
czyli
TRZY KONCERTY, NA KTÓRE WARTO PRZYJŚĆ DO AMFITEATRU.
Blues nie pyta o metrykę – dywaguje nasza krakowska korespondentka Katarzyna Cetera. Potrafi łączyć pokolenia, przenieść słuchacza z tarnowskiego Amfiteatru na ulice Chicago, a chwilę później wrócić z nim do Śląska, Delty Missisipi czy folkowych amerykańskich bezdroży. W Tarnowie wie o tym każdy, kto choć raz uczestniczył w „Był Sobie Blues”. Tegoroczna edycja przyniesie trzy muzyczne wieczory i spotkania z artystami, którzy pokazują, że blues wciąż ma wiele twarzy. Na scenie pojawią się Jan Gałach & Friends, Rusty Pine, Agata Karczewska oraz Śląska Grupa Bluesowa.

Są wydarzenia, które z czasem stają się czymś więcej niż kolejnym punktem programu kulturalnego. Wrastają w miasto. Mają swoich stałych bywalców, własne anegdoty i publiczność, która doskonale wie, że kiedy nadchodzi lato, trzeba sprawdzić, kto tym razem pojawi się na scenie. „Był Sobie Blues” jest właśnie takim wydarzeniem.
Festiwal rozpoczął swoją historię w 2006 roku z inicjatywy Wojtka Klicha. Pierwsze koncerty odbywały się na tarnowskim Rynku, później impreza przeniosła się do Amfiteatru Letniego. Przez lata na festiwalowej scenie pojawiali się artyści reprezentujący różne pokolenia i odmiany muzyki bluesowej oraz gatunków, które z bluesa wyrastają.

I to jest jedna z największych wartości tarnowskiej imprezy. „Był Sobie Blues” nigdy nie był wyłącznie lekcją historii. Nie chodzi w nim o to, żeby zakonserwować bluesa i pokazywać go jak eksponat z muzeum. Chodzi o to, żeby sprawdzać, co dzieje się z tą muzyką dziś. Tegoroczny program dobrze tę filozofię pokazuje.
Pierwszy koncert odbędzie się w najbliższy piątek, 31 lipca. Festiwal rozpocznie Jan Gałach & Friends – projekt jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich skrzypków związanych ze sceną bluesową. Skrzypce nie są oczywistym instrumentem bluesowym i właśnie dlatego w rękach Gałacha stają się tak interesujące. Muzyk od lat wykorzystuje możliwości instrumentu, który potrafi być jednocześnie liryczny, drapieżny i niezwykle ekspresyjny. W jego muzyce blues spotyka się z rockiem, jazzem i soulem, a koncert staje się przestrzenią dla improwizacji.

W Tarnowie pojawi się rozbudowany skład. Obok Jana Gałacha zagrają gitarzyści Jarek Jaguś i Andrzej Stagraczyński, klawiszowiec Borys Sawaszkiewicz, saksofonista Tomasz Licak, trębacz Rafał Dubicki, puzonista Karol Makowski oraz perkusiści Tomasz Nawrocki i tarnowianin Bartek Rojek. Wokalną stronę koncertu reprezentować będą Marta Fedyniszyn, Anna Buczkowska i Julia Kozłowska. To zapowiada wieczór, podczas którego blues nie będzie miał jednej twarzy. Będzie raczej muzycznym organizmem, zmieniającym się pod wpływem kolejnych instrumentalnych spotkań. Dla publiczności może to być jeden z tych koncertów, w których równie ważne jak przygotowany repertuar okaże się to, co wydarzy się pomiędzy dźwiękami.
„Był Sobie Blues” zmieni muzyczny krajobraz już tydzień później, 7 sierpnia. Tego wieczoru jako pierwszy wystąpi Rusty Pine. To zespół reprezentujący młode pokolenie polskiej sceny blues-rockowej. Jego trzon tworzą bliźnięta Kasia i Krzysztof Zagajewscy, którzy od 2015 roku rozwijają własny muzyczny język. Inspirują się brzmieniem lat 60. i 70., ale nie traktują przeszłości jak zamkniętego rozdziału. To raczej punkt wyjścia do własnych poszukiwań. W ich muzyce można znaleźć energię blues-rocka, zamiłowanie do klasycznego brzmienia i świadomość, że współczesny artysta nie musi wybierać między tradycją a własną tożsamością.
W Tarnowie Rusty Pine wystąpi z Tomaszem Zagórskim na perkusji i Tomkiem Gąsowskim na basie. To propozycja szczególnie interesująca dla tych, którzy lubią bluesa w jego koncertowym, energetycznym wydaniu. Muzykę, która nie stoi w miejscu, tylko domaga się kontaktu z publicznością.

