
czyli
Kto i ile zarabia w teatrze?
„Mamy tyle, ile sobie wyszarpiemy” mówią w prywatnych rozmowach twórcy i pożar w burdelu trwa. Podane poniżej szczegóły dotyczą głównie renomowanych, największych scen i nazwisk. Ciekawe, jak jest w teatrach samorządowych na tzw. prowincji np. w naszym teatrze im. Ludwika Solskiego, gdzie na etatach pracuje ledwie kilkanaście osób i kilkadziesiąt na ruchomych umowach, głównie aktorów, reżyserów, scenografów itp. A był czas, i to całkiem niedawno, kiedy zdawało się, że wynagrodzenia artystów będą coraz bardziej transparentne. Ale to już przeszłość…

W Polsce zawód aktora wykonuje około 5 tysięcy osób, z czego około 2 tysiące pracuje etatowo w teatrach. W 2022 roku działało 208 teatrów i instytucji muzycznych, a 182 z nich miało własny zespół artystyczny (GUS). Te liczby pomagają zrozumieć skalę rynku i kontekst dla stawek aktorskich, honorariów za grę aktorską i pensji artystów.
Był czas, że TR Warszawa publikował regularnie umowy z artystami (łącznie z ich stawkami) – w ostatnich latach dyrekcji Natalii Dzieduszyckiej i Grzegorza Jarzyny, po szeregu pytań kierowanych do teatru przez dziennikarzy i aktywistów. Można było więc dowiedzieć się na przykład, że Jarzyna dostał za reżyserię spektaklu 2020: Burza (w roku 2020) 85 tysięcy złotych, a Wojtek Rodak za debiut Tom na wsi (2022) 10 tysięcy złotych.

Od wyjątku od jawności też jest zresztą wyjątek – jeśli kwota zamówienia przekracza 130 tysięcy złotych, podlega pod prawo zamówień publicznych i obowiązek publikacji informacji o zawarciu umowy. Ten limit został w dodatku od 1 stycznia 2026 w ustawie zwiększony i będzie wynosił 170 tysięcy złotych – Sejm przegłosował to w lipcu 2025 roku, uzasadniając tę decyzję inflacją i potrzebą „elastyczności”.
Przykłady takich zamówień? Znaleźć je można np. w BIP krakowskiego Starego Teatru. To tylko zagraniczne nazwiska: Luk Perceval i Julian Hetzel w czasach dyrekcji Doroty Ignatjew i Jakuba Skrzywanka, Konstantin Bogomołow w czasach Jana Klaty. Nie podaje się tam sumy, jaką taki twórca otrzymał – tylko sam fakt, że umowa została zawarta na kwotę przekraczającą próg. Instytucje niekoniecznie nawet piszą wprost o przekroczeniu progu. Teatr Wielki Opera Narodowa w Warszawie podawał przez lata po prostu podstawę prawną i informował o zawarciu umowy. A że opiewała ona na kwotę powyżej 130 tysięcy złotych – domyślić się trzeba było z odniesienia w informacji do konkretnego paragrafu. Kto miał wiedzieć, ten wiedział.

Jeszcze bardziej niespójna jest polityka jawności dyrektorskich majątków i zarobków. Dyrektorzy samorządowych teatrów muszą składać co roku publiczne oświadczenia majątkowe, które trafiają potem do internetu. Dotyczy to jednak tylko dyrektorów naczelnych (jako „kierowników samorządowych jednostek organizacyjnych”) – ale już nie np. zastępców do spraw artystycznych. Dlatego obywatel może poznać łączne zarobki (i majątek) np. Andrzeja Seweryna, dyrektora Teatru Polskiego w Warszawie, czy Krzysztofa Głuchowskiego, dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie – ale już nie Krzysztofa Warlikowskiego (bo jest w Nowym Teatrze zastępcą dyrektora ds. artystycznych) czy choćby Michała Buszewicza (bo w Teatrze Współczesnym w Szczecinie pełni analogiczną funkcję).
Co więcej, przepisy te nie dotyczą w ogóle narodowych instytucji kultury, które prowadzi ministerstwo, a nie samorząd. Oświadczeń majątkowych nie musi publikować więc Jan Klata w warszawskim Teatrze Narodowym czy Dorota Ignatjew w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie – choć wykonują taką samą pracę, również za publiczne pieniądze, tyle że podpisują umowę z ministrem, a nie prezydentem miasta czy zarządem województwa.
Ale i oświadczenia majątkowe dyrektorów-artystów trudno traktować jako źródło wiedzy o ich konkretnych stawkach za poszczególne projekty artystyczne. W oświadczeniach podaje się zsumowane zarobki z ostatniego roku w poszczególnych kategoriach – „ze stosunku pracy”, „umowy o dzieło”, „prawa autorskie” czy „emerytura” (najczęściej brutto – choć nie ma w tej kwestii jasnych przepisów, jedynie rekomendacje). To, ile z tego pochodzi z pracy przy np. konkretnym spektaklu – nie jest już wyszczególnione. I tak z pierwszego oświadczenia Mai Kleczewskiej dowiadujemy się, że z tytułu praw autorskich nowa dyrektorka Powszechnego zarobiła od 1 stycznia do 15 września 2025 kwotę 172 134 złotych. Wyreżyserowała w tym czasie dwa przedstawienia – Tkoczy w Katowicach i Ziemię obiecaną w Sosnowcu.

