Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Święty od poskramiania żywiołów

A jednym z nich jest zaraza, taka jak koronawirus szalejący w Polsce, Europie i na świecie. Od kilku tygodni demolujący ugruntowany od lat ład społeczny i moralny, gospodarczy i polityczny. A wiadomo, że jak trwoga, to do Boga... Stąd, odkrywanie na nowo postaci Św. Szymona  z Lipnicy, świątobliwego kapłana z zakonu Bernardynów, w powszechnej opinii patrona od poskramiania wszelkich żywiołów.  Przez całe stulecia pozostającego w cieniu innych świętych polskich okresu  średniowiecza, jak Wojciech, Świerad, Stanisław czy Kinga. Nawet w rodzimej diecezji nie jest czczony jako jej patron. Również mało kto wie, że  obecny święty tuż po święceniach w Krakowie był przez rok 1465 gwardianem tarnowskiego klasztoru Ojców Bernardynów. Na szczęście od kilku dni Szymon z naszej podtarnowskiej Lipnicy przestał być świętym anonimowym. Jego wstawiennictwo wzywane jest teraz szczególnie mocno. O modlitwę wstawienniczą - odmawianie specjalnej litanii, dobrze znanej w Lipnicy Murowanej, apelował m.in. biskup tarnowski Andrzej Jeż. To również dobra okazja do przypomnienia, że Święty Szymon to nie tylko sympatyczny mnich z „Historii żółtej ciżemki” - kultowego niegdyś filmu dla młodzieży.

Do dziś powtarzany jest w Lipnicy dwuwiersz ilustrujący wiarę w jego moc poskramiania żywiołów: „Jak se Szymek z bicza trzasnął, to ogienek zaraz zgasnął”. Prawdopodobnie chodzi o groźny pożar, który wybuchł w Lipnicy w roku 1634 i został jak twierdzą świadkowie ugaszony przez Szymona. Lipniczanie pamiętają jak to za jego przyczyną „gasnął ogienek”, modląc się do niego w czas pożaru otrzymali pomoc. Ich Szymon unoszący się nad miastem tłumił swoim płaszczem ogniste języki.

Szymon był dzieckiem lipnickich piekarzy Anny i Grzegorza. Przyszedł na świat między między 1438 a 1440 rokiem. Z przekazów wiemy, że był bardzo zdolnym chłopcem. I miał bardzo dobre serce. Często w tajemnicy przed najbliższymi miał rozdawać chleb miejscowym ubogim. Ukończywszy w Lipnicy dwuletnią szkołę parafialną  i za namową miejscowego proboszczadalsze nauki (1454-57) Szymon pobierał w Krakowie.

W Krakowie uczył się najpierw w szkole przy Kościele Mariackim, a następnie studiował na Akademii Krakowskiej na Wydziale Nauk Wyzwolonych, znany jest jego wpis na Akademię, Wydział Artium (wstępny) w roku 1454. Wśród 140 scholarów zapisanych wówczas na Akademię jako 102 figuruje Szymon „Simon Georgii de Lipnicza. Znać, że w domu się nie przelewało, skoro wpisowego zapłacił ledwie jeden grosz, podczas gdy inni musieli płacić sześć razy więcej. W 1457 roku uzyskuje tytuł bakałarza. Studiów nie kontynuuje.

Wielki wpływ na Szymona miał w tym czasie franciszkanin Jan Kapistran, późniejszy święty.Ten wędrujący po Europie wielki kaznodzieja porywał swymi płomiennymi kazania słuchaczy, tak było i z ludem Krakowa. Wielu się nawróciło i wielu doznało uzdrowień.

8 września 1453 św. Jan Kapistran założył w Krakowie pierwszy w Polsce klasztor Obserwantów pw. św. Bernardyna ze Sieny. Prawdopodobnie pod wpływem jego żarliwych kazań św. Szymon w 1457 wstąpił wraz z 10. kolegami do zakonu bernardynów. Po odbyciu nowicjatu pod kierunkiem o. Krzysztofa z Varese złożył w 1458 pierwsze śluby zakonne, a po kilku następnych latach, po ukończeniu studiów teologicznych, został wyświęcony (przed rokiem 1465) na kapłana w zakonie O.O. Bernardynów.

Najpierw pełnił posługę jako przełożony - gwardian tarnowskiego konwentu. Szymon jednak nie czuł się dobrze jako przełożony. Swoje powołanie chciał realizować jako kaznodzieja. Jego płomienne homilie, głoszone w bernardyńskim kościele na Stradomiu obok Wawelu ściągały krakowian. Porywał tłumy, które powtarzały za nim po trzykroć imię „Jezus, Jezus, Jezus”, które to imię wplatał do swych kazań. Grzesznicy klękali u kratek konfesjonału, wielu porzucało życie światowe i wstępowało do stanu duchownego. Jego sława szybko dotarła do uszu królewskich. Został spowiednikiem Kazimierza Jagiellończyka.

W Krakowie kieruje również skryptorium klasztornym gdzie sam przepisuje dzieła pisarzy swojego zakonu (św. Bonawentury i Aleksandra z Hales).

