Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Poetycki pojedynek

MAKSYMILIANA TCHONIA I WITHKACEGO ZABORNIAKA,
czyli świeżość contra doświadczenie

Termin – „Czarny czwartek” od dziś nabiera całkowicie nowych, ponieważ również pozytywnych, znaczeń…

Pojawia się więc pytanie – dlaczego? Otóż: 9 lutego, 2017 roku w ostatni czwartek w Galerii Niebieskiej w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. J. Słowackiego w Tarnowie odbył się poetycki pojedynek Maksymiliana Tchonia oraz Withkacego - Witolda Zaborniaka nazwany przez liryków tych – Czarnym czwartkiem. Przywiódł on na myśl wspomnienie innej poetyckiej potyczki dwóch dżentelmenów, która odbyła się w tym samym miejscu na wiosnę 2015 roku pomiędzy Maksymilianem Tchoniem a znakomitym stołecznym twórcą i wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego – Karolem Samselem, jaka, przy okazji tego wieczorku właśnie, stała się jednym z poruszonych tego dnia ważnych dla środowiska artystycznego tematów. Na lutowym spotkaniu zgromadziło się również kameralne grono miłośników oraz twórców literatury (a jak wiadomo – Absens carens), w tym przybyłych spoza Tarnowa, jak na przykład – pani Anna Morawiec z Olesna – autorka tomiku poetyckiego pt. „Szarlotka czyli co się robi, żeby nie robić tego, co powinno się robić", który zdobył główną nagrodę w Konkursie Literackim Miasta Gdańska im. B. Faca za 2015 rok. Wieczorek prowadził natomiast wieloletni pedagog, nauczyciel, a zarazem wybitny poeta naszej tarnowskiej ziemi – pan Zbigniew Mirosławski.

Warto podkreślić, że zarówno młody, utalentowany tarnowski liryk – Maksymilian Tchoń, jak również jego dojrzały rywal – Withkacy Zaborniak stworzyli wraz z panem Zbigniewem Mirosławskim klimat nie tylko prawdziwej „bitwy na wiersze oraz myśli”, ale, co równie w wypadku tego typu spotkań ważne, zadumy, refleksji i pochylenia się nad sprawami istotnymi dla większości ludzi. Czytali swoje utwory z promowanych tego dnia, tomików, czyli z książki Maksymiliana Tchonia zatytułowanej – „W osierdzie” oraz ze zbioru Witolda Zaborniaka o tytule – „Chiaroscuro”, rozmawiając zarazem z zebranymi gośćmi na temat całokształtu swojej intelektualnej, erudycyjnej wręcz, artystycznej działalności. Muszę nadmienić, że odbiorcy również bardzo przyczynili się do interesującego i ujmującego całokształtu rodzącej się intelektualno-lirycznej atmosfery spotkania. W wytworzeniu metafizycznego ciepła zdecydowanie nie przeszkadzała jak widać nawet mroźna aura, która nie opuszczała naszego miasta już od kilku dni. Młodszy z pojedynkujących się liryków czytał również niektóre utwory ze swojego poprzedniego, także nacechowanego rysem indywidualności, tomu poetyckiego – „Potępiony”. Starszy z uczestników potyczki z kolei, na moją prośbę o przeczytanie wiersza swojego autorstwa, jaki przynosi odbiorcy nadzieję, zareagował z niekłamanym entuzjazmem. Withkacy odczytał wtedy swój utwór zatytułowany – „Najtrudniejsze są rozstania”, dedykując tę deklamację mnie. Tekst ten przywołał mi od razu na myśl obraz człowieka, który toczy wojnę ze swoimi lękami, a zostaje zachęcony do podjęcia realnej walki o siebie, o odzyskanie utraconych elementów swojego ja i poprawę trudnego losu. Czułam się szczerze wyróżniona i sądzę, że, dzięki otwartości pojedynkujących się liryków, każdy z zebranych gości miał okazję w trakcie tego wieczorku poczuć się w taki właśnie sposób…


Myślę, że poetycki pojedynek nie wniósł (a to zjawisko zdecydowanie stanowi jego plus!) żadnego nowego „wygranego” oraz „przegranego”, ale za to wzbogacił artystyczny „rewir” o dwóch kolejnych literackich sprzymierzeńców. Poezja ich autorstwa bowiem, której fragmenty zostały podane w wyszukanym stylu odbiorcom w Czarny czwartek właśnie, idealnie się przenikała, zanurzając się tym samym równoważnie w judeochrześcijańskiej i śródziemnomorskiej tradycji Pisma Świętego, w filozofii oraz w jakże bogatym i zacnym skarbcu ukochanej Polskiej Literatury. Maksymilian Tchoń – artysta i duma Tarnowa, którego dwa zbiory poetyckie – „Http” oraz „Ars poetica” zostały w 2016 roku zakwalifikowane do Nagrody Poetyckiej im. W. Szymborskiej oraz Withkacy Zaborniak – przykuwający uwagę znawców twórca Sztuki – poeta i muzyk – urodzony w Mielcu, który już w dorosłości odnalazł swoją drugą ojczyznę w Grecji, wspólnym wysiłkiem pokazali odbiorcy Sztukę Słowa; jaką znacznie więcej przecież – na zasadzie „wspólnego mianownika” – łączy aniżeli dzieli, zarówno w treści przekazu jak i w jej nietuzinkowej, kunsztownej formie.

