Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

PO SĄSIEDZKU

czyli o tym,
CO MOŻNA ZROBIĆ, JAK SIĘ BARDZO CHCE

Pod koniec wakacji – relacjonuje nasza stała korespondentka Katarzyna Cetera, rzeszowski Teatr im. Wandy Siemaszkowej zorganizował międzynarodowy festiwal TRANS/MISJE - WSCHÓD SZTUKI. Impreza odbyła się w dniach 22-25 sierpnia w Rzeszowie przy współudziale zagranicznych partnerów teatru: z Gruzji przybył na Podkarpacie Państwowy Teatr Dramatyczny im. I. Czawczawadze w Batumi, z Ukrainy - Odeski Ukraiński Akademicki Muzyczno-Dramatyczny Teatr im. W. Wasylka, a z Litwy Rosyjski Teatr Dramatyczny „Na Pohulance” w Wilnie. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… główna scena teatru im. Wandy Siemaszkowej jest w remoncie. Festiwal odbył się więc mimo praktycznie braku siedziby.

Artyści z różnych państw zjechali do Rzeszowa, aby łączyć sztuki i ludzi. Ubiegłoroczny Międzynarodowy Festiwal Sztuk TRANS/MISJE Rzeszów–Koszyce–Ostrawa–Debreczyn–Lwów–Troki cieszył się tak wielkim zainteresowaniem rzeszowskiej publiczności i przyjezdnych, że Jan Nowara, dyrektor Teatru im. Wandy Siemaszkowej przy wsparciu władz lokalnych postanowił powołać do życia takie „małe” Transmisje – bazujące na kulturalnym czworoboku. Festiwal TRANS/MISJE – WSCHÓD SZTUKI Rzeszów - Batumi – Odess Wilno stanowi zatem kolejną odpowiedź na potrzeby mieszkańców Podkarpacia i turystów odwiedzających Rzeszów w czasie wakacji.

Impreza zakończyła się tydzień temu, ale intensywność – głównie teatralnych – wrażeń powoduje, że jestem w stanie o niej pisać dopiero teraz. Trwała od czwartku do niedzieli – zatem zaledwie cztery dni. Obejmowała 17 wydarzeń, zgromadziła ponad 3000 widzów (bilety kosztowały 5-10 złotych). Wydarzenie koncentrowało się oczywiście na sztukach teatralnych, ale nie zabrakło wrażeń muzycznych i plastycznych. Te “małe” Trans/Misje miały w ciekawy wypełnić oczekiwanie na “duże” Trans/Misje, które w tym roku odbędą się we wrześniu na Słowacji, w Koszycach.

Z uwagi na remont Dużej Sceny Teatru im. Wandy Siemaszkowej swoich przestrzeni użyczyły zarówno Teatr Maska, jak i Wojewódzki Dom Kultury. Ze sztuką kulturalnego czworoboku można było się spotkać się także w Filharmonii Podkarpackiej, w galerii sztuki czy nawet w przestrzeni miejskiej. Na dziedzińcu Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie powstała także specjalna scena plenerowa – a że pogoda dopisała, to sukces przedsięwzięcia okazał się spektakularny.

Każdy z partnerów festiwalu przedstawił swój własny program narodowy. Gruziński Teatr Dramatyczny im. Ilii Czawczawadze w Batumi zaprezentował adaptację jednoaktówki Sławomira Mrożka zatytułowanej Karol, w reżyserii zafascynowanego Mrożkiem i świetnie mówiącego po polsku Andro Enukidze – jednego z najwybitniejszych współczesnych gruzińskich reżyserów. Spektakl Syndrom albo do kogo śpiewasz podobał się rzeszowskiej publiczności – podobnie jak niezrównany ludowy zespół wokalny Meskheti czy wystawa fotograficzna młodego gruzińskiego artysty Gio Bejanishvili, którą można było obejrzeć na centralnym deptaku Rzeszowa.

Z Odessy przybyły do Rzeszowa dwa spektakle – Piękny rogacz w reżyserii Iwana Urywskiego oraz Ona go kochała – to przedstawienie z kolei wyreżyserował młody reżyser Stas Żyrkow. Odeski Ukraiński Akademicki Teatr Muzyczno-Dramatyczny im. Wasyla S. Wasylki zaprezentował również koncert swojej orkiestry kameralnej – tak, tak, działającej w teatrze! Była także projekcja filmu The Tribe (Plemię) w reżyserii. Myrosława Słaboszpyckiego.

Program litewski zaprezentowano w ostatnim dniu festiwalu – ale był to chyba jego najmocniejszy akcent. Przejmujący monodram w wykonaniu Aleksandry Metalnikowej zatytułowany Samotny ludzki głos powstał na podstawie książki Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, której autorką jest noblistka Swietłana Aleksjiewicz. Spektakl w reżyserii Władimira Dorondowa przedstawił Rosyjski Teatr Dramatyczny Litwy „Na Pohulance” w Wilnie. Dzień litewski rozpoczęła wystawa akwafort Edity Suchockyte, a zakończył wieczorny koncert dżezowego zespołu Girmante & Andrej Polevikov trio.

Gospodarze zaprezentowali spektakl Kiedy byłem małym chłopcem w reżyserii Tomasza Mana – dziełko oparte na biografii słynnego rzeszowianina Tadeusza Nalepy. Obejrzeliśmy również spektakl muzyczny Chcemy więcej w reżyserii Jana Nowary oraz widowisko plenerowe Rabin Macharal i Golem czyli prawda i śmierć w reżyserii Lecha Raczaka. Polską prezentację uświetnił niezwykły recital pieśni żydowskich w wykonaniu aktorki teatru im. Wandy Siemaszkowej Małgorzaty Pruchnik-Chołki, pokaz filmu Łukasiewicz – nafciarz romantyk w reżyserii Macieja Wójcika. Był też wernisaż wystawy Współczesnego Plakatu Teatralnego, świetny koncert zatytułowany Lem. Muzyczne sfery w wykonaniu tria Vitold Rek, Tomasz Nowak, Eskaubei.

Festiwal Trans/Misje. Wschód Sztuki przeszedł do historii. Na podkreślenie zasługuje nie tylko pomysł – ale przede wszystkim organizacja festiwalu – w trudnych warunkach czasowej „bezdomności”. Zdecydowanej poprawy wymaga jednak kwestia zorganizowania odpowiedniego tłumaczenia napisów do gościnnych spektakli na język polski – bez nich gruzińskie czy ukraińskie przedstawienie może okazać się dla widza zupełnie nieczytelne.


Sezon teatralny uważam jednak za otwarty – tym dobrym, mocnym, rzeszowskim akcentem. Kto nie był i nie widział – zwłaszcza monodramu Samotny ludzki głos - niech żałuje.

Katarzyna Cetera
zdjęcia - strony internetowe teatru oraz FB