Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.​

Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.

Ośrodek Praktyk Artystycznych w Rudzie Kameralnej
Nowa siedziba Teatru Nie Teraz

PARTNER MEDIALNY

ZAPOWIEDZI | PATRONAT MEDIALNY

Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie
prezentuje
7 odcinkowy miniserial „OPOWIEŚCI TEATRALNE”

W tym unikalnym projekcie udział bierze red. naczelny n/portalu.

______________________________

MALOWANE SŁOWEM

Malowane przez: Tomasza Habiniaka

Wiersze autorstwa: Ryszarda Smagacza

REDAKTOR NACZELNY

* * *

 

już

wieczór

 

kończę

kolejny

wiersz

 

chociaż

wciąż

 

stoję

w

progu

 

Ryszard S.

______________________________

* * *

 

nie

recytuję

już

 

swoich

wierszy

 

pod

pomnikiem

Mickiewicza

 

teraz

słuchają

mnie

 

jeno

brzozy

i

ikony

 

z nich

czerpię

siłę

 

na

dalszy

bochen

czasu

 

Ryszard S.

______________________________

Panie

 

nie

dopuść

by

moje

słowa

przerastały

twoją

prawdę

 

Ryszard S.

______________________________

Wahadło

 

wiersz

to taniec

            z

chaosem

w

którym

panuje

porządek

—————————–

wiersze

pisuję

sam

      nie

wiem

jak

i

dopiero

gdy

powstaną

widzę

com

uczynił

———————————

poeta

zawsze

stoi

w

punkcie

wyjścia

co

wcale

          nie

wyklucza

między

planetarnych

rajz

 

Ryszard S.

______________________________

globalna

pandemia

 

ubrała

           nas

w kagańce

na twarzy

i

ostęplowała

nam

         dusze

a

chorzy z

urojenia

lekarze

zamiast

leczyć

wypisują

akty

      zgonu

 

Polska

jeszcze

się broni

 

niczym

Reduta

Ordona

 

przed

           tą

bolszewicką

zarazą

i

nie zginie

póki

          my

żyjemy

 

Ryszard S.

______________________________

* * *

 

jestem

starym 

człowiekiem

 

który woli

 

czytać

i

myśleć

 

pisać

i

milczeć

 

inaczej

 

niż

       nasze 

covidowe

dzieci

 

dla

których

nie ma

      przed

         i po

 

jest teraz



________________________



zaszczep

dziecku

 

bojaźń 

bożą

 

nie

preparat

 

Ryszard S.

______________________________

______________________________

Perun:

Z premedytacją nie oglądam TV.

