
czyli
VI EDYCJA FESTIWALU TARNOWIANIE PRZESZŁA DO HISTORII.
Są festiwale, które próbują przede wszystkim pokazać program i takie, które opowiadają miejsce – podsumowuje imprezę nasza krakowska korespondentka Katarzyna Cetera. Festiwal TARNOWIANIE należy bez wątpienia do tej drugiej kategorii. Przez osiem wrześniowych dni Tarnów stawał się nie tyle sceną dla kolejnych wydarzeń, ile bohaterem opowieści — o ludziach, którzy się z nim związali, o pamięci, która nie chce zniknąć, i o kulturze rozumianej szerzej niż tylko jako repertuar teatru czy koncertowa afisz.

Festiwal rozpoczął się mocnym akcentem artystycznym. III Biennale Sztuki w Tarnowie postawiło pytanie o więzi i ich rozpad, o bliskość, samotność i wpływ technologii na nasze relacje. Hasło POŁĄCZENI I ODŁĄCZENI okazało się pojemnym punktem wyjścia dla artystów, którzy przyglądali się także pamięci, cielesności i związkom człowieka z otoczeniem. Spośród 318 zgłoszeń jury wybrało 120 prac. Pierwszą nagrodę otrzymała Joanna Sekuła za pracę RAZEM POBUJAMY SIĘ.ZAMIAST SCROLLOWAĆ, ZACZNIJMY SIĘ CAŁOWAĆ, drugą – Teresa Legierska za PRZESTRZEŃ WZAJEMNEGO WSPARCIA, a trzecią Ewa Jaworska za PHASE SHIFT. Wyróżniono również Jakuba Skomrę oraz duet Michał Powałka i Krzysztof Powałka.

Po wernisażu sztuk wizualnych festiwal natychmiast rozpoczął się tarnowski dialog z teatrem. Na scenie Centrum Sztuki Mościce pokazano TANGO Sławomira Mrożka w wykonaniu Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie – w nowej, nieznanej mi dotychczas obsadzie. Spotkanie po spektaklu – z Józefem Baranem, Bartoszem Szydłowskim, Małgorzatą Szydłowską i aktorami pozwoliło spojrzeć na przedstawienie nie tylko przez pryzmat scenicznej interpretacji, lecz także przez rozmowę o literaturze, teatrze i współczesnym odczytywaniu klasyki.

Jednym z ważnych tematów tegorocznego festiwalu okazało się kino ludzi, którzy sami przeszli drogę od lokalności do ogólnopolskiej rozpoznawalności. Szczególne miejsce zajął tu Marcin Kwaśny. Jego pełnometrażowy debiut reżyserski zatytułowany ODZYSKANY został pokazany zarówno młodszej publiczności w ramach cyklu „Kino leczy”, jak i dorosłym widzom podczas spotkania prowadzonego przez Łukasza Maciejewskiego. W rozmowie uczestniczyli również Maria Gładkowska i Andrzej Mastalerz. Punktem wyjścia do rozmowy była nie tylko sama realizacja filmu, ale także jego przesłanie: trudności i życiowe przeszkody nie muszą oznaczać końca drogi, mogą stać się impulsem do zmiany.

Teatralnym wydarzeniem, które wzbudziło szczególne zainteresowanie, było CO PO GRACE? Teatru Polonia z Hanną Śleszyńską, Krzysztofem Draczem i Andrzejem Zielińskim. Po spektaklu aktorzy spotkali się z publicznością, a rozmowę poprowadził Łukasz Maciejewski. Przedstawieniu towarzyszyła owacja, a okazja była szczególna, ponieważ właśnie po tym spektaklu Andrzej Zieliński, urodzony w Tarnowie aktor, odebrał statuetkę Tarnowianina Roku 2026.

Opowieść o Tarnowianach podczas tegorocznej edycji festiwalu rozpisana została na wiele głosów. Była literatura — między innymi spotkanie z Sabiną Jakubowską wokół POŁOŻNYCH.

Była muzyka i pamięć o niezwykłym artyście podczas wzruszającego wieczoru zatytułowanego KAZIMIERZ OŻGA – ARTYSTA TOTALNY. Przed przygotowanym przez Bartka Szułakiewicza koncertem, w którym wzięli udział tarnowscy muzycy, Chór i Orkiestra Rondine, zespół Te Fajne Dziewczyny i soliści, między innymi Łukasz Gaj i Ewelina Szybilska, z udziałem tarnowskich muzyków, Chóru i Orkiestry Rondine, zespołu Te Fajne Dziewczyny i solistów, między innymi Łukasza Gaja i Eweliny Szybilskiej, miała miejsce premiera dokumentu Krzysztofa Borowca zatytułowanego HYRNI – MUZYCZNI PREKURSORZY.

Była także ekologia, spotkania z twórcami filmu SZWAGIER, rozmowa z Łukaszem Maciejewskim i koncert OSIECKA PO MĘSKU w wykonaniu Marcina Januszkiewicza.
Były wydarzenia adresowane do dzieci i młodzieży. Festiwal konsekwentnie próbował więc przekroczyć granice jednej dziedziny sztuki i jednej generacji.

