
czyli
frekwencja na medal.
Jak donoszą nasi muzealnicy i lokalne media, otwartą 16 lutego w Muzeum Ziemi Tarnowskiej retrospektywną wystawę prac Zofii Stryjeńskiej obejrzało do 10 marca już ponad 14OO osób, co za skutkowało jedynie słuszną decyzją o przedłużeniu marcowych niedzielnych godzin otwarcia (9-17) ekspozycji zaplanowanej do 16 maja br. Na wystawie „Zofia Stryjeńska. Między wiarą a obrzędem” prezentowanych jest większość obrazów i grafik artystki, pochodzących z kolekcji zgromadzonej przez księdza prof. Alojzego Franciszka Nosala, ofiarowanej Miastu Tarnów i zdeponowanej w Muzeum Ziemi Tarnowskiej. Zbiór ten obejmuje 33 prace Zofii Stryjeńskiej (1891-1976), powstałe głównie w latach 30. i 60. XX wieku.

Ekspozycję wzbogacają eksponaty etnograficzne ze zbiorów Muzeum Ziemi Tarnowskiej oraz Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie, a także stroje ludowe wypożyczone dzięki uprzejmości Zespołu Pieśni i Tańca Świerczkowiacy działającego przy Centrum Sztuki Mościce oraz Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sączu.
Barwna, dynamiczna, pełna symboli i ludowej duchowości – tak definiują tarnowscy koneserzy tę wyjątkową ekspozycję poświęconą jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystek XX wieku. Dzieła Zofii Stryjeńskiej, na co dzień ze względu na swoją delikatność i wrażliwość na światło są skrywane w muzealnych magazynach.

– Twórczość artystki wywarła istotny wpływ na sposób postrzegania folkloru, który przestał być traktowany jako zjawisko prowincjonalne. Artystka czerpiąc inspiracje z rodzimego folkloru, przedstawiała polską wieś w baśniowym, artystycznym ujęciu – podkreśla etnograf Urszula Gieroń z Muzeum Etnograficznego, oddziału Muzeum Ziemi Tarnowskiej.
Tarnowska wystawa koncentruje się na jednym z kluczowych wątków w twórczości Stryjeńskiej – ludowości, rozumianej jako przestrzeń spotkania wiary, obrzędu i codzienności. Ekspozycja została podzielona na cztery części tematyczne: stroje ludowe, obrzędy i zwyczaje, obrazy religijne oraz ludowe scenki rodzajowe.

Zofia Stryjeńska, nazywana w dwudziestoleciu międzywojennym „księżniczką polskiej sztuki”, stworzyła niepowtarzalny język plastyczny, łączący nowoczesną dekoracyjność z inspiracjami folklorem, mitologią słowiańską i religijnością ludową. Jej dynamiczne, barwne kompozycje, pełne rytmu i symboliki, stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych obrazów w kulturze polskiej.
Wystawa wpisuje się w obchody dwóch rocznic – 135. rocznicy urodzin i 50. rocznicy śmierci tej znanej i cenionej polskiej malarki, graficzki, ilustratorki, scenografki, przedstawicielki art déco.
Wraz z Tamarą Łempicką była jedną z najbardziej znanych polskich artystek plastyczek dwudziestolecia międzywojennego.
Przyjaźniła się z Magdaleną Samozwaniec i jej siostrą poetką Marią Pawlikowską-Jasnorzewską.

Artystka przyszła na świat 13 maja 1891 roku w Krakowie jako Zofia Lubańska. Dom rodzinny był enklawą pobożności i konserwatywnych zasad, ale mała Zosia od początku uciekała w świat sztuki, szkicując karykatury w sklepie ojca.
Jako młoda dziewczyna została współpracowniczką pism ilustrowanych („Rola” i „Głosu Ludu”). W 1909 roku rozpoczęła naukę w Szkole Sztuk Pięknych dla Kobiet Marii Niedzielskiej w Krakowie. Kurs ukończyła w 1911 roku z odznaczeniem za malarstwo i sztukę stosowaną. W 1910 roku wyjechała z ojcem w podróż przez Austro-Węgry do Włoch, podczas której zwiedziła galerie i muzea Wiednia i Wenecji.

Aby doskonalić warsztat, z zamysłem iście diabelskim, ścięła włosy, sfałszowała dokumenty i 1 października 1911 jako Tadeusz Grzymała Lubański wyjechała na Akademię w Monachium. Tam, w męskim przebraniu, chłonęła wiedzę niedostępną wówczas dla kobiet. Po roku, rozpoznana przez kolegów, opuściła Monachium i wróciła do Krakowa, gdzie podjęła intensywną twórczość malarską i literacką.
Powrót do Krakowa otworzył dla artystki rozdział wielkiej passy. Cykl „Polskie Bajdy” zyskał entuzjastyczne recenzje i ugruntował jej pozycję jako artystki odrębnej.
Wkrótce poznała Karola Stryjeńskiego – architekta i słynnego bon vivanta. Był on ucieleśnieniem jej marzeń o „jasnym bogu”, jednak związek ten okazał się burzliwy i destrukcyjny. Stryjeński kochał „Czupiradło” dla jej sztuki, lecz nie potrafił żyć z kobietą tak rozedrganą. Zofia, choć została matką córki Magdaleny oraz bliźniaków Jacka i Jana, nie odnalazła się w macierzyństwie. Często „paliła życie rodzinne na ołtarzu sztuki”, a dręczące wyrzuty sumienia mieszały się z kompulsją tworzenia.

