
czyli
TARNOWSKA NAGRODA FILMOWA
W PEŁNEJ KRASIE.
Czterdziesta edycja Tarnowskiej Nagrody Filmowej ma w sobie coś z dobrze opracowanego przeglądu, podsumowuje imprezę nasza krakowska korespondentka Katarzyna Cetera – nie tylko polskiego kina ostatnich miesięcy, ale również samego festiwalu, który od lat pozostaje jednym z najbardziej wiarygodnych miejsc rozmowy o filmie. Bez warszawskiego pośpiechu, bez czerwonych dywanów ważniejszych od projekcji, za to z publicznością naprawdę słuchającą. Tegoroczna edycja TNF, trwająca od 25 maja, po raz kolejny udowodniła, że prowincja – w najlepszym znaczeniu tego słowa – bywa dla kina przestrzenią bardziej życzliwą niż wielkie centra festiwalowej próżności.

Tegoroczna Tarnowska Nagroda Filmowa nabrała prawdziwego rytmu dopiero od poniedziałku. Właśnie wtedy rozpoczął się najintensywniejszy etap festiwalu – codzienny maraton projekcji konkursowych, spotkań z twórcami i rozmów przeciągających się długo po wyjściu z Kina Marzenie. Tarnów po raz kolejny okazał się miejscem, gdzie kino ogląda się uważnie a publiczność nadal chce rozmawiać o filmach serio, bez ironicznego dystansu i festiwalowej pozy.
Konkurs główny został ułożony niezwykle świadomie: obok filmów szeroko komentowanych pojawiły się dzieła skromniejsze i nieco ryzykowne pod względem artystycznym. Tegoroczne filmy konkursowe układały się w opowieść o współczesnym niepokoju: opowiadają o rozpadzie więzi, samotności, kryzysie wspólnoty, ale również o potrzebie bliskości. To był program bardzo „o nas”, choć pozbawiony publicystycznej dosłowności. Najmocniejsze tytuły unikały łatwych diagnoz, zostawiając widza z emocjonalnym dyskomfortem i koniecznością dopowiedzenia sensów już po seansie. Bohaterowie uciekają z domów, próbują odzyskać pamięć, mierzą się z emocjonalnym rozpadem i społecznym zmęczeniem. Nawet wtedy, gdy twórcy wybierali konwencję komedii lub kina gatunkowego, nie da się ukryć, że pod powierzchnią opowieści pulsuje lęk.

Silnym punktem konkursu okazał się prezentowany w poniedziałek DOM DOBRY Wojciecha Smarzowskiego – kino duszne, brutalne, ale zarazem zaskakująco wyciszone emocjonalnie. Smarzowski tym razem mniej krzyczy, bardziej obserwuje. Po projekcji długo trwała rozmowa reżysera z publicznością – jedna z tych dyskusji, podczas których sala nie chce wyjść, bo film wciąż pracuje w widzach. Pytano o granice realizmu, o odpowiedzialność kina wobec przemocy, ale też o możliwość ocalenia bohaterów. Smarzowski odpowiadał spokojnie, niemal intymnie, jakby sam chciał odsunąć się od wizerunku bezkompromisowego moralisty.

Zupełnie inną tonację przyniosło wtorkowe DZIECKO Z PYŁU Weroniki Mliczewskiej – jedyny w konkursie dokument: subtelny, oparty na cierpliwym słuchaniu bohatera. To jeden z najpiękniejszych seansów tegorocznej TNF. W ciszy tego filmu było więcej prawdy niż w wielu głośnych manifestach społecznych. Podczas spotkania po seansie Mliczewska mówiła o wielomiesięcznym budowaniu relacji z bohaterem i o granicach dokumentalnej ingerencji. Była w tej rozmowie rzadko spotykana pokora wobec rzeczywistości. Publiczność długo dopytywała nie tyle o sam proces realizacji, ile o etyczną odpowiedzialność dokumentalisty. To właśnie w Tarnowie bywa najcenniejsze: rozmowy nie kończą się na pytaniach o budżet i plan zdjęciowy.

Bardzo intensywną dyskusję wywołali również MINISTRANCI Piotra Domalewskiego – kino dojrzewania, ale pozbawione nostalgii i sentymentalizmu. Reżyser mówił o dojrzewaniu chłopców wychowywanych w świecie emocjonalnej pustki i o potrzebie opowiadania historii „bez publicystycznego wrzasku”. Widzowie wracali do tematów samotności, kryzysu autorytetów i współczesnej męskości. Spotkanie miało momentami charakter niemal terapeutyczny.

