Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Matko Boża Tuchowska pomagaj nam nieustannie

Szczególnie teraz w roku 2020, naznaczonym przez światowy kryzys, nie tylko zdrowotny, ale i gospodarczy, społeczny, wartości i wzajemnego zaufania. Dzięki Bogu i tuchowskim Redemptorystom, że pomimo tego wszystkiego starczyło odwagi aby, wprawdzie z dwumiesięcznym poślizgiem, zorganizować Wielki Odpust Tuchowski. Tradycyjnie odbywał on się w lipcu, jednakowoż z racji polityczno-sanitarnych opresji związanych ze światową pandemią został on przeniesiony na wrzesień i połączony z tzw. Małym Odpustem Tuchowskim. W dniach 4-8 września 2020 r. trwając przy  Matce Bożej Tuchowskiej, prosimy „aby nas z lęku wyzwoliła”, „aby słabnących w wierze umocniła”, „aby chorym i cierpiącym towarzyszyła”, „aby miłość w rodzinach odnowiła” i „aby nas do radości życia wiecznego doprowadziła”- to intencje poszczególnych dni. W tym błogosławionym czasie przed cudowny Obraz Matki Bożej Tuchowskiej pielgrzymują m.in.: kolejarze, strażacy i policjanci, orkiestry dęte, samorządowcy, emeryci, kombatanci, nauczyciele, osoby konsekrowane, ministranci i lektorzy, rolnicy, myśliwi, leśnicy, nadzwyczajni szafarze Komunii św. oraz niepełnosprawni, a także przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń katolickich. Dotychczasową tradycją Wielkiego Odpustu była ruchoma szopka i barwne kramy - teraz tego brak. Szacuje się, że przez czas Wielkiego Odpustu nawiedzało Tuchów około 150 tysięcy pielgrzymów z kraju i zagranicy, i tak jest od ponad 100 lat, co sytuuje tuchowskie Sanktuarium jako jedno z najstarszych i najliczniej odwiedzanych sanktuariów w południowo–wschodniej Polsce. W tym roku pielgrzymów wita odnowione otoczenie sanktuarium – zwłaszcza plac, ogrodzenie, wejścia i główne schody. Zwieńczeniem przeprowadzanej rewitalizacji będzie nowa iluminacja bazyliki, wieży oraz klasztoru od dziedzińca sanktuaryjnego.

Czytaj więcej...

Mane, tekel, fares - 18 lat póżniej...

czyli bitwa na oświadczenia, a trąd w pałacach niszczy kościół.

Ks. Stanisław P. z diecezji tarnowskiej oskarżony jest o molestowanie nieletnich, którego miał dokonywać w czasie, kiedy tamtejszą diecezją kierował bp Skworc. W blogowym tekście opublikowanym w pierwszych dniach sierpnia ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski oskarżył abp. Skworca o zaniechanie powiadomienia Watykanu. Obowiązek taki istniał od 2001 roku, kiedy Jan Paweł II promulgował motu proprio Sacramentorum sanctitatis tutela. W odpowiedzi na stawiane zarzuty, kuria tarnowska wydała oświadczenie, w którym przedstawiła chronologię zdarzeń oraz działań podjętych w sprawie ks. Stanisława. Do sprawy odniósł się również rzecznik archidiecezji katowickiej, pisząc w oświadczeniu, że abp Wiktor Skworc wyraża ogromny żal i ubolewanie z powodu krzywdy wszystkich ofiar. “Nie można wykluczyć, iż bardzo krótki czas, jaki upłynął od promulgacji nowych przepisów, i brak doświadczeń w dziedzinie ich stosowania mogły wpłynąć na podjętą ocenę sprawy, czy wiarygodności oskarżeń”. Na razie trwa wymiana oświadczeń, zaangażowano nawet Watykan. Aliści to wszystko tylko słowa, słowa... papierologia w klasycznym wydaniu. Trudno o bardziej wyrazisty przykład grzechów zaniechania i zamiatania spraw pod dywan. A jeszcze nie opadł kurz po głośnej aferze pedofilskiej w tarnowskim seminarium, gdzie policja złapała i przekazała wymiarowi sprawiedliwości jednego z kleryków ostatniego roku, który przez lata studiów stworzył tam profesjonalna siatkę pedofilską. Do dziś, w tym jednym z największych seminariów duchownych w Polsce, nikomu, poza oskarżonym i skazanym diakonem, nie spadł włos z głowy, tak z rektorów, profesorów i ojców duchownych, jak i studentów - podobno nikt nic nie wiedział i nie widział. A wszak WSD podlega bezpośrednio ordynariuszowi diecezji bp. A. Jeżowi... Jak na razie, nikt z byłych i obecnych hierarchów tarnowskiego kościoła nie podał się do dymisji ani nie został odwołany. No, cóż - młyny kościelne mielą wolno... byle doczekać (przeczekać) do emerytury.    

