
czyli
kongres kościoła szatana w Krakowie.
Oficjalnie definiują się jako organizacja religijna – ruch oporu przeciwko Kościołowi Katolickiemu w Polsce. Od czwartku do soboty w Krakowie trwa kongres kościoła szatana. Zwieńczy go marsz równości z wezwaniem mocy szatańskich ku ratunkowi Polski – szczególnie Królewskiego i papieskiego Krakowa. Jego data nie jest przypadkowa bowiem dzień wcześniej przypadają imieniny… Lucyfera!

Historyczni lucyferianie to rygorystyczny ruch wewnątrz wczesnego Kościoła. Powstał w IV wieku w opozycji do biskupa Lucyfera z Cagliari. Sprzeciwiali się oni przywracaniu na łono Kościoła duchownych, którzy wcześniej poparli arianizm. Choć sam biskup zmarł w jedności z Kościołem i jest uznawany za świętego, jego radykalni zwolennicy utworzyli odrębne zgrupowanie.
W średniowieczu terminem tym określano grupy religijne o charakterze dualistycznym i gnostyckim, często powiązane z waldensami. Inkwizycja oskarżała ich o herezję polegającą na odwróceniu tradycyjnych ról dobra i zła. Według ówczesnych przekazów mieli oni uważać Lucyfera za niesłusznie strąconego z niebios brata Jezusa i oddawać mu cześć jako istocie przynoszącej ludziom wiedzę.

Współcześnie lucyferianizm to zbiór zróżnicowanych systemów filozoficznych i wierzeń. W odróżnieniu od tradycyjnego satanizmu, współcześni lucyferianie często odrzucają koncepcję osobowego szatana.
Wspominamy właśnie święty biskup Lucyfer (urodzony być może w 310 roku, zmarł 20 maja 370 lub 371 roku), znanego też pod łacińskim imieniem Lucifer Calaritanus. To autentyczny pełnoprawny, jak najbardziej koszerny święty katolicki, postać zaiste niebanalna, powiedziałbym wręcz piekielnie interesująca i to nie tylko ze względu na imię. Pojawia się on na kartach historii już jako człowiek dojrzały, piastujący funkcję biskupa diecezji Calaris (dzisiaj Cagliari) na Sardynii, gdy Ojciec Święty Liberiusz (pontyfikat w latach 352-366) wyznaczył go na swego specjalnego wysłannika aby reprezentował go na dworze cesarza Konstancjusza II, który w tym czasie rezydował w Arles (południowa Francja). Była to trudna misja, gdyż cesarz jako arianin był papieżowi wrogi; tak jak poprzedni wysłannik papieski Lucyfer też spędził pewien czas w więzieniu o chlebie i wodzie.

Na synodzie w Mediolanie w 355 roku wspierani przez władcę biskupi ariańscy przeforsowali potępienie duchownych wiernych papieżowi; cesarz następnie wygnał tych ostatnich do rozmaitych zakątków imperium (kilku wcześniej poddano okrutnej chłoście). Lucyfer został zesłany do miasta Germanicea w Azji Mniejszej (dziś Kahramanmaras w Turcji), a ponieważ nie chciał siedzieć cicho lecz pisał listy protestacyjne do cesarza, potępiając go za wspieranie heretyków, przeniesiono go do dawnej Judei.
Także i tam publikował wymierzone w arian pisma uznawane za „wywrotowe”, przez co odkonwojowano go do prowincji Thebais w południowym Egipcie, na samym krańcu imperium, czyli miejsca gdzie według Rzymian nie tylko kończyła się cywilizacja, ale nawet wrony zawracały. Pilnowano go tam starannie i co napisał, konfiskowano i niszczono, zrezygnował więc z agitacji i zajął się studiowaniem ksiąg greckich i hebrajskich, zdobywając zasłużoną opinię erudyty.

