Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

„GÓRNOLOTNI”

To druga część oryginalnego projektu podróżniczego realizowanego od dziewięciu lat w Centrum Sztuki Mościce. Pierwsza część to „DALEKOSIĘŻNI” - letnie spotkanie podróżników, zaś druga to właśnie GÓRNOLOTNI” - spotkanie ludzi gór. Te dwa Festiwale to dzieło jednego z najbardziej kreatywnych animatorów tarnowskiej kultury Bogusława Hynka, który w ub. roku samotnie przeszedł Pireneje trasa HPR liczącą ponad 800 km. Trudno o lepsze rekomendacje dla organizatora „górnolotnego” festiwalu, na którym spotykają się pasjonaci gór, miłośnicy wędrówek i wspinaczek, koneserzy pięknych widoków i Ci, którzy nieustannie spragnieni są przygody. Tegoroczny Festiwal,trwający od 2 do 4 lutego, zakończyło wyjątkowe spotkanie z… Wandą Rutkiewicz, co w związku z Tomkiem Mackiewiczem i tragicznym finałem styczniowego zdobycia przez niego Nanga Parbat oraz trwającą polską wyprawą na K2, nabiera dodatkowych metafizycznych znaczeń...

W niedziele, 4 lutego o godz. 18.00 w CSM odbyła się prezentacja książki Anny Kamińskiej pt. "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz" w rozmowie z Jagodą Mytych.
Zginę w górach — mówiła autorka. Dotrzymała słowa według dokumentów sądowych zmarła 13 maja 1992 roku. Dzień wcześniej zaginęła na górze Kanczendzonga w Himalajach. Jej śmierci nikt nie widział, jej ostatniego słowa nikt nie słyszał, jej ciała nikt nie odnalazł. Na początku XXI wieku do Izby Pamięci Jerzego Kukuczki zapukała para turystów, która twierdziła, że w jednym z klasztorów w Tybecie spotkała postać przypominającą zaginioną przed laty himalaistkę... Jej odejście, tak jak wiele zdarzeń z jej życia, do dziś pozostaje tajemnicą.”

Trzecia kobieta i pierwsza Europejka na Mount Evereście. Pierwsza kobieta, która zdobyła szczyt K2. Od małego słynęła ze „żmudzkiego” uporu. Szybko musiała dorosnąć, by wesprzeć matkę w domowych obowiązkach. Ojcu chciała z kolei zastąpić pierworodnego syna, który zginął śmiercią tragiczną. Najpierw dźwigała ciężar niełatwej historii rodzinnej, później sprawy „na dole” zawsze pozostawiała na drugim planie. Żyła od wyprawy do wyprawy. Nigdy nie zdecydowała się na macierzyństwo. Rozpadły się jej dwa małżeństwa. Najważniejsza była dla niej wolność. Jej prawdziwą miłością były góry.

Historia Wandy Rutkiewicz to znacznie więcej niż biografia najsłynniejszej polskiej himalaistki. To opowieść o pokonywaniu własnych demonów, przełamywaniu swoich słabości i o wielkiej, życiowej pasji, która, dając niebywałą siłę, może również spalać.

Anna Kamińska to absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”. Autorka książek: Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych (2010) oraz bestsellerowych biografii: Wandy Rutkiewicz Wanda (2017) i Simony Kossak „Simona” (2015). Za tę ostatnią nominowana do Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego.

Jagoda Mytych - dziennikarka i tłumaczka, doktorantka UJ, w przeszłości reporterka PAP. Przez przypadek przeczytała książkę górską i to stało się impulsem do szukania własnych, górskich przygód i ścieżek po Tatrach i Alpach. Prowadzi bloga „Góry książek", współpracuje z redakcją „Taternika" oraz współtworzy Konkurs Książka Górska Roku.

Wanda Rutkiewicz była pierwszą kobietą, która zdobyła K2. Góry dawały jej szczęście, ale też i cierpienie, bo tam traciła bliskich przyjaciół. Miłość zabrała jej także to, co najcenniejsze. 25 lat temu zaginęła i nigdy nie
odnaleziono jej ciała.

