Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

PODRÓŻE TEATRALNE: STACJA LUBLIN

czyli
KIRIŁŁ SEREBRENNIKOW PO ŁOTEWSKU

Lubelskie Konfrontacje teatralne odbywały się w tym roku już po raz dwudziesty czwarty - pisze w swojej korespondencji Katarzyna Cetera. Wydarzenie to organizuje – począwszy od 1996 roku - Centrum Kultury w Lublinie. Podczas imprezy organizatorzy zazwyczaj starają się prezentować dokonania tradycyjnych teatrów, zwracają się jednak także ku awangardzie. Festiwal uznawany jest za jedno z najbardziej znaczących wydarzeń kulturalnych nie tylko w regionie, ale i w całym kraju. Program imprezy skupia się zazwyczaj wokół idei konfrontacji różnych form, tradycji teatralnych i sposobów rozumienia teatru, ale prezentuje także dokonania najciekawszych osobowości teatralnych polskiej i światowej sceny. Tak było i tym razem.

Odwiedziłam w tym roku Lublin na krótko. Termin tegorocznych Konfrontacji częściowo pokrywał się z ostatnim tygodniem kampanii wyborczej do parlamentu, więc kiedy kuratorzy festiwalu: Łukasz Drewniak, Wojciech Majcherek i Agnieszka Lubomira Piotrowska zapewniali, że była to zbieżność przypadkowa, średnio wierzę takim deklaracjom. Moje niedowierzanie podsyca jeszcze kuratorski tekst, będący zapowiedzią programowa imprezy, w którym możemy przeczytać:

W programie festiwalu znalazł się także spektakl będący bez wątpienia reakcją na problemy, które emocjonują współcześnie opinię publiczną i tworzą atmosferę społecznego sporu. To #chybanieja według tekstu Artura Pałygi w reżyserii Pawła Passiniego.[…]. O spektaklu było głośno jeszcze przed premierą, do której nie chciały dopuścić władze Rzeszowa. Niepokój miała wywołać rzekoma obraza uczuć religijnych, co stało się dzisiaj takim samym biczem cenzuralnym, jak w czasach PRL oskarżenie, że dzieło zawiera treści antysocjalistyczne. Ostatecznie zakulisowe działania powstrzymała fala protestów w obronie elementarnego prawa do wolnej twórczości artystycznej. O tym prawie nieustannie należy przypominać, bo przypadek #chybanieja nie jest jednostkowy.

Program festiwalu obejmował nie tylko kontrowersyjne dzieło Pawła Passiniego. W Lublinie można było obejrzeć WYZWOLENIA według tekstu Magdy Drab w reżyserii Piotra Cieplaka z Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy, TURNUS MIJA, A JA NICZYJA – „operetkę sanatoryjną”, czyli widowisko w reżyserii Cezarego Tomaszewskiego zrealizowane w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, PANNY Z WILKA – przedstawienie przygotowane przez Agnieszkę Glińską w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie.

 W cyklu „Młodzi na Konfrontacjach” zaproponowano trzy projekty młodych reżyserów: Ewy Rucińskiej, Macieja Gorczyńskiego i Krzysztofa Popiołka. Ci absolwenci Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, debiutowali zupełnie niedawno - w latach 2013–2017:

Oczywiście nie stanowią żadnej spójnej ideowo grupy ani nowej fali pokoleniowej, choć na pewno łączy ich to, że często świadomie działają w luce między offem a scenami repertuarowymi, przechodzą płynnie między oboma obiegami teatralnymi. Ich spektakle na co dzień albo funkcjonują w drugim, alternatywnym obiegu, do którego oprócz offu należą także sceny lalkowe, albo mają charakter efemeryczny. Atutem zaproszonej na Konfrontacje trójki artystów jest poszukiwanie nowego języka teatralnego, zderzanie odmiennych konwencji scenicznych w ramach jednego spektaklu, propozycja innego spojrzenia na kanon literacki – czytamy w tekście kuratorów festiwalu Konfrontacje.

W Lublinie odbyły się premierowe pokazy trzech spektakli. Dane mi było obejrzeć tylko jeden z nich, ale właśnie POLSKIE RYMOWANKI ALBO CEREMONIE z Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, w reżyserii Ewy Rucińskiej, skradło moje serce. Przedstawienie bardzo dobre, wykorzystujące hiphopowy beat i tzw. „nawijkę”, a mierzące się z współczesnym obrazem patriotyzmu, religijności, rodziny, wolności i konieczności. Mam nadzieję, że spektakl pojawi się jeszcze niejednokrotnie w teatralnych rankingach.

Miałam możliwość obejrzeć też bardzo dobre przedstawienie plenerowe – CISZA W TROI w wykonaniu  Teatru Biuro Podróży to sequel legendarnego już i granego przed laty w Lublinie CARMEN FUNEBRE w reżyserii Pawła Szkotaka. W kuratorskiej zapowiedzi czytamy:

Klimat nowego ulicznego spektaklu Biura wydaje się być różny od tego sprzed lat, choć grupa demonstracyjnie cytuje obrazy z tamtego widowiska. Teraz jakby całkiem zniknęła z niego nadzieja, bo każdy narysowany w przestrzeni gry obraz, osnuty wokół pewnej wartości (miłość, rodzina, tradycja, bezpieczeństwo, dom, sztuka) jest od razu likwidowany, unicestwiany w zarodku […] Szkotak widzi tylko bezsensowną daremność prób ocalenia miejsca, w którym dotąd zawsze tliło się życie, jakby zrozumiał, że cokolwiek byśmy nie zrobili, to ono w końcu przestanie się tlić.

