Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

"32.Ulica"

Czyli Festiwal Teatrów Ulicznych kolejny raz zagościł w centrum tarnowskiej Starówki. Ideą dwudniowego bloku imprez zaplanowanych na piątek 5 lipca i sobotę 6 lipca jest przenikanie się dwóch światów: cyrku i teatru ulicznego - ich wspólne korzenie i wzajemne inspiracje. Podczas tego niewątpliwego wydarzenia centrum miasta przemienia się w teatralne mansjony pełne artystycznych popisów, uniesień i wzruszeń. Linoskoczkowie, iluzjoniści, klauni i szczudlarze obecni będą na ulicy Wałowej. W tegorocznej edycji festiwalu wystąpi 10 teatrów polskich i zagranicznych, prezentując m.in. przedstawienia w chmurach, czyli na linach, czy baśnie opowiadane przy praniu. – Aktorzy Teatru Nikoli zaprezentują spektakl o problemach etycznych XXI wieku i o zagrożeniach, jakie niesie życie – zapowiada Grażyna Nowak, prezes fundacji I Kropka. – Jest pokazane bardzo suche drzewo, które pomimo nieustającego podlewania nie chce zakwitnąć. Są nietypowe osoby, inaczej wyglądające, które walczą, żeby być szczęśliwymi. Sztuka bardzo szlachetna dotycząca zagrożeń, które niesie ze sobą cywilizacja i pouczająca, ze warto być dobrym i szlachetnym. W piątek można było spotkać m.in. artystów z Francji, Szwajcarii oraz z Krakowa. Z kolei, 6 lipca, m.in. linoskoczkowie będą spacerowali na linie zawieszonej między Salą Lustrzaną a budynkiem I LO. Barwne postaci spacerujące po najsłynniejszym deptaku w mieście przyciągały wzrok licznych mieszkańców biorących udział w tym dubeltowym wydarzeniu.

Czytaj więcej...

Idą po nas!

Nie tylko jesienne wybory odwołują tegoroczne wakacje - dywaguje znany reżyser, twórca Teatru Nie Teraz - Tomasz A. Żak.  Pompowana od lat nienawiścią rzesza popaprańców i zaprzańców chce swojego Babilonu już dzisiaj. Obserwujemy więc wzmożenie agresji marksizmu kulturowego w okupowanych przez jego akolitów instytucjach, ale też na ulicach. Nie zapominajmy, że wojna kulturowa trwa. Zwycięstwo PIS-u w wyborach do Parlamentu Europejskiego w żaden sposób tego nie zmienia. Kiedy, jak we Wrocławiu, sztyletuje się księdza katolickiego, w Bydgoszczy usuwa niewygodnego dla biskupa proboszcza, a pod Jasną Górą bluźni Matce Boskiej, to znaczy, że piekło zdecydowało się na szturm frontalny. Bowiem nie tyle o władzę w parlamencie tutaj chodzi, a o nasze dusze. Trzeba więc uderzać w pasterzy, którzy mogliby uchronić owce - i to nie tyle przed wilkami, co po prostu przed rzeźnią.

Czytaj więcej...

Czas próby

Lato za pasem, a co za tym idzie sezon ogórkowy tuż, tuż… A tymczasem prześwietny magistrat ogłasza serię konkursów na kierownicze stanowiska w miejskich placówkach kulturalnych czyli Tarnowskim Centrum Kultury, Galerii Miejskiej BWA, Miejskiej Bibliotece Publicznej oraz w Teatrze Miejskim. Ta ostatnia obsada budzi największe zainteresowanie, bowiem warunki konkursu jednoznacznie eliminują obecnego dyrektora naczelnego teatru Rafała  Balawejdera, który, jak wieść gminna niesie, nie ma dyplomu magistra a jedynie licencjata, a to podstawowy warunek przystąpienia do konkursu. Jak tłumaczy rzecznik prasowy prezydenta Ireneusz Kutrzuba, ogłoszenie konkursu nie oznacza, że są jakieś zastrzeżenia do Rafała Balawejdera. – Do dyrektora teatru nie ma żadnych zastrzeżeń, jest dobrze oceniany, startując w konkursie, przedstawi swoją koncepcję dalszego działania, taka motywacja. W przypadku przeprowadzenia konkursu kandydaci na dyrektorów muszą się koncepcyjnie w bardzo dużym stopniu wykazać. Chodzi m.in. o to aby sprawdzić jak ci ludzi, którzy będą chcieli zając te stanowiska myślą o rozwoju konkretnych instytucji. To rodzaj weryfikacji, której powinni się poddać. Otwartym pozostaje pytanie – dlaczego teraz, skoro kadencje rzeczonej dyrektorskiej czwórki  kończą się w tym lub przyszłym roku. Czyżby to był rodzaj przedwyborczej gry, efekt politycznego dilu przed jesiennymi wyborami… Dopowiedzmy, że do tej pory dyrektor Solskiego mianowany był bez konkursu przez prezydenta za zgodą ministerstwa. No, chyba że kompletnie nie udana, by nie rzec wręcz amatorska, ostatnia premiera bajki o Królu Maciusiu I zmieniła optykę patrzenia na teatr - ale to trzeba raczej między bajki włożyć…

Czytaj więcej...

TANGO

czyli Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego zaprasza do tańca

Dramat Sławomira Mrożka liczy sobie ponad pół wieku - dywaguje Katarzyna Cetera. Tekst został opublikowany po raz pierwszy w 11. numerze „Dialogu” w roku 1964, a prapremiera odbyła się już rok później w Teatrze Polskim w Bydgoszczy (reż. Teresy Żukowskiej) – ale zaraz potem spektakl zaprezentowano w Warszawie (Erwin Axer) w Krakowie (Jerzy Jarocki) i w Belgradzie (Miroslav Belović). TANGO było pierwszą sztuką, którą Mrożek napisał po opuszczeniu kraju. Tekst jest już zatem wiekowy – a więc także jego adaptacje sceniczne będą „po przejściach”. Sztukę zdjęto ze scen polskich już w 1968 r. na skutek interwencji cenzury (Mrożek był łaskaw na łamach prasy zagranicznej wypowiedzieć się bowiem przeciwko interwencji zbrojnej wojsk sowieckich w Czechosłowacji), ale – niestety dla cenzorów - jego adaptacje cieszyły się sporą popularnością za granicą: spektakl Erwina Axera grany był w Düsseldorfie ponad dwieście razy, z sukcesem prezentowano TANGO również na Berlińskim Festiwalu Teatralnym i Festiwalu Teatralnym we Florencji. Furorę wywołało także w Nowym Jorku (przedstawienie w reżyserii Heinza Engelsa grano tam przez dwa lata) – nie mówiąc o Helsinkach, Genui, Hajfie i Londynie (Royal Shakespeare Company już w 1966 r). Popularność zagraniczna utrzymywała się również w latach 90. XX wieku; źródła głoszą, że w pierwszej połowie tamtej dekady prawa do wystawienia TANGA udzielono 24 teatrom poza Polską.

Czytaj więcej...