Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Boże Ciało spostponowane przez koronawirusa

Czas przywrócić należną Mu cześć!

Mam już 70 lat i nie pamiętam obchodów tego święta bez uroczystej procesji - powszechnego i publicznego  świadectwa, wyznania wiary milionów Polaków. W bogatej historii naszego chrześcijańskiego narodu, próżno by szukać podobnego precedensu. Przeżyliśmy m.in. rozbiory i zabory, wojny i okupacje, totalitaryzmy i rewolucje ale nikt i nigdy nie odważył się na podobne świętokradztwo.  Okres przymusowej, narodowej izolacji wprowadzonej w imię walki z epidemią koronawirusa, katolicy przypłacili ograniczonym dostępem do Mszy św. i sakramentów. Eskalowany, niestety także z udziałem pasterzy Kościoła, strach przed zarażeniem doprowadził wielu wiernych do sięgania po praktyki, jakich nigdy wcześniej nie ośmieliliby się stosować. Ale to nie kto inny jak najwyższy rangą ksiądz w Polsce,  prymas Polok. był łaskaw stwierdzić, po zgodzie Episkopatu na zamknięcie przez rząd kościołów, że udział we mszy jest... grzechem przeciwko 5. przykazaniu!  Teraz nieco złagodzono restrykcje polityczno-epidemiologiczne wobec katolików aliści nadal więcej wolno  w galeriach i marketach oraz na wiecach wyborczych niż w kościołach... Trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko to wygląda na precyzyjnie realizowany plan wojny z religią i promocję tzw. marksizmu  kulturowego.  Za sprawą wirusa na pierwszy plan wyszła fałszywie pojmowana „troska o zdrowie”, potrafiąca „odpowiedzialnością” wytłumaczyć również narażanie Najświętszego Sakramentu na utratę należnej mu czci,  zalecając, a praktycznie zakazując organizacji tradycyjnych procesji.  Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, to najlepszy czas, by zrobić rachunek sumienia i naprawić poczynione szkody.  Czas najwyższy powiedzieć "Non possumus"! Tylko, że następcy prymasa Wyszyńskiego nie widać...

Przypominamy że w związku z epidemią, biskup tarnowski Andrzej Jeż zalecił ograniczenie procesji eucharystycznych do terenu wokół kościoła. Biskup przypomina, że przygotowanie uroczystości i przebieg liturgii wymagają zachowania wszystkich zaleceń sanitarnych, czyli dystansu społecznego, zasłaniania nosa i ust. W niektórych parafiach procesje odbędą się w świątyniach.

Zróbmy mały rachunek sumienia. Wraz z ogłoszeniem zagrożenia epidemicznego, wśród polityków oraz duchowieństwa, rozpoczęły się nerwowe ruchy związane z koniecznością wprowadzenia rozwiązań zabezpieczających społeczeństwo przed skutkami rozlewu epidemii. To dość zrozumiałe, bo z Chin docierały do nas dramatyczne obrazy. Były one na tyle sugestywne, że w kościołach „zabrakło” wody święconej, a drzwi świątyń zaczęto coraz mocniej przymykać dla wiernych. Nadeszła Wielkanoc. Właściwie bez Ludu Bożego. Z czasem nieco strach minął. Poluzowano obostrzenia i liczba wiernych w kościołach powoli rosła…

Coś jednak się zmieniło. I nie chodzi tu tylko o maski na twarzach modlących się osób. Zagubiona została świętość. Obniżono „jakość” – można rzec „standardy” – oddawania czci należnej Najświętszemu Sakramentowi, a więc Chrystusowi w nim realnie obecnemu. Jak? Ano poprzez (wymuszoną) nieobecność na adoracji i upowszechnienie Komunii Świętej na rękę, a czasami i wprowadzanie takiego przymusu, łamiącego sumienia wiernych.

Na całościową ocenę okresu koronawirusa na życie Kościoła przyjdzie jeszcze czas. Póki co nie widać jednak powodów do zadowolenia. Wierni jak dotąd nie wykorzystują w pełni możliwości uczestniczenia w niedzielnej Mszy św. bez ograniczeń, liczba osób przyjmujących Komunię na rękę wzrosła (do tego w wielu przypadkach nawet „technicznie” nieprawidłowy), a z parafii w Polsce płyną informacje o Pierwszych Komuniach w zaskakujących formach…

     

Okres ograniczeń za nami, zatem i powrót do dobrych praktyk jest nie tylko możliwy, ale i konieczny. Ba! Należy uczynić wszystko co możliwe, by wiernym przypomnieć istotę Tajemnicy Wiary. Przypomnieć, że pełne uczestnictwo we Mszy św. nie polega korzystaniu z mediów i Komunii Duchowej, że Sakramenty Święte wymagają osobistego zaangażowania.

