
czyli
Bliskość w codzienności.
Mało kto w Polsce wie że od 7 do 14 lutego, równolegle w 22 krajach świata, obchodzony jest Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa. Idea tej pro walentynkowej kampanii w naturalny sposób wprowadza i odkłamuje tematykę małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny a nie wątpliwego moralnie partnerstwa, zwanego kiedyś konkubinatem. Sprawa jest prosta: małżeństwo to relacja, która potrzebuje troski, uważności i nieustannego rozwoju. Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa ma być swoistym „festiwalem małżeństwa” – czasem radości, celebracji i wdzięczności za wspólną drogę, przeżywanym w walentynkowym tygodniu lutego pod patronatem Św. Walentego właśnie. Powszechnie akceptowanym patronem osób zakochanych. A zatem dzień jego liturgicznego wspomnienia jest tak naprawdę świętem czystej miłości. Niestety coraz częściej dzień ten staje się okazją do promocji grzechu nieczystości i współżycia pozamałżeńskiego.

W Polsce Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa w Polsce odbywa się od 2015 roku, a jego organizatorem jest Fundacja Tydzień Małżeństwa, wywodząca się ze środowiska Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich.
Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem „Bliskość w codzienności” i zaprasza małżonków do spojrzenia na swoją relację z nowej perspektywy. Chodzi o to, by w zabieganej codzienności odnaleźć przestrzeń na czułość, rozmowę i bycie naprawdę razem.

W codziennym życiu często brakuje nam przestrzeni na spokojną rozmowę, uważne bycie razem czy zwykłą bliskość. Tydzień Małżeństwa przypomina, że każda relacja potrzebuje czasu, troski i pielęgnowania. To zaproszenie do bycia razem w sposób bardziej świadomy i uważny – podkreśla Anna Matejska-Gazda, krajowa koordynatorka inicjatywy.
W programie obchodów znalazły się m.in. randki małżeńskie, warsztaty i spotkania ze specjalistami, wydarzenia kulturalne, sportowe i rekreacyjne, a także nietypowe aktywności sprzyjające budowaniu więzi. Różnorodność propozycji sprawia, że coś dla siebie znajdą zarówno młode pary, jak i małżonkowie z wieloletnim stażem. Wydarzenia odbywają się w dużych miastach – m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu – ale także w dziesiątkach mniejszych miejscowości. Szkoda, że ta ważna i potrzebna inicjatywa nie znalazła jeszcze swojego miejsca w Tarnowie.

Podobnie do popularnych Walentynek postponowane są jeszcze inne katolickie święta. Ot chociażby uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny stały się „świętami” okultyzmu, Boże Narodzenie – konsumpcjonizmu, a obchodzony w krajach anglojęzycznych Dzień św. Patryka – pijaństwa. Cóż więc zrobiliśmy z katolickimi świętami, że stały się one promocją grzechu?
Warto przy okazji przypomnieć postać Świętego Walentego: to żyjący w IV wieku rzymski lekarz, a według niektórych źródeł – również duchowny. Przekazy głoszą, iż wbrew rozkazowi cesarza błogosławił śluby młodych legionistów. Inna legenda znów głosi, że miał „talent” do łączenia młodych dziewcząt i chłopców w pary małżeńskie. Według jeszcze innej historii, został skazany na śmierć, a w przeddzień egzekucji wysłał swojej narzeczonej pierwszą w historii „walentynkę”, czyli list podpisany: „Od Twojego Walentego”.

Kościół uczynił więc świętego Walentego patronem osób zakochanych. Małżonkowie powinni modlić się do niego o pomoc w wytrwaniu w wierności małżeńskiej, osoby randkujące – o rozeznanie czy ich sympatia jest dobrym kandydatem czy kandydatką na małżonka, a osoby samotne – o znalezienie dobrego męża czy żony. Nic więc dziwnego, że 14 lutego – czyli dzień liturgicznego wspomnienia świętego męczennika – jest dniem szczególnym dla wszystkich zakochanych. Jest to bowiem święto czystej miłości, którą pragną obdarzyć siebie nawzajem. Stałym niemalże elementem walentynek jest obdarowywanie się ozdobnymi karteczkami opatrzonymi wierszykiem, a często i miłosnym wyznaniem.
Niestety w wyniku komercjalizacji i zmian kulturowych dzień ten nabrał charakteru święta erotycznego. Tak powstało popularne dziś skojarzenie z miłością cielesną, czy obdarowywanie się intymnymi prezentami. Dla wielu osób żyjących w związkach niesakramentalnych jest to okazja do manifestacji ich grzechu oraz spełnienia cielesnych pożądań. Tym bardziej, że takie „luźne” związki oparte są na egoizmie i dążeniu do własnej przyjemności – również tej cielesnej – a ich istotą jest możliwość zerwania relacji w chwili, gdy przestaje ona przynosić osobistą korzyść. Walentynki zatem – w założeniu święto czystej i ofiarnej miłości – stały się okazją do promowania romantyczności rozumianej jako erotyzm, a tym samym grzechów przeciwko szóstemu przykazaniu.

Czy da się jeszcze przywrócić prawdziwy wydźwięk katolickim świętom? Chociaż nie mamy wpływu na całe społeczeństwo, to możemy zacząć od siebie, a następnie dawać przykład innym. Przede wszystkim możemy zadbać w te dni o uczestnictwo we Mszy św. i modlitwę. Niech dzień św. Walentego będzie okazją do szczególnej modlitwy za męża, żonę, czy sympatię, i okazją do okazania im miłości. W pierwszych dniach listopada zadbajmy z kolei o uzyskanie odpustów za zmarłych. Do Bożego Narodzenia przygotujmy się przez udział w Roratach, a potem świętujmy z rodziną i znajomymi przy wspólnym śpiewie kolęd. Wreszcie jeśli komuś bliska jest Irlandia, niech w dzień św. Patryka modli się o nawrócenie tego kraju na katolicyzm.
Ważne jest również przekazanie dzieciom o co chodzi w katolickich świętach – tym bardziej, że od swoich rówieśników usłyszą zapewne inne treści. Trzeba im przypominać, że Boże Narodzenie czy Walentynki mają pierwotnie religijny sens i związane są z wiarą, a nie tylko komercją.

Za: Pch24.pl (Adrian Fyda)
R.Z.

