W programie tegorocznych Konfrontacji Teatralnych nie zabrakło bardzo obecność głośnych przedstawień z zagranicy. Po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć spektakl wybitnego rosyjskiego reżysera teatralnego i filmowego Kiriłła Sieriebriennikowa. Niestety sam artysta nie mógł osobiście pojawić się w Lublinie, bo - jak wiadomo - pomimo że artysta został zwolniony z aresztu domowego w kwietniu tego roku, sąd zakazał mu opuszczania Moskwy. Na Konfrontacjach spektakl w jego reżyserii zaprezentował Łotewski Teatr Narodowy w Rydze. POBLISKIE MIASTO autorstwa litewskiego dramaturga Mariusa Ivaškevičiusa nie wypełnił co prawda Sali Operowej lubelskiego Centrum Spotkania Kultur po brzegi, a powinien.

Serebrennikow jest laureatem najważniejszych rosyjskich nagród teatralnych: Złota Maska, Mewa, Stanisławski, Kryształowa Turandot, oraz filmowych: Nike i Kinotaur – to tylko niektóre zdobyte przez niego laury. Jego spektakle były prezentowane na najważniejszych europejskich festiwalach, w tym kilkukrotnie w Awinionie czy Wiener Festwochen, a filmy – na festiwalach w Berlinie, Wenecji czy Cannes. Laureat Europejskiej Nagrody Teatralnej, odznaczony francuskim Orderem Sztuki i Literatury w stopniu komandora. W Polsce jego spektakl był prezentowany po raz pierwszy – i to głównie on mnie do Lublina ściągnął (bo przecież nie WIECZÓR TRZECH KRÓLI w reżyserii Łukasza Kosa!). Filmy Serebrennikowa również prezentowano podczas tegorocznych Konfrontacji - okazują się wszak na tyle niszowe, że powszechna dystrybucja omija je z daleka.

W tekście kuratorskim o POBLISKIM MIEŚCIE czytamy: Sztuka opowiada o skomplikowanych relacjach rodzinnych i międzyludzkich. Trzydziestolatkowie Ivo i Annika są w sobie zakochani. Jednak rutyna życia rodzinnego, praca i troje dzieci mają wpływ na ich związek. Ivo niemal co tydzień wymyka się z domu, aby spędzić czas z przyjaciółmi i spojrzeć na swoje życie z perspektywy– z pobliskiego miasta. Kiedy Annika w końcu ma tego dość, także wyjeżdża do pobliskiego miasta – by zobaczyć to, co widzi Ivo, i dokładnie wtedy ich życie wywraca się do góry nogami…

Finał festiwalu niewątpliwie należał do Eimuntasa Nekrošiusa. Kuratorzy piszą: Gdy w listopadzie ubiegłego roku dotarła do nas informacja o niespodziewanej śmierci artysty, wydało nam się wprost konieczne, aby tegoroczna edycja Konfrontacji uczciła pamięć reżysera, którego niezwykła wyobraźnia odcisnęła tak wyraźny ślad we współczesnym teatrze europejskim. Nekrošius był w Polsce niezwykle ceniony, jego przedstawienia gościły na festiwalach, także w Lublinie. W ostatnich latach zadomowił się w warszawskim Teatrze Narodowym, gdzie zrealizował Dziady Adama Mickiewicza i Ślub Witolda Gombrowicza, a planował Króla Leara. Możemy już niestety tylko wspominać jego twórczość.

W Lublinie zaprezentowano CYNK z wileńskiego Jaunimo Teatras – inscenizację opartą na książkach Swietłany Aleksijewicz. Przedstawieniu będzie towarzyszyła specjalna wystawa poświęcona reżyserowi, także rozmowa z aktorami i pokazy rejestracji innych spektakli.

Kuratorzy spodziewali się, że wydarzeniem festiwalu może stać się także spektakl PROCES JOHNA DEMIANIUKA. HOLOCAUST CABARET w reżyserii Ilii Moszczyckiego. Sztuka napisana została przez kanadyjskiego dramaturga żydowskiego pochodzenia - Jonathana Garfinkela - w 2005 r, ale w wersji Moszczyckiego stanowi „satyryczne” spojrzeniem na procesy Johna Demjanjuka, byłego strażnika obozu zagłady w Sobiborze w Polsce podczas II wojny światowej. Demjanjuk, który po wojnie przeprowadził się do USA, był sądzony zarówno w Izraelu, jak i Niemczech za rzbrodnię holokaustu. Spektakl zderzający estetykę musicalu z relacją z kontrowersyjnego procesu Johna Demianiuka już w Kijowie budził sprzeciw środowisk żydowskich.

Moszczycki, absolwent Państwowej Akademii Sztuki Teatralnej w Petersburgu na kierunku reżyseria teatru muzycznego, uczestnik laboratorium „Transkrypcja”, prowadzonego przez Kiriłła Sieriebriennikowa i twórca i dyrektor artystyczny niezależnego Teatru Mizantrop w Kijowie tworzy spektakle na pograniczu gatunków w akademickich państwowych teatrach oraz na niezależnych, eksperymentalnych scenach, a nawet cyrku. I ta forma, zastosowana do tematyki holokaustu bardzo mnie zdumiała. Niestety. Ani CYNKU ani HOLOCAUST CABARET nie mogłam tym razem w Lublinie zobaczyć. Po cichu obiecuję sobie, że „następnym razem” przyjadę do Lublina na dłużej.

Katarzyna Cetera

Zdjęcia - organizatorzy