Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

OSOBLIWE DZIADY I ROK PRAW KOBIET

Czyli „Heroiny” w Teatrze Solskiego

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”
 Dziady, Cz. II Autor: Adam Mickiewicz

„Heroiny” są ostatnią premierą w tarnowskim teatrze przed wakacjami - posumowuje tarnowska poetka i nasza stała wspólpracowniczka Justyna Babiarz. To ostatnia sztuka przedstawiana w sezonie, którego hasło przewodnie – Kobiety o kobietach – zostało w zeszłym roku wyznaczone jako tematyczny kierunek przez dyrektora artystycznego Teatru im. L. Solskiego – Marcina Hycnara. Prapremiera spektaklu odbyła się 17 czerwca 2018 r. Miałam przyjemność obejrzeć inscenizację w trakcie Zdearzeń, w piątek 22 czerwca. Chętnych na spotkanie z naszymi narodowymi bohaterkami w ich nowych odsłonach nie brakowało. Dzięki temu Mała Sala pękała w szwach. Niniejsze przedstawienie, spektakl muzyczny i tragikomedia w jednym, zostało stworzona z okazji stulecia nadania w naszym kraju kobietom praw wyborczych. Ponadto powstało ono dla tarnowskiego teatru na podsumowanie sezonu 2017/2018 i faktycznie okazało się być mocnym jego akcentem.

Potężny kobiecy głos

Odbiorca może się bowiem cieszyć, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy to głos w różnych dziedzinach ludzkiej działalności zabierają osoby, które mają coś interesującego do powiedzenia. I w tym wypadku właśnie tak się dzieje. Agata Biziuk, mianowicie, jako autor scenariusza oraz reżyser w jednej osobie skłania nas w swojej eksperymentalnej opowieści do poszukiwania swoich własnych wniosków. Widać w jej pracy kobiecą siłę, dociekliwość, szerokie horyzonty oraz pasję. W konsekwencji artystka w swojej twórczości wybija się ponad przeciętność.

Bohaterki

„Heroiny” jako spektakl okazują się być próbą innego spojrzenia na bohaterki, o których rzadko się wspomina. Sztuka stanowi ponadto interesującą, oryginalną w sposobie przekazu relację o najważniejszych kobietach w historii Polski, o władczyniach, które walczyły o swoje prawa już kilkaset lat temu. Odnajdujemy tutaj także wzmiankę na temat innych ważnych dla naszej rodzimej kultury kobiecych postaci jak np. Pola Negri. Dawne bohaterki i reprezentantki ogólnokrajowej populacji płci pięknej natomiast zestawia się w nienachlany sposób z kobiecymi ikonami królującymi w dzisiejszych mediach społecznościowych oraz w telewizji. Warto podkreślić, że przedstawianym monarchiniom udało się zostać zapamiętanymi „na wieki” mimo zupełnego braku politycznych i co jeszcze ważniejsze – również społecznych praw. Ich problemy występują jednak także i dziś zarówno w Polsce jak i na świecie. Natomiast ludzie polityki imają się pewnych metod działania w przez setki lat niezmienny sposób. Tytułowe heroiny (i nie tylko) poruszają wiele tematów naraz. Bohaterowie sztuki podają przy tym mało popularne interpretacje i wersje wydarzeń. Nie oferując jednak widzowi nic więcej poza solidnym materiałem na własną głęboką refleksję i nie odbierając mu tym samym prawa do własnych poglądów. Przykładowo – możemy poznać choćby, podane tu w ciekawej, komediowej konwencji, logiczne argumenty rządzące właściwym dobieraniem par małżeńskich pochodzące wprost z dawnych już dla nas czasów małżeństw aranżowanych.

Ważne nawiązania

Na początku spektaklu nawiązuje się z kolei bezpośrednio do faktu obchodów stulecia praw wyborczych kobiet w Polsce, a także do tego, że inni patroni bieżącego roku, ogromnie zacne osoby, którymi są abp Ignacy Tokarczuk oraz Irena Sendlerowa już nie żyją, więc nie możemy liczyć na ich działalność i wsparcie. Reasumując, rok 2018 jako rok praw kobiet wypada więc w praktyce bardzo niekorzystnie. Na co dzień bowiem płeć piękna, która jest rzekomo bardzo szanowana, a nawet gloryfikowana, otrzymuje od otoczenia w dalszym ciągu (podobnie jak kilkaset lat temu) sporą dawkę pogardy. Kolejny smutny motyw, jaki pojawia się w tej sztuce, to mierzenie cyklu życia człowieka urodzinami, z których każde kolejne są coraz bardziej ponure, ponieważ zbliżają nas do śmierci. Dalsze wspominane sytuacje i wydarzenia wywołują z kolei mieszankę zróżnicowanych uczuć u widza wrażliwego oraz interesujących wniosków u tego badawczego.

Prawda historyczna

Sztuka porusza mianowicie m. in. ważny problem tak zwanej prawdy historycznej, próbując zobrazować w jaki sposób ona powstaje. Jedynym ojcem narodu (tym razem, co zostało podkreślone, w wigilię Dnia Ojca) wobec trzech prezentowanych tutaj jego matek jest Stanisław ze Szczepanowa. – Święty, w którego rolę wcielił się Aleksander Fiałek. Natomiast tło dla rozegranego na nowo konfliktu między nim a granym przez Karolinę Gibki królem Bolesławem Szczodrym stanowią, inspirowane dziełem Adama Mickiewicza, dziady. Na takiej oto drodze, w nawiązaniu do klasyki romantyzmu, rozgrywa się w tym wypadku ponowna próba interpretacji historycznych wydarzeń.