 

4 lutego 1943 roku w niewielkiej litewskiej miejscowości Płungiany urodziła się Wanda Rutkiewicz. To jedna z najwybitniejszych Polek w historii. Zasłynęła tym, że pokazała światu, że kobiety też mogą zdobywać największe i najtrudniejsze górskie szczyty. Dziś świętowałaby 75. urodziny, ale w tragicznych okolicznościach odeszła ponad 25 lat temu. Pamięć o niej jednak nie zginęła. Poczta Polska z okazji urodzin wypuściła do obiegu osiem tysięcy kart pocztowych z wizerunkiem naszej alpinistki.

Do Polski trafiła po zakończeniu II wojny światowej. Jej rodzina osiedliła się we Wrocławiu. Dzieciństwo było jednak naznaczone wielką tragedią. Miała pięć lat, gdy straciła brata. Starszy o dwa lata chłopiec wraz z kolegami znaleźli niewypał. Wrzucili go do ogniska, a po chwili doszło do wybuchu tak silnego, że w pobliskich domach stłukły się wszystkie szyby. Brat Wandy zginął, a jej los mógł być taki sam, gdyby nie fakt, że chłopcy nie chcieli się bawić z młodszą dziewczynką.

Tragiczna śmierć brata z pewnością odbiła się na jej charakterze. Była kobietą niezwykle inteligentną, która dążyła do swoich celów. W wieku 22 lat już mogła pochwalić się tytułem magistra, który zdobyła na wydziale elektroniki Politechniki Wrocławskiej. W międzyczasie była bardzo aktywna sportowo. Trenowała lekkoatletykę, ale jeszcze lepiej szło jej w siatkówce. Była zawodniczką I-ligowej Gwardii Warszawa i nawet była bliska wyjazdu z reprezentacją Polski na igrzyska olimpijskie 1964 w Tokio.

W jej życiu jednak pojawiła się pasja, do której pałała miłością ponad wszystko. Góry - to w nich się zakochała i poświęcała im coraz więcej czasu. Miała zaledwie 19 lat, gdy ukończyła kurs taternicki. Tatry znała lepiej niż własną kieszeń. Wspinała się trasami klasycznymi, najtrudniejszymi, a także wyznaczyła kilka nowych. W końcu jednak przyszedł czas na poważniejsze wyzwania. Alpy, Pamir, Hindukusz, Himalaje. Cały czas szukała nowych i coraz trudniejszych wyzwań. - Alpinizm to wentyl dla ludzi odczuwających potrzebę walki - mówiła w jednym z wywiadów.

16 października 1978 roku było o niej bardzo głośno, gdy zdobyła Mount Everest. To był ogromny sukces, bo wcześniej udało się to tylko dwóm kobietom. Jednocześnie została pierwszą Europejką, której to się udało. Osiem lat później dokonała czegoś jeszcze bardziej niespotykanego. Wspięła się na K2, a tego nie dokonała żadna kobieta. Pisały o niej media na całym świecie i stała się wzorem do naśladowania.

- W górach koniec wspinaczki jest bardzo naturalny - jest nim szczyt. Dookoła nieograniczona przestrzeń, słońce, czasem wiatr i deszcz, czasem mgła. A my na szczycie, poprzez wysiłek i zmęczenie oczyszczeni i wolni, choć na chwilę stajemy się cząstką natury - mówiła w książce "Na jednej linie".

To jej największe sukcesy, które oczywiście są zaledwie niewielką częścią tego, co dokonała. Wydawało się, że żadne góry nie są jej straszne, ale to było błędne myślenie. W maju 1992 wyruszyła na szczyt Kanczendzonga. Meksykanin Carlos Carsolio widział ją po raz ostatni na wysokości ponad 8200 metrów. Próbował namówić do zrezygnowania ze zdobycia szczytu z powodu trudnych warunków. Rutkiewicz jednak była uparta.

