Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Ośrodek Praktyk Artystycznych

czyli Teatr Nie Teraz w Maszkienicach

Dokładnie 84 lata temu, 22 sierpnia 1935 roku odbyła się uroczystość poświecenia Domu Ludowego we wsi Maszkienice koło Brzeska. Fundatorem Domu był Franciszek Bujak, prof. Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, dla którego Maszkienice były miejscem, w którym się urodził i wychował. Poświecenia dokonał biskup tarnowski, ks. Franciszek Lisowski, a wśród licznych gości był również wojewoda krakowski, Władysław Raczkiewicz… Dlaczego o tym przypominamy?  Powód jest jeden i najważniejszy z ważnych. Otóż po latach tułania się Teatr Nie Teraz będzie miał swój DOM. Tym miejscem staje się budynek owego Domu Ludowego w Maszkienicach, który dzisiaj nosi imię swojego założyciela.  A stało się to możliwe dzięki mądrym i dobrym ludziom z Towarzystwa Domu Ludowego, z ich prezesem, panem Janem Kitą, na czele. Sankcjonuje to prawnie Porozumienie podpisane pomiędzy dwoma stowarzyszeniami, powołujące do życia Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy.  Nim zaprosimy Państwa, czyli całą Polskę, na oficjalne otwarcie tego miejsca w jego nowym kształcie, co nastąpi 23 listopada tego roku, nim rozpocznie się tutaj normalna praca warsztatowa i edukacyjna, nim pokażemy tam m.in. naszego „Norwida”, już w najbliższą sobotę 5 października zaprezentujemy najnowszą premierę kresowego tryptyku pt. „Nie odchodz mnie” wyreżyserowaną przez twórcę TNT Tomasza A. Żaka, w oparciu o oryginalne wiersze wybitnej tarnowskiej poetki Stanisławy Wiatr-Partyka.

Ośrodek Praktyk Artystycznych (OPA) był przedsięwzięciem planowanym od dawna przeze mnie – mówi Tomasz A. Żak i oczywiście przez Teatr Nie Teraz (istniejący od 1980 r.), co również było kontynuowane w ramach istniejącego od 1997 roku Stowarzyszenia Nie Teraz. To, co się obecnie wydarza jest spełnieniem wielu marzeń i tych planów.

Ośrodek Praktyk Artystycznych Domu Ludowego (OPA-DL) to w zamierzeniu miejsce spotkania ze sztuką, ale też miejsce twórczej i konsekwentnej pracy artystyczno-edukacyjnej prowadzonej przez stały i specjalnie dobrany zespół współpracowników oraz wolontariuszy. Takiej pracy, wychowującej świadomego Polaka - odbiorcę kultury, jest współcześnie o wiele za mało. Oparcie się na tradycji związanej z domami ludowymi, ludowym ruchem artystycznym, a w tym teatralnym oraz ludziach wciąż inspirujących się polską tradycją lokalną, dumnych ze swoich mniejszych Ojczyzn, jest jednym z podstawowych założeń projektu OPA-DL.

    

Przewodnim motywem działań twórczych i edukacyjnych OPA-DL będzie polska tradycja niepodległościowa oraz ludowość wpisana w obrzędy, inspirująca różnorodne kreacje. To wszystko, co ze świadomości Polaków próbowano wymazać po 1945 roku, a co jest naszym niezbywalnym dobrem narodowym, będziemy starali się uczynić podmiotowym w działalności OPA-DL.
 
Celem nadrzędnym działań OPA-DL będzie tworzenie dzieł i projektów artystycznych, a w efekcie wykreowanie odrębnej „maszkienickiej marki” w zakresie kreacji kulturowych. Widzimy to m.in. w podjęciu pracy z tutejszą młodzieżą, czego dobre rezultaty Teatr Nie Teraz dowodnie weryfikuje od lat poprzez prowadzone przez siebie autorskie warsztaty i projekty.

Od lat uczę ludzi młodych – kontynuuje swój wywód dyr. Żak. Przede wszystkim uczę teatru, ale jednocześnie, niejako równolegle, uczę ich historii, literatury, sztuki, geografii... Bo aktor, człowiek sceny mówiąc szerzej, nie może być tylko małpą czy papugą. A jeszcze do tego uczę podstaw katechizmu, który – pomimo wpisanych w program szkolny lekcji religii - jest nieobecny w uczniowskich głowach. Zresztą z wiedzą na temat rudymentarnych prawd wiary mają poważny kłopot także rodzice moich uczniów. A jak żyć w naszej kulturze bez wiedzy katechizmowej? To trochę tak jakby siadać za kierownicę samochodu nie znając przepisów drogowych. Przeraża ta ignorancja ludzi ochrzczonych dotycząca religii, którą deklarują, że wyznają. Ale do jeszcze bardziej smutnych konstatacji prowadzi uświadomienie sobie, że większość osób definiujących się, jako Polacy, prawie nic nie wie o swojej Ojczyźnie i o polskości. Tutaj już nie wystarczy ilustrująca problem metafora o jeździe samochodem bez znajomości przepisów. Takie narodowe bezhołowie można by najlepiej porównać do sytuacji człowieka, który na autostradę wyjeżdża kosiarką.