W szczegółach wygląda to mniej więcej tak:
35 złotych brutto za godzinę pracy oferuje suflerowi warszawski Teatr Syrena. To 4,50 zł więcej, niż wynosi minimalna pensja godzinowa. Teatr proponuje umowę-zlecenie na czas sezonu.
140 złotych brutto za spektakl zarabia etatowy aktor-lalkarz w pewnym mieście powiatowym. Do tego podstawa – pensja minimalna za pół etatu (około 1800 zł na rękę).
700 zł brutto dostaje reżyser za próbę wznowieniową w większości polskich teatrów. Niezależnie od tego, czy dojeżdża na drugi koniec kraju, czy do teatru w mieście zamieszkania.

1000 zł brutto na umowie-zleceniu dostaje krytyk prowadzący spotkanie z artystą w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu. Stawka ta obowiązuje w wielu innych teatrach.
2000-3500 złotych brutto za zagranie spektaklu poza obowiązkami dyrektorskimi dostaje Andrzej Seweryn w kierowanym przez siebie Teatrze Polskim w Warszawie. Stawka ta jest jawna, ponieważ zgodnie z umową dyrektora każdorazowo – przy każdej kolejnej premierze – musi być zatwierdzana uchwałą zarządu województwa mazowieckiego, a akty prawa miejscowego są jawne. Nie jest to typową praktyką w polskich samorządach. 2000 zł to stawka za udział w spektaklu Cygan w Polskim, 3500 zł – Rękopis znaleziony w Saragossie. Dziedzictwo Gomelezów; w tym ostatnim przypadku zarząd zgodził się też na stawkę 20 000 zł za przygotowanie roli.
5040–5760 złotych brutto to podstawowe wynagrodzenie inspicjenta/ki w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie. Do tego 110–130 zł brutto za poprowadzony spektakl. „Za spektakle wyjazdowe płacone są podwójne stawki, a za wynajmy i imprezy zewnętrzne czasem nawet potrójne” – słyszymy w teatrze.

4680 złotych netto pensji podstawowej zarabia aktorka Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu z kilkunastoletnim stażem.
5536 złotych brutto dostała według warszawskiego rejestru umów reżyserka Anna Smolar za udział w sesjach feedbackowych przed premierami w TR Warszawa w sezonie 2023/2024.
5800–7760 złotych brutto zarabia akustyk w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie. Do tego dochodzi 110 złotych brutto za każdy spektakl. Wyjazdowe przedstawienia opłacane są podwójnie.
6500-6800 złotych brutto zarobić może według ogłoszenia inspicjent(ka)/asystent(ka) reżysera w TR Warszawa. Dochodzi do tego dodatek specjalny za pracę w czasie produkcji spektakli.

6500-7000 złotych brutto („ostateczna kwota zostanie ustalona na podstawie doświadczenia i kwalifikacji”) oferuje kierownikowi technicznemu Teatr im. Norwida w Jeleniej Górze.
6811 złotych netto zarobił w ostatnim miesiącu kierownik literacki Teatru im. Jaracza w Łodzi. Podkreśla, że jest w tym 18 proc. dodatku stażowego. „Ktoś, kto zaczynałby bez niego, zarobiłby na rękę około 5000 zł” – mówi.
7000 złotych brutto za przygotowanie roli dostała aktorka w teatrze u Krystyny Jandy, ponadto około 1000 zł brutto za każdy zagrany spektakl. Próby wznowieniowe nie są płatne.

7000-15 000 złotych brutto bierze doświadczona choreografka za ruch sceniczny do spektaklu w teatrze dramatycznym.
8000-12 000 złotych brutto mógł zarobić choreograf w Teatrze Tańca Rozbark w Bytomiu za przygotowanie spektaklu o długości od 40 do 50 minut na dwie do pięciu osób, w ramach otwartego konkursu na premierę kameralną.
9000 złotych brutto oferuje w ogłoszeniu kierownikowi technicznemu Teatr Studio w Warszawie. Podana płaca obejmuje dodatek funkcyjny, dochodzi do niej jeszcze dodatek stażowy.

9000 złotych brutto (plus dodatek stażowy) zarabia redaktor naczelny miesięcznika „Teatr”.
9500 złotych brutto zarabiał parę miesięcy temu kierownik produkcji w dużym warszawskim teatrze miejskim.

18 000-23 000 złotych brutto bierze za napisanie tekstu spektaklu na dużą scenę dramatopisarka z kilkuletnim stażem. Na małą scenę między 10 000 a 15 000 złotych. Najmniej za tekst dostała 3500 złotych – w teatrze offowym.
20 000-25 000 złotych brutto może zarobić wzięta scenografka za jedną realizację.

30 000 złotych brutto – tyle zarabia pewien dramatopisarz i dramaturg z kilkunastoletnim stażem na wielu polskich scenach za napisanie scenariusza i pracę na próbach, „czyli mniej więcej pół roku pracy” – jak tłumaczy, mówiąc, że „stara się nie brać mniej”. „To się czasem udaje, a czasem nie – dodaje. – Czasem za taką samą pracę dostaję połowę czy dwie trzecie tego, co w innych teatrach. Są teatry, które mają jasną i spójną politykę wynagrodzeń, i takie, w których wszelkie ramy pozostają tajemnicą”. I zastrzega: „Nigdy nie wiesz, ile zarobisz w danym roku”.
45 000 złotych brutto stara się dostawać za spektakl nagradzana reżyserka po trzydziestce. „Często się nie udaje” – dodaje.

Za: Witold Mrozek – Krytyk teatralny i dziennikarz. Absolwent teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, doktorant Uniwersytetu Warszawskiego. /miesięcznik TEATR/
R.Z.

