Stryjeński wprowadził żonę w środowisko swoich przyjaciół, artystów i przedstawicieli świata literatury. Wtedy poznała m.in. Władysława Skoczylasa, Henryka Kunę, Stefana Żeromskiego, Władysława Reymonta, Witkacego, później kilku poetów „Skamandra”.
W latach 1921–1927 mieszkała w Zakopanem, gdzie jej mąż w 1922 roku objął stanowisko dyrektora Państwowej Szkoły Przemysłu Drzewnego. Okres ten, początkowo szczęśliwy i owocny twórczo, z biegiem lat przyniósł coraz poważniejsze nieporozumienia z Karolem, a wreszcie otwarty konflikt, zakończony rozwodem w 1927 roku. Stryjeński między innymi dwukrotnie doprowadził do jej zamknięcia w zakładach dla osób psychicznie chorych.

Rok 1925 przyniósł jej największy tryumf. Podczas Międzynarodowej Wystawy Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu jej monumentalne panneaux z cyklem „Rok obrzędowy” zachwyciły Europę. Prasa pisała o konieczności „zdjęcia kapelusza” przed jej talentem, a artystka odebrała Grand Prix w czterech dziedzinach oraz Legię Honorową. Była wówczas na szczycie „Olimpu”, lecz życie osobiste legło w gruzach. Drugie małżeństwo z aktorem Arturem Sochą, okazało się kompletną porażką i sama nazwała je parodią. Dla niego zmieniła wyznanie na ewangelicko-augsburskie, aby móc usankcjonować burzliwy związek. Przyniósł on jednak wielkie rozczarowanie: malarka zapracowywała się, by w okresie kryzysu ekonomicznego utrzymać siebie, dzieci i stroniącego od pracy męża. A także „wstydliwą chorobę”, której konsekwencje odbijały się w postaci powoli postępującej utraty wzroku i nieudanego, wyniszczającego wręcz psychikę, leczenia.
Po kilku latach rozwiodła się po raz kolejny, by pod koniec lat 30, związać się jeszcze na krótko z architektem i bon vivantem Achillesem Brezą, a następnie ze znanym już wówczas podróżnikiem i pisarzem Arkadym Fiedlerem.

Doprowadzona brakiem pieniędzy do rozpaczy, sprzedała kilka obrazów lichwiarzom. Dopiero w 1938 roku otrzymała kilka zamówień z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, m.in. na kilim dla cesarza Japonii Hirohito. Wzięła udział w dekoracji wnętrz polskich statków pasażerskich: MS Batory i MS Piłsudski. Wykonała również dekorację sali w cukierni E. Wedla w Warszawie. Znowu też zaczęto kupować jej obrazy o tematyce słowiańskiej i historycznej.
Okupację artystka spędziła w Krakowie. Gdy na początku 1945 roku do miasta wkroczyli Rosjanie, Stryjeńska podjęła decyzję o wyjeździe z Polski. Po długich perypetiach dotarła do Szwajcarii, gdzie była już jej córka, a później trafili też obaj synowie. Usiłowała wyjechać do Stanów Zjednoczonych: ubiegała się o pomoc Fundacji Kościuszkowskiej, jednak Rada Nadzorcza Fundacji odmówiła jej prośbom.
Ostatnie lata spędziła w Szwajcarii, błądząc między Genewą a Paryżem. Mieszkała w hotelach i podnajmowanych kawalerkach, a wieczorami wychodziła na pobliskie stacje, by obserwować podróżnych. Tam przesiadywała na ławce i kontemplowała, bacznie przyglądając się mijanym twarzom. Tam mogła porzucić myśli uporczywe i nieustępliwe będące skutkiem wciąż pogarszającej się choroby psychicznej. W smutku i otępieniu umysłu, w żalu samotności, ale i bez chęci kontaktu z kimkolwiek – choć paradoksalnie z nieustającą tęsknotą za drugim człowiekiem.

Stryjeńska umarła na atak serca 28 lutego 1976 roku. Spoczywa na szwajcarskim cmentarzu w Chêne-Bourg, a jej skromny grób zdobi prosty, drewniany krzyż w stylu zakopiańskim, wykonany przez syna Jana. Nie posiadając już nic materialnego do przekazania ku wiecznej chwale i uznaniu po wszech czasy, zapisała w diariuszu ostatnie słowa – swoisty testament i zwieńczenie istnienia, które zawiodło, mimo pragnień, mimo chęci, mimo starań…
Dział Etnografii Muzeum Ziemi Tarnowskiej stworzył ekspozycję wydobywającą etnograficzny i duchowy wymiar prac Zofii Stryjeńskiej, stawiając jednocześnie pytanie o aktualność jej wizji we współczesnym świecie. Wystawa jest zaproszeniem do refleksji nad tradycją, pamięcią i ciągłością kultury oraz nad rolą sztuki w ich zachowaniu.
Na podstawie materiałów organizatorów: MZT (Patrycja Hajek) oraz Wikipedii.
Ryszard Zaprzałka
zdjęcia: A. Cichy i T. Schenk

