Tymczasem oczywistym jest, iż chcąc uczyć i nauczyć, trzeba jednocześnie wychowywać. System oświatowy w kształcie obecnym wychowywania wręcz zakazuje, zatruty anglosaskim w praktyce, a w teorii bolszewickim tolerancjonizmem i materializmem. Antywychowując współtworzymy antykulturę, a w takim świecie nie ma miejsca ani na patriotyzm, ani na transcendencję.

Czuwałem kiedyś przy bliskiej mi umierającej osobie -  dopowiada Tomasz Żak,. I kiedy chciałem na chwilę odejść od jej łóżka, to usłyszałem cichy, ale bardzo wyraźny szept: „Nie odchodź mnie”. A potem, kiedyś, już po śmierci tej osoby, przyszła do mnie uderzająca refleksja. To odchodzenie, któremu towarzyszyłem, zobrazowało mi się, jako odchodzenie świata Kresów, które całym sobą chcą, abyśmy przy nich trwali aż do ostatniej chwili ich doczesnej egzystencji. Abyśmy trzymali je za rękę, mocno ściskali i mogli w drugą stronę wyszeptać: „Nigdy cię nie opuszczę. Nigdy nie zapomnę”.

Wracając do świata edukacji, a dalej do sztuki teatru, widzimy jak pomimo upływu czasu fundamentalnymi są te dzieła, które powstawały z tęsknoty za tym, co ginie, co jest mordowane, a co obiektywnie jest częścią naszej – co już wcześniej napisałem – narodowej i duchowej tożsamości. Takim dramatem są mickiewiczowskie „Dziady” i takimż ponadczasowym dziełem jest „Wesele” Wyspiańskiego. I dokładnie tymże samym jest ten wiersz napisany przez małą polską dziewczynkę na zesłaniu w Kazachstanie:
 
Boziu Boziu Boziu Boziu Boziu – ogrzej mnie..
 Boziu Boziu Boziu Boziu Boziu Boziu  – mama gdzie?
Boziu Boziu Boziu Boziu Boziu Boziu – tata gdzie?
Nieśwież gdzie! Polska gdzie!
Boziu Boziu Boziu Boziu Boziu Boziu – przenieś mnie
Boziu, Boziu - co ci zależy, przenieś mnie…
Boziu Boziu – czy Ty mnie w ogóle słyszysz...?

Autorem tego kongenialnego wiersza jest Stanisława Wiatr-Partyka, osoba, dzięki której dotarła do celu moja droga do tożsamości. Gdybyśmy mieli takich Nauczycieli, to i świat byłaby lepszy, i Polska była by Polską.

To, co przed chwilą napisałem, sprawdziłem. Postanowiłem z grupą młodych adeptów teatru przygotować przedstawienie o Kresach. Scenariusz wywiodłem w całości z tekstów pani Stanisławy. Serce rosło już podczas wstępnych prac nad spektaklem. Otóż 16- 17-sto letni ludzie, niemający przysłowiowego zielonego pojęcia o Polsce za Bugiem i Niemnem, otwierali się na ten świat i chłonęli go całym sobą. Analiza tekstów, odwoływanie się do historycznych faktów, do literackich konotacji, do pejzażu nawet -  wszystko to chłonęli tak, jakby było ich brakującą częścią, która właśnie się dopasowuje do ich osobowości.

A potem przyszedł czas na budowanie postaci, na sceniczne interakcje i na kostium. To nie była już zwykła zabawa formą. Patrzyłem na młodych rycerzy polskiej sprawy, na tych, którzy ściskają mocno rękę kogoś znad Zbrucza, kogoś znad Wilii. Słyszałem nawet jak szepczą – Nie odejdę. Będę pamiętać… Wtedy zaproponowałem tytuł naszego przedstawienia:  „Nie odchodź mnie”.

Korzystałem z tekstów autorstwa Tomasza A. Żaka oraz TNT

Ryszard Zaprzałka