Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Cmentarny geszeft

Kilka miesięcy temu, we środę 26 czerwca tarnowski kirkut, jedna z najstarszych tarnowskich nekropolii został otwarty po trwającej ponad dwa lata renowacji. Dzięki projektowi, prowadzonemu przez Komitet Opieki nad Zabytkami Żydowskimi w Tarnowie, któremu z ogromnym zaangażowaniem szefuje Adam Bartosz, były dyrektor Muzeum Okręgowego, wybitny judaista i cyganolog, udało się wyremontować ponad 120 macew, ogrodzenie cmentarza i dom pogrzebowy. Na cmentarzu zainstalowane zostały stylowe latarnie i tabliczki informacyjne, gruntowny remont przeszły też alejki. Otwarcie cmentarza zostało poprzedzone ceremonią resakralizacji, czyli przywróceniu kirkutowi funkcji religijnych, utraconych na skutek dewastacji i profanacji, do których wielokrotnie dochodziło w jego historii. W uroczystościach wzięli między innymi udział: naczelny rabin Polski Michael Schudrich, dyplomaci, a także potomkowie tarnowian żydowskiej narodowości, pochowanych na cmentarzu oraz kilkadziesiąt osób z całego świata (wśród nich również donatorzy preac rewitalizacyjnych). I oto teraz, nad kierowanym przez Adama Bartosza Komitetem zebrały się „czarne chmury”. Kilka dni temu dowiedział się, że ma zakaz prowadzenia prac renowacyjnych w kirchole i ma zwrócić klucze do jego bram. Tak zdecydowała krakowska Gmina Żydowska, właściciel nekropolii. No cóż, łaska pańska (także żydowska) na pstrym koniu jeździ...

Powodem jest decyzja Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o nałożeniu na gminę karę w wysokości tysiąca złotych za wykonywanie bez nadzoru furtki obok tehary, czyli domu, gdzie myto zwłoki zmarłych, jak też konserwacji nagrobków z czasów I wojny światowej i prowadzenia robót budowlanych przy ogrodzeniu i alejkach cmentarza. To nie jedyny kłopot Bartosza. Jerry Bergman, pochodzący z Tarnowa Żyd, który w młodości wyemigrował z Polski i obecnie mieszka w Danii, do niedawna jeszcze członek zarządu Komitetu Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej, zaczął podważać rzetelność rozliczeń finansowych Komitetu. Niegdyś był przyjacielem Bartosza, dziś jest jego krytycznym adwersarzem. - W jaki sposób i dlaczego prezes i jeden z jego wiceprezesów wprowadzili do rozliczeń swoje własne prywatne pieniądze jako pożyczkę dla komitetu? Chodzi tu o łączną sumę min. 50 tys. zł. Co się stało aktualnie z tą pozycją w kasie i księgach rachunkowych? Jaką sumę wpłaciły w formie darowizny firmy i osoby indywidualne, które pracowały przy renowacji cmentarza? - pyta Bergman, który przedstawił też szereg zarzutów dotyczących prac konserwatorskich. Niedługo po tym uchwałą zarządu został pozbawiony członkostwa w komitecie.

Rzekomo głownym powodem podjętych decyzji było to, że Gmina nie posiadała aktualnych zezwoleń na prowadzenie podjętych robót. Jak podkreślają jej autorzy - aktualnych, bo wcześniej takowe miała, ale skończył się czas ich ważności. Czyli inwestor nie dopełnił wymogów formalnych.

Z kolei Anna Gurbisz z tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie podkreśla, że wszystkie prace zostały odebrane przez konserwatora a do tej pory nie było żadnych kłopotów w trakcie naszej współpracy. Niski finansowo wymiar kary konserwator uzasadnił faktem, iż prace konserwatorskie i roboty budowlane nie doprowadziły do zniszczenia zabytku.

Czy to dostateczny powód zerwania współpracy z Adamem Bartoszem?

- Tu nie chodzi o pieniądze, ale zaskoczyło nas pismo od samego konserwatora zabytków. I to wojewódzkiego. O niczym nie wiedzieliśmy. Osobiście do Adama nic nie mam, nie to żebym go nie lubił – podkreśla w rozmowie telefonicznej Tadeusz Jakubowicz, przewodniczący gminy.

Tym niemniej gmina poprosiła o anulowanie grzywny. Ale jak słyszymy w delegaturze, raczej nie może liczyć na przychylne ustosunkowanie się do wniosku.

Adam Bartosz, prezes Komitetu Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie niechętnie komentuje całą sprawę. - Powiem tyle, że żaden fragment prac ani przez minutę nie został wykonany bez nadzoru konserwatorskiego – podkreśla.

