Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Polska pod krzyżem

„Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!”

Tak nazywa się ogólnopolski modlitewny szturm do nieba, którego kulminacją jest trwająca właśnie narodowa modlitwa pokutna. Data nie jest przypadkowa - 14 września to liturgiczne święto Podwyższenia Krzyża Świętego. W programie głównych uroczystości na lotnisku koło Włocławka gdzie zgromadziło się ponad 60 tyś. ludzi z całej Polski, w miejscu, gdzie 7 czerwca 1991 r. Jan Paweł II odprawił mszę św., znalazły się konferencje duchowe, świadectwa, a także msza święta pod przewodnictwem biskupa włocławskiego, Wiesława Meringa. Nie zabrakło również modlitwy Różańcem Świętym, Koronką do Miłosierdzia Bożego, drogi krzyżowej i adoracji Najświętszego Sakramentu.Podczas wielogodzinnego skupienia na lotnisku w Kruszynie k. Włocławka wierni z całej Polski proszą Boga o łaskę dla najbliższych, sąsiadów, nieznajomych, dla Polski i całego świata. Modlitwa ma również charakter przebłagalny. Akcję modlitewną "Polska pod Krzyżem" współorganizują Fundacja Solo Dios Basta, inicjator m.in. „Różańca do granic” w 2018 r. i „Wielkiej pokuty” w 2017 r., oraz diecezja włocławska. Wierni zgromadzili się na modlitwie również w wielu innych miejscach Polski, np. w sanktuarium na Górze Świętego Krzyża w diecezji sandomierskiej, w Zakopanem na Równi Krupowej czy sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Będą także w łączności duchowej z Kalwarią i bazyliką Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Wielu Polaków modliło się również w miejscu zamieszkania, m.in. w wielu parafiach dziecezji tarnowskiej, jeno nie w samym Tarnowie... a przecież można było zorganizować modlitewne spotkanie np. pod krzyżem na górze Św. Marcina.

Na lotnisku w Kruszynie pod Włocławkiem, gdzie trwa spotkanie modlitewno-pokutne  „Polska pod Krzyżem”, stanął dwunastometrowy drewniany krzyż. Jest on głównym elementem wystroju ołtarza. Powstał ze stupięćdziesięcioletniego drzewa rosnącego na Żywiecczyźnie i waży blisko 1,5 tony.

O szczególnym doświadczeniu wiary towarzyszącym powstawaniu krzyża opowiedział jego twórca, rzemieślnik z Włocławka Ireneusz Szafrański. Jak przyznał, drewno mające posłużyć do wykonania krzyża musiało spełniać odpowiednie warunki.

– Wiedziałem, że żeby powstał tak duży, na dwunastym metrze drzewo musi mieć średnicy do 45 centymetrów – w górnym położeniu, dolne położenie miało około 55. Była obawa, że drewno może być chore, dlatego że jak obliczamy, musiało rosnąć około 150 lat. Czyli musi mieć do tego sprzyjające warunki atmosferyczne, środowiskowe – powiedział pan Szafrański.

Okazało się, że na Kujawach takiego drzewa nie było, stąd stolarz wykorzystał swoje kontakty i z okolic Żywca przywiezione zostały trzy sztuki drewna, z których można było wykonać krzyż. – Tak się trafiło, że pierwsza sztuka, którą rozkroiliśmy, okazała się zdrowa, solidna, właściwa, nadająca się do pracy. I tak zostało na pocięte na maszynach, które mogą ciąć tak duże drzewo – długie do 12,5 metra – mówi rzemieślnik.

–  Czasu było niewiele, na pewno był dużo większy stres. Robię duże rzeczy na wiatraki, do skansenu w Kłóbce, do muzeum narodowego, ale to nie były aż tak długie elementy. Były tak samo grube elementy, ale były krótkie – do 7 metrów maksymalnie. Ale jakoś się złożyło, to jest po części wola Boska, tak musiało być, tak się szczęśliwie złożyło, że się udało – cieszy się rzemieślnik.

Jednymi z najcenniejszych relikwii, jakie posiada Kościół Katolicki, są te związane z Krzyżem, na którym umarł nasz Mistrz Chrystus Pan. Są one tak cenne, że sam cesarz bizantyjski musiał stoczyć bój z Persami o odzyskanie relikwii Krzyża Zbawienia. 14 września Kościół obchodzi Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, czyli dzień odnalezienia zaginionych relikwii Zbawiciela przez Świętą Helenę.