Po Rusty Pine przyjdzie czas na artystkę, która pokazuje zupełnie inne oblicze muzyki korzeni. Agata Karczewska należy do grona najciekawszych polskich wokalistek i songwriterek poruszających się na styku bluesa, folku i americany. Jej twórczość opiera się na sile opowieści. Nie potrzebuje muzycznego nadmiaru, by zbudować atmosferę. Artystka – jej głos, gitara, emocje i historia – potrafi wykorzystać tradycję muzyki amerykańskiego Południa, ale nie próbuje udawać kogoś, kim nie jest. Jej piosenki mają własną tożsamość. Karczewska została doceniona między innymi Fryderykiem za album nagrany wspólnie z Johnem Porterem.
W Tarnowie wystąpi z zespołem w składzie: Robert Rasz, Tomasz Gutka i Piotr Zalewski. Jej koncert może być jednym z najbardziej nastrojowych punktów tegorocznego programu. Bo blues nie zawsze musi być głośny. Czasem wystarczy, że jest prawdziwy.

Tegoroczny cykl zakończy się 14 sierpnia koncertem Śląskiej Grupy Bluesowej. Jeśli pierwsze dwa wieczory pokażą, jak różnorodnie można dziś rozumieć bluesa, finał będzie spotkaniem z jego polską historią.
Na czele zespołu stoi Leszek Winder – gitarzysta, którego działalność od dekad związana jest z najważniejszymi postaciami rodzimej sceny bluesowej i rockowej. W składzie Śląskiej Grupy Bluesowej znaleźli się także Agnieszka Łapka, Krzysztof Głuch, Michał Kielak, Mirek Rzepa i Maksymilian Ziobro. To muzycy, których biografie są częścią historii polskiego bluesa. Ich artystyczne drogi prowadziły przez projekty i spotkania związane między innymi z Ryszardem Riedlem, Tadeuszem Nalepą, braćmi Skrzek, Dżemem, Krzakiem czy Kasą Chorych.
Nie będzie to jednak koncert muzealny. Śląska Grupa Bluesowa wciąż gra, nagrywa i koncertuje. Do Tarnowa przyjedzie również z najnowszym wydawnictwem „LIVE”. A właśnie koncert jest naturalnym środowiskiem tej muzyki. Blues potrzebuje oddechu publiczności, reakcji, wymiany energii. Potrzebuje chwili, w której muzyk może pójść za impulsem, a słuchacz poczuć, że uczestniczy w czymś niepowtarzalnym.

Tegoroczny program „Był Sobie Blues” układa się zatem w interesującą muzyczną opowieść: Jan Gałach & Friends pokaże blues jako przestrzeń spotkania i improwizacji, Rusty Pine przypomni, że młode pokolenie wciąż potrafi czerpać z klasyki bez kopiowania jej jeden do jednego, Agata Karczewska udowodni, że bluesowe emocje mogą znaleźć swoje miejsce w intymnym świecie songwritingu, natomiast Śląska Grupa Bluesowa zabierze natomiast publiczność w podróż przez historię polskiej muzyki korzeni. Cztery nazwy, różne temperamenty, odmienne muzyczne języki. Wspólny pozostaje fundament. Bo blues nie jest przecież muzyką przeszłości. Jest muzyką pamięci, ale także teraźniejszości. Zrodził się z doświadczenia, lecz nie przestał się zmieniać. Kolejne pokolenia dopisują do niego własne historie.
I dlatego tarnowski festiwal – mimo nieobecności inspiratora imprezy – wciąż ma sens. Warto więc zapisać w kalendarzu 31 lipca oraz 7 i 14 sierpnia. Wszystkie koncerty odbędą się o godz. 20 w Amfiteatrze Letnim przy ul. Kopernika 2. Bilet na każdy z koncertów kosztuje 49 zł, a dzieci do 7. roku życia mogą uczestniczyć w wydarzeniu bezpłatnie.
Tarnowskie lato po raz kolejny będzie miało swój bluesowy rytm. I choć festiwal od lat nosi nazwę „Był Sobie Blues”, w tym przypadku czas przeszły jest trochę przewrotny. Bo kiedy w sierpniu ze sceny Amfiteatru popłyną pierwsze dźwięki gitary, skrzypiec czy harmonijki, nikt nie będzie myślał o tym, co było. Blues będzie. I właśnie dlatego warto tam być.
Katarzyna Cetera
Zdjęcia – organizatorzy
















