
czyli
„Pamięć, Sprzeciw, Przestroga”.
Taki symboliczny tytuł będzie nosił nowy, niezwykle oryginalny pomnik – monument zaprojektowany przez tarnowskich plastyków Achmada Kaddoura, Artura Majkę i Światosława Karwata, którego pierwszy moduł stanął 13 czerwca 2022 roku przy rampie kolejowej na ulicy Bartla, skąd 14 czerwca 1940 roku odjechał pierwszy pociąg z 728 Polakami do nowo powstającego hitlerowskiego obozu KL Auschwitz. W chwili jego uroczystej prezentacji wyrażano nadzieję, że uda się go zrealizować w ciągu pięciu lat,tak żeby był gotowy w całości na obchody 90. rocznicy pierwszego transportu. W ostatni piątek 12 czerwca uroczyście obchodzono w Tarnowie 86 rocznicę pierwszego transportu a wokół pomnika panuje błoga cisza i nikt jakoś nie zadaje pytania: czy organizatorzy i promotorzy tego absolutnie wyjątkowego w przestrzeni miejskiej przedsięwzięcia zdążą?

Pomnik będzie miał sto metrów długości, a postacie będą naturalnej wielkości. Wykonane ze stali rdzewnej, ze szklanymi akcentami symbolizującymi serca, sylwetki ludzi mają przypominać więźniów. Na początek 12, ale docelowo ma być ich 728, czyli tyle, ilu było więźniów, ustawionych w piątki, szóstki.

14 czerwca 1940 r. z pl. Dożywocie, obecnie Więźniów KL Auschwitz (Konzentrationslager Auschwitz), wyprowadzono 728 więźniów na rampę kolejową przy ul. Warsztatowej do pierwszego transportu do obozu (obozową gehennę przeżyło 239), utworzonego przez ówczesne niemieckie władze okupacyjne i przeznaczonego początkowo do osadzania więźniów politycznych i opozycji, głównie Polaków. Wśród wywiezionych więźniów było wielu wybitnych tarnowian, chociażby Tadeusz Kołodziej, wiceprezydent Tarnowa wybrany w 1934 roku, Zdzisław Simche – geograf, nauczyciel i autor pierwszego przewodnika po mieście „Tarnów i jego okolice” czy Stefan Syrek – pochodzącego z Tarnowa wybitny żołnierz I Kompanii Kadrowej.
Tak rozpoczął się jeden z najtragiczniejszych okresów w historii Polski. Przez trzy kolejne lata, o czym mało kto wie, takich pociągów – transportów wyekspediowano z Tarnowa co najmniej pięćdziesiąt. Z Tarnowa wyruszył też pierwszy transport kobiet do Auschwitz. Później obóz rozbudowywany był główne jako miejsce masowej eksterminacji około 1,1 miliona Żydów z całej Europy, a także 140–150 tysięcy Polaków, około 23 tysięcy Romów, około 12 tysięcy jeńców radzieckich oraz ofiar innych narodowości.

Od 2006 roku dzień 14 czerwca, decyzją Sejmu RP, jest Narodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.
Z więzienia przy ul. Konarskiego w Tarnowie Niemcy przywieźli 728 więźniów politycznych. Podczas apelu zastępca komendanta obozu, SS-Hauptsturmführer Karl Fritzsch, oświadczył:
„Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi, to mają prawo żyć nie dłużej niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące”.

A tak pisze o sprawie na swoim profilu FB znany i ceniony tarnowski dziejopis Stanisław Siekierski.
Niemal zapomniany, nieobecny w szerszej świadomości społecznej jest fakt, że to od Tarnowa zaczyna się ta historia. To tutaj, z rampy kolejowej, 14 czerwca 1940 roku wyruszył pierwszy transport więźniów politycznych do obozu koncentracyjnego Auschwitz.
W wagonach stłoczono 728 mężczyzn – pierwszych więźniów obozu. Historia nazywa ich „więźniami politycznymi”, ale za tym określeniem kryje się coś znacznie więcej. Odrzućmy współczesne skojarzenia. bo to nie byli politycy – to patrioci, ludzie, którzy mieli odwagę marzyć o wolnej Polsce i działać przeciwko hitlerowskiemu reżimowi. Każdy z nich płacił najwyższą cenę za to, że nie chciał milczeć, że stawiał opór, przykładowo wielu z nich zostało schwytanych w trakcie przedzierania się na Zachód w nadziei kontynuowania walki o Polskę u boku aliantów. Ich odwaga i cierpienie otworzyły jeden z najczarniejszych rozdziałów w historii świata. Ten transport był początkiem – pierwszym krokiem w drodze do piekła, które miało pochłonąć miliony istnień.

