Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.​

Niezależny autorski portal internetowy poświęcony kulturze i sztuce miasta i regionu, na bieżąco monitorujący to, co w kulturalnej trawie piszczy.

Ośrodek Praktyk Artystycznych w Rudzie Kameralnej
Nowa siedziba Teatru Nie Teraz

PARTNER MEDIALNY

ZAPOWIEDZI | PATRONAT MEDIALNY

Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie
prezentuje
7 odcinkowy miniserial „OPOWIEŚCI TEATRALNE”

W tym unikalnym projekcie udział bierze red. naczelny n/portalu.

______________________________

MALOWANE SŁOWEM

Malowane przez: Tomasza Habiniaka

Wiersze autorstwa: Ryszarda Smagacza

REDAKTOR NACZELNY

* * *

 

już

wieczór

 

kończę

kolejny

wiersz

 

chociaż

wciąż

 

stoję

w

progu

 

Ryszard S.

______________________________

* * *

 

nie

recytuję

już

 

swoich

wierszy

 

pod

pomnikiem

Mickiewicza

 

teraz

słuchają

mnie

 

jeno

brzozy

i

ikony

 

z nich

czerpię

siłę

 

na

dalszy

bochen

czasu

 

Ryszard S.

______________________________

Panie

 

nie

dopuść

by

moje

słowa

przerastały

twoją

prawdę

 

Ryszard S.

______________________________

Wahadło

 

wiersz

to taniec

            z

chaosem

w

którym

panuje

porządek

—————————–

wiersze

pisuję

sam

      nie

wiem

jak

i

dopiero

gdy

powstaną

widzę

com

uczynił

———————————

poeta

zawsze

stoi

w

punkcie

wyjścia

co

wcale

          nie

wyklucza

między

planetarnych

rajz

 

Ryszard S.

______________________________

globalna

pandemia

 

ubrała

           nas

w kagańce

na twarzy

i

ostęplowała

nam

         dusze

a

chorzy z

urojenia

lekarze

zamiast

leczyć

wypisują

akty

      zgonu

 

Polska

jeszcze

się broni

 

niczym

Reduta

Ordona

 

przed

           tą

bolszewicką

zarazą

i

nie zginie

póki

          my

żyjemy

 

Ryszard S.

______________________________

* * *

 

jestem

starym 

człowiekiem

 

który woli

 

czytać

i

myśleć

 

pisać

i

milczeć

 

inaczej

 

niż

       nasze 

covidowe

dzieci

 

dla

których

nie ma

      przed

         i po

 

jest teraz



________________________



zaszczep

dziecku

 

bojaźń 

bożą

 

nie

preparat

 

Ryszard S.

______________________________

______________________________

Perun:

Z premedytacją nie oglądam TV.

Telewizor u mnie siedzi w pudle już piąty rok. W ten wyjazdowy weekend miałem przykrą przyjemność zapoznać się z repertuarem różnych stacji korzystając z zastanego odbiornika TV. Po takiej przerwie dostrzega się znaczące różnice i niestety regres kultury.
To, co zobaczyłem i posłuchałem tak bardzo mnie przeraziło i tak bardzo mną wstrząsnęło, że obawiam się, że nie dam rady opisać tego odczucia. Przestraszyłem się zdając sobie sprawę z tego jaka masa rodaków jest karmiona szambem.
Do tej chwili mam wykrzywione usta z wielkim niesmakiem po obejrzeniu fragmentów programów informacyjnych, a także popularno-rozrywkowych. To jest kompletne dno szambowozu!!!
Dziennikarze – błaźni, aroganci, klakierzy i ignoranci, którzy kilkadziesiąt lat temu nie zdaliby matury.
Politycy „polemizujący” w TV – takie typy spotykaliśmy w XX wieku w zieleni miejskiej lub w PGR-ach.
Naukowcy – kilku karierowiczów żądnych kasy za udział w reklamach.
Ludzie kultury i sztuki – kompletny brak.
Gdzie się podziały programy, w których wykształceni, z nieprzeciętną inteligencją, kulturalni redaktorzy dawali wzór szlachetnej osobistej i społecznej postawy? Gdzie wywiało autorytety – ludzi nauki, kultury i sztuki?
W zamian mamy głupkowate seriale lub programy, w których zestaw nieokrzesanych prymitywnych i wulgarnych osób, siedząc na kanapie przed TV, żłopiąc piwo i pierdząc, mówi- „ocenia”, co jest fajne, a co niefajne, kształtuje opinię widzów. Ogląda ich podobno 70-90% społeczeństwa, które ma teraz potwierdzenie, że to jak żyją i jak się zachowują jest w porządku (jest OK i COOL!).
SKANDAL!!!  SKANDAL!!!   SKANDAL!!!
Misja kulturalna programów telewizyjnych rozmyła się gdzieś już dawno temu i nie wiadomo, czy powróci.
Jest zgoda społeczeństwa na to wszystko.
Najważniejsze w państwie osoby muszą znać ten stan rzeczy – aprobują to nie wyrażając jakiegokolwiek sprzeciwu.
Ludzie – zróbmy coś z tym, bo intelekt naszego narodu umiera na naszych oczach i na nasze życzenie!
Jesteśmy otumaniani repertuarem TV oraz coraz większą ilością dostępnego oficjalnie i legalnie alkoholu (dorosłe i mądre osoby korzystają z umiarem, ale ile takich jest? Albo ta młodzież popisująca się przed rówieśnikami?)
Jak kiedyś kolonizatorzy rozpijali rdzennych mieszkańców Ameryki, tak dziś poprzez alkohol i tragiczny poziom intelektualny programów morduje się bezkrwawo Polaków!
Alkohol sprzedawany na stacjach benzynowych!!!
To świadectwo NARODOWEGO KRETYNIZMU, UPODLENIA I PONIŻENIA, którego doczekaliśmy się w XXI wieku.
Do tego dochodzi skrajnie fatalna polityka wewnętrzna i zewnętrzna rządu, która doprowadziła do tego, że Polacy są skłóceni nawet ze swoimi najbliższymi, a żaden z sąsiadów już nas nie lubi.
Rzucą jeszcze więcej kiełbasy na grilla, puszek piwa i małpeczek w popularnych sklepach, pokażą w TV zawody pływackie w moczu i będzie można podzielić się Polską jak resztką kilkudniowej pleśniejącej pizzy!!!
Kulturalna Polsko gdzie jesteś?!
Mądry Polaku przed szkodą gdzie jesteś?!
P.S.
Pominąłem opis kilku programów.
To się w głowie nie mieści, to nie przechodzi przez usta, ani przez klawiaturę.
O mechanizmach manipulacji też nie wspominam. To zagrożenie jest/powinno być dla wszystkich oczywiste.
Niezmiennie polecam lekturę – Gustav le Bon, „Psychologia tłumu”

