na pierwszy rzut oka widać, że tam jest po prostu lepiej niż u nas. Odległe miejsca Tarnowa na różnych listach rankingowych wyjaśniają przyczyny ucieczki tysięcy młodych ludzi z Tarnowa za granicę lub do innych miast.

Nasze pismo trafia do Waszych rąk dlatego, że chcemy przedstawić diagnozę choroby tarnowskiej, bez której nie można leczyć dolegliwości, po drugie spróbować opisać receptę, która gwarantuje miastu wyjście na prostą i – po trzecie – zjednoczyć wszystkich tych (niezależnie od poglądów politycznych), którzy chcą poprawić sytuację naszego grodu.

Pismo nasze jest otwarte dla każdego, kto ma dobry pomysł na wyjście z marazmu. Jeśli będziemy na jego łamach przedstawiać krytyczne opinie, to nie dlatego, by zrobić komuś przykrość, lecz by zdefiniować istotę problemu, który hamuje rozwój miasta. Nie powstaliśmy po to, by być PRZECIW komuś lub czemuś, lecz by występować ZA takimi rozwiązaniami, które przekonają młodych ludzi, że warto tutaj mieszkać.


Wielu radnym jest duszno…..

Średnio sześciu na dziesięciu mieszkańców Tarnowa uważa, iż lepiej siedzieć w listopadową niedzielę przed telewizorem niż przejść kilkaset metrów, by postawić krzyżyk przy nazwisku człowieka, który zamiast trwonić nasze pieniądze, zadba o to, by wydane zostały rozsądnie. Ludzie niestety nie zdają sobie sprawy z wagi wyboru radnego czy prezydenta miasta.

Gdyby tylko jedna dziesiąta tych, którzy bojkotują wybory, wzięła jednak w nich udział, na Sali Lustrzanej, w której obraduje Rada Miejska, nie znaleźliby się ludzie, którzy przez cztery lata zabierają głos tylko wówczas, gdy jest im duszno i składają wniosek o otwarcie okna.

Prezydent miasta – jak królowa brytyjska – panuje, ale nie rządzi.

Niestety rządzący w Polsce od prawie 30 lat nie chcą dopuścić do takich wyborów, w których wygrywałby ten, kto faktycznie dostanie największą ilość głosów. Gdyby np. Tarnów był podzielony nie na 4, lecz 25 okręgów wyborczych, do Rady Miejskiej wszedłby ten, kto uzyskałby w swoim okręgu najlepszy wynik. Obowiązująca teraz w Polsce bardzo skomplikowana ordynacja wyborcza, nazwana przez b. doradcę prezydenta USA Cartera, profesora Zbigniewa Brzezińskiego „najgłupszą na świecie” sprawia, iż Polska jest państwem, w którym 38=51. Jeśli jakieś ugrupowanie otrzyma tylko 38% głosów, ma w Sejmie lub radzie miasta ponad 50 procent miejsc.

Wielu sądzi niesłusznie, że Tarnowem rządzi prezydent, który indywidualnie odpowiada za sukcesy i porażki miasta, gdy tymczasem najważniejsze decyzje podejmuje 25 radnych. Ostatnie trzy lata wyraźnie pokazują, iż dominująca w Radzie większość, która występuje pod nazwą PiS, niewiele ma wspólnego z programem Prawa i Sprawiedliwości (np. z koncepcjami inwestycyjnymi premiera Morawieckiego) i skutecznie blokuje rozwój Tarnowa, poprzez stwarzanie sztucznych przeszkód dla nowych inwestycji.

Porozumienie ponad podziałami gwarantem rozwoju miasta

Pozapisowskie ugrupowania, choć głosowało na nie w sumie aż 62% tarnowian, przegrały, gdyż wystartowały w wyborach osobno. Ordynacja premiuje dodatkowo duże ugrupowania, dlatego jedyną drogą do zwycięstwa jest porozumienie ponad podziałami i jedna, wspólna lista wyborcza.

Jeśli Tarnów ma się w przyszłości rozwijać, muszą nastąpić przede wszystkim istotne zmiany w składzie Rady Miejskiej. Aby grupa racjonalnie myślących radnych miała w niej większość, musi dojść do stworzenia jednej listy wyborczej, na której znajdą się najlepsi kandydaci ze wszystkich środowisk. Taki model listy wraz z propozycją zasad jej skonstruowania przedstawiamy tu w innym miejscu.. Oczywiście sygnatariusze takiego porozumienia musieliby zgodzić się na jednego, wspólnego kandydata na prezydenta miasta.

Nie zawsze „nasza” partia wystawia dobrych kandydatów…

W ciągu ostatnich trzech lat praktycznie w żadnej sprawie nie można było porozumieć się z panującą w Radzie Miejskiej większością z PiS, która odrzuca propozycje pozostałych radnych i zainteresowana jest głównie rzucaniem kłód pod nogi prezydentowi. Można go, a nawet należy krytykować za szereg błędnych decyzji, ale nie można przekształcać tej krytyki w totalną negację.

Powszechnym błędem – zwłaszcza w wyborach samorządowych - jest głosowanie na partie polityczne, a nie na konkretnego człowieka. Jeśli sympatyzujemy z partią X, to wcale nie musi oznaczać, iż w naszym mieście jej kandydaci są najlepsi. Na każdej liście możemy znaleźć lepszych i gorszych. Pamiętajmy, że wybory samorządowe różnią się od parlamentarnych i powinny być wyborami na konkretnego człowieka, a nie partię.

Redakcja www.zjednoczenidlatarnowa.pl (zdjęcia pochodza ze strony internetowej redakcji)