Interesująco wybrzmiał także CHOPIN, CHOPIN! Michała Kwiecińskiego – film balansujący pomiędzy klasyczną biografią a melancholijną impresją o samotności artysty. Spotkanie po projekcji szybko przerodziło się w rozmowę o romantyzmie i współczesnym odbiorze kina kontemplacyjnego. Było w nim chyba coś bardzo tarnowskiego: cierpliwość wobec kina, które nie daje prostych odpowiedzi.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się również filmy lżejsze tonalnie. MIŁE KOBIETY Marii Wojtyszko i Jakuba Krofty wniosły do konkursu potrzebny oddech i absurdalny humor, natomiast LARP. MIŁOŚĆ, TROLLE I INNE QUESTY wywołał żywe reakcje młodszej publiczności. Rozmowa po seansie szybko zeszła na temat współczesnych form ucieczki od rzeczywistości i emocjonalnego bezpieczeństwa budowanego w świecie gier oraz fantazji.
Niewątpliwą siłą TNF pozostają przede wszystkim rozmowy. W Tarnowie twórcy nie uciekają po projekcjach do zamkniętych stref VIP. Zostają z widzami. Dyskutują. Słuchają. Tegoroczne spotkania – z Michałem Kwiecińskim, Piotrem Adamczykiem, Martyną Byczkowską czy młodymi twórcami debiutującymi w konkursie – miały temperaturę prawdziwej wymiany myśli, a nie promocyjnego obowiązku. Publiczność pytała nie tylko o kulisy planu, lecz także o literaturę, montaż, rytm scen, inspiracje malarstwem czy muzyką.
Osobnym bohaterem tegorocznego festiwalu pozostaje tarnowska publiczność. W naszym mieście widzowie rzadko wychodzą z kina natychmiast po napisach końcowych. Zostają. Dyskutują w holu Kina Marzenie, spierają się o zakończenia, porównują role aktorskie. Twórcy również pozostają blisko widzów – bez ochronnych barier i pośpiechu. Właśnie dlatego spotkania po seansach są tutaj równie ważne jak same projekcje.
Reasumując, Tarnów od poniedziałku żyje kinem – i robi to w sposób coraz rzadszy: bez festiwalowego hałasu, za to z autentycznym skupieniem na filmie, rozmowie i widzu. Już dziś można powiedzieć z całą pewnością, że tegoroczny festiwal okazał się jednym z najciekawszych i najbardziej intensywnych programowo wydarzeń ostatnich lat. Zakończyły się wprawdzie pokazy konkursowe,

Ogromną rolę odegrała także sekcja dziecięca, prowadzona z wyjątkowym wyczuciem i bez protekcjonalnego tonu wobec najmłodszych widzów. To jedna z najważniejszych części tarnowskiego festiwalu, prowadzona z imponującym wyczuciem W programie znalazły się zarówno projekcje filmów familijnych, jak i animacji prezentowanych w ramach konkursu młodego widza. Dużym zainteresowaniem cieszyły się pokazy NIESAMOWITYCH PRZYGÓD SKARPETEK 3:ALE KOSMOS oraz ZA DUŻY NA BAJKI 3. Dziecięce jury reagowało z niezwykłą spontanicznością. Co ważne – w Tarnowie dzieci traktowane są serio. Nie jako „dodatek” do programu, ale jako pełnoprawni odbiorcy kina. Ich spontaniczne reakcje podczas seansów bywały zresztą bardziej szczere niż profesjonalne analizy krytyków. Szczególnie cenne okazały się rozmowy po projekcjach – dzieci zadawały pytania proste, ale bardzo trafne, często bardziej przenikliwe niż komentarze zawodowych krytyków.
Wczoraj zakończyły się pokazy konkursowe, jednak przed nami gorący weekend: gala finałowa, ogłoszenie werdyktów i wydarzenia towarzyszące. Tarnów od poniedziałku żyje kinem – i robi to w sposób coraz rzadszy: bez festiwalowego hałasu, za to z autentycznym skupieniem na filmie, rozmowie i widzu. Już dziś można powiedzieć z całą pewnością, że tegoroczny festiwal okazał się jednym z najciekawszych i najbardziej intensywnych programowo wydarzeń ostatnich lat.
Tegoroczna, jubileuszowa, 40. edycja Tarnowskiej Nagrody Filmowej przypomina, czym powinien być festiwal filmowy: miejscem spotkania, rozmowy i uważnego patrzenia na świat. Choć werdykty jeszcze przed nami, już dziś wiadomo, że najważniejszą najważniejszą wartością festiwalu pozostaje coś trudnego do zaprogramowania: prawdziwa rozmowa o kinie.
Tarnowskie święto kina nie zakończyło się na konkursie, odbyła się jeszcze gala finałowa oraz ogłoszenie werdyktów. Już dziś jednak widać wyraźnie, że najważniejszą nagrodą pozostaje sama atmosfera tego wydarzenia: skupienie, rozmowa i przekonanie, że kino nadal może być wspólnym doświadczeniem.
Katarzyna Cetera
Zdjęcia – Paweł Topolski