Pod prąd

Wracając do głównego tematu sztuki, czyli do naszych narodowych bohaterek, należy podkreślić, że podejście tytułowych heroin, mimo zupełnego ich uprzedmiotowienia, było jak na tamte czasy, w których żyły kompletnie przełomowe. Stawały się przecież kartami przetargowymi, w których egzystencji decydującą rolę miała odegrać metryka, wygląd oraz spolegliwość wobec narzucanych im przez społeczeństwo reguł gry. Finalnie jednak udało im się pójść w swoich odważnych działaniach zupełnie pod prąd.
Zagrana przez pełną energii Kingę Piąty królowa Bona Sforza miała mimo wszystko zamiar wprowadzić w naszej ojczyźnie zdrową modę na prawidłowe odżywianie. Pragnęła co więcej wykorzystać swoje staranne wykształcenie, podejmując pracę na scenie politycznej ówczesnej Polski. Tymczasem… Zapomniano nawet o jej niezwykłej urodzie. Została sprowadzona do roli kobiety, która musiała urodzić przyszłego następcę tronu. Jej zasługi dla kuchni polskiej określane są z kolei (i to w dodatku błędnie) jako wprowadzenie na nasze stoły włoszczyzny.
Najbardziej tragiczną z przedstawianych postaci była natomiast wydana w wieku dziecięcym za mąż królowa Jadwiga Andegaweńska – Jadwiga dziecko – w której rolę wcieliła się wyrazista Matylda Baczyńska. W inscenizacji podkreślono, że i dziś w różnych krajach w dalszym ciągu praktykuje się małżeństwa z dziećmi i je kupuje... Wracając do postaci królowej Jadwigi, święta ta, mimo tak bardzo młodego wieku odnalazła jednak w sobie imponującą siłę i pokonała wiele stawianych jej przez otoczenie przeszkód.
Najbardziej ekspresyjną postacią zdaje się być z kolei zaprezentowana przez jakże sympatycznego  Aleksandra Fiałka – królowa Anna Jagiellonka. Swoją drogą już choćby częste epizody grania przez aktorów (a w przedstawieniu wzięło udział tylko cztery osoby!) postaci przeciwnej płci niejako automatycznie nadały inscenizacji mocno satyryczny rys.

Istotne pytania

Pojawia się więc na nowo pytanie, które zostało pierwotnie postawione w pewien sposób na początku sztuki. A mianowicie – kim były nasze bohaterki, nasze historyczne władczynie? Okazuje się, że były one silnymi kobietami, którym udało się rozkwitnąć w trudnych warunkach.
Pojawia się również kolejny ważny znak zapytania. – Czy przeszłość ma wpływ na naszą teraźniejszość? Ten udany, patchworkowy spektakl pokazuje, że tak oczywiście jest.

Jak cię widzą…

Stroje i charakteryzacja bohaterów obrazują styl, który kojarzy się z heroinami, jak również z już znacznie bardziej współczesnymi modami. Układ krwionośny z sercem widoczny na „skórze” bohaterów natomiast symbolizuje w ciekawy sposób wrażliwość, uczucia, życie. Z kolei pozbawiona mogącej fałszować obraz nutki słodyczy scenografia – opowiada o surowości warunków, w jakich przyszło heroinom żyć i się „przebijać”.

Muzyka

Spektakl jest w znacznej mierze muzyczny, a narracja – śpiewana. Przedstawienie przesycone jest dużą ilością bardzo dobrej muzyki. Jej autorem jest Piotr Klimek. Stanowi ona niezmiernie istotny element scenicznego całokształtu. Nadmienię, że osobiście jestem entuzjastką pięknego śpiewu Karoliny Gibki, który aktorka ta szeroko zaprezentowała publiczności również tutaj.

Dynamika

Mamy w wypadku tej sztuki do czynienia z widowiskiem niezwykle dynamicznym. Momenty poważne mieszają się przecież intensywnie z komicznymi, a „zmienny nastrój” przyciąga uwagę widza. Aktorzy natomiast odgrywają te skrajne emocje z zaangażowaniem oraz pasją.

Na zakończenie

Podsumowując, „Heroiny” w najgłębszej swojej warstwie znaczeniowej są przedstawieniem, które mówi przede wszystkim o problemach współczesnych kobiet oraz dziewczynek. Bez tego elementu mogłoby stanowić ono co najwyżej pewną formę artystycznej relacji na temat historii, która nie ma już w tym momencie dla nas żadnego widocznego w codziennym życiu znaczenia. A jednak przecież tak nie jest.
Inscenizacja została bardzo ciepło przyjęta przez tarnowską publiczność, która dała temu wyraz owacjami na stojąco. Ten entuzjazm jednak nie może nikogo dziwić. Spektakl skłania bowiem widza do samodzielnego myślenia, nic jednocześnie mu nie narzucając. – Właśnie tak jak powinno dziać się w rasowym teatrze.
„Heroiny” są sztuką dla ludzi obdarzonych poczuciem humoru i otwartych umysłów. Finalnie – w takim samym stopniu dla kobiet jak i dla mężczyzn w różnym wieku.

Autor: Justyna Babiarz

Zdjęcia - Artur Gawle, Paweł Topolski - (www.tarnow.pl)

Scenariusz i reżyseria: Agata Biziuk
Scenografia i kostiumy: Marika Wojciechowska
Muzyka: Piotr Klimek
Przygotowanie muzyczne i wokalne: Piotr Niedojadło
Reżyseria światła: Monika Sidor
Asystent reżysera: Kinga Piąty
Asystent kompozytora: Maciej Kuśnierz
Inspicjent, sufler: Krystyna Fudyma

Obsada:
Matylda Baczyńska
Karolina Gibki
Kinga Piąty
Aleksander Fiałek