Ta data jest jak rana w sercu świata, otwierająca najczarniejszy rozdział w dziejach ludzkości, stając się symbolem niewoli i systemowej dehumanizacji, okrucieństwa wobec niewinnych ludzi i wyzysku na skalę, którą trudno sobie nawet wyobrazić. Jako społeczność związana z powstaniem pomnika chcemy i czujemy obowiązek, aby ten moment historii zaznaczyć na nowo językiem sztuki i zachować go w zbiorowej świadomości.

Ten pomnik to krzyk. Krzyk nas ludzi z kolejnego pokolenia do każdego, kto chce zrozumieć do czego zdolny jest człowiek, jeśli pozwoli, by w jego sercu zapanowała nienawiść i obojętność. To przesłanie dla świata, że zło nie zaczyna się od wielkich tragedii – zaczyna się od milczenia. Nie chcemy, by ten pomnik budził tylko smutek. Czy nie byłoby dobrze, aby budził także słuszny gniew? – gniew na zło, które wciąż może powracać, jeśli nie będziemy pamiętać. Niech jednak nie będzie on tylko chwilą jałowej, negatywnej emocji, lecz silnym, pozytywnym impulsem do dialogu, solidarności i sprzeciwu wobec niesprawiedliwości, gdziekolwiek się ona pojawia.

Zaś twórcy monumentu deklarowali w chwili prezentacji jego założeń: – nie chcemy aby ten pomnik stał się jedynie stojącym samotnie, milczącym świadkiem historii. Dlatego później mamy w planach stworzenie ośrodka edukacji i pamięci.
To miejsce ma służyć edukacji, wymianie doświadczeń i dyskusji nad trudnymi tematami, które wciąż rezonują w naszej codzienności – od pamięci historycznej po współczesne formy wyzysku i nierówności. Będzie to miejsce, w którym historia przemówi do współczesnych, gdzie wspomnienie bohaterstwa i cierpienia Pierwszego Transportu połączy się z refleksją nad teraźniejszością. Chcemy uczyć, rozmawiać, szukać odpowiedzi na trudne pytania.

Ten pomnik jest czymś więcej niż dziełem sztuki. To wezwanie. To przestroga. To misja, która ma poruszyć serca i zmienić sposób, w jaki patrzymy na świat – abyśmy nigdy nie pozwolili, by historia się powtórzyła. Bo chodzi nie tylko o przypominanie o tym co było, ale także budowanie lepszej przyszłości.
Zdajemy też sobie sprawę z tego jak ważnym symbolem stało się słowo Auschwitz, bo choć obóz założony został pierwotnie w celu wykorzystania darmowej siły roboczej i eksterminacji Polaków, to przecież niedługo potem stał się pełną cierpienia, dramatyczną stacją końcową życia dla przedstawicieli niemal wszystkich narodów Europy. Nie odmawiając więc żadnemu z nich prawa do własnego przeżywania swojej historii i upamiętniania ofiar, dążymy do stworzenia przestrzeni, gdzie ta historia będzie żywa, gdzie spotkają się ludzie różnych narodowości, by razem rozmawiać o przeszłości i uczyć się na błędach. Ośrodek ma być nie tylko miejscem nauki, ale i symbolem pojednania.

Niech ten pomnik i przyszłe dzieła wokół niego będą pomostem między narodami, i kulturami. Niech mówią o tym, co nas łączy – o naszym człowieczeństwie i wspólnej odpowiedzialności, by historia Auschwitz i innych miejsc zagłady nigdy więcej się nie powtórzyła.
Ps.
Dość dawno sprowadzono do Tarnowa, staraniem Ryszarda Lisa – działacza niepodległościowego i poety wagon, który miał być w składzie pociągu z pierwszym transportem więźniów. Ciekawe, co się z nim dzieje i czy kiedyś doczeka się ekspozycji?
Za: Stanisław Siekierski /także zdjęcia pomnika/
Ryszard Zaprzałka

