Kulminacją tej wielowątkowej opowieści była premiera autorskiego musicalu FAMOUS? DROGA DO SŁAWY, który połączył muzykę wykonywaną na żywo, choreografię i udział młodych artystów, w tym tarnowskich tancerzy wyłonionych w castingu. W widowisku uczestniczyli także artyści związani z Teatrem Muzycznym ROMA oraz grupą ICON by Starowicz.

Tym samym festiwal, który przez cały tydzień opowiadał o ludziach, którzy już osiągnęli znaczące pozycje, zakończył się opowieścią o tych, którzy dopiero próbują znaleźć własne miejsce na scenie. To znamienne, że właśnie musical stał się zamknięciem festiwalu: opowieść o drodze do sławy można bowiem czytać także jako przewrotny komentarz do samej idei festiwali Tutaj nie chodzi przecież o sławę rozumianą wyłącznie jako rozpoznawalność. Chodzi o tych, którzy zostawili po sobie ślad — czasem widoczny w skali kraju, czasem tylko w lokalnej pamięci, ale za każdym razem ważny dla wspólnoty.

Ciekawym uzupełnieniem programu były wydarzenia mniej oczywiste z perspektywy tradycyjnego festiwalu kulturalnego: warsztaty ekologiczne dla dzieci połączone z projekcją filmu przyrodniczego DROGA JEST CELEM, a także jubileuszowa gala KREATYWNIE W BIZNESIE. Dzięki temu festiwal Tarnowianie konsekwentnie wychodzi poza model festiwalu artystycznego, próbując pokazać, że lokalna wspólnota tworzona jest również przez ludzi nauki, biznesu, edukacji czy działalności społecznej.

Ważnym punktem finałowej gali były jednak nagrody. Tytuł Tarnowianina Roku 2026 otrzymał Andrzej Zieliński. Po raz pierwszy przyznano także tytuł Młodego Tarnowianina Roku – trafił on do Kacpra Szymańskiego, dziewiętnastoletniego absolwenta I Liceum Ogólnokształcącego, administratora polskojęzycznej Wikipedii i wolontariusza Wikimedia Polska, który od lat dokumentuje historię i zabytki Tarnowa.

Podczas gali wręczono również statuetki „Tarnowianie 2026”. Otrzymali je: Andrzej Starowicz, ks. Piotr Pasek, Natalia Tryba, Krzysztof Borowiec, Weronika Zając, dr hab. Rafał Kurczab, Jadwiga Orlińska oraz Artur Górski. To właśnie ta lista najlepiej pokazuje szerokość formuły festiwalu: obok twórców i ludzi kultury znaleźli się przedstawiciele nauki, edukacji, działalności społecznej i innych obszarów życia miasta.

Last but not least: “Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego uhonorowała Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis Łukasza Maciejewskiego – krytyka filmowego i teatralnego, publicystę, wykładowcę oraz animatora kultury. To wyraz uznania dla jego wieloletniego dorobku twórczego i artystycznego, a także działalności na rzecz promocji i upowszechniania polskiego filmu, teatru i kultury”. Inicjator i główny “silnik” festiwalu, również został uhonorowany podczas tegorocznej edycji festiwali. Z dumą skomentował to w mediach społecznościowych: Ja już swoje Złote Lwy dostałem!!!

Szósta edycja festiwalu TARNOWIANIE udowodniła, że jego twórcom nie zależy na stworzeniu jednej obowiązującej opowieści o Tarnowie, że impreza raczej kolekcjonuje opowieści. Jedne są głośne, bo stoją za nimi znane nazwiska i ogólnopolski dorobek, inne pozostają bliżej lokalnego podwórka. Wszystkie mają jednak przypominać, że miasto nie składa się wyłącznie z ulic, instytucji i historii zapisanej w przewodnikach. Miasto tworzą ludzie – także ci, których nazwiska dopiero zaczynają być rozpoznawalne.

Festiwal coraz śmielej poszerza własną definicję Tarnowianina. Nie chodzi już tylko o osobę urodzoną w mieście. Chodzi o kogoś, kto zostawił tutaj ślad albo sam stał się częścią lokalnej opowieści. Tak rozumiana wspólnota jest znacznie ciekawsza od prostego katalogu sukcesów, bo pozwala zobaczyć nasze miasto jako miejsce, z którego można wyjechać, do którego można wrócić, które można współtworzyć z daleka albo odkryć dopiero po latach.
Może właśnie dlatego najciekawszym słowem tegorocznej edycji nie była „duma”, tak często obecna w festiwalowym języku, lecz pamięć. Pamięć o artystach, którzy tworzyli przed laty. O aktorach, którzy zaczynali tutaj swoją drogę. O młodych ludziach, którzy dopiero budują własną historię. O tych, którzy pozostają blisko miasta, i o tych, których zawodowa droga zaprowadziła daleko. „Tarnowianie” próbują te rozproszone biografie zebrać w jedno miejsce. Nie po to, by stworzyć mit Tarnowa, ale żeby pokazać, ile różnych historii może zmieścić się w jednym mieście.
Katarzyna Cetera
zdjęcia – Przemysław Sroka (CSM)

















