
czyli
operacja Trzeci Most.
Miała miejsce 81 lat temu – w nocy z 25/26 lipca 1944 roku w podtarnowskiej wsi Wał Ruda.
Akcja „Burza”, zorganizowana i przeprowadzona przez zbrojne oddziały konspiracyjnej Armii Krajowej, była otwartą walką z Niemcami. Rozpoczęła się, gdy następował odwrót ich sił, przed wkroczeniem wojsk radzieckich. Uczestniczył w niej m.in. 16. Pułk Piechoty Ziemi Tarnowskiej AK – I Batalion „Barbara” pod dowództwem kpt. Eugeniusza Borowskiego ps. „Leliwa”. W akcji wzięło udział około 100 tysięcy żołnierzy, a przeprowadzone w jej ramach Powstanie Warszawskie było największą operacją militarną polskiego podziemia. W ramach akcji „Burza”, kilka dni wcześniej, dzięki spektakularnej akcji Armii Krajowej, cichociemnych oraz pomocy mieszkańców, w nocy z 25 na 26 lipca 1944 roku aliancki samolot zabrał z Wał-Rudy fragmenty przejętej wcześniej przez AK tajnej broni Hitlera, czyli rakiety V-2. Dzięki temu Anglicy mogli ją poznać i się na nią przygotować.

Przy sanktuarium Karoliny Kózkówny w Zabawie niedaleko Wał Rudy, kilka lat temu powstał Escape Room poświęcony akcji III most. W Zabawie można także zobaczyć fragmenty samolotu Dakota, czyli modelu, który brał udział w operacji, która ocaliła Londyn oraz części rakiety V-2. Warto przypomnieć tamtą spektakularną, brawurową akcję, która zapisała się złotymi zgłoskami w polskiej historii.

Wywiad Armii Krajowej już na początku wojny interesował się badaniami Niemców. Akcją wywiadu objęto tereny, na których przeprowadzono tajne badania i eksperymenty świadczące o pracach nad nową bronią. Ustalono, że ośrodek doświadczalny i zakład produkcyjny pocisków rakietowych V znajdują się w Peenemünde na wyspie Uznam. Wywiad Komendy Głównej AK poinformował o tym Londyn. Lotnictwo brytyjskie po długich przygotowaniach zbombardowało ośrodek doświadczalny i zakład produkcyjny dnia 18 sierpnia1943 r.
Zniszczenie ośrodku w Peenemünde zmusiło Niemców do przeniesienia produkcji rakiet V-2 w góry Harz i na poligon Pustków-Blizna koło Dębicy, gdzie dokonywano próbnych wystrzeleń rakiet nadesłanych z Niemiec. Powyższe wydarzenia opóźniły niemieckie prace nad bronią rakietową o kilka miesięcy.

Wystrzeliwane rakiety z poligonu Pustków-BIizna lądowały w różnych miejscach, lecz najwięcej z nich Niemcy kierowali w okolice miejscowości Sarnaki nad Bugiem, gdzie specjalne oddziały niemiecki zabezpieczały pozostałe po eksplozji odłamki. Miejscowe dowództwo AK zorganizowało również grupy poszukiwawcze mające za zadanie wyprzedzanie Niemców w zbieraniu odłamków.
Dnia 30 maja 1944 r. jedna z wystrzelonych rakiet po upadku na ziemię nie eksplodowała. Niewypał ten szczęśliwie udało się przejąć i zabezpieczyć oddziałom Armii Krajowej. Komenda Główna AK przysłała grupę specjalistów, którzy z narażaniem życia rozmontowali rakietę, wykonali szereg zdjęć i rysunków, a najważniejsze części przewieziono do Warszawy celem szczegółowych badań.
Niestety zachodni naukowcy potraktowali je jako nieprawdopodobne. Jedynym rozwiązaniem było dostarczenie zdobytych części rakiety V-2 drogą lotniczą do Londynu.

Centrala Armii Krajowej zdecydowała, że najodpowiedniejszym miejscem do przeprowadzenia tej akcji będzie tajne lądowisko „Motyl” położone na skraju miejscowości Wał Ruda i Zabawa, na północ od Tarnowa. Operacje lądowania samolotów nosiły kryptonim „Most”. Części rakiety V-2 zostały przewiezione do Warszawy, a następnie w butlach po tlenie specjalnym samochodem z Warszawy do Tarnowa, gdzie przechowane zostały przed dalszym transportem do miejscowości Zabawa w składzie węgla przy ul. Kolejowej (obecnie Dworcowej), na terenie późniejszego, do 1 kwietnia 2021 r. dworca autobusowego.