Telewizor u mnie siedzi w pudle już piąty rok. W ten wyjazdowy weekend miałem przykrą przyjemność zapoznać się z repertuarem różnych stacji korzystając z zastanego odbiornika TV. Po takiej przerwie dostrzega się znaczące różnice i niestety regres kultury.
To, co zobaczyłem i posłuchałem tak bardzo mnie przeraziło i tak bardzo mną wstrząsnęło, że obawiam się, że nie dam rady opisać tego odczucia. Przestraszyłem się zdając sobie sprawę z tego jaka masa rodaków jest karmiona szambem.
Do tej chwili mam wykrzywione usta z wielkim niesmakiem po obejrzeniu fragmentów programów informacyjnych, a także popularno-rozrywkowych. To jest kompletne dno szambowozu!!!
Dziennikarze – błaźni, aroganci, klakierzy i ignoranci, którzy kilkadziesiąt lat temu nie zdaliby matury.
Politycy „polemizujący” w TV – takie typy spotykaliśmy w XX wieku w zieleni miejskiej lub w PGR-ach.
Naukowcy – kilku karierowiczów żądnych kasy za udział w reklamach.
Ludzie kultury i sztuki – kompletny brak.
Gdzie się podziały programy, w których wykształceni, z nieprzeciętną inteligencją, kulturalni redaktorzy dawali wzór szlachetnej osobistej i społecznej postawy? Gdzie wywiało autorytety – ludzi nauki, kultury i sztuki?
W zamian mamy głupkowate seriale lub programy, w których zestaw nieokrzesanych prymitywnych i wulgarnych osób, siedząc na kanapie przed TV, żłopiąc piwo i pierdząc, mówi- „ocenia”, co jest fajne, a co niefajne, kształtuje opinię widzów. Ogląda ich podobno 70-90% społeczeństwa, które ma teraz potwierdzenie, że to jak żyją i jak się zachowują jest w porządku (jest OK i COOL!).
SKANDAL!!!  SKANDAL!!!   SKANDAL!!!
Misja kulturalna programów telewizyjnych rozmyła się gdzieś już dawno temu i nie wiadomo, czy powróci.
Jest zgoda społeczeństwa na to wszystko.
Najważniejsze w państwie osoby muszą znać ten stan rzeczy – aprobują to nie wyrażając jakiegokolwiek sprzeciwu.
Ludzie – zróbmy coś z tym, bo intelekt naszego narodu umiera na naszych oczach i na nasze życzenie!
Jesteśmy otumaniani repertuarem TV oraz coraz większą ilością dostępnego oficjalnie i legalnie alkoholu (dorosłe i mądre osoby korzystają z umiarem, ale ile takich jest? Albo ta młodzież popisująca się przed rówieśnikami?)
Jak kiedyś kolonizatorzy rozpijali rdzennych mieszkańców Ameryki, tak dziś poprzez alkohol i tragiczny poziom intelektualny programów morduje się bezkrwawo Polaków!
Alkohol sprzedawany na stacjach benzynowych!!!
To świadectwo NARODOWEGO KRETYNIZMU, UPODLENIA I PONIŻENIA, którego doczekaliśmy się w XXI wieku.
Do tego dochodzi skrajnie fatalna polityka wewnętrzna i zewnętrzna rządu, która doprowadziła do tego, że Polacy są skłóceni nawet ze swoimi najbliższymi, a żaden z sąsiadów już nas nie lubi.
Rzucą jeszcze więcej kiełbasy na grilla, puszek piwa i małpeczek w popularnych sklepach, pokażą w TV zawody pływackie w moczu i będzie można podzielić się Polską jak resztką kilkudniowej pleśniejącej pizzy!!!
Kulturalna Polsko gdzie jesteś?!
Mądry Polaku przed szkodą gdzie jesteś?!
P.S.
Pominąłem opis kilku programów.
To się w głowie nie mieści, to nie przechodzi przez usta, ani przez klawiaturę.
O mechanizmach manipulacji też nie wspominam. To zagrożenie jest/powinno być dla wszystkich oczywiste.
Niezmiennie polecam lekturę – Gustav le Bon, „Psychologia tłumu”

Piotr Barszczowski (fb)

BOŻENA KWIATKOWSKA przedstawia swoje obrazy i wiersze

O TYM I OWYM 229

Dekalog Polaka

„…Jam jest Polska, Ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z ktorej wzrosłeś.

Wszystko, czymś jest,
po Bogu mnie zawdzięczasz.

 

1. Nie będziesz miał ukochania
 ziemskiego nade mnie.

2. Nie będziesz wzywał imienia Polski
 dla własnej chwały,
 kariery albo nagrody.

3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania
 majątek, szczęście osobiste i życie.

4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją,
 jak matkę rodzoną.

5. Z wrogami Polski walcz wytrwale
do ostatniego tchu, do ostatniej kropli
krwi w żyłach twoich.

6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem.
Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

7. Bądź bez litości dla zdrajców
imienia polskiego.

8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj,
że jesteś Polakiem.

9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.

10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce,
poniżając Jej wielkość i Jej zasługi,
Jej dorobek i Majestat.

 

Będziesz miłował Polskę
pierwszą po Bogu miłością.
Bedziesz Ją miłował więcej
niż siebie samego”.

