Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Za stolikiem

Krakowskie życie literackie (i nie tylko) okiem tarnowianki Justyny Babiarz.

„Dobrym krytykiem jest ten, kto opowiada o przygodach swej duszy pośród arcydzieł.” /Anatol France/

Każde z wydarzeń kulturalnych, którego swoją wizję, stworzoną niejako właśnie podczas obserwacji „zza stolika”, tutaj opiszę ma inną atmosferę. Prowadzone jest również w odmienny sposób. Łączy je jednak jedna wspólna cecha, a mianowicie – otwartość nie tylko na stałych bywalców, ale również na nowych gości. Poezje i Herezje (PiH) organizowane są w klubach na Kazimierzu od września 2012 roku. Ich twórcą jest młody, obdarzonym pełnym artystycznych koncepcji umysłem, poeta i muzyk – Michał Kiliński. Zaś  Kulturkampf Fest to cykl oryginalnych spotkań organizowanych w Kawiarni Naukowej przez młodego erudytę i poetę, co nie zawsze idzie w parze  – Krystiana Kajewskiego.

Czytaj więcej...

Jerzy Reuter (1956 - 2012)

Czasami coś napiszę, coś przeczytam, ale nie przejmujcie się, nie biorę tego na poważnie...
Właśnie mija okrągła, piąta rocznica śmierci Jerzego Reutera, wybitnego tarnowskiego prozaika i poety, autora słuchowisk radiowych i dramaturga, dziennikarza  i wielkiego pasjonata historii Tarnowa. Jednego z nielicznych moich przyjaciół... Wezwany wieczorem, 25 kwietnia 2012 roku, odszedł na niebiański dyżur, z którego niestety, nie ma powrotu. Dokładnie, także jak dziś, we środę 27 kwietnia 2012 r. odbył się jego pogrzeb na Cmentarzu Komunalnym w Klikowej. Wielki nieobecny tarnowskiej kultury, niesłusznie zapomniany przez swój ukochany Tarnów. Przed lat połączyła nas wspólna praca w tarnowskim teatrze i pierwsze literackie wtajemniczenia. Potem na wiele lat straciliśmy się z oczu. Jurek zbierał do swojego plecaka tułacza życiowe doświadczenia, m.in. uzależnień, odrzucenia przez swoich najbliższych, braku stałej pracy, bezdomności, bieszczadzkiej biedy… niczym Stachura, Wojaczek, Janek Rybowicz i tylu innych poetów „przeklętych”. Ale cóż, taka jest cena uprawiania sztuki prawdziwej, własnej, odrębnej… Mało kto wiedział, że Jurek także poza pisaniem wierszy, również rzeźbił, malował… Miał dopiero 56 lat i tyle jeszcze dróg do przebycia, ścieżek do wydeptania… spraw do odkręcenia, dogadania… z ludźmi, z Bogiem… na ziemi i w Niebie.

Czytaj więcej...

Wencel: Polska jest jak dąb

Na małej scenie tarnowskiego teatru 2 kwietnia o godzinie 11.00 miało miejsce niezwykłe spotkanie z poezją Wojciecha Wencla pt. „Epigonia albo Podziemne motyle". Wyjątkowość tego spotkania stygmatyzowała obecność samego autora, którego wiersze czytali znani aktorzy  teatru im. L. Solskiego Matylda Baczyńska i Ireneusz Pastuszak, zaś całość muzycznie oprawili Karolina Wrona (skrzypce) i Katarzyna Wrona (wiolonczela). To kolejna propozycja w ramach Salonu Poezji, współorganizowanego przez teatr i Miejską Bibliotekę Publiczną, której przedstawiciel Tadeusz Trytek prowadził spotkanie. Wojciech Wencel, rocznik 1972, ukończył polonistykę na Uniwersytecie Gdańskim. Zadebiutował w połowie lat dziewięćdziesiątych i od razu uznany został za jednego z najbardziej obiecujących polskich poetów. Doceniony przez krytykę m.in. Nagrodą Fundacji im. Józefa Mackiewicza, Nagrodą Fundacji im. Kazimiery Iłłakowiczówny, nominacją do Nagrody Nike w 1997 r. oraz Nagrodą Fundacji Kościelskich w 2000 roku, jako najmłodszy laureat w historii tej nagrody. W swej twórczości niemal od początku podjął udaną próbę reaktywowania klasycznego polskiego wiersza - w treści i formie nawiązując do tradycji romantycznej oraz do poetów z kręgu Skamandra. Według Wencla niecne siły niszczą dobrą, rdzenną polska kulturę.  „Polska stała się gnojowiskiem. Odświętne glancowanie butów to rozwiązanie krótkowzroczne. Trzeba zacząć wywozić gnój: postmodernizm, gender, propagandę homoseksualną, pogardę wobec własnej historii...”.

Czytaj więcej...

Melo-deklamacja wierszy poety Tchonia

Muzyka jest reminiscencją niebiańskiego błogosławieństwa.”
Autor: Platon

Poezja śpiewana i recytacja wierszy z podkładem muzycznym, którą, na wzór rapowania czyli melorecytacji, w celu rozbudzenia wyobraźni czytelnika, pozwoliłam sobie nazwać tutaj melo-deklamacją, dodaje liryce niezakłamanego uroku oraz mocy przekazu. Zjawisko to wykorzystuje się więc z powodzeniem w sztuce od niepamiętnych czasów. Natomiast fakt ten staje się z kolei tym samym potwierdzeniem przytoczonych przeze mnie we stępie do niniejszego artykułu sentencji starożytnego, ateńskiego filozofa.  Wymowa liryki owiana jest zawsze pewną dozą tajemniczości; a odpowiednio dobrana, nastrojowa muzyka, stanowiąca tło do pięknych słów, konstruuje mianowicie wokół nich i – równocześnie – wraz z nimi ciekawą aurę. Poszerza ponadto możliwość zwiększania ilości tworzonych i odbieranych interpretacji literackich dzieł, jak również grono zainteresowanych tymi, pełnymi ważnej wymowy utworami, osób. Sama poezja natomiast zdobywa w ten sposób szansę posiadania coraz większej liczby reinkarowanych w coraz to nowszym kontekście istnień. Podobnie zresztą jak dzieje się wtedy, kiedy znajdzie się ona w połączeniu z przekazem sztuki wizualnej; czego efekty podziwiać możemy na przykład w działalności artystycznej tarnowskiego poety i grafika – Maksymiliana Tchonia (Maracasa).

Czytaj więcej...