Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Księstwa księcia tego świata

Rok temu -  dywaguje nasz stały współpracownik, znany reżyser i ceniony publicysta Tomasz Antoni Żak, pisałem: „(…) ich są samorządy, szczególnie w dużych miastach, czyli tam, gdzie funkcjonują najważniejsze krajowe instytucje kultury”. Pisząc ONI myślę o wrogach tego, co kochamy tutaj nad Wisłą i wrogach wiary katolickiej, a więc wrogach dobra. ONI swą szansę na przyszłość widzą w „okopaniu się” w samorządach. „Ich” miasta mają nie tylko być niezależne od rządu i prezydenta; nie tylko prowadzić własną politykę gospodarczą, a nawet zagraniczną, ale nade wszystko kulturową, gdzie istotą jest odrzucenie Boga. Po tym, co wydarzyło się ostatnio w Gdańsku, widać to wszystko jeszcze lepiej.

Właśnie w Gdańsku, który w czasach rządów nieżyjącego już prezydenta Adamowicza stał się liderem antynarodowego separtyzmu, szefowie dwunastu największych polskich miast podpisali deklarację o współdziałaniu w dziedzinie migracji. Ten złowieszczy dokument sygnowali prezydenci: Białegostoku, Bydgoszczy, Gdańska, Krakowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy Wrocławia i Katowic. Gospodarz spotkania, prezydent Gdańska, podsumował to tak: „Polska w 2030 r. stanie się krajem imigranckim”. Sygnatariusze, nie konsultując tego z polskim rządem, w swych działaniach są wspierani przez Międzynarodową Organizację ds. Migracji (IOM) oraz Biuro Wysokiego Komisarza Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR).

Każde z tych miast, swoistych księstw udzielnych, wciąż jest w rękach ONYCH. Może teraz nawet bardziej niż przedtem. W każdym z tych miast są dziesiątki szkół średnich i podstawowych, nad którymi kuratele roztaczają adekwatne miejskie wydziały oświaty. W każdym z tych miast są instytucje kultury zarządzane przez adekwatnych dyrektorów czy naczelników podległych bezpośrednio swym prezydentom. Czy może się tam wydarzyć coś innego, niż to, co definiuje światopogląd rządzącej tam osoby i jego otoczenia? Odpowiadam – nie ma takiej możliwości!

Ratusz warszawski poinformował, że na jednej z najbliższych sesji rady zostanie zaprezentowany program wspierający homoseksualistów oraz środowiska szeroko pojętego ruchu LGBT. Aktualnie inicjatorzy przedsięwzięcia opracowują treść „Karty LGBT+”, która jest konsultowana z organizacjami reprezentującymi środowisko LGBT. Nie powinno to dziwić, bo od lat miasto stołeczne Warszawa przekazuje środki publiczne organizatorom tzw. Parady Równości, wśród których jest m.in. miejska instytucja kultury – Teatr Studio.

A we Wrocławiu, gdzie z miłością Ojczyzny trzeba się wręcz ukrywać, a synonimem upadku obyczajów stała się jedna z tamtejszych scen teatralnych, radni zdecydowali o wprowadzeniu w mieście programu finansowania zabiegów in-vitro ze środków publicznych. Europa pełną gębą!

W ogóle ta „europejskość” przypomina w tych opisywanych księstwach „spontaniczną” miłość do Związku Radzieckiego, która skutecznie degenerowała Europę przez dziesięciolecia. Prezydent Poznania do ostatnich wyborów startował pod hasłem „Poznań - kierunek Europa!”. Z jego już wieloletnich poczynań wywnioskować należy, że on tożsamość europejską kojarzy przede wszystkim z organizowaną przez urząd miejski imprezą Poznań Pride Week. Gdy chodzi o poparcie dla homoseksualistów i wszelkiej innej maści „tęczowców” i antyklerykałów, Poznań wysforował się mocno do przodu w skali kraju. „Marsze równości”, „konferencje homofobiczne” czy „czarne protesty” są tutaj normą wspieraną pieniędzmi samorządu.