Zofia Kossak-Szczucka

PITAVALE - 113

wg. Jerzego Reutera

Miłość w teatrze

To nie tylko sceniczne dramaty, pisane przez wielkich dramaturgów, to także zwykła proza życia, schowana gdzieś głęboko za tajemniczymi kulisami, w garderobach, pracowniach i emocjach, jakże ważnych dla każdego artysty. To raczej zrozumiałe, że życie na scenie musi przenosić się gdzieś głębiej i odciskać swoje piętno na dniu codziennym uczestników tego niecodziennego dell`arte. Pan elektryk z tarnowskiego teatru był młodym i bardzo przystojnym mężczyzną, a mało tego, był nad wyraz ambitny i rządny wejścia na scenę w jakiejś wyrazistej pozie, by zaimponować wszystkim. Jednak pozostałoby to w sferze nocnych marzeń, gdyby do naszego teatru nie została zatrudniona młoda, tuż po studiach, piękna aktorka. A byla tak powabna, że skupiała na sobie gorący wzrok wszystkich mężczyzn i zadrosne spojrzenia kobiet. Elektryk – tak go nazwiemy, by nie urągać jego pamięci – zakochał się od pierwszego wejrzenia, co było zawsze widoczne na oświetlanej przez niego scenie i rozpoczął powolne eksponowanie przed wybranką swoich wdzięków.

Pitaval 113

Dwie Siostry – historia i rytuał

czyli

recenzja /znakomita!/Jana Maniaka.

 

W 45 roku swej działalności Teatr Nie Teraz – dywaguje jego założyciel i dyrektor Tomasz A. Żak, sięgnął po tematy nieobecne w polskim teatrze. Tym razem rzecz dotyczy powołania duchownego kobiet. Dzisiejsza antykulturowa narracja wszystko, co łączy się z wiarą, na różne sposoby programowo bezcześci. Doprowadzono nawet do tego, że słowo „zakonnica” traktowane jest pejoratywnie. Tymczasem osoby w sutannach czy habitach, to wielowiekowy znak narodowej polskiej tożsamości: tak tej odwołującej się bezpośrednio do sakramentalnej, modlitewnej i ewangelizacyjnej misji Kościoła, jak i do praktycznego Bożego miłosierdzia (hospicja, domy opieki), edukacji (szkoły, przedszkola), ale również do walki o niepodległość i wolność Ojczyzny.

 

Inspiracją dla scenariusza „Dwóch sióstr”, skądinąd zainicjowaną przez Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa, jest postać siostry Marii Kolumby (CSSJ), Józefitki związanej ze Lwowem, a później, aż do śmierci w 1950 roku, z Tarnowem. Drugą ważna dla dramatycznej narracji spektaklu postacią jest św. ksiądz Zygmunt Gorazdowski, założyciel Zgromadzenia Józefitek. I na pewno nie jest przypadkiem, że w roku naszej premiery mija równo 150 lat od urodzenia siostry Marii Kolumby i 25 lat od beatyfikacji ks. Gorazdowskiego dokonanej we Lwowie przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

 

Recenzja Jana Maniaka:

Dwie Siostry – historia i rytuał.

 

Kto jeszcze pamięta słowa papieża Jana Pawła II wypowiedziane na lwowskim hipodromie 26 czerwca 2001 roku? Kto pamięta ową podniosłą atmosferę i jakże płonne nadzieje z przełomu tysiąclecia? Były to nadzieje na „koniec historii” i wieczysty pokój między narodami. Również na pojednanie polsko-ukraińskie. To, że daliśmy się zwieść „fałszywym prorokom” okazało się już 11 września tego samego roku, gdy bliźniacze wieże Twin Towers – World Trade Center zapadły się i przysypały gruzem nasze złudzenia. Zamiana Pax Sovietica na Pax Americana nie przybliżyła nas, a może nawet oddaliła od Pax Christiana.

 

Historia potwierdza powiedzenie, że Bóg pisze prosto nawet po liniach krzywych. Należałoby dodać, że przy udziale świętych, którzy linie te prostują. Nie politycy, ale święci czynią świat lepszym.