Czyż Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa nie jest ku temu najlepszą okazją? Niech zatem nasze śpiewy, słowa i modlitwy nie będą tylko pustymi gestami.

Może warto w związku z tym wszystkim poznać historię procesji Bożego Ciała.
(Tekst pochodzi z książki ks. prof. Dariusza Kwiatkowskiego, Zaczerpnąć ze źródła wody życia. W świecie liturgicznych znaków, Kalisz 2007)

"Papież Urban IV, ustanawiając w 1264 roku uroczystość Bożego Ciała, nie wspominał o procesji. Najprawdopodobniej procesja ta stała się inicjatywą oddolną, a więc nie pochodzącą z nakazu papieskiego. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z Kolonii i innych diecezji niemieckich z drugiej połowy XIV w. Nie były to jednak procesje celebrowane jedynie w święto Bożego Ciała. Powstały one w ramach różnych form średniowiecznej pobożności i adoracji Najświętszego Sakramentu. Dokument biskupa Brandenburga z 1372 roku zezwalał nosić Eucharystię w następujące święta: Zmartwychwstanie Pańskie, Zesłanie Ducha Świętego, Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie, święto Dedykacji Kościoła i w Boże Ciało. Poza tym procesje eucharystyczne dodawały splendoru wielkim uroczystościom o charakterze świeckim, np. koronacja króla, czy obchody dnia zwycięstwa nad wrogiem. Znany był także zwyczaj zabierania Eucharystii w drogę, aby uchronić się przed niebezpieczeństwem. Także papieże udając się w podróż zabierali ze sobą Eucharystię, którą umieszczano na specjalnie przygotowanym „tronie”, umocowanym na białym koniu.

Procesja Bożego Ciała kształtowała się również pod wpływem pobożności związanej z procesjonalnym i uroczystym noszeniem Wiatyku do chorych. Także procesje organizowane w różne święta i uroczystości, w czasie których noszono relikwie świętych, krzyż lub Ewangeliarz jako znaki Chrystusa, mogły podsunąć pomysł o procesjonalnym niesieniu Eucharystii, czyli rzeczywistego Jezusa, ukrytego pod postaciami eucharystycznymi.
 
Procesja Bożego Ciała na samym początku miała charakter uwielbienia. W Niemczech połączono ją z procesją błagalną o pogodę, urodzaje i zabezpieczenie przed nieszczęściami. W Polsce procesja ta przyjęła się powszechnie w XV wieku, choć była znana już w XIV wieku w Płocku, Wrocławiu i Krakowie. Bardzo chętnie w tych procesjach uczestniczyli królowie wraz ze swoimi dworami oraz mieszkańcy wielkich miast, którzy wykorzystywali okazję by pochwalić się swoim bogactwem.

     

Współczesna księga liturgiczna zatytułowana „Komunia święta i kult tajemnicy eucharystycznej poza Mszą świętą, dostosowane do zwyczajów diecezji polskich”, podkreśla szczególne znaczenie procesji eucharystycznej w uroczystość Bożego Ciała i podaje jej strukturę. W procesjach, w czasie których celebrans niesie Najświętszą Eucharystię poza kościół wśród uroczystych obrzędów i śpiewów, lud chrześcijański składa publiczne świadectwo swej wiary i pobożności wobec Najświętszego Sakramentu.

Procesja Bożego Ciała ściśle wiążę się z Eucharystią, dlatego powinna być celebrowana zaraz po niej. W tę uroczystość procesja stanowi przedłużenie Mszy świętej Najświętszy Sakrament niesiony jest w sposób bardzo uroczysty przez ulice naszych miast i wiosek. Przy drodze buduje się cztery ołtarze, przy których procesja zatrzymuje się, aby oddać cześć Chrystusowi obecnemu w znaku chleba eucharystycznego. Przy poszczególnych stacjach odczytuje się także fragmenty Ewangelii odnoszące się do Eucharystii. Wszystkie podkreślają obecność Chrystusa w Eucharystii, która jest znakiem Nowego Przymierza. Eucharystię przedstawia się jako pokarm, który może nasycić głód każdego człowieka. Modlitwie adoracji oraz proklamacji i słuchaniu słowa Bożego towarzyszy modlitwa błagalna wyrażona w śpiewie pieśni „Święty Boże”. W ten sposób uznajemy Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela oraz Tego, który może zaradzić wszystkim ludzkim problemom. Dlatego wyśpiewując hymn „Ciebie Boga, wysławiamy”, wyrażamy nasze uwielbienie i dziękczynienie, że zechciał z nami pozostać i towarzyszy naszemu ziemskiemu pielgrzymowaniu, jako Chleb, czyli najbardziej potrzebny do życia pokarm."

Za: www.opoka.org i www.pch24.pl
R.Z.