
czyli
Inka Wieczeńska i Tadeusz Poźniak.
Ta dwójka wybitnych artystów fotografików, znanych i uznanych bieszczadzkich animatorów kultury zrealizowała niezwykle oryginalny projekt fotografii artystycznej, którego zwieńczeniem był wernisaż jaki odbył się 13 lutego w Terenowej Stacji Edukacji Ekologicznej BdPN w Wołosatym koło Ustrzyk Dolnych. „Podkarpackie brylanty” realizowane w ramach zimowych plenerów Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej mają na celu ukazanie piękna regionu Podkarpacia, szczególnie w zimowej odsłonie, poprzez artystyczną interpretację krajobrazu, architektury i relacji człowieka z naturą. I wbrew przesądom przypisywanym tej dacie, było oficjalnie i profesjonalnie, biesiadnie i rodzinnie – jak to zwykle u Bieszczadników bywa.

Podkarpackie Brylanty to poprzedzona wyjątkowa wystawa fotograficzna prezentująca 30 prac 62X72 wykonanych w technice archiwalnego druku pigmentowego na papierze Canon Premium Fine, Art Smooth 310g/m2 przez dwojga wrażliwych, dojrzałych artystów, których spojrzenia na świat różnią się, ale w niezwykły sposób się uzupełniają. To spotkanie dwóch estetyk, dwóch temperamentów i dwóch sposobów opowiadania o tym samym regionie – sercu Podkarpacia.

Na wernisażu – opowiadała Inka, najsłynniejsza bieszczadzka kapelusznica! – pojawiła się nasza koleżanka artystka Zofia Paterek. Wychodząc z domu , wzięła do torby oszlifowany brylant nie znając nazwy naszej wystawy „Podkarpackie Brylanty”. Prawie dla mnie niemożliwe, a jednak … Kiedy się dowiedziała w trakcie wernisażu, że każda praca to taki „oszlifowany brylant” krzyknęła bardzo głośno, to nieprawdopodobne! i wyjęła z torby swój oszlifowany brylant.

Piątkową uroczystość zaszczycili nasi gospodarze – dyrektorzy dr Grażyna Holly i inż. Leopold Bekier. Przy tej okazji warto przypomnieć wygłoszony podczas pleneru ciekawy wykład pracownika naukowego organizatorów Adama Szarego pt. „Ej! Bieszczady”. Zaś to nie wątpliwe wielowymiarowe i bardzo prestiżowe dla miejscowych Bieszczadników wydarzenie, pięknie muzycznie oprawiła krakowska pieśniarka i poetka Maria Lamers, piosenką specjalnie stworzoną na tę okazję.

Autorzy projektu w swoich artystycznych poszukiwaniach udanie łączą dwie wizje artystyczne: Inka Wieczeńska koncentruje się na relacji człowieka z naturą zaś Tadeusz Poźniak fotografuje architekturę i detale wpisane w krajobraz. Twórczym imperatywem ich prac jest budząca szacunek pasja i wielkie umiłowanie przyrody. Nie do przecenienia jest również wartość dokumentacyjna ich prac, tworząca swoisty diariusz historii Bieszczad.

Niewielu jest artystów tak rozpoznawalnych w Bieszczadach jak Inka Wieczeńska. Ta oryginalna artystka pochodzi z Elbląga, lecz ponad 35 lat temu osiadła wraz z rodziną w Bieszczadach. Należy do Polskiego Związku Fotografów Przyrody Okręgu Roztoczańsko-Podkarpackiego oraz Stowarzyszenia Przewodników Turystycznych Karpaty. Jest laureatką licznych fotograficznych konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych. Ma na koncie ponad 40 wystaw zorganizowanych w całej Polsce. Swoje prace prezentuje pod tytułem „I takie są właśnie moje Bieszczady” nawiązującym do utworu bieszczadzkiego zespołu KSU.

Mieszkanka Ustrzyk Dolnych jest nie tylko fotografikiem, ale również niezależnym dziennikarzem. Przeprowadziła około 30 niezwykle interesujących rozmów z bieszczadnikami, a także ponad 50 wywiadów z czołowymi artystami scen polskich.

Fotografia to kwestia wrażliwości i nie należy jej przypisywać żadnej ideologii. Fotografuję to, co mnie zachwyca i co porusza moją duszę. Wszystko zależy od wnętrza fotografa i tylko w ten sposób może powstać własny styl. A moje Bieszczady? Te, które stworzyłam, sfotografowałam sercem i duszą. Fotografia jest dla mnie kreacją obrazu poprzez wrażliwość.

Często powtarza, że fotografia to teatr. To niejako tłumaczy jej wieloletnią przyjaźń ze znanym w całej Polsce Teatrem Nie Teraz, z którego twórcą i dyrektorem, reżyserem Tomaszem Antonim Żakiem wielokrotnie współpracuje, m.in. przy organizacji jej wernisaży (także w Tarnowie), zawsze będących znaczącymi wydarzeniami artystycznymi. Gościliśmy również w jej urokliwej bieszczadzkiej samotni – pracowni.