 

Dlatego teatralne wydarzenie, jakim była premiera spektaklu Teatru Nie Teraz pt. „Dwie Siostry”, co odbyło się w ramach „srebrnego jubileuszu” beatyfikacji lwowianina z wyboru, ks. Zygmunta Gorazdowskiego, uważać można w jakimś sensie za przełomowe, bo Kościół już dawno „odpuścił” sobie mainstreamowy teatr, oddając go w ręce antyklerykalnych środowisk. Tym kulturowo terrorystycznym grupom, skądinąd finansowanym z pieniędzy katolików, już nie wystarcza „rozdział Kościoła od państwa”. Oni żądają „rozdziału” od kultury i w ogóle wychowania. Tuczymy raka, który żerując na tysiącletnim bogactwie polskiej kultury, chce ją unicestwić. Bo, jak to określił Zbigniew Herbert w wierszu „Potęga smaku”, do zaoferowania mają oni jedynie „parcianą retorykę”: „łańcuchy tautologii, parę pojęć jak cepy / dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu”. Perfidia polega na tym, że nie mając potencjału twórczego ustawiają swe krzywe zwierciadła tak, by zniekształcić obraz lub oślepiać widzów blaskiem kradzionym ze skarbca katolicyzmu – blaskiem tzw. „słonecznego zajączka”. Nie tworzą, bo negacja, zaprzeczenie nie tworzy nowego bytu, odwraca jedynie wartości. Chciałoby się powtórzyć za św. Maksymilianem Kolbe: „Nienawiść nie jest twórcza. Twórcza jest miłość”. A, że brak konkurencji rozzuchwala i niszczy morale oraz sztukę, to mamy to, co mamy. Czemu w kraju św. JP II, którego w jakiś sposób – jak sam mówił – formował teatr, zapomniano o tegoż teatru ewangelicznym znaczeniu?

 

Dlatego za inicjatywę Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa (CSSJ), „zapraszających” Teatr Nie Teraz do pracy twórczej, należałoby wyrazić dziękczynienie Duchowi Świętemu i na ręce tarnowskiej Przełożonej Prowincjalnej, s. Marii Pacyfiki Pławeckiej, złożyć podziękowania. Zapewne również z inspiracji Ducha Świętego impuls do powstania sztuki dała s. Maria Samarytana Kozina. Bóg zapłać! Nie można również pominąć w wyrażeniu wdzięczności ks. dyr. Piotrowi Osińskiemu, „kustoszowi pamięci” Domu Emerytów w Tarnowie (pierwotnie zwanego Domem Dla Nieuleczalnie Chorych).

 

Wsnuty w ten spektakl „dramat historii” jest równie istotny jak paralele między Lwowem a Tarnowem. Nie tylko w odwzorowaniu tarnowskiego „domu dla nieuleczalnych” na wzór lwowskiego, utworzonego z inicjatywy św. ks. Gorazdowskiego. Ważniejszy od murów budynku przy ul. Starodąbrowskiej w Tarnowie był duch i charyzmat „apostoła Bożego Miłosierdzia”, „księdza dziadów”, którego uosabianiem i wcieleniem jest jedna z tytułowych sióstr – Waleria Czarnota pochodząca spod Leżajska. I ten hipodrom lwowski z czerwca 2001 r. (miejsce spotkania z papieżem) i wspomniana w jednej ze scen dawna lwowska ulica Lelewela, która jest, a której nie ma, rezonują nieokreśloną nostalgią w tym spektaklu i – chcąc nie chcąc – są jego tłem.

