
czyli
ZAKOŃCZYŁ SIĘ
KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY.
66 edycja Krakowskiego Festiwalu Filmowego po raz kolejny nie tyle „odbyła się” – relacjonuje nasza krakowska korespondentka Katarzyna Cetera, ile wydarzyła się w pełnym sensie tego słowa: nie jako program czy harmonogram projekcji, lecz jako pulsujący organizm, który przez kilka dni oddychał obrazami, rozmowami, niedopowiedzeniami. I jak co roku – być może nawet bardziej niż w poprzednich edycjach – okazał się festiwalem nie tyle zwycięzców, ile napięć. Napięć między formą a treścią, między dokumentem a jego nieufnością wobec samego siebie, między widzeniem a rozumieniem.

Tegoroczna edycja Krakowskiego Festiwalu Filmowego przyniosła werdykty, które nie tyle porządkują rzeczywistość, co raczej ujawniają jej rozszczelnienie. W Konkursie Dokumentalnym najważniejszy laur, Złoty Róg, otrzymał film NA ZAWSZE TRISTAN, obraz, który – niezależnie od interpretacji – wpisuje się w nurt kina pamięci, kina, które nie ufa prostemu rejestrowaniu świata, lecz traktuje go jako pole nieustannej rekonstrukcji. Obok niego PROPAGANDYSTA Luuka Bouwmana, nagrodzony Srebrnym Rogiem, przypominał, że dokument może być równie dobrze analizą mechanizmów władzy, jak i studium samego języka obrazu, który tę władzę umożliwia.
Dopiero w tym świetle wyraźniej widać sens pozostałych wyborów jury: kino dokumentalne Krakowa nie ucieka ani w czystą intymność, ani w publicystyczną jednoznaczność. Raczej stale oscyluje między nimi, szukając punktu, w którym obraz przestaje być ilustracją, a zaczyna być problemem.

W Konkursie Krótkometrażowym Złoty Smok powędrował do ACCID CITY – animacji, która nie tyle przedstawia rzeczywistość, ile ją przetwarza – filtruje przez estetykę dystopii i rozpad formy. To kino, które nie boi się deformacji, bo wie, że współczesny obraz świata sam jest już w stanie rozkładu. STROICIELE Pawła Chorzępy, nagrodzeni Srebrnym Smokiem, wpisują się w inną logikę: bardziej kameralną, opartą na uważności wobec detalu i rytmu codzienności, gdzie sens rodzi się z powtórzenia, a nie z kulminacji.
W Konkursie Polskim, gdzie przyznano Złoty Lajkonik filmowi MAGIC HOUR, wybrzmiała natomiast inna nuta – kina, które próbuje uchwycić moment przejścia, stan zawieszenia między światłem a jego zanikiem. To wybór znamienny: nagradza się nie tyle temat, co stan percepcji. Wyróżnienia – w tym dla KROKÓW CISZY Mateusza Czuchnowskiego za zdjęcia oraz DOMU MRÓWEK Katarzyny Kultys (nagroda im. Macieja Szumowskiego) – dopełniają obraz festiwalu, który konsekwentnie premiuje kino uważne, formalnie świadome, ale nie efekciarskie.

W sekcji DocFilmMusic Złoty Hejnał otrzymał film TAK MIAŁO BYĆ Olivéra Márka Tótha, potwierdzając, że muzyka w dokumencie nie jest ilustracją, lecz strukturą emocjonalną – czymś, co organizuje pamięć równie silnie jak obraz.
I wreszcie Smok Smoków dla Kim Longinotto – gest, który wykracza poza bieżącą edycję i wpisuje Kraków w szerszą historię dokumentu. To przypomnienie, że festiwal nie jest tylko przeglądem roku, ale także dialogiem z tradycją kina, które od zawsze próbowało zbliżyć się do człowieka bez uproszczeń.

W tym miejscu można by postawić kropkę – ale Kraków nigdy nie kończy się na werdyktach. Bo kiedy spojrzeć na całość 66. edycji, widać wyraźnie, że jury nie szukało jednego dominującego języka. Przeciwnie: nagrodziło rozproszenie. Kino archiwalne spotyka się tu z kinem intymnym, polityczne z formalnym, a każde z nich podważa własną oczywistość.
W konkursie dokumentalnym uwagę przyciągnął przede wszystkim film Karoliny Fronik MOJA KOCHANA TOREBKA, obraz szeroko komentowany, choć – co ważniejsze – nie tyle „domknięty” przez werdykt, ile otwarty przez samą formę. To kino, które w sposób niemal niepokojący redukuje wielkie tematy do mikrogestów, do relacji z przedmiotem, który przestaje być rekwizytem, a staje się świadkiem emocjonalnej i społecznej konfiguracji. W tym sensie Fronik nie opowiada świata – ona go przesłuchuje, z czułością, ale i z dyscypliną, która nie pozwala widzowi schronić się w łatwej interpretacji. Trudno nie zauważyć, że to wybór w duchu kina intymnego, które zamiast szerokich diagnoz wybiera mikroskopijne obserwacje, a jednak potrafi z nich wydobyć niepokojąco uniwersalny rezonans.

Kino dokumentalne tegorocznej edycji szczególnie mocno pracowało na granicy widzialności: w przestrzeniach peryferyjnych, w społecznościach nie tyle wykluczonych, co niedopowiedzianych. Tam kamera nie pełniła funkcji obserwatora, lecz raczej uczestnika, czasem niepewnego, czasem zawstydzonego własną obecnością. I właśnie w tej niepewności rodziła się jego siła.
Właśnie takie momenty – rozszczelnienia, przesunięcia, pęknięcia – były w tym roku w Krakowie najciekawsze. Pokazy specjalne, często pozbawione presji konkursowej, ujawniały kino, które coraz śmielej kwestionuje własną wiarygodność. Dokument bowiem nie tyle „rejestruje rzeczywistość”, ile negocjuje jej obraz, a czasem wprost przyznaje się do bezradności wobec jej nadmiaru.

Nie sposób pominąć również atmosfery samego festiwalu – tej, która nie mieści się w żadnym katalogu nagród. Kraków w dniach festiwalu staje się przestrzenią przedłużonych rozmów, w których film nie kończy się na ekranie. Schody kinowe, kawiarnie, nocne przejścia między salami – wszystko to tworzy równoległy obieg interpretacji, często ważniejszy niż oficjalne werdykty.
I być może właśnie dlatego tegoroczna edycja KFF wydaje się tak znacząca: nie dlatego, że wskazała jednego dominującego autora czy jeden film-objawienie, ale dlatego, że rozproszyła uwagę. Szczególne miejsce zajęły podczas tej edycji nie tylko nagrodzone tytuły, ale również filmy „pomiędzy”: te, które nie wygrały, ale zostały w pamięci dzięki jednemu spojrzeniu, jednemu niedomkniętemu zdaniu, jednemu gestowi, który wymyka się analizie. Bo kino – jeśli jeszcze ma sens – nie polega na rozstrzygnięciach. Polega na uważności.
Tegoroczny Krakowski Festiwal Filmowy tę uważność nie tyle promował, co wymuszał. I być może dlatego pozostaje po nim nie katalog filmów, lecz coś trudniejszego do uchwycenia: poczucie, że obraz wciąż jeszcze może być pytaniem, a nie odpowiedzią.
Katarzyna Cetera

















