Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

HISTORIA BARDZO MROCZNEGO VIP-A

„Kat występuje zazwyczaj w masce – sprawiedliwości.” Autor: Stanisław Jerzy Lec

Dzisiaj podzielę się swoimi spostrzeżeniami  - dywaguje tarnowska poetka Justyna Babiarz,na temat inscenizacji „Porachunków z katem” Martina McDonagha w reżyserii dyrektora artystycznego Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie  – Marcina Hycnara. To ambitne przedstawienie, którego premiera miała miejsce 15 września 2017 r., a ktory obejrzałam ostatnio,  stanowi niezbity dowód na to, że repertuar tej tarnowskiej sceny jest coraz lepszy. Widać ponadto, że nad powstaniem niniejszego spektaklu pracował bardzo dobrze zgrany zespół.

Konsekwencją tego są idealnie dopasowane, niczym szyte na miarę kostiumy, role. Sylwetki prezentowanych bohaterów są intrygujące, ponieważ tylko z pozoru proste. Świetnie dobrane stroje i muzyka natomiast, jak również bardzo ambitna scenografia pozwalają poczuć klimat epoki (rok 1965).

Tło akcji się zmienia, a będący w jej epicentrum prowadzony w irlandzkim stylu bar Harrego Wade’a staje się bardzo trafioną scenerią dla kryminału w „starym”, klasycznym stylu oraz czarnej komedii w jednym. Poza tym na szczególną uwagę zasługuje dopełniające dzieła oświetlenie.

Akcja z kolei rozwija się proporcjonalnie szybko do czasu trwania spektaklu. Widzowi momentami towarzyszy również dreszczyk emocji, co zawdzięczamy przede wszystkim interesującym efektom kaskaderskim. Natomiast gdzieś obok angielskiego, wisielczego humoru czuje się przy okazji również obecność naszego słowiańskiego ducha. Nadmienię, że specjalnie na potrzeby polskich „Porachunków z katem” powstała świetnie dobrana do tej inscenizacji muzyka autorstwa Mateusza Dębskiego.

Połączenie kilku gatunków z kolei czyni przedstawienie bardziej „utylitarnym”, a także – interesującym dla szerszego grona odbiorców. Sceny realne mieszają się z abstrakcyjnymi, dzięki czemu komizm pojawia się w sposób zupełnie naturalny. – Jak na inteligentną komedię i intelektualną „prowokację” właśnie przystało. Co bardzo istotne, w spektaklu tym widz doszukać się może wielu warstw przekazu.

Jego tematyka jest ponadto nie tylko ambitna, ale również ponadczasowa. Dotyka ona wartości, jakie prezentują życie ludzkie, honor, poczucie obowiązku, a także – wewnętrzne rozterki te przeżywane na co dzień oraz te odczuwane jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Prowokuje poza tym do stawiania wielu bardzo istotnych pytań, ale w sposób spokojny i nienachlany, czyli w taki, w jaki w wypadku teatru praktykować się powinno. Zachętą do głębszego zrozumienia prezentowanych tematów okazuje się być tutaj również wywoływanie śmiechu. „Porachunki z katem” są mianowicie przede wszystkim, mimo wyraźnej, satyrycznej warstwy, przedstawieniem o przekazie filozoficznym, egzystencjalnym, a poza tym – autentycznym i szczerym.

Twórcom inscenizacji udało się zaprezentować kierujące ludzkim postępowaniem dążenia, w których na pierwsze miejsce wysuwa się ambicjonalna konkurencja dwóch najbardziej znanych w Anglii katów. Ukazywanymi postaciami targają namiętności jak w wypadku dramatów Williama Szekspira. – Ambicja, potrzeba bycia zwycięzcą, przejmowania kontroli nad otoczeniem. Przyglądamy się więc ciemnej oraz jasnej stronie ludzkiej natury. Widzimy również, że im więcej w człowieku mroku, tym trudniej tę posępną stronę ukryć.

Obserwujemy poza tym jak wpływają na  bohaterów podszepty intuicji oraz przeczucia. Stopniowo opadają maski, obnażają się słabości i wady. Bohaterowie bronią swojej twarzy, ukrywają prawdziwe zamiary i „wynurzają się” z nich niejako; intrygują i stają się ofiarami intryg. Toczą ciekawe, zaskakujące w swoim przebiegu dialogi. Wyraz twarzy natomiast jest bardziej wymowny niż słowa, co jest w tym wypadku wielkim plusem gry aktorskiej. Nie wszystkiego się jednak jako widzowie dowiemy. Niektóre tajemnice trafiają przecież razem z ich właścicielami do grobu. „Język baru” momentami staje się ostry.

Natomiast klimat, jaki w nim czasem się tworzy nie kojarzy się bynajmniej z poczuciem bezpieczeństwa, a to w tym miejscu zdaje się właśnie mieć swoje centrum życie rodzinne Harry’ego i jego bliskich. Tytułowe porachunki natomiast okazują się być rozrachunkami „asystenta” z katem, katów miedzy sobą oraz tymi, które tworzą się przy okazji i jak gdyby gdzieś obok.