Zostało to upamiętnione 27 września 2002 r. wmurowaniem pamiątkowej tablicy na budynku d. dworca.
Lądowanie samolotu miało nastąpić w pierwszych dniach lipca 1944 r. Wystąpiły jednak pewne trudności. Nastały długotrwałe deszcze, a w pobliże lądowiska przy-były znaczne oddziały niemieckie, utworzono specjalny punkt żandarmerii w Dębinie. Na wytypowanym lądowisku zaczęły lądować lekkie samoloty niemieckie, a do Wał Rudy przybyły oddziały artylerii przeciwlotniczej. Mimo to zdecydowano się na przeprowadzenie zaplanowanej akcji.
W nocy z 25/26 lipca 1944 roku o godzinie 24-ej, w ramach operacji „Trzeci Most” wylądował samolot brytyjski DC-3 „Dakota”, który wystartował z bazy lotniczej w Brindisi we Włoszech. Samolot miał przebywać na ziemi tylko 5 minut. W ciągu tego krótkiego czasu miano wyładować przesyłki i kurierów oraz zabrać części i plany rakiety V-2 oraz kurierów rządu emigracyjnego. Niestety parokrotne próby startu kończyły się fiaskiem. Grunt lądowiska po opadach deszczu był grząski Załoga samolotu w obliczu zaistniałych trudności postanowiła go spalić. Jednakże zdecydowana postawa osób wykonujących akcję i właściwa ocena sytuacji sprawiły, że podłożenie pod koła samolotu desek – gnojnic z wozu i dzięki temu samolot zdołał wystartować. szczęśliwie rozwiązało problem. Samolot po przeszło godzinnym postoju na ziemi odleciał do bazy w Brindisi.

Bohaterowie wielu z tych wydarzeń pozostali zapomniani przez historię, lecz często pamięć o nich przetrwała w przekazach rodzinnych utrwalonych materialnymi pamiątkami. Muzeum Armii Krajowej, podążając szlakiem żołnierzy AK, szuka wszelkich świadectw o wydarzeniach związanych z Akcją „Burza”.
Oto jedno z nich:
Pułkownik Stefan Musiałek– Łowicki był inspektorem AM „Tama” w Tarnowie. To on dowodził akcją III Most. W swoich pamiętnikach opisuje ze szczegółami, jak wyglądało logistyczne przygotowanie do tej niecodziennej akcji, jedynej takiej w dziejach II wojny. Pod nosem Niemców przetransportowano do Anglii części rakiety V-2.
– W dniu 1 lipca 1944 na krótkiej odprawie z zastępcą mjr “Jagodą” (Stanisławem Markiem) powiadomiłem go o rozkazie Komendanta Okręgu awizującym akcję “III Most”” i omówiłem szczegółowo sytuację na froncie, w rejonie Tarnowa i w “Drewniakach” (Dąbrowa Tarnowska).
Rozkaz przeprowadzenia akcji „III Most”| był dla mnie dużym zaskoczeniem i przyjąłem go niechętnie, gdyż odrywał nas od bardzo ważnych prac przygotowawczych do oczekiwanej wkrótce akcji „Burza”, która była nam bliższa . I prawdopodobnie „ III Most” odbędzie się kosztem zrzutów broni (tak jak „II Most), które były zaplanowane w tym rejonie. A sprawa dozbrojenia oddziałów tuż przed akcją „Burza” była dla nas niesłychanie ważna.
– Następnego dnia przyjechał por. pilot „Włodek”( Włodzimierz Gedymin) z pewnymi szczegółami i otrzymałem rozkaz Komendanta Okręgu płk.”Gardy” (Godlewskiego) w sprawie akcji „ III Most”, a w wypadku gdybym z jakichś ważnych powodów( choroba, aresztowanie) nie mógł tego wykonać- dowództwo przejmuje zastępca. Dalej Komendant podaje, że lądowanie musi się odbyć bez względu na przeszkody, nawet przy użyciu siły ( przez walkę), gdyż mają być tym „Mostem” przekazane do Londynu bardzo ważne dokumenty, a oraz mają wyjechać ważne osobistości polityczne. Należy zrobić wszystko, by akcja się udała, gdyż dla Aliantów jest to sprawa najwyższej wagi, a dla Rządu Polskiego ponadto prestiżowa.

Por.”Włodek” wyjaśnił, że „Mostem „ mają być zabrane części niemieckiej broi v-2, jej opisy i rysunki.
– 3 lica 1944 przybyliśmy z por.”Włodkiem” do Żabna, do komendy obwodu „Drewniaki”- Dąbrowa Tarnowska. Na punkcie kontaktowym oczekiwał nas komendant obwodu „Młot”( Zbigniew Rogawski) ze swym adiutantem PPR.”Leszkiem”(Kotra) .Po zapoznaniu się z sytuacją w rejonie lądowiska „Motyl” wydałem ustne zarządzenie dla przeprowadzenia akcji (…) Ponieważ lądowanie na „Motylu” odbywa się po raz drugi, nie można będzie przed żołnierzami ukryć, że chodzi w tym wypadku o akcję „Mostową”. Należy wydać zarządzenie o jak najściślejszym przestrzeganiu tajemnicy, nawet wobec najbliższej rodziny.

Tylko dzięki determinacji oddziałów osłonowych Armii Krajowej i zaangażowaniu wielu osób „przesyłka” dotarła do Londynu. Miejscowe oddziały AK powróciły szczęśliwie do domu. Jedna z największych tajemnic wojskowych Hitlera i III Rzeszy dostała się w ręce aliantów, co pozwoliło na skuteczne zwalczanie rakiet V-2.
Korzystałem z materiałów na FB Stanisława Siekierskiego.
Przygotował – Ryszard Zaprzałka

