 

I stąd może ta retrospektywno-oniryczna estetyka scenografii, jak i scenariusza; przywoływanie „utraconej tożsamości”, poszukiwanie zaginionej „Arki”. Kostiumy z epoki (zwróciłem uwaga nawet na idealnie dobrane buty) tworzą klimat fotografii w sepii. Sekwencje scen przypominają obrazy ze snu. Skromne środki, uboga scenografia. Dwa owalne trema, dwa taborety, wieszak, walizka. Mamy więc lustra, a właściwie puste stylizowane ramy, które mają udawać XIX-wieczne „psyche”. Mocna sugestia, że nie chodzi tylko o to posrebrzane szkło. Może to ramy zwierciadła sumienia? Ustawione vis a vis w pierwszej scenie mają stworzyć efekt konfrontacji. Ikoniczny, niewidzialny mur braku akceptacji, niezrozumienia dla życiowych wyborów. I choć dialog sióstr jest spokojny, nawet zabawny, ustawienie rekwizytów sugeruje walkę. Bogata symbolika lustra, jak np.: dwoistość, ambiwalencja, wierność, przeznaczenie itd., poszerza spektrum gry i dodaje znaczeń. Jednak przekaz wydaje się oczywisty. Chcesz poznać prawdę o sobie musisz spojrzeć głębiej w te puste ramy, by znaleźć swe odbicie w oczach „innego”. Albo przewrotnie twierdzić jak Garcin w dramacie Jean-Paula Sartre’a „Przy drzwiach zamkniętych”, że „piekło to inni”.

 

I jeśli w historii okazywało się to prawdą, to na takiej „ewangelii” nie da się zbudować Królestwa niebieskiego, a co najwyżej piekielną demokrację, w której nie będzie miejsca dla „innych”. Można więc samolubnie zanurzyć spojrzenie w tafli szkła albo spojrzeć w oczy żebraka, upadłej kobiety, pijaka i zobaczyć ikonę Chrystusa w cierniowej koronie. Prawdy o człowieku – o sobie – nie znajdziesz w secesyjnej psyche. Lustro nie odzwierciedla prawdy, lecz tworzy jej iluzję. Warto też zauważyć, że w epilogu, gdy „lustra” staną obok siebie, zmieni się ich konfrontacyjny stosunek na koncyliacyjny. Może dlatego, że lustro przyjmuje atrybuty konfesjonału… W pustych ramach psyche pojawia się Ten, który pozwala nam poznać prawdę, wskazać drogę.

 

Scenariusz autorstwa Tomasza Antoniego Żak inspirowany jest życiem siostry Marii Kolumby Czarnoty ze Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa. Nie jest to jednak opowieść o heroicznym, świątobliwym życiu zakonnym, pełnym poświęcenia dla chorych, ubogich i prześladowanych. Z pewnością życie siostry Marii Kolumby to gotowy scenariusz na film, ale teatr przy swoich ograniczeniach ma również możliwości, których nie ma kino.
Spójrzmy więc na ten spektakl nie jak na opowieść, ale jak na teatralną przypowieść. Mała różnica gatunkowa między opowieścią a przypowieścią potrafi zmienić diametralnie optykę tego na co patrzymy. Parabola-przypowieść zmienia świat przedstawiany na symbole. To jest więc opowieść, tylko musimy pamiętać, że taka „walizka” ma podwójne dno. Jak w przytoczonym w Ewangelii proroctwie Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił” (Mat.13,14-15).

 