Ps. Nagrody:
40.Tarnowska Nagroda Filmowa dobiegła końca. Za nami 14 projekcji konkursowych, filmy młodego widza, spotkania z twórcami, aktorami, wystawy, warsztaty i koncert. W tym roku decyzją jury Grand Prix i statuetkę „Tarnowska Nagroda Filmowa” oraz nagrodę pieniężną w wysokości 20 tysięcy złotych otrzymała Agnieszka Holland za film „Franz Kafka”.

Oficjalna gala rozdania nagród odbyła się w sobotę, 30 maja, w kinie Marzenie. W konkursie głównym 40. TNF wzięło udział 14 polskich filmów, które oceniało jury profesjonalne, jury młodzieżowe oraz publiczność. Ponadto, od kilkunastu lat festiwalowi towarzyszy sekcja dziecięca, czyli Filmy Młodego Widza, w którym zgłoszone do konkursu bajki oceniało jury dziecięce.

W tym roku nagrodę za całokształt i wkład w rozwój polskiej kinematografii – statuetkę zatytułowaną „Włóczykij” oraz 10 tys. zł. otrzymał Marek Kondrat – jeden z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych. Artysta otrzymał statuetkę „Włóczykij” oraz nagrodę finansową w wysokości 10 tysięcy złotych. Uroczyste wręczenie wyróżnienia odbyło się w piątek, 29 maja, podczas pokazu filmu „Dzień świra” w reżyserii Marka Koterskiego w kinie Marzenie. Nagrodę wręczyli prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny oraz jego zastępczyni Agnieszka Kawa.
Jury Dziecięce – statuetkę „Maszkaronek” i 5 tys. zł przyznało bajce „Uziemieni” producenta Piotra Krzykwy. Nagrodę w jego imieniu odebrała Dagmara Romanowska.

Nagrodę Jury Młodzieżowego – statuetkę „Kamerzysty” i 5 tys. zł zdobył film filmowi „Franz Kafka” w reżyserii Agnieszki Holland za „oprowadzanie nas po umyśle geniusza i twórcze przełożenie języka jego wyobraźni na język filmu”. Nagrodę odebrała współproducentka filmu Alicja Jagodzińśka.
Nagrodę Publiczności – statuetkę „Publika” i 5 tys. zł otrzymał film „Ministranci” w reżyserii Piotra Domalewskiego. Reżyser odebrał nagrodę osobiście.

Po raz drugi w historii festiwalu przyznano Nagrodę Specjalną dla debiutującego twórcy w wysokości 5 tys. zł. Tegorocznym laureatem został Filip Wiłkomirski, doceniony za rolę w filmie „Brat”. „Za poruszająco autentyczną i pełną wrażliwości rolę, która pozostaje w pamięci długo po seansie. Mimo młodego wieku z niezwykłą głębią udało mu się oddać wewnętrzny konflikt i emocjonalną złożoność swojego bohatera, tworząc jedną z najbardziej przekonujących debiutanckich kreacji ostatnich lat w polskim kinie. Ta rola stanowi piękną i obiecującą zapowiedź jego dalszej artystycznej drogi” – napisano w uzasadnieniu werdyktu.
Jury 40. Tarnowskiej Nagrody Filmowej, któremu przewodniczyła reżyserka i scenarzystka Małgorzata Imielska, po obejrzeniu 14 filmów konkursowych wyłoniło laureatów tegorocznej edycji festiwalu. W skład gremium weszli także: kompozytor, multiinstrumentalista i producent muzyczny Daniel Bloom, dziennikarz i krytyk filmowy Krzysztof Kwiatkowski, reżyserka obsady Ewa Łępecka oraz aktor, scenarzysta i reżyser Wojciech Solarz. Jury przyznało Grand Prix, dwie nagrody regulaminowe oraz dwa wyróżnienia pozaregulaminowe.
Pierwsze specjalne wyróżnienie przyznano Weronice Mliczewskiej za film „Dziecko z pyłu” za „uniwersalizm i emocjonalną siłę opowieści, w której kamera pomaga zrozumieć drugiego człowieka. Niezależnie, od kultury, z jakiej on pochodzi”.

