Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Zaraza, czyli prawda

O zarazie, która wyniszcza polski teatr mówi się już od dawna - dywaguje w poruszającym tekście zamieszczonym na Pch24.pl.Tomasz A. Żak - twórca i dyr. Teatru Nie Teraz, znany reżyser i cenony publicysta. I ja niejednokrotnie do tego wracałem w swoich tekstach i wypowiedziach. Owa epidemia światopoglądowej jednostronności, gdzie nie ma miejsca na miłość Ojczyzny, a tym bardziej wiarę w Boga, rozpełzła się od gór do morza. A im dłużej to trwa, im więcej osób ma kontakt z tym swoistym wirusem, tym sztuka teatru traci również swe walory warsztatowe. Innymi słowy, gdzie choruje mózg, tam i ciało wiotczeje.  I ot spotkała nas wyjątkowa „niespodziewanka”, w efekcie której użycie słowa „zaraza” nabiera nowych znaczeń. Od redakcji: Klasycznym, by nie rzec, klinicznym przykładem takiego stanu rzeczy jest tarnowski teatr, z którego dawnej świetności pozostał jedynie szyld: SOLSKI. Ewakuujący się właśnie  z tego tonącego okrętu jego kapitan Marcin Hycnar w jednym z pożegnalnych wywiadów był łaskaw stwierdzić, że w  roku 2020 mamy do czynienia z sytuacją skrajnie niekorzystną i groźną. Z 6 premier, które planowałem zrealizujemy 2. I to jest pytanie o to co dalej. Tym bardziej, że pan prezydent rokrocznie ma ten sam pomysł żeby tarnowskiej kulturze obcinać fundusze...  No cóż, nigdy nie podejrzewałem, że pan dyrektor Hycnar ma duszę wojownika i będzie walczył o uratowanie i przetrwanie tarnowskiej sceny. Chociaż z drugiej strony,  na taki "teatr", jaki od kilku lat On i jego poprzednik realizowali w Tarnowie - szkoda pieniędzy i czasu.  

Czytaj więcej...

Marcin Hycnar: Chcę opowiadać własne bajki

Nie zamierzam walczyć o to, by przypodobać się każdemu. Wolę wychodzić z mocną propozycją artystyczną i szukać dla niej odpowiedniego odbiorcy – mówi w wywiadzie dla Culture.pl  Marcin Hycnar, aktor, reżyser, odchodzący właśnie z funkcji dyrektora artystycznego Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie.Teatry samorządowe nie mają dziś łatwo. Nie jest tajemnicą, że kiedy budżet się nie domyka, najłatwiej jest zabrać pieniądze kulturze. Teatrowi w Tarnowie obcięto dotację o pół miliona, a z sześciu zaplanowanych przeze mnie premier przygotujemy w tym roku tylko dwie. Mój kontrakt wygasa w czerwcu i moja przygoda z Teatrem im. Solskiego się kończy, ale bez względu na to, kto przyjdzie po mnie, trzeba to powiedzieć jasno: ten poziom finansowania jest niewystarczający. A z drugiej strony, mam nadzieję, że pomysły, by w Tarnowie została jedynie scena impresaryjna, bez stałego zespołu i repertuaru, nigdy nie zostaną zrealizowane.

Czytaj więcej...

Festiwal „Nowe Epifanie” – sprawdź przed użyciem

Są takie wydarzenia, gorsze od zarazy, choćby od tego koronawirusa, których niebezpieczeństwa wciąż nie dostrzegamy – pisze na portalu Pch24.pl Tomasz A. Żak, znany pisarz i publicysta, ceniony reżyser i twórca Teatru Nie Teraz.  A to one właśnie – dużo bardziej niż głosy wrzucane do urn ­– zadecydują, jaka będzie nasza Ojczyzna za lat np. dziesięć.  Konkrety? Oto jeden z nich. Od lat jedenastu ma miejsce w Warszawie festiwal artystyczny „Nowe Epifanie”. Rok temu, krytyk teatralny, Temida Stankiewicz-Podhorecka, napisała w Naszym Dzienniku: „Głównym bohaterem Nowych Epifanii jest nie Pan Jezus, lecz Judasz”. W tym roku organizatorzy festiwalu programowo skupili się na postaci Marii Magdaleny (nie tytułując ją świętą), a hasłem przewodnim festiwalu uczynili zdanie: „nie dotykaj mnie”.

Czytaj więcej...

Karawaniarska farsa w Śmigle, pardon w Śmignie

czyli
Mąż zmarł ale już mu lepiej”

Sztuka zaprezentowana w wczoraj w niedzielę 23 lutego o godz, 16 w Gminnym Ośrodku Kultury w Lisiej Górze z siedzibą w Śmignie, powstała na podstawie scenariusza mieszkającej w Szczecinie Izabeli Degórskiej, znanej polskiej dziennikarki, felietonistki a także autorki popularnych powieści, sztuk teatralnych i bajek oraz scenariuszy telewizyjnych. W latach 2009/2010 pisała dialogi do ponad 60. odcinków popularnego serialu telewizyjnego KLAN,  w latach 2011-2014 była ekspertem PISF. Jest laureatką wielu konkursów literackich. Znakomita farsa „Mąż zmarł ale już mu lepiej”, której premiera miała miejsce równo 5. lat temu,  okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, udanie wieńczącym tegoroczny karnawał.  Zaprezentowana przez działającą przy tamtejszym GOK amatorską grupę teatralną Wiecznie Młodzi sztuka, to klasyczna czarna komedia opowiadająca o losach Leona Stachurskiego, którego żona zamierza pozbyć się ze świata żywych. Kiedy już wydaje się jej, że plan się powiódł, następuje niespodziewany zwrot akcji. To znakomita satyra na instytucję małżeństwa, środowisko lekarzy, nauczycieli, świat prasy, radia, telewizji, relacje sąsiedzkie, wreszcie – na nas wszystkich. Tym bardziej, że aktorzy to „sami swoi” - w większości nauczyciele i członkowie miejscowej Rady Parafialnej, mieszkańcy Śmigna i okolic.    Wartka akcja i niezłe aktorstwo (ze szczególnym wyróżnieniem jedynej zawodowej aktorki w tym timie Eweliny Bieś), to niewątpliwe atuty tego spektaklu. Szkoda tylko, że scenografia była zbyt dosłowna i raczej przeszkadzała niż pomagała aktorom, no i technika (światło i dźwięk), to był prawdziwy horror… Ale na takie „drobiazgi” nikt nie zwracał uwagi  (no może poza autorem niniejszej relacji zawodowo związanym z teatrem), publiczność bawiła się znakomicie i to pomimo że wielu widzów musiało stać, bowiem na długo przed rozpoczęciem sztuki zabrakło miejsc siedzących. Owacje na stojąco i serwowany przy wyjściu jabłecznik dopełniły miary sukcesu tego wieczoru.     

Czytaj więcej...