
czyli
XXIX OFK TALIA.
Talia nie odpuszcza – konstatuje nasza tarnowsko-krakowska recenzentka Katarzyna Cetera, organizatorzy zapewniają nam coraz ciekawsze propozycje konkursowe, a to znaczy, że jedziemy dalej. Od poniedziałku nie nakładają się już też dwie duże tarnowskie imprezy: festiwal TARNOWIANIE oraz OFK TALIA, a tak było prze trzy weekendowe wieczory. Trzeba było się nieźle gimnastykować, żeby być tu i tam, jednocześnie. Może kolejne edycje będą od takich dylematów i mankamentów wolne.

W niedzielny wieczór Teatr Polski w Warszawie we współpracy z Fundacją Joanny Szczepkowskiej na Rzecz Inicjatyw Artystycznych i Społecznych zaprezentował tarnowskiej publiczności znakomitą – niemal legendarną już SEPARATKĘ. Przedstawienie jeszcze w tym roku pokaże Teatr Telewizji.

Joanna Szczepkowska i Dorota Landowska poznały się lata temu przy okazji debiutu scenicznego Landowskiej w ŚNIE NOCY LETNIEJ Macieja Wojtyszki. Potem występowały wspólnie w stołecznym Powszechnym, Scenie Prezentacje czy Narodowym, ale ostatnim wspólnym projektem było realizowane dwanaście lat temu we Wrocławiu SPOTKANIE Davida Hare’a. Tym razem aktorki stanęły przed prawdziwym wyzwaniem. Inteligentny i błyskotliwy tekst samej Szczepkowskiej, napisany jest swojskim, potocznym językiem, czasem tak zbliżonym do zwykłych pogaduszek z przychodni, że można ulec wrażeniu czystej improwizacji. Nic z tych rzeczy – każda fraza, każdy błąd językowy są tu zaplanowane z aptekarską dokładnością, bowiem wobec nieruchawej akcji w stylu „nic się nie dzieje”, warstwa słowna musi utrzymać dramaturgię i napięcie. Mimo tego trafiły się nieliczne momenty, w których uwaga uciekała – może z powodu zmęczenia tą nieustającą wojną polsko-polską, a może dlatego, że niesłusznie założyłem strzelanie autorki do jednej bramki. Tymczasem Joanna Szczepkowska zaskoczyła fikuśną, ale jakże trafną woltą i w zabawny sposób odkręciła kota ogonem. – czytamy w jednej z recenzji tego przedstawienia.

To prawda, w szpitalnej separatce nikt się nie nudzi, tu aż kipi od emocji. Bolesne polskie realia wylewają się ze sceny, oświecona galaktyka Andromedy spotyka z ciemnym Siedmiogrodem, szpieg i zdrajca z jednej okładki uśmiecha do matoła na drugiej, a nad wszystkim czuwa duch najsłynniejszego psa, a raczej suki IV RP Saby, która przybrała tu nader szlachetny rys charta, oczywiście polskiego. – grzmi cytowany tu już recenzent Marek Zajdler. Podsumowując: Joanna Szczepkowska i Dorota Landowska zaprosiły nas w niedzielny wieczór na aktorską ucztę, pokazały nasze skłócone, polskie podwórko w krzywym zwierciadle, kpiąc, ironizując, żartując, ale także śmiertelnie poważnie ukazując dzisiejszą niełatwą rzeczywistość. Zamknięte w tytułowej separatce muszą ze sobą wytrzymać i może to powoduje, że szukają zbliżenia, wspólnych tematów, czegokolwiek co łączy, miast dzielić. Czy im się uda? A czy nam się kiedyś uda?

W poniedziałki nie gramy? Nieprawda! TALIA ma swoje prawa. Oto warszawski Garnizon Sztuki przywiózł do Tarnowa kolejny spektakl konkursowy i… tarnowianina w obsadzie. Sztuka Piotra Rowickiego NIC SIĘ NIE STAŁO w reżyserii Piotra Ratajczaka podobała się tarnowskiej publiczności nie tylko na gwiazdorską obsadę: u boku „naszego” Jędrzeja Hycnara zobaczyliśmy bowiem Paulinę Chruściel, Piotra Głowackiego, Marcina Korcza, Michała Meyera, Jakuba Sasaka i Jędrzeja Wieleckiego.
Spektakl NIC SIĘ NIE STAŁO okazał się zabawną i poruszającą podróżą przez historię polskiej piłki nożnej, prezentującą zarówno pasję, jak i ciemne strony sportu. Przedstawienie jest swego rodzaju hołdem dla legendarnych piłkarzy i trenerów, takich jak Kazimierz Deyna czy Jacek Gmoch i zdobywa uznanie za pomysłowość, sprawną realizację i trafne uchwycenie szczegółów karier znanych postaci, a także za kontakt aktorów z widownią.

Spektakl wyróżnia uniwersalne przesłanie: mimo że opowieść na pozór dotyczy piłki nożnej, porusza uniwersalne wartości, takie jak wspólnota, przyjaźń, honor, pasja i patriotyzm. Pochwały recenzentów otrzymują także aktorzy: za znakomite wcielanie się w postacie, a zwłaszcza za parodie trenerów i opowieść o trudnych historiach piłkarzy.
Przedstawienie jest oczywiście niezwykłe, ale zawiera też momenty refleksji, co sprawia, że świetnie się bawią nawet osoby niezainteresowane piłką nożną. Ja sama nie mogę jednak nie wspomnieć o genialnej sztuce DEAR ENGLAND Jamesa Grahama. Nie uwierzę, że sztuka Piotra Rowickiego nie była inspirowana dziełem scenicznym wprost z londyńskiego National Theatre, pokazywanego na ekranach polskich kin kilka lat temu.

Sztuka DEAR ENGLAND pokazuje od środka angielską reprezentację w ich narodowym sporcie, który można chyba traktować na równi z religią. Skupia się na sylwetce legendarnego trenera Garetha Southgate’a, znanego fanom piłki nożnej ze spektakularnego pudła podczas serii rzutów karnych w meczu z Niemcami. Bohater staje przed nowym wyzwaniem – zostaje trenerem drużyny narodowej. Wie, że musi zmierzyć się z latami rozczarowań, by poprowadzić swój zespół i kraj do zwycięstwa. W powołanej przez niego ekipie znajdują się między innymi: Harry Kane, Harry Maguire, Marcus Rashford, Bukayo Saka czy Raheem Sterling. Ponadto Southgate rozpoczyna współpracę z psycholożką sportową Pippą Grange. Sztuka przedstawia drogę reprezentacji przez trzy najważniejsze turnieje: Mundial 2018 i 2022 roku oraz Mistrzostwa Europy 2020. Odsłania przy tym kulisy profesjonalnego sportu i ukazuje ogromną presję, z jaką zmagają się zawodnicy. Jest podobieństwo? No jest.
DEAR ENGLAND dzieło scenarzysty niezwykle cenionego za sztukę THIS HOUSE, uznaną za jedno z najlepszych brytyjskich przedstawień ubiegłej dekady. Reżyserii podjął się Rupert Goold, natomiast w rolę Garetha Southgate’a wcielił się Joseph Fiennes – miłośnikom polskiej wersji zatytułowanej NIC SIE NIE STAŁO bardzo polecam.

We wtorek na Talii słynna ZEMSTA Michała Zadary, którą polecam miłośnikom teatru. Jutro też rozpoczynają się ciekawe spektakle towarzyszące, które zainauguruje KAMIEŃ NA KAMIENIU Andrzeja Roga w jego reżyserii. To co, do zobaczenia w teatrze?
Katarzyna Cetera

