Drugie specjalne wyróżnienie otrzymała reżyserka Emi Buchwald za film „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” za „świeżość i własny charakter pisma. Za odwagę bycia sobą, która sprawia, że i widz może spojrzeć na rzeczywistość z nowej, nieoczywistej perspektywy”.
Nagroda Specjalna w wysokości 5 tys. zł ufundowana przez Gemini Park Tarnów trafiła do reżysera Wojciecha Smarzowskiego za film „Dom dobry” za „szacunek i wrażliwość, z jaką twórcy dotykają miejsc, które bolą najbardziej. Za oddanie – także dzięki świetnemu montażowi Krzysztofa Komandera – psychologicznej matni, w jakiej pogrąża się bohaterka. Za podskórne rozumienie polskiego społeczeństwa, polskiej miłości, polskiego okrucieństwa. Za przypominanie, że kino jest ważne. A może nawet czasem potrafi zmieniać rzeczywistość?”.
Drugą Nagrodę Specjalną, również w wysokości 5 tys. zł ufundowaną przez MGGP S.A. przyznano reżyserowi Maciejowi Sobieszczańskiemu za film „Brat” za: „precyzję filmowej opowieści i wspaniałą aktorską obsadę. Za artystyczny zmysł niezbędny, aby oddać na ekranie chropowatą rzeczywistość. Za kino, które wyrasta z niezgody na otaczającą nas przemoc i z próby obrony najbardziej wykluczonych”.
Decyzją jury Grand Prix 40. Tarnowskiej Nagrody Filmowej w postaci statuetki „Tarnowska Nagroda Filmowa” oraz nagrody pieniężnej w wysokości 20 tys. zł otrzymała reżyserka Agnieszka Holland za film „Franz Kafka”. Jak czytamy w uzasadnieniu werdyktu, produkcja została nagrodzona najwyższym laurem za „kunszt reżyserski, który sprawia, że Agnieszka Holland nie tłumaczy świata, lecz przypomina widzom o jego złożoności. O nieoczywistości podziału na dobro i zło, o samotności, o lękach okradających bohatera z życia. O historii totalitaryzmów, z której nie wyciągnęliśmy wniosków. Bo przeszłość nie działa jak szczepionka. Za zdjęcia Tomasza Naumiuka, za muzykę Mary Komasy i Antoniego Komasy-Łazarkiewicza, za rolę Idana Weissa. Przede wszystkim jednak za film nie o Franzu Kafce, tylko o nas. O współczesnych ludziach, którzy czytając dzieła Kafki z przerażeniem odkrywają, jak bardzo pozostają one aktualne”. Nagrodę współproducentce filmu Alicji Jagodzińskiej wręczył prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny.
Podczas uroczystej gali wręczono także odznaki honorowe „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, przyznawane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego osobom szczególnie zasłużonym dla rozwoju i upowszechniania kultury. Otrzymali je: Maria Wardyń – filmoznawczyni, współtwórczyni Tarnowskiej Nagrody Filmowej, która przez niemal trzy dekady kierowała Kinem Marzenie, Marcin Dąbek – kurator wystaw fotograficznych w Galerii Tarnowskiego Centrum Kultury i Sebastian Szafarz – kierownik Działu Imprez Tarnowskiego Centrum Kultury.
Galę wręczenia nagród uświetnił koncert poświęcony twórczości Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza (1928 – 2021) – kompozytora, którego muzyka stała się dźwiękowym symbolem całej epoki. Jego utwory wykonało Trio Andrzeja Jagodzińskiego w składzie: Andrzej Jagodziński (fortepian), Adam Cegielski (kontrabas) i Czesław „Mały” Bartkowski (perkusja). Towarzyszyli im wokalistka Agnieszka Wilczyńska oraz wirtuoz trąbki i flugelhornu Robert Majewski.
R.Z.

