Rzeczywiście można słuchać, rozumieć słowa, lecz nic nie zrozumieć. I broń Boże nie odnoszę to do widowni zebranej na premierze, bo w większości były to osoby konsekrowane. Dokonuję „wiwisekcji” spektaklu przyglądając się, jak może oddziaływać na potencjonalnego odbiorcę. Wiem, że można być inteligentnym i oczytanym, lecz „stwardniałe serce” może zamknąć człowiekowi oczy na transcendencję. Osobom przyzwyczajonym do telewizyjnych spektakli, tak zwany „teatr ubogi” może sprawić pewien zawód, bo wymaga od widza czytania każdej aluzji. I gdy np. Teresa – Zofia Stachowiak (aktorka wielu talentów) nuci parę taktów z operetki Johanna Straussa „Wiedeńska krew”, to te parę dźwięków symbolicznie i iluzorycznie – w zamyśle reżysera – przenosi nas do czasów Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Ten prosty teatralny chwyt ma swoje uzasadnienie. Przywołuje czas i miejsce akcji i ewokuje czas zabawy, relaksu. I przeplata się jak refren. Trwa la belle époque. Wybory wówczas są równie trudne dla młodych dziewcząt jak i dziś: Iść pod prąd światowym trendom, czy kręcić się w kółku tanecznym w rytm trwającej wokół maskarady. I tu pojawia się odpowiednio nośny rekwizyt – karnawałowa maska. Wybiera ją Teresa. Maska nie tylko chroni, ale zawsze coś skrywa: to makijaż, wabik, pokusa. Odrzucić maskę – wybór Walerii – to stanąć w prawdzie. Innym problemem jest decyzja opuszczenia rodzinnego domu, wyjście za mąż czy rezygnacja z macierzyństwa. Tu z kolei „Wieczorna pieśń” Moniuszki do słów Syrokomli obrazuje i osładza ten epizod. Ojcowizna, ojczyzna, jak kadr obrazu Chełmońskiego. Warto docenić i przyznać, że aktorski żeński duet wycisnął z tej pieśni całą finezję.

 

Są w tym spektaklu mniej oczywiste rekwizyty, jak np. walizka z prowiantem, która zastępuje bardziej malowniczego kwestorskiego osiołka – symbol jałmużny i dobroczynności. I też bardziej zastanawiające „chwyty”, jak na przykład nieobecność mężczyzny na scenie, która paradoksalnie staje się wyższą formą obecności. „Obsesja” mężczyzny w głowie Teresy czy mężczyzna – Jezus Chrystus w sercu i życiu Walerii. Czy też ks. Gorazdowski, wspomniany zaledwie trzy czy cztery razy, ale obecny jak cień s. Marii Kolumby w świetle jej lampy zawieszonej na kosturze. Ten obraz – z boku sceny – należałoby może potraktować jako alegorię mądrej panny, choć również uprawnione są inne odczytania: np. słynna Florence Nightingale „The Lady with the Lamp”) opatrująca rany, ratująca życie. Piękna scena. Aleksandra Pisz obłóczona w tradycyjny ubiór zakonny Józefitki zrobiła wrażenie. Subtelność, uśmiech, delikatność. Zachodzi obawa, że może rozsmakować się w tej roli i potraktować ją bardziej poważnie… Tak przekonująco i żarliwie mówiła o swoim posłannictwie w rozmowie z Teresą, że autentyczność przekazu robi wrażenie. I warto docenić jej zniuansowaną finezję gry aktorskiej. Zwłaszcza, że tak zrytualizowany spektakl nie daje przestrzeni do „aktorzenia”.

 

Akcentowanie przez Tomasza A. Żaka rytuału – można powiedzieć z „nabożeństwem” – ma swoje głębokie uzasadnienie. Rytuał nie pozwala zapomnieć. Jest strażnikiem pamięci. Jak habit czy sutanna, które stają się zbroją, broniąc dostępu do miejsc najłatwiejszych do zranienia. Podobnie jak żołnierski mundur, uniform, co też wybrzmiewa w spektaklowym dialogu. Chciałoby się tutaj przytoczyć fragment Listu do Efezjan: „Weźcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli przeciwstawić się w dzień zły, a wykonawszy wszystko, ostać się. Stańcie więc, przepasawszy wasze biodra prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości…”

 

I tak dochodzimy do symbolicznej kulminacyjnej sceny obłóczyn, przyjęcia szat duchownych, „obleczenie się w nowego człowieka” i samego aktu ślubowania, co w niezwykle prawdziwy sposób kreuje Aleksandra Pisz. Reżyser, co zdarza się w teatrze offowym, obsadza tutaj Zofię Stachowiak w nowej roli „mateczki wprowadzającej”. Współgra to z wyżej wspomnianą, trochę oniryczną konwencją spektaklu, gdzie sekwencje scen przeskakują epizodycznie, a rola staje się umowna. Obłóczyny dawniej naśladowały obrzęd weselny. Postulantkę w ślubnej sukni wprowadzano za klauzurę, gdzie następowała ceremonia przywdziania habitu. Rozumiem, że scenarzysta-reżyser dokonał tu pewnego „skrótu montażowego”, łącząc w jednym epizodzie postulat, obrzęd obłóczyn, nowicjat i profesję zakonną.