Inka Wieczeńska prowadzi widza w świat ciszy, światła i natury. Jej fotografia jest subtelna, nastrojowa i pełna uważności. To opowieść o Bieszczadach widzianych z bliska — przez pryzmat mgieł unoszących się nad potokami, leśnych przestrzeni i obecności dzikich mieszkańców przyrody. W jej kadrach natura nie jest tłem, lecz bohaterem — żywym, oddychającym organizmem. Artystka potrafi zatrzymać chwilę kruchą i cichą, wydobywając z niej emocję i poetyckość. Sporadycznie w tej przyrodniczej narracji pojawia się także człowiek i ślad jego obecności: jak cerkiew w Hoszowie odbita w wodzie czy sylwetki smolarzy przy dymiących retortach. To obrazy, w których świat przyrody i tradycji splatają się w spokojną, refleksyjną całość.

Z kolei prace Tadeusza Poźniaka to zapis regionu przefiltrowany przez wrażliwość twórcy i jego spojrzenie na rzeczywistość. Od ponad dwóch dekad jest w nieustannej podróży z aparatem po Podkarpaciu, pukając do kolejnych drzwi i światów. Uśmiechem skraca dystans, pasją zaraża wszystkich wokół. Chce i umie dostrzec piękno w drugim człowieku, a i z nie mniejszą wrażliwością przystaje pośród pól przy wiejskich kapliczkach, osnutych tajemnicą zamczyskach, opromienionych słońcem połoninach, czy otulonych mgłą roztoczańskich Dahanach.

Artysta pokazuje Podkarpacie z innej perspektywy – monumentalnej, wyrazistej, pełnej zdecydowanych barw i mistrzowskiej kompozycji. Jego prace to zabytkowe budowle, zamki i cenne obiekty architektoniczne regionu, często uchwycone w osiadających mgłach wschodzącego słońca. Artysta sięga po wysublimowane techniki fotograficzne, także ujęcia z drona, tworząc obrazy o niezwykłej skali i przestrzeni, które poruszają wyobraźnię i budzą zachwyt.

– Kocham ludzi, nieustannie się nimi otaczam, ale są takie chwile, kiedy chcę być sam. Wtedy wstaję w środku nocy i jadę w Bieszczady, na Roztocze, by przed świtem, albo w zachodzącym słońcu sfotografować magiczne miejsca – mówił na otwarciu wystawy Tadeusz Poźniak.

Tadeusz Poźniak, rocznik 1975. Fotografia, to dla niego największa życiowa pasja i zawód w jednym. Zaczęło się od dyplomu animatora kultury o specjalności fotografia zdobytego w 1998 r. w PSKAKiB Krośnie. Bardzo szybko został też fotoreporterem dla „Gazety Wyborczej” w Rzeszowie oraz największego dziennika na Podkarpaciu – Gazecie Codziennej „Nowiny” (2000 – 2009). Od 2008 roku jest stałym współpracownikiem firmy Sagier – wydawcy dwumiesięcznika „VIP Biznes&Styl” oraz portalu BIZNESISTYL.pl. Specjalizuje się w fotografii reklamowej, wizerunkowej, portretowej oraz reportażach z wydarzeń lokalnych i regionalnych. Jest laureatem wielu konkursów fotograficznych, m.in. Ogólnopolskiego Konkursu „Śladami Jana Pawła II” w Krośnie (I miejsce, 2005 rok), Międzynarodowego Konkursu Fotograficznego „Jan Paweł II – pamięć i obecność” (I miejsce, 2006 rok) czy ogólnopolskiego konkursu na Fotografię Roku przyznaną przez grupę Media Regionalne w Warszawie (I nagroda, 2008 rok). Za „Roztoczańskie Dahany” w 2021 roku otrzymał I nagrodę w konkursie „Polska jest piękna” organizowanym przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. Fotografie Tadeusza Poźniaka były wielokrotnie publikowane w regionalnych i ogólnopolskich wydawnictwach albumowych, książkach oraz w prasie.

„Podkarpackie Brylanty” to nie tylko wystawa fotografii, ale zaproszenie do zatrzymania się i spojrzenia na znane miejsca z nową uważnością — jak na prawdziwe skarby ukryte w krajobrazie Podkarpacia.

Razem tworzą opowieść o Podkarpaciu jako krainie kontrastów – dzikiej i historycznej, cichej i monumentalnej, naturalnej i ukształtowanej ręką człowieka. Dwie wrażliwości splatają się tu w spójną wizualną narrację, w której natura i architektura nie konkurują ze sobą, lecz dopełniają się, budując pełniejszy, wielowymiarowy obraz regionu.

Wszystkich odwiedzających południowo-wschodnie rubieże Rzeczypospolitej gorąco zapraszamy do obejrzenia na żywo Podkarpackich brylantów.
Na podstawie materiałów organizatorów – Ryszard Zaprzałka
Fotografie Tadeusza Poźniaka i Inki Wieczeńskiej

