Podobnie jak św. Bernardyn ze Sieny i Jan Kapistran, o. Szymon szerzył nabożeństwo do Imienia Jezus, nawracając licznych grzeszników. W 1463, jako pierwszy wśród Braci Mniejszych, został kaznodzieją zakonnym i katedralnym w Krakowie – z tego powodu nadano mu tytuł praedicator ferventissimus. W życiu zakonnym odznaczał się surowością życia. Bardzo czcił Najświętszy

Chcąc oddać cześć św. Bernardynowi ze Sieny, 17 maja 1472 wraz z kilkoma współbraćmi z Polski przybył do L’Aquili, by wziąć udział w uroczystości przeniesienia jego relikwii do nowej świątyni zbudowanej ku jego czci.

W 1478 ponownie przybył do Italii z okazji kapituły generalnej w Pawii. Nawiedził wówczas groby św. Apostołów Piotra i Pawła w Rzymie. Następnie udał się w pielgrzymkę pokutną do Ziemi Świętej.

    

W XV w. Kraków kilkakrotnie nawiedzała zaraza. Największa epidemia w dziejach miasta wybuchła w 1482 r. i trwała pół roku, powodując niespotykaną do tej pory liczbę ofiar. Szymon nie opuścił wówczas Krakowa, by ratować swoje życie, ale wraz z innymi braćmi pozostał w mieście. Niósł chorym pociechę religijną i na różne sposoby posługiwał potrzebującym i opuszczonym. Rozdawał żywność, spieszył z pomocą sakramentalną, przygotowywał na śmierć i zanosił komunię. Wkrótce sam się zaraził i podzielił los tych, którym ofiarnie służył. W szóstym dniu zarazy, zauważył, że jego ciało pokrywa się znamionami zwiastującymi chorobę. Konając na podłodze stradomskiego klasztoru modli się żarliwie: „Przyjdź o słodki Zbawicielu! wywiedź mą duszę z więzów ciała mojego, a zaprowadź ją do rajskiej rozkoszy; niechaj tu w tym moim gniazdeczku dokonam mego żywota; pragnę rozstać się ze światem, a połączyć się z Tobą, o Chryste Jezu!”. Do czuwającego przy nim współbrata wypowiada ostatnie życzenie. Chce być złożony pod posadzką przy wejściu do świątyni. Chce, by po nim deptano. Ale brat życzenia nie spełnił. Szymon umarł spokojnie, wpatrzony w krzyż Chrystusa, w czwartek 18 lipca 1482 r. Tego samego dnia pochowano jego ciało w kościele klasztornym za głównym ołtarzem, między dwoma współbraćmi należącymi do pierwszych uczniów św. Jana Kapistrana. Do jego grobu zlokalizowanego wkrótce w głównym ołtarzu od razu zaczęły ciągnąć pielgrzymki. Po kilku miesiącach mór odszedł z Krakowa.

Po śmierci Szymona odnotowano ponad 370 cudownych uzdrowień i łask przypisywanych jego wstawiennictwu; grób świętego odwiedzali liczni pielgrzymi. Szymona wcześnie otoczono kultem, nadając mu tytuł „spragnionego zbawienia wszystkich” – Salutis omnium sitibundus.

24 lutego 1685 roku papież Innocenty XI zaaprobował kult Szymona z Lipnicy jako błogosławionego. 27 lipca tegoż roku nastąpiło przeniesienie relikwiarza błogosławionego z Wawelu do kościoła bernardynów w Krakowie, na Stradomiu.

Proces kanonizacyjny rozpoczął się już w latach siedemdziesiątych XVIII wieku. Był przerywany kilkakrotnie wskutek zawieruch dziejowych i wojen. Został wznowiony 23 czerwca 1948 roku dekretem watykańskiej Kongregacji Obrzędów, za pontyfikatu papieża Piusa XII.

19 grudnia 2005 papież Benedykt XVI wydał dekret o uznaniu cudownego uzdrowienia, przypisywanego wstawiennictwu bł. Szymona, jakie miało miejsce w Krakowie w 1943. Uzdrowiona została wtedy Maria Piątek, krakowska farmaceutka chora na zator mózgowy (sparaliżowana i pozbawiona mowy). 16 grudnia 2006 papież wydał dekret o uznaniu heroiczności cnót błogosławionego. Dnia 23 lutego 2007 roku na konsystorzu kardynałów ustalono datę kanonizacji.

3 czerwca 2007 roku o godz. 10:00, w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej, w czasie mszy na Placu Świętego Piotra w Watykanie, papież Benedykt XVI uroczyście kanonizował bł. Szymona.

Jego relikwie znajdują się Sanktuarium św. Szymona z Lipnicy w Lipnicy Murowanej, zbudowanym na miejscu jego domu, gdzie trafiły w 1923 roku.

Na lipnickim rynku stoi od 1913 okazała figurę świętego Szymona. Przeżyła ona bez uszczerbku obie wojny, co poczytywane tam było za cud.  Lipniczanie wierzą, że i tym razem ich modlitwy przyniosą skutek.

 Od niedawna jego „pierwszoplanową rolą” jest orędowanie za odwróceniem zarazy.

Ryszard Zaprzałka