Był 11 września, Roku Pańskiego 70. Izraelici nie posłuchali Jezusa z Nazaretu i kilkadziesiąt lat wcześniej ukrzyżowali własnego Króla. Nie rozpoznali czasu swego nawiedzenia. Najważniejszym celem stała się dla nich nie chwała Boża, ale chwała Izraela. Za wszelką cenę chcieli wyzwolić się spod panowania rzymskiego. Od czterech lat trwało powstanie.

Tego dnia padła Jerozolima. Zniszczona, spalona, wyludniona. Według Tacyta zginęło 600 tysięcy ludzi. Imperium Rzymskie w taki sposób ukarało faryzeuszy. Niewinna ofiara naszego Pana odniosła jednak zwycięstwo. Chrześcijaństwo przetrwało i zdobywało kolejne dusze dla Królestwa Niebieskiego.

Zrównanie z ziemią Świętego Miasta i trwające, nasilone represje ze strony Imperium Romanum spowodowały zaginięcie Krzyża, na którym umarł Pan wszelkiego stworzenia. By rozpocząć poszukiwania, musiało minąć ponad 250 lat.

I tak, dopiero Roku Pańskiego 326, zgodnie z legendą, odnalazła go Święta Helena. Owszem, podaje się tutaj kilka różnych dat, niemniej historycy są zgodni co do tego, że miało to miejsce 13 lub 14 września.

Święty Cyryl Jerozolimski odnotowuje w 387, że Krzyż podzielono na małe części i rozesłano po prawie wszystkich kościołach w okolicy.

W 614 na Jerozolimę uderzyli jednak Persowie. Wiedząc, jak ważnym obiektem kultu jest Krzyż naszego Zbawiciela, zabrali go z kościoła Bożego Grobu. Cały świat chrześcijański modlił się o odzyskanie jednej z najcenniejszych relikwii swego Założyciela.

Bizantyjski cesarz Herakliusz, obejmując władzę zastał swe państwo w obliczu wielkiego zagrożenia ze strony Persów, wspierających ich Żydów, Awarów, a także wewnętrznej rewolty Fokasa. Atoli zreformowawszy armię, ruszył w 621 r. z wyprawą wojenną, jako pierwszy cesarz osobiście dowodząc na polu walki. Za zrządzeniem Bożej Opatrzności Awarowie zostali zaatakowani przez Chorwatów, natomiast bizantyjska flota zablokowała przemarsz perskiej armii w kierunku Konstantynopola. W Roku Pańskim 627 doszło do decydującej bitwy pod Niniwą. Herakliusz zawarł pokój, na mocy którego Persowie zwrócili skradzione relikwie Krzyża Świętego. Cesarz powrócił do Jerozolimy, gdzie - według legendy - nie mogąc unieść relikwii Krzyża Zbawienia, zdjął drogocenne szaty i poszedł boso w uroczystej procesji do Bazyliki Bożego Grobu. Grobu, który jest równocześnie świadectwem zwycięskiego Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Obecnie największą część drzewa Krzyża świętego posiada kościół św. Guduli w Brukseli. Bazylika św. Piotra w Rzymie przechowuje część relikwii, którą cesarze bizantyjscy nosili na piersi w czasie największych uroczystości. W skarbcu katedry paryskiej jest cząstka Krzyża świętego, podarowana przez polską królową Annę Gonzagę, którą miała otrzymać od króla Jana Kazimierza. Największą część Krzyża świętego w Polsce posiadał kościół dominikanów w Lublinie (zostały one skradzione w roku 1991, chociaż nadal w kościele tym znajdują się dwa inne relikwiarze Krzyża świętego). Stosunkowo dużą część Krzyża świętego posiada kościół św. Krzyża na Łysej Górze pod Kielcami. Miał ją podarować benedyktynom św. Emeryk (+ 1031), syn św. Stefana, króla Węgier (+ 1038). Od tej relikwii i klasztoru pochodzi nazwa "Góry Świętokrzyskie". Wreszcie dość znaczna relikwia Krzyża świętego znajduje się w bazylice Krzyża Świętego w Rzymie.

Źródło: brewiarz.katolik.pl www.pch24.pl