Tryb literacki…
Słowa wstępu do obydwu zbiorów odwołują się w jakiś sposób do Doskonałego Oblicza Stwórcy i tych wielu innych, ludzkich, które próbują się do Niego upodobnić:
Maksymilian Tchoń, „W osierdzie” – „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia. Najpiękniejsze, co jest na świecie, to pogodne oblicze. Albert Einstein”
Withkacy Zaborniak, „Chiaroscuro” – „Każdy z nas jest swoim własnym chiaroscuro, własnym kawałkiem iluzji, który stara się przerobić w coś konkretnego, coś realnego na obraz tego, który go ukształtował.”

 Najnowszy, wydany drukiem przez Wydawnictwo Adam Marszałek w Toruniu już w 2017 roku, zbiór Maksymiliana Tchonia zatytułowany – „W osierdzie” w bezpretensjonalny oraz nacechowany świeżością młodzieńczego spojrzenia sposób odsłania talent młodego twórcy, który swoje dzieła literackie uzupełnił tutaj niebanalnymi grafikami oraz fotografiami przyrody swojego autorstwa. Już sama okładka tomiku przykuwa uwagę, odwołując się do ogromu bogactwa abstrakcji twórczej autora. Uczynił tym sposobem przekaz swój bardziej przystępnym, „soczystym”, bogatym oraz interdyscyplinarnym, co zapewne niejako automatycznie przyciągnie w tym wypadku jeszcze szersze grono odbiorców tworzonej przez niego Sztuki. Zawarte w tomiku Maksymiliana Tchonia utwory dotyczą spraw tak ważnych jak miłość, sacrum, sens życia i metafizyka. – Tytułowe „osierdzie” ma przecież w naszej kulturze taką właśnie, niejako „duchową”, symbolikę. Może ono zostać na przykład przebite strzałą Kupidyna, osłania przecież „siedlisko” miłości, jakim jest serce. Ponadto utwory te traktują na temat życia codziennego w swojej głębi, nawiązują do Biblii oraz do obserwacji dotyczących świata polityki, a także nadziei, jakie żywi współczesny człowiek, ale żywił on je również już chyba od zarania dziejów. Serce i osierdzie bowiem się nie zmienia; nie ulega modom ani wpływom… Całość zbioru natomiast podana jest w wysublimowanej postaci niezwykle gustownych, dopracowanych w każdym szczególe, wierszy oraz starannie sporządzonych, oryginalnych grafik. Teksty natomiast występują zarówno w formie lekkiej oraz krótkiej literackiej miniatury, niczym oddech zachłannego czytelnika, jak i rozbudowanego, w swojej cięższej już konstrukcji, strumienia świadomości, który przyciąga odbiorcę rozbudowaną, „soczystą” frazą. Obydwie te techniki twórcze, podobnie jak podjęta przez autora tematyka, są już na ten moment w zdecydowany sposób jego znakiem rozpoznawczym. W miejscu tym pojawia się następujące pytanie. – A mianowicie: czy to wystarczy, żeby przyciągnąć na stałe pozyskanych już uprzednio, na przeciągu kilku lat publikowania swoich utworów, czytelników? Myślę, że bezsprzecznie tak. Kluczowe znaczenie ma w tym przypadku bowiem nie tylko w oczywisty sposób wyjątkowa jakość pióra Maksymiliana Tchonia; ale również, a może przede wszystkim, ukryta między przysłowiowymi „wierszami” (a w tym konkretnie wypadku należy raczej powiedzieć – „wersami”) tajemniczość, „czarodziejskość” przekazu oraz wymowy, która rodzi niedosyt i daje odbiorcy wrażenie, że znalazł się on w pełnym znaków oraz symboli lirycznym labiryncie, do którego kluczem jest ponowne czytanie tekstów tego autora, a także zapoznawanie się z coraz większą ich ilością… Nadmienię, że poeta ten tworzy wiele, a w dodatku – zawsze utwory z tak zwanej najwyższej półki, więc z pewnością dostarczy czytelnikom jeszcze niejednej uczty duchowej w postaci takich właśnie wydawniczych publikacji jak książka – „W osierdzie”.