Kiedy w 361 roku władzę objął Julian Apostata, jedną z jego pierwszych decyzji było odwołanie z wygnania wszystkich opozycjonistów zesłanych przez swego poprzednika, przez co Lucyfer wrócił do Italii. Ponieważ nowy władca zaczął przywracać kulty pogańskie, zaniepokojeni przywódcy poszczególnych frakcji chrześcijańskich, z papieżem Liberiuszem na czele, podjęli próby przywrócenia jedności Kościoła. Były to trudne negocjacje, gdyż różnice doktrynalne były czasami nie do pogodzenia, wszelako pewne postępy osiągnięto i niektórzy biskupi ariańscy wraz ze swymi wiernymi powrócili na łono Kościoła.
Wszelako część hierarchii kościelnej sprzeciwiała się zachowaniu rangi biskupów i księży przez przyjętych z powrotem do Kościoła arian, nawet jeśli wyrzekli się herezji. Argumentując, iż tak ciężkie dawne przewinienia nie mogą być zmazane żadną skruchą, żądali aby byli arianie zostali przyjęci z powrotem jako zwykli wierni, nienależący do duchowieństwa – odrzucając zawarte przez papieża porozumienie, domagali się lustracji i deheretyzacji. Innym ich żądaniem było aby we wszystkich negocjacjach z heretykami nie iść na żaden kompromis w kwestii nicejskiego wyznania wiary, które od 325 roku było i jest po dziś dzień (z pewnymi modyfikacjami wprowadzonymi w 381 roku) jednym z fundamentów doktryny katolickiej i prawosławnej.

Lucyfer był przywódcą tej bezkompromisowej frakcji i szybko znalazł się w konflikcie z papieżem i większością biskupów. Przysporzył Ojcu Świętemu wielu problemów i zyskał opinię kłótnika, warchoła i szkodnika; gdy po śmierci papieża Liberiusza pontyfikat objął w 366 roku Ojciec Święty Damazy I (366-384), jedną z jego pierwszych decyzji było odesłanie Lucyfera do jego diecezji na Sardynii, z zakazem opuszczania jej granic. Na jego zwolenników, zwanych „lucyferianami”, też spadły sankcje, ale ani sam Lucyfer ani jego frakcja nie zaprzestali działalności, publikując pisma sprzeciwiające się kompromisom w kwestii nicejskiego wyznania wiary. Nie jest to do końca pewne, ale wydaje się, że sam Lucyfer został w końcu (jako jeden z nielicznych świętych katolickich) obłożony czasową ekskomuniką.
W swej diecezji był wszelako szanowany i popularny, ze względu na opiekę nad ubogimi, autentyczną pobożność, erudycję i ascetyczny tryb życia; co więcej, w tej ubogiej i odizolowanej prowincji, nawet ludzie którzy nic nie rozumieli z dysput doktrynalnych, byli bardzo dumni ze swego biskupa, którego znano w całym imperium i który nie wahał się odważnie przeciwstawiać cesarzom i papieżom. Gdy Lucyfer zmarł w 370 lub 371 roku, był przez mieszkańców Sardynii długo opłakiwany, zaczęto też spontanicznie go czcić jako świętego.

Biskup Lucyfer został zaliczony w poczet świętych katolickich po części ze względu na ten spontaniczny lokalny kult, ale z czasem doceniono także jego niezłomną walkę o zachowanie nicejskiego wyznania wiary, która prawdopodobnie pomogła Kościołowi uniknąć błędu, jakim byłoby pójście na nadmierny kompromis z heretykami. Ugoda to rzecz dobra i warto na jej rzecz poczynić ustępstwa, ale kiedy zaczyna się grzebać w samym sercu doktryny, to istnieje ryzyko śmierci całego organizmu.
Wywołując mnóstwo zamętu i awantur biskup Lucyfer i jego zwolennicy na pewno opóźnili prace nad zjednoczeniem chrześcijan i zatruli życie dwóm kolejnym papieżom – ale w ostatecznym rozrachunku ich warcholstwo przysłużyło się Kościołowi.

Jeszcze w ramach konkluzji – to, że był taki czas, iż najbardziej niezłomnymi obrońcami czystości nauki chrześcijańskiej byli Lucyfer i lucyferianie, jest zdecydowanie kolejnym z niezliczonych dowodów na wielkie poczucie humoru naszego Ojca Niebieskiego, bez którego woli i wiedzy nic przecież wydarzyć się nie może.
Za: Maciej Kuczyński – eurokrata a zarazem postać renesansowa. Ekspert od wojen i konfliktów zbrojonych, historyk, znawca Biblii i historii chrześcijaństwa, w także arcydzieł literatury i filmu.
R.Z.

















