Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Kazimierz Braun: Epitafium dla teatru

Obyczajem praktykowanym od 1962 r., 27 marca każdego roku obchodzony był na całym świecie Międzynarodowy Dzień Teatru. Przed tą datą jakiś znany człowiek teatru pisał i publikował swoje „Posłanie”. Było ono odczytywane w dniu świątecznym przed wieczornym spektaklem przez jakiegoś aktora, stojącego przed kurtyną. Tak działo się w tysiącach teatrów na całym świecie. Piękna tradycja. W tym roku tak nie będzie. Może tylko gdzie niegdzie, dla garstki rozsadzonych w „bezpiecznej” odległości od siebie widzów, w pół pustym teatrze, ktoś z maską na twarzy odczyta takie posłanie. Jednak ogromna liczba teatrów będzie po prostu zamknięta. Najbliższy mi, nowojorski Broadawy, zwany jest „The Great White Way” – „Wielka biała droga” – ta droga jest teraz ciemna. Cóż z tego, że stoją gmachy teatru. Nie będzie w nich aktorów. Nie będzie w nich widzów. Więc nie będzie teatru.

Pisałem – na tych łamach – z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru zeszłego roku: „Nie będzie teatru. Bowiem teatr to żywi ludzie. Teatr to owa szczególna wymiana energii, uczuć, myśli, idei i wartości, która jednoczy aktorów i widzów w czasie widowiska i przenosi ich w krainę sztuki. Mówiąc, myśląc o teatrze odnosimy się właśnie do tej zbiorowości obejmującej aktorów i widzów. Gdy aktorzy szykują się w swych garderobach do wejścia na scenę – to szykują się do spotkania z ludźmi zgromadzonymi na widowni. Gdy widzowie zasiadają w swych fotelach – to oczekują spotkania z ludźmi, którzy ukażą się na scenie. Tak właśnie w teatrze żywi ludzie spotykają się z żywymi ludźmi, spotykają się tu i teraz, w jednym miejscu, w tym samym czasie. Teatr to jedyny rodzaj sztuki, w którym człowiek (aktor) opowiada drugiemu człowiekowi (widzowi) o sobie dzieląc się z tym drugim człowiekiem samym sobą, swoim człowieczeństwem. Teatr to sztuka ludzi, tworzona przez ludzi dla ludzi. To sztuka spotkania, obcowania, wspólnoty".

Z ciężkim sercem powtarzam te słowa. Skoro ludzie nie mogą spotykać się ze sobą, to nie może powstawać teatr.

Jeśli więc 27 marca 2021 r. nie będzie w teatrach nas, aktorów, i nie będzie nas, widzów, to wspólnota nie powstanie. Nie powstanie teatr.

Teatr jest bowiem jasnym, wręcz „klasycznym” przykładem jak działa międzyludzka komunikacja. W teatrze aktor jest nadawcą, widz jest odbiorcą, przedstawienie jest komunikatem. Taki sam mechanizm zostaje uruchomiony w każdej komunikacji międzyludzkiej, w każdej komunikacji kulturowej. Kultura nadaje strukturę teatrowi, a teatr jest modelem kultury.

Na przykładzie teatru widać wyraźnie, co dzieje się, gdy komunikacja zostaje uniemożliwiona. Widać, jak pod mikroskopem, albo raczej jak w ostrym świetle reflektora punktowego, jakie są skutki zakazu, albo utrudniania bezpośredniego, osobistego, spotykania się, komunikowania ze sobą ludzi, co z tego wynika i do czego to prowadzi. Bardzo konkretnie: to prowadzi do śmierci. Nagłej, albo stopniowo degenerującej daną strukturę, materię, lub organizm.

W wypadku teatru dzieje się to natychmiast: aktorom nie wolno spotkać się z widzami. A skoro nie ma bezpośredniego spotkania, kontaktu, interakcji żywych ludzi – to  nie ma teatru.

W wypadku wszystkich – tak, wszystkich – innych dziedzin życia, może to dziać się stopniowo, etapami, nawet z przyhamowaniami. Wystarczy się jednak rozejrzeć dookoła, lub chwilę błądzić po internecie, aby zobaczyć jak jest obecnie utrudniana, a często wręcz uniemożliwiana, międzyludzka komunikacja. W wielu krajach narzucane są przepisy i zarządzenia nakazujące ukrywanie swej twarzy; zakazywane jest zbliżanie się ludzi do siebie; zamykane są kościoły, albo ustawia się przed ich wejściami strażników, którzy liczą przychodzących wiernych i zatrzaskują drzwi, gdy ich liczba osiągnie wymienioną w jakimś zarządzeniu; zakazywane jest urządzanie wesel i zjazdów rodzinnych; nauczycielom zakazuje się uczenia uczniów; sprzedawcom sprzedawania swoich towarów. I tak jest rzeczywiście wszędzie.

Dodatkowo, międzyludzka komunikacja zrywana jest poprzez wprowadzanie ludzi w stan strachu, podpowiadanie im nieufności wobec siebie nawzajem, nakazywanie omijania się z daleka, a na dodatek denuncjowanie postępujących odmiennie. A jeszcze bardziej dotkliwie komunikacja zrywana jest poprzez poddawanie ludzi procedurom medycznym, które wprowadzają segregację na wytestowanych i niewytestowanych, zaszczepionych i niezaszczepionych. Jednych przeciwstawia się drugim. Zaczynają ich dzielić przepaście.

Gdy zestawimy to, co wiemy o teatrze – że brak żywego międzyludzkiego kontaktu to śmierć, z tym co nas w tej chwili otacza – to uświadomimy sobie z całą przerażającą bezwzględnością do czego prowadzi to, co się dzieje. Tak samo jak wypadku teatru – to prowadzi do śmierci.

Do unicestwienia życia społecznego i dotychczasowych stylów życia, zbiorowych form kultu religijnego, podejmowania zbiorowych prac, uprawiania sportu, a ogólnie do śmierci kultury. Jest to atrofia nagła, albo rozkładana na raty. Ale nieuchronna.

W ten sposób refleksja nad teatrem na jego święto pomaga zrozumieć to, co po za teatrem, co dookoła teatru. Choć samego teatru już nie ma.

Piszę więc Epitafium dla teatru. Słowo epitafium pochodzi z greckiego „ἐπιτάφιος”, „epi-taphios”, co znaczy „nad grobem”, „na kamieniu nagrobnym”. Wedle słownikowej definicji  epitafium  to „napis umieszczony na nagrobku lub pomniku, upamiętniający lub sławiący kogoś zmarłego.”

„Upamiętniający” – pamiętajmy o teatrze, o porywających widowiskach, o przejmujących kreacjach aktorskich, o pięknych scenografiach.

„Sławiący” – sławmy teatr, bo był istotną częścią kultury ludzkości, ważnym wątkiem sztuki Zachodu, towarzyszem i aktywnym uczestnikiem historii naszego kraju.

„Kogoś zmarłego” – w dniu święta teatru „zmarłego” – wzbudźmy w sobie wiarę w jego zmartwychwstanie.

Kazimierz Braun /www.pch24.pl/