A w takiej Łodzi nie tylko mają „marsz równości”, ale powołali specjalnego Pełnomocnika Prezydenta Miasta ds. Równego Traktowania. Pani Prezydent (tak, chodzi o tę osobę, która została prawomocnie skazana za przestępstwo karne) już dawno podjęła współpracę z Fundacją „Spunk” na realizację – jak to się nowomodnie nazywa - zadania publicznego. Projekt polegał na przeprowadzeniu warsztatów dla młodzieży gimnazjalnej i szkoleń dla ich opiekunów na temat m.in. tożsamości płciowej i orientacji psychoseksualnej. Grupa prawników Ordo Iuris, broniąca tradycyjnych wartości w przepisach polskiego prawa, umieszcza „Spunk” na liście organizacji, przed którymi należy chronić dzieci. A jak chronić Polskę przed ogólnopolską infekcją „Igrzysk Wolności”, które prezydent Zdanowska zorganizowała w mieści Łodzi w kontrze do obchodów 100 rocznicy Odzyskania Niepodległości?

Konserwatywny Kraków… (słowo „konserwatywny” proszę potraktować z przymrużeniem oka. Odkąd Jan Klata skutecznie zdesakralizował tamtejszą Scenę Narodową, mamy do czynienia z innym miastem). Tak więc, ten Kraków ma swoją nową wizytówkę - Festiwal Queerowy Maj, bardzo pasującą do tego, co uczyniono z dawnej stolicy Polski, gdzie dzisiaj łatwiej znaleźć dom uciech niż księgarnię. Miasto wspiera też dość oryginalny klub sportowy „Krakersy”. Oryginalny, bo skupiający osoby identyfikujące się jako LGBT i organizujący nader jednoznaczne konferencje, np. „Gender and Sexual Diversity in Sport” .

Również miasto Katowice nie pozostaje z tyłu, gdy chodzi o promocję tego, co nie jest normalne. Miejski Wydział Edukacji i Sportu nazywa taką aktywność „Kuźnią Różnorodności”. Królikiem doświadczalnym tych działań było sześć katowickich szkół, gdzie wdrażano tzw. edukację antydyskryminacyjną. W ubiegłym roku, wpisując się w antypolską zagraniczną nagonkę, utworzono w tym mieście zespół do spraw „walki z faszyzmem”.

W tej specyfikacji wybranych przykładów zarządzania złem nie zapominajmy o dzisiejszym Gdańsku, mieście wolnym od jakichkolwiek zahamowań. To właśnie tam, przy osobistym i bardzo aktywnym udziale prezydenta uchwalono tzw. Model na rzecz Równego Traktowania, którego celem jest wprowadzenie do życia społecznego ideologii LGBT oraz gender. Model w swych założeniach podważa prawo rodziców do zapewnienia dziecku wychowania zgodnego z ich przekonaniami. Częścią owego projektu, rozpisanego do roku 2020, jest edukacja w szkołach ponadpodstawowych, której towarzyszą publikacje charakteryzujące się wulgarnością w podejście do seksualizmu, a nawet suflujące uczniom możliwość zmiany płci.

Przy gdańskim Modelu, organizowane tam „marsze równości”, czy dofinansowywanie skrajnie lewicowego klubu Krytyki Politycznej, to norma i zaledwie drobny dodatek do tej bezlitosnej i przymusowej indoktrynacji najmłodszych.

Dwanaście największych miast, a za nimi kilkadziesiąt tych mniejszych z podobnym „europejskim” programem i działalnością coraz odleglejszą od polskiej racji stanu. Powtórzmy: w każdym z takich miast są instytucje kultury zarządzane przez dyrektorów lub naczelników podległych bezpośrednio prezydentowi czy burmistrzowi. Nie ma takich szans, aby wydarzyło się tam coś innego, niż to, co definiuje światopogląd rządzącej osoby. Korowody Trzech Króli, światło-dźwiękowe widowiska pasyjne, czy patriotyczne lub legionowe śpiewania, to tylko mimikra, taktyka potrzebna dla zmylenia przeciwnika, czyli Polaków. Dokładnie taka, jaką uprawiał agent sowiecki Bierut idąc pod baldachimem w procesji Bożego Ciała. 

W efekcie wszędzie tam, w tych miastach-księstwach mamy w szkołach lekcje o „mowie nienawiści”, w galeriach sztuki bluźniercze ekspozycje plastyczne, a w teatrach antypolskie przedstawienia.

Pętla zaciska się coraz bardziej.

Tomasz A. Żak - www.pch24.pl