Czytaj więcej...

Wniebowzięta i Zielna

W sierpniu każdy kwiat i kłos woła - zanieś mnie do kościoła

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez Kościół katolicki 15 sierpnia, sięga V wieku i jest rozpowszechniona w całym chrześcijaństwie. Uroczystość tę obchodzi zarówno Kościół na Zachodzie, jak i chrześcijaństwo wschodnie, w którym nosi ona nazwę Zaśnięcia Matki Bożej. W uroczystość Wszystkich Świętych 1950 roku Ojciec Święty Pius XII na mocy władzy danej mu jako Namiestnikowi Chrystusowemu ogłosił i zobowiązał wszystkich wiernych do odważnego wyznawania przed światem prawdy, iż Niepokalana Bogurodzica zawsze Dziewica Maryja, po zakończeniu życia ziemskiego, została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały. - Dlatego też, gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu, cośmy określili, przeczyć lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej - przestrzega w tym samym dokumencie papież.
Ponieważ na połowę sierpnia przypada koniec żniw, dlatego w to święto poświęca się w kościele zioła i kłosy zboża, stąd także określenie Matka Boska Zielna. Poświęcenie to znane było już w IX wieku, i w Polsce do czasów obecnych dokonywane. Ustanowienie dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny dopiero w XX wieku rodzi wiele nieporozumień – warto znać odpowiedzi na najczęściej zdawane w tej sprawie pytania. Warto dowiedzieć się także, co na temat Wniebowzięcia mogą powiedzieć nam współczesne nauki, jak chociażby mikrobiologia! Poniżej 7 rzeczy, które katolik musi wiedzieć o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny.

Czytaj więcej...

Tomasz A. Żak: Wakacje zniewolonego człowieka

Jak tak patrzymy na te czasy, to wcale nam „serce nie rośnie”, a raczej „cierpnie skóra na plecach”. No bo zamiast normalnych wakacji, czyli czasu wolności, mamy wakacje bezpieczne. I nawet nie chodzi mi o te „dystanse społeczne” i dwutlenek węgla gromadzący się pod maskami. Rzecz w tym, że ludzie wiarę w wiecznego Boga, ot tak, dobrowolnie i bez przymusu zamienili właśnie na wiarę w chwilowe bezpieczeństwo. Jeszcze parę miesięcy temu wydawało mi się, że ze straszenia Polaków koronawirusem otrząśniemy się szybko. W końcu nie z takimi „strachami” radziliśmy sobie w przeszłości. I to nie jest tak żebym nie wierzył w istnienie tej kolejnej mutacji wirusa grypy - on na pewno istnieje. Taki „czerwony wirus”, wymuszający  na przykład udział w pochodzie 1-Majowym także istniał i to jak najbardziej. Mimo to prawie każdy wiedział, że – pozwolę sobie na taką paralelę – co cesarskie to cesarzowi, a co Boskie to… i tak ważniejsze. Ta wiedza dawała prawdziwy dystans (nie ten społeczny) i coś czego nie da nam żaden polityk, ani czego nie da się kupić za żadne pieniądze – wolność.   

Czytaj więcej...

 https://viagra24.in.ua/viagra