Polka postanowiła przeczekać noc i kontynuować podróż następnego dnia. To była szalona decyzja, bo nie miała ze sobą namiotu, śpiwora, a nawet jedzenia. Do dzisiaj nie wiadomo, jak potoczyły się jej dalsze losy. Nepalczycy nie podjęli się rozpoczęcia akcji ratunkowej, bo nie było ku temu warunków. Jej ciała nigdy nie odnaleziono.

Oficjalnie uznaje się 13 maja 1992 roku za datę zaginięcia oraz śmierci. Matka Wandy, która żyła ponad sto lat, do ostatnich swoich dni wierzyła, że jej córka żyje. Wierzyła, że Rutkiewicz przeszła na drugą stronę gór, zaszyła w jednym z tamtejszych klasztorów i w zapomnieniu chciała spędzić resztę swoich dni. Eksperci jednak nie mają wątpliwości, że w panujących wówczas warunkach było to niemożliwe.

Gdyby nie to, wersja matki Rutkiewicz byłaby prawdopodobna. Wanda w swoim życiu przeżyła tyle tragedii, że w pewnym momencie zmagała się z ciężką depresją. Najbardziej załamała się psychicznie w 1990 roku, gdy podczas wspinaczki na Broad Peak zmarł jej bliski przyjaciel Kurt Lyncke. Wcześniej na jej oczach zmarła przyjaciółka Halina Krueger-Syromska. Sama wielokrotnie ocierała się o śmierć.

- Z grona wielu partnerów i partnerek, z którymi wiązałam się liną i wyjeżdżałam razem w góry, z kręgu moich przyjaciół nie żyje dziś ponad trzydzieści osób. Wiele razy zastanawiałam się, dlaczego sama ciągle trwam przy tym wszystkim - opowiadała w jednym z wywiadów, który potem pojawił się w reportażu "Ślady na śniegu".

Wielką tragedię przeżyła także w 1972 roku. Wówczas po wspomnianej śmierci brata straciła drugiego członka rodziny. Brutalnie zamordowano jej ojca, a oprawcami byli ludzie, którym wynajmował mieszkanie. Wanda Rutkiewicz potem brała udział w identyfikacji zwłok i wizji lokalnej.

Wybitnej alpinistki nie ma już wśród nas, ale za życia osiągnęła tak dużo, że pamięć o niej nigdy nie zginie. W dniu jej urodzin zawsze warto wspominać Polkę, która zmieniła świat.

Ps.
Dwie rocznice - 16 października 1978 roku kardynał Karol Wojtyła został Janem Pawłem II, Wanda Rutkiewicz jako pierwsza z polskich alpinistów i trzecia alpinistka świata stanęła na szczycie Mount Everestu.

 "Dobry Bóg tak chciał, abyśmy tego samego dnia zaszli tak wysoko". Tak Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, w czerwcu 1979 roku powitał na audiencji w Krakowie Wandę Rutkiewicz, wręczającą mu kamyk z Mount Everestu, oprawiony w srebro. Po raz drugi losy tych dwojga splotły się w roku 1981.

Gdy 13 mają na Placu Świętego Piotra w Rzymie padły strzały zamachowca, ciężko raniąc Ojca Świętego, Wanda Rutkiewicz leżała w warszawskim szpitalu po wypadku w Kaukazie. Wypadek nastąpił podczas trekingowej wspinaczki na Elbrus, przed wyprawą na K2. Jan Paweł II po zamachu nigdy już nie powrócił do całkowitego zdrowia, Wanda Rutkiewicz do końca życia nosiła w nodze metalową szynę, podtrzymującą złamaną w kilku miejscach kość udową.

Jak realizować swoje marzenia o podróżach? Każdy lubi podróżować, czy też czytać o podróżach? Niestety marzenia same się nie spełnią :) Najpierw musimy je zamienić na cele, które chcemy osiągnąć... Zapewne będziemy mieli obawy przed nieznanym, przed porażką. W życiu jednak trzeba podejmować ryzyko, bo to daje szansę poznać i pojąć, jak wielkim cudem jest świat.

Korzystałem z Robert Czykiel - www.wp.pl

zdjęcia - Krzysztof Madej orazFB

Ryszard Zaprzałka