Jednak w jego głosie słychać jednak nutkę rozgoryczenia i smutku sposobem potraktowania go przez Gminę Żydowską w Krakowie.

- Od największych autorytetów żydowskich słyszałem słowa uznania za wykonaną pracę. Gminie przyniosłem w zębach 3 miliony zł. A wspomniana kara, symboliczna w swej wysokości, to trzy tysięczne całego projektu. Dziś jeszcze wpłacę darowiznę panu Jakubowiczowi, żeby nie rujnować budżetu krakowskiej gminy. A pana Jakubowicza zapraszam do Tarnowa. Do tej pory czyniłem to pisemnie 18 razy. Zawsze bezskutecznie – dodaje Bartosz.

Okazuje się, że Tadeusz Jakubowicz ma jeszcze inne zarzuty pod adresem przewodniczącego Komitetu Opieki nad Zabytkami Żydowskimi w Tarnowie.

- Najpierw byłem lekko zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że w Tarnowie postawienie jednego nagrobka wyceniano na 4 tys. zł a w Krakowie można to zrobić między 1700 a 2000 zł. Poza tym z informacji, które posiadam, niektóre ławeczki stoją na grobach, inne nagrobki giną. Nie zgodzę się też nigdy na postawienie sali multimedialnej w domu przedpogrzebowym. Jak pan to sobie wyobraża. Chowamy tarnowskiego Żyda a tu grają jakieś telewizory? Jeśli Adam chce zarabiać pieniądze, to niekoniecznie niech nie robi tego kosztem cmentarza. Jestem zniesmaczony całą sytuacją. Jak my wyglądamy w świecie – kończy Jakubowicz. Kilka razy jednak chwali Adama Bartosza za prace związane z inwentaryzacją nagrobków.

Jakubowicz uchyla się od odpowiedzi, czy decyzja gminy jest ostateczna. Podkreśla jednak, że nie otrzymał jednak żadnego pisma od Adama Bartosza.

Renowacja kirkutu, prowadzona przez Komitet Opieki nad Zabytkami Żydowskimi w Tarnowie zajęła ponad dwa lata. Rozpoczęła się od remontu ogrodzenia. Usunięto stary, zrujnowany mur z cegieł przy Słonecznej, a ogrodzenie od strony wschodniej zostało odtworzone. Dzięki znajdującej się w nim furtce i pochylni dla wózków na cmentarz można wejść także od strony północnej. Alejki wysypane drobnym żwirem mają nowiutkie krawężniki, są równe, wygodne i dobrze się prezentują, tak samo jak stylowe latarnie, częściowo zasilane panelami solarnymi. Zniszczony i zawilgocony dom pogrzebowy - tehara - przeszedł remont generalny, a pomnik Dawida Beckera - konserwację. Maja wytrzymać w dobrym stanie co najmniej kilkadziesiąt lat.

Wyremontowanych zostało również 120 macew, 100 w tak zwanej „kwaterze Szancerów”, w której pochowani są między innymi właściciele tarnowskiego młyna i 20 w innych miejscach cmentarza. Koszt projektu to prawie 3 miliony złotych. Dotacja z Unii Europejskiej łącznie z wkładem województwa wyniosła 2,2 miliona, 800 tysięcy zebrał komitet z czego połowę zgromadzili jego przyjaciele i sympatycy, tarnowianie z całego świata, dołożył się też Minister Kultury i Miasto Tarnów. - Chcę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do zebrania tej sumy. Nie poradzilibyśmy sobie bez nich - podkreśla Adam Bartosz, prezes Komitetu Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej, który koordynował projekt i dodaje, że po renowacji cmentarza coraz więcej rodzin znajduje swoich zmarłych dzięki bazie, dostępnej w internecie. - Ktoś nawet napisał nam, że remont tego cmentarza zjednoczył Żydów tarnowskich na świecie.

A w ambitnych planach prezesa Bartosza były (?) projekty edukacyjne dla dzieci i dla dorosłych. W budynku pogrzebowym miano zorganizować wystawę dostępną dla niepełnosprawnych i niewidomych, aby mogli palcami „zobaczyć” macewę i zdobiące ją wzory. Prowadzące przez kirkut odnowione alejki miały zostać oznakowane i nazwane dla upamiętnienia pochowanych tu zmarłych i dla orientacji zwiedzających, bo cmentarz jest rozległy. W ofercie miał być także przewodnik multimedialny.

A teraz zostały jeno słowa, słowa, słowa i żal...

Źródło: www.tarnow.net.pl / www.naszemiasto.pl

Zdjęcia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl)