Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Za stolikiem

Krakowskie życie literackie (i nie tylko) okiem tarnowianki Justyny Babiarz.

„Dobrym krytykiem jest ten, kto opowiada o przygodach swej duszy pośród arcydzieł.” /Anatol France/

Każde z wydarzeń kulturalnych, którego swoją wizję, stworzoną niejako właśnie podczas obserwacji „zza stolika”, tutaj opiszę ma inną atmosferę. Prowadzone jest również w odmienny sposób. Łączy je jednak jedna wspólna cecha, a mianowicie – otwartość nie tylko na stałych bywalców, ale również na nowych gości. Poezje i Herezje (PiH) organizowane są w klubach na Kazimierzu od września 2012 roku. Ich twórcą jest młody, obdarzonym pełnym artystycznych koncepcji umysłem, poeta i muzyk – Michał Kiliński. Zaś  Kulturkampf Fest to cykl oryginalnych spotkań organizowanych w Kawiarni Naukowej przez młodego erudytę i poetę, co nie zawsze idzie w parze  – Krystiana Kajewskiego.

Czy to, czego doświadczyłam na wydarzeniach literackich, jakimi są Poezje i Herezje w Klubie Kabaret i w Apotece była jedynie możliwość spotkania się w gronie osób piszących, a także podzielenia się swoją twórczością? Zdecydowanie nie. Byłoby to w wypadku Poezji i Herezji postrzeganie zbyt zawężone. W ramach wydarzeń tych bowiem prezentowane są również występy muzyczne oraz pokazy fotografii, a także pewnego rodzaju mini-prezentacje aktorskie. To wszystko, razem wzięte z kolei, nadaje im charakter ogólnoartystyczny, a ponadto, mniej lub bardziej, „ulotny”. Jako uczestnik tego spotkania zawsze ma się bowiem wrażenie, że wszystko, co się tam rozgrywa, odbywa się trochę jak we śnie na jawie. Nie tylko dzięki „onirycznemu”, efektownemu klimatowi, ale także – jedynie przez chwilę i niestety – zbyt krótko…

Natomiast – Kulturkampf Fest – wydarzenie organizowane w odznaczającej się oryginalnym wnętrzem Kawiarni Naukowej przez młodego erudytę, poetę i polonistę – Krystiana Kajewskiego skierowane jest w swoim przesłaniu do koneserów ambitnej, intelektualnej literatury i sztuki wizualnej oraz dynamicznego w przebiegu dialogu. Najczęściej goście mają szansę na rozsmakowanie się nie tylko w literaturze, ale również w filmie, często innowacyjnym, a zawsze – niszowym. Każdej z prezentujących swoje utwory osób można zadawać pytania, dzięki czemu między zebranymi rozwija się często interesująca rozmowa na temat artystycznych wyborów prezentujących tam swoje utwory ludzi sztuki. Wszystko to z kolei rozgrywa się w oryginalnym, nastrojowym w przypadku przekazu i odbioru sztuki, zwłaszcza awangardowej, półcieniu. Rozmowa na temat działalności artystycznej konkretnych osób dotyka częstokroć wielu wątków, pozostawiając jednak zawsze jakieś niebanalne pytania bez wyczerpującej temat odpowiedzi. Daje to z kolei podstawy do pewnej ciągłości dialogu i pozostawia ciekawość tego, co, poza kolejnymi artystycznymi „konstrukcjami”, może zostać odkryte podczas następnych spotkań…

Zarówno na wydarzeniu – Poezje i Herezje jak i – Kulturkampf Fest zbierają się ludzie w różnych wieku, o zróżnicowanych artystycznych gustach oraz osobistych przekonaniach, którzy czasem przyjeżdżają na nie do Krakowa z bardzo daleka.

Smak literatury eterycznej

Zacznę od tego, że moja obserwacja gościa wyżej omawianych spotkań literackich według jej stanu na dzień dzisiejszy jest dość bogata. O sobie pisać jednak nie zamierzam, a o innym uczestniku tych krakowskich spotkań literackich – Maksymilianie Tchoniu (Maracasie). Ten tarnowski artysta – znany przede wszystkim jako poeta, a od pewnego czasu zajmujący się również regularnie grafiką artystyczną, niejednokrotnie prezentował swoje utwory na PiH  i Kulturkampf w Krakowie, gdzie spotkały się one z ciepłym przyjęciem i zainteresowaniem słuchaczy. Nie każdemu twórcy udaje się osiągnąć w tym „punkcie” zaangażowanie gości. Jednak kompozycje literackie tego młodego artysty, ze względu na cechującą je intelektualność oraz rys indywidualności, przyjęte zostały zdecydowanie entuzjastycznie i dlatego zawsze słuchano ich z prawdziwą uwagą. Maksymilian Tchoń prezentował odbiorcom swoje tomiki, a także refleksje i opinie na temat literatury. Dzielił się on otwarcie również swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi tej dziedziny sztuki. Wiersze swojego autorstwa deklamował natomiast w zdecydowany, charakterystyczny dla siebie, przemyślany sposób, co również przyciągało uwagę słuchaczy, głównie przecież artystów-literatów i niekiedy zarazem literackich krytyków. Tym bardziej, że większość jego utworów poetyckich pisana jest za pomocą zgrupowanych w strofoidy rozbudowanych fraz oraz typowej, ale… dla prozy – techniki strumienia świadomości.

Z kolei obrany przez autora styl odczytywania własnych tekstów jeszcze bardziej akcentował ambitny literacki warsztat oraz treść. Deklamował on poza tym także utwory krótkie, jak haiku i formy „strukturalnie” do nich podobne, które zwracały uwagę słuchaczy dzięki ich intelektualnej „ostrości” oraz zawartej w kilku słowach celności. A ponadto, poprzez kontrast w trakcie ich odczytywania w stosunku do deklamacji wierszy – opowiadań poetyckich, widoczny również w sposobie prezentacji… Natomiast ze względu na to, że krótkich utworów lirycznych było ilościowo mniej, stanowiły one pewne zaskoczenie w odbiorze, co jest także ogromnym plusem przekazu Maracasa. Autor, pozostając przecież rozpoznawanym poprzez swoją indywidualność i wyrobioną markę, nie może stać się jednak w stu procentach przewidywalny dla swojego odbiorcy.

Tak, jak stało się w wypadku Maksymiliana Tchonia z tarnowskiego artystycznego entourage’u. – Jednego z twórców również krakowskiej literatury eterycznej, którą nazywam tutaj prezentowanie odbiorcom swoich utworów poprzez ich deklamację. Jeśli trafia ona z kolei w gusta uczestników spotkań, pozostawia po sobie oczywisty niedosyt i bezpardonowo zaprasza ich do czytania przytaczanych tekstów w ich papierowej lub elektronicznej wersji, jak również słuchania poetyckich odczytów w trakcie kolejnych spotkań literackich.

Justyna Babiarz