 

Katharsis „mistycznych zaślubin”, związane z profesją wieczystą, ukazane jako duchowa alternatywa małżeństwa, „oczyszcza” również drugą z sióstr – Teresę. I ona zrozumie, że jej siostra, Waleria, jako kobieta nic nie traci zaślubiając się Chrystusowi, przyjmując srebrną obrączki z wygrawerowanym imieniem Jezus. Co więcej, musi ona tym samym stać się siostrą i matką dla wszystkich potrzebujących. W tej scenie zasługuje również na uwagę wykonany z liturgiczną estymą przez Zofię Stachowiak Psalm 51 Miserere mei Deus. Chorał gregoriański wymaga odpowiedniego ustawienie głosu, odpowiedniego tonusu i w moim odczuciu było to udane wykonanie. To również zaakcentowanie i nawiązanie do pierwszej zakonnej profesji s. Marii Kolumby, której celebracja odbyła się w ramach klasycznego rytu rzymskiego i oczywiście w języku łacińskim.

 

Spektakl pozostawia widza – takie mam odczucie – w pewnym zawieszeniu. Może taka była koncepcja reżysera. Jeżeli rozbudzi w jakieś młodej osobie chęć podążenia drogą s. Marii Kolumby to będzie znak, że Duch Święty miał udział w tym artystycznym przedsięwzięciu. I warto jeszcze zauważyć, że habit zakonny, Boża zbroja, może nie tyle skrywać, co odkrywać urodę duszy i ciała.

 

Jan Maniak

 

Premiera spektaklu miała miejsce 9 czerwca roku 2026 w Aula Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie.

Scenariusz i reżyseria: TOMASZ ANTONI ŻAK. Aktorzy: ALEKSANDRA PISZ jako Waleria / Maria Kolumba i ZOFIA STACHOWIAK jako Teresa.

Scenografia: JERZY DUDA; Technika: RYSZARD ZAPRZAŁKA; plakat: ALEKSANDRA PISZ.

Specjalne podziękowania dla: s. MARII SAMARYTANY (CSSJ) i ks. PIOTRA OSIŃSKIEGO.

Dodajmy, że spektakl dedykowany jest dwóm siostrom zakonnym, prywatnie rodzonym siostrom, a dodatkowo obu związanym niegdyś z Teatrem Nie Teraz: siostrze Marii Karolinie (OP) i siostrze Marii Julianie (FSPX).

 

Zobacz również:

PODRÓŻE TEATRALNE: ZA MIŁOŚĆ!

czyli 36 EDYCJA MALTA FESTIVAL ZA NAMI.   W dniach 21–28 czerwca w Poznaniu, w ramach 36 edycji MALTA FESTIVAL – sprawozdaje nasza krakowska korespondentka Katarzyna Cetera, odbyło się 107 wydarzeń realizowanych w 27 lokalizacjach

Czytaj więcej....

PO SĄSIEDZKU: LIPIEC W KRAKOWIE

  czyli MIASTO ZNÓW ODDA SWOJE ULICE TEATROWI.   W dniach 3–5 oraz 10–12 lipca Kraków ponownie – rekomenduje nasza krakowska korespondentka Katarzyna Cetera, już po raz 39, odda swoje ulice teatrowi. W tych dniach

Czytaj więcej....

NOWA PREMIERA W TEATRZE

  czyli Kopciuszek, który nie ogląda się za siebie…   Klasyczne baśnie mają dziś trudne zadanie – pisze w swojej recenzji Lidia Jaźwińska, red. naczelna portalu KADR. Muszą konkurować z rzeczywistością pełną obrazów, szybkich bodźców

Czytaj więcej....