Powstaje pytanie – kim byli kaci? W pracy i na co dzień. I – jak wyobrażamy sobie tę mroczną profesję dziś? W inscenizacji „Porachunków z katem” widzimy dwóch zwyczajnych na pierwszy rzut oka mężczyzn. W pewnym okresie życia, w okresie wykonywania pracy zawodowej, łączyło ich silne przekonanie o słuszności kary śmierci, ale może jednak dużo dzieliło. Albert Pierrepoint – „pierwszy” kat Anglii kierował się przy tym w swoim zajęciu jakiegoś rodzaju „etyką”, honorem. Harry Wade, ten, który był tym „drugim” natomiast – nie. Podobnie nieetycznym podejściem do tego fachu i (nie tylko) wykazywał się jego asystent. Arogancki Harry bryluje w towarzystwie, udziela wywiadu do gazety niczym współczesny celebryta. Jego bardzo dobrze zagrany wewnętrzny mrok natomiast przeciwstawiony jest szczerości jego córki oraz bezpośredniości konkurenta. Aż chce się powiedzieć, że szedł on do celu, czyli do kariery, po przysłowiowych trupach.

Powstaje również pytanie – kim jest pełen wewnętrznego cienia Harry dla swoich bliskich? Czy zasługuje na miano bliskiego człowieka dla kogokolwiek? Kto może być jego przyjacielem i jak wygląda przyjaźń z „mrocznym VIP-em”? Czy, w końcu, nie boi się on sam siebie?

Pojawia się poza tym pytanie o to czy wszyscy kaci byli do końca swojego życia zwolennikami kary śmierci? Albert Pierrepoint, bohater „Porachunków z katem” stwierdził, że skoro zabijanie za karę nie powstrzymywało od dopuszczania się morderstw innych ludzi, to było ono niestety pozbawione sensu. Stanowiło ponadto rodzaj prymitywnej zemsty. Nawiasem mówiąc, do takiego samego wniosku doszedł Albert Pierrepoint, pierwowzór postaci, pod koniec swojego życia. Gdzie leży więc granica karania, a także osobistych porachunków?

Autor scenariusza stara się na tym etapie rozważań powiedzieć nam, że morderstwo to zawsze za wiele i za każdym razem pójście za daleko. Człowiek nie jest bowiem panem życia i śmierci. Można dojść również do wniosku, że nad głową każdego kata prędzej czy później zgromadzą się ciemne chmury. – Odwrócenie się losu, wyrzuty sumienia, poczucie bezsensu, nieprzychylna ocena innych ludzi albo fatalne w skutkach przeniesienie problemów z pracy na życie rodzinne. Kat przedstawiony zostaje tutaj także jako ostatnia „deska ratunku”, jak również trybik nie zawsze sprawnie działającej „machiny” sprawiedliwości, zwykły służbista czy substytut osób bliskich albo duchownych. – Ma więc wiele „wydań”, z których niektóre zdają się mieć jaśniejsze oblicze. Nadmienię, że obydwaj prezentowani w inscenizacji kaci prowadzą swoje bary. W trakcie rozmów z kolei alkohol leje się strumieniami. Czyżby bohaterowie „Porachunków z katem” chcieli o czymś zapomnieć albo uśpić sumienie?

Kim są natomiast tak naprawdę z kolei ukarani, „wisielcy”? – Z przyczyn oczywistych możemy nigdy się tego nie dowiedzieć. Jednak może stać się również inaczej, ponieważ czasem prawda daje o sobie znać po tak zwanym fakcie.

Kara śmierci i jej zniesienie staje się w tym wypadku tej pierwszorzędnej inscenizacji wyjściem do refleksji nad słusznością jej wykonywania, a także nad wszelkimi jej aspektami, zwłaszcza, że do tej pory funkcjonuje ona  na przykład w Chinach. Odejście od tego rodzaju karania natomiast okazuje się znakiem rozwoju cywilizacji, pójściem naprzód, a także zarzuceniem prawa do prymitywnej zemsty i związanych z nią konsekwencji.

Autor: Justyna Babiarz

Zdjęcia - Paweł Topolski (www.tarnow.pl)

„Porachunki z katem (Hangmen)”

Autor: Martin McDonagh,
Przekład: Klaudyna Rozhin.

Reżyseria: Marcin Hycnar,
Scenografia i kostiumy: Julia Skrzynecka,
Muzyka: Mateusz Dębski,
Reżyseria świateł: Karolina Gębska,
Efekty kaskaderskie: Tadeusz Widomski,
Asystent reżysera: Agata Zdziebłowska,
Współpraca scenograficzna: Marta Kodeniec,
Inspicjent, sufler: Aleksandra Stach.

Obsada:
Shirley – Ewa Jakubowicz,
Alice – Ewa Sąsiadek,
Mooney – Maciej Babicz (student AT, wyróżnienie aktorskie),
Syd – Aleksander Fiałek (nagroda indywidualna – XXI Ogólnopolski Festiwal Komedii Talia 2017 r.),
Harry Wade – Sławomir Głazek,
Hennessy – Fabian Kocięcki,
Hennessy – Filip Kosior (gościnnie),
Bil – Jerzy Pal,
Inspektor Fry – Ireneusz Pastuszak,
Albert Pierrepoint – Tomasz Piasecki,
Arthur – Mariusz Szaforz,
Charlie – Kamil Urban,
Clegg – Tomasz Wiśniewski.

Źródło:
http://www.teatr.tarnow.pl/spektakls/view/426