Najnowszy zbiór Withkacego Zaborniaka, który został wydany drukiem w 2015 roku przez Fundację Duży Format w Warszawie nosi równie wymowny tytuł jak omawiany przeze mnie wcześniej tomik Maksymiliana Tchonia. Zatytułowany został on bowiem – „Chiaroscuro” i zgodnie ze swoją nazwą (a i zapewne zamierzeniem liryka) w metafizyczny sposób „oddziela” on swoją treścią światło tego świata oraz „tkwiącego” w jego strukturze człowieka od ciemności, ujmując i czarując tym samym czytelnika. Wziąwszy z kolei pod uwagę fakt, że autor jest również muzykiem, a więc artystą w wyraźny sposób „interdyscyplinarnym” i niezwykle wrażliwym na niuanse przekazu – nie może dziwić fakt, że w celu określenia swoich twórczych zamiarów wybrał on tak bardzo wymowny w swojej „obrazowości” termin. Natomiast świetnym wyrazem graficznym tego zamysłu jest już sama okładka tomiku…  Poeta kładzie ponadto nacisk na „kwestie” w życiu najważniejsze jakimi są miłość, przyjaźń, wiara w Boga, ludzka godność, niejako oddzielając tym samym ziarna od plew – to znaczy – od błahostek oraz od zła.... Twórca w świadomy sposób ucieka od ukazywania własnych emocji, które są ulotne i zmienne, na rzecz prawdy, która jest w stanie wyzwolić z kolei człowieka i pomóc mu dotrzeć do swoich właściwych i pełnych piękna celów. Wiersze autora zanurzone są tematycznie w Piśmie Świętym oraz, poprzez liczne nawiązania, stanowią pewnego rodzaju „pomost”, który w pewien metafizyczny, literacki sposób łączy wnioski artysty na temat życia z mądrością czerpaną przez niego właśnie z tych Świętych Księg. – Całościowo cel ten z kolei Withkacy Zaborniak uzyskał na drodze rozmyślań i przekazów tak prostych, że trafiających do czytelnika w sposób bezpośredni, emocjonalny, jak również zarazem intelektualny. Odbiorca czuje się bowiem częścią świata, który właśnie przedstawia mu za pomocą swoich utworów liryk. Natomiast efekt ten osiągnął autor, jako bardzo spostrzegawczy i przenikliwy twórca, używając swojego wyjątkowego poetyckiego kunsztu. Jego rys literacki jest z kolei przy tym w najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu – prosty, a zarazem głęboko przemyślany w swojej symbolice oraz odwołaniach. Stanowi manifest poety wyzwolonego w swojej roztropności od banału, jakim zdominowany jest świat współczesnego człowieka. A ponadto – artysty dojrzałego przy tym w swoich literackich wyborach i pewnego swoich racji w podejmowanych technikach przekazu, który doskonale wie jak operować słowem, żeby osiągnąć odpowiedni odbiór; jak również łączy poza tym w swoim wnętrzu unikatową perspektywę swoich dwóch przepełnionych romantycznym duchem europejskich ojczyzn. Jeśli kiedykolwiek miałabym wątpliwości na temat tego czy warto pisać, tworzyć i w jakiś sposób dzielić się tym wszystkim ze światem, sięgnęłabym po zbiór „Chiaroscuro”, ponieważ już w tym momencie, jako czytelnik i zarazem artystka, wiem, że tomik ten stanowi jednoznaczną na to odpowiedź… Niech więc trwa piękne słowo, niech wciąż na nowo się budzi i wzrasta! Mam również nadzieję, że Witold – człowiek Sztuki i wyjątkowa osobowość – stanie się częstym gościem w naszym jakże pięknym i przepełnionym duchem historii, mieście.

 

                  Justyna Babiarz                                        Anna  Morawiec


Uzupełnieniem metafizycznej uczty stały się natomiast rozdawane przez Withkacego Zaborniaka, w formie jakże uroczych prezentów, płyty z nagraniami wyboru utworów z książki – „Chiaroscuro” w niezwykle adekwatnej do przekazu autora interpretacji laureata ogólnopolskich konkursów poetyckich, teatralnych i recytatorskich – pana Stacha Ożóga. Nagrania mają tło dźwiękowe, muzyczne, jakie w ekspresyjny i wymowny sposób oddaje literacki klimat prezentowanych wierszy.

Na koniec pragnę serdecznie zaprosić Państwa do lektury utworów Maksymiliana Tchonia oraz Withkacego Zaborniaka z promowanych w trakcie Czarnego czwartku zbiorów i – nie tylko... Można nabyć je u samych autorów oraz w publikujących je wydawnictwach.

Autor: Justyna Babiarz