POEZJA ŚPIEWANA

Wiersze: Ryszard Smagacz
Muzyka: Generator AI

 

  jak
  Babcia
  przy
  furtce
  stoi

 

  cierpiąc
  na
  zawroty
  historii

 

  Ryszard S.

MALOWANIE SŁOWEM

Ryszard Smagacz

Tryptyk Katyński część I

 

Część I

 

            1940 – 2010 Katyń

to

dla Polaków

ziemia

święta i przeklęta

wojenna

dwie daty

dwie listy

ale

od

teraz

pamięć jedna

 

wtedy

bezimienny guzik

z orzełkiem

teraz

obrączka

z imieniem

prezydenta

 

wtedy

strzały w tył głowy

i milczący las

wokół

teraz

salwy honorowe

Zygmunt i Wawel

i pokój

także my

jakby

nie ci

sami

oby

 

CZYTAJ DALEJ

 

Teatr Nie Teraz

Galeria Mistrzów:

Demo aktorki Teatru Nie Teraz – Aleksandry Pisz:

Najnowsze spektakle:

PREMIERA
9 czerwca 2026, Wyższe Seminarium Duchowne w Tarnowie

       W dniu premiery
 
Dwie siostry
 
Zosia i Ola
ale
       jeszcze
nie
     SIOSTRY
 
malowane
światłem
 
pisane
niczym
           ikony
na
klęczkach
 
dwa lustra
dwa
konfesjonały
 
dwa morza
z których
wyłania 
              się
 
SIOSTRA
KOLUMBA
 
       9 czerwiec 2026  
 

20 marca 2026, Gminne Centrum Kultury i Czytelnictwa w Lisiej Górze

MINIATURA TEATRALNA
PREMIERA
18 października 2025, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu

MINIATURA TEATRALNA
PREMIERA
12 października 2024, Dwór Brzozówka w Tomicach k/ Warszawy

PREMIERA
5 października 2024, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
11 października 2024, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA
8 marca 2024, Muzeum Wsi Radomskiej
15 marca 2024, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA

8 lipca 2023, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu

PREMIERA
18 marca 2023, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA

28 września 2022, Łomża

10 wrzesień 2022 – Suchowola koło Białegostoku
16 wrzesień 2022 – Strachocina koło Sanoka

8 wrzesień 2022 – Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
14 wrzesień 2022 – Gliwice

Pierwsza premiera online – grudzień 2020

dworek M. Konopnickiej w Żarnowcu

Lipiec 2020

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Listopad 2019

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Spektakl teatralny w wykonaniu adeptów TNT

Arkadia – Sybir – Powrót do nieswojego domu

kwiecień 2019

listopad 2018 – Opole

październik 2017 – Tuchów – Kraków – Warszawa
październik 2016 – Tarnów Ratusz
marzec 2016 – Tuchów klasztor
luty 2016 – Warszawa – Galeria Porczyńskich
sierpień 2015 – Ołpiny
listopad 2014/2015 – Tuchów, Ołpiny /Wymarsz/
październik 2014 – Warszawa Żoliborz – Dom Pielgrzyma „Amicus”
lipiec 2013 – Synagoga – Dąbrowa Tarnowska
kwiecień 2012 – Warszawa – Więzienie na Rakowieckiej

maj 2011 – Warszawa – Muzeum Niepodleglości

grudzień 2010 – Hotel Tarnovia
maj – czerwiec 2003 Peregrynacja z kopią Veraikonu: Nowy Sącz, Stary Sącz, Just, Rożnów, Tropie, Jamna, Lipnica Murowana,  Nowy Wiśnicz, Szczepanów, Zabawa, Zawada, Tarnów 

_______________________

SPOTKANIA

_______________________

więcej na www.nieteraz.pl 
www.tarnowskikurierkulturalny.pl

Dwie Siostry – historia i rytuał

YouTube