Piotr Barszczowski (fb)

BOŻENA KWIATKOWSKA przedstawia swoje obrazy i wiersze

O TYM I OWYM 229

Dekalog Polaka

„…Jam jest Polska, Ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z ktorej wzrosłeś.

Wszystko, czymś jest,
po Bogu mnie zawdzięczasz.

 

1. Nie będziesz miał ukochania
 ziemskiego nade mnie.

2. Nie będziesz wzywał imienia Polski
 dla własnej chwały,
 kariery albo nagrody.

3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania
 majątek, szczęście osobiste i życie.

4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją,
 jak matkę rodzoną.

5. Z wrogami Polski walcz wytrwale
do ostatniego tchu, do ostatniej kropli
krwi w żyłach twoich.

6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem.
Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

7. Bądź bez litości dla zdrajców
imienia polskiego.

8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj,
że jesteś Polakiem.

9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.

10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce,
poniżając Jej wielkość i Jej zasługi,
Jej dorobek i Majestat.

 

Będziesz miłował Polskę
pierwszą po Bogu miłością.
Bedziesz Ją miłował więcej
niż siebie samego”.

Zofia Kossak-Szczucka

PITAVALE - 113

wg. Jerzego Reutera

Miłość w teatrze

To nie tylko sceniczne dramaty, pisane przez wielkich dramaturgów, to także zwykła proza życia, schowana gdzieś głęboko za tajemniczymi kulisami, w garderobach, pracowniach i emocjach, jakże ważnych dla każdego artysty. To raczej zrozumiałe, że życie na scenie musi przenosić się gdzieś głębiej i odciskać swoje piętno na dniu codziennym uczestników tego niecodziennego dell`arte. Pan elektryk z tarnowskiego teatru był młodym i bardzo przystojnym mężczyzną, a mało tego, był nad wyraz ambitny i rządny wejścia na scenę w jakiejś wyrazistej pozie, by zaimponować wszystkim. Jednak pozostałoby to w sferze nocnych marzeń, gdyby do naszego teatru nie została zatrudniona młoda, tuż po studiach, piękna aktorka. A byla tak powabna, że skupiała na sobie gorący wzrok wszystkich mężczyzn i zadrosne spojrzenia kobiet. Elektryk – tak go nazwiemy, by nie urągać jego pamięci – zakochał się od pierwszego wejrzenia, co było zawsze widoczne na oświetlanej przez niego scenie i rozpoczął powolne eksponowanie przed wybranką swoich wdzięków.

Pitaval 113

Książki nie tylko dla kobiet

czyli

doulowanie Sabiny Jakubowskiej.

 

Doula (z greckiego: „służąca, niewolnica”, obecnie rozumiana jako „kobieta wspierająca”) to wykształcona i doświadczona kobieta, która zapewnia ciągłe, niemedyczne wsparcie emocjonalne, informacyjne i fizyczne kobiecie w ciąży, w czasie porodu oraz w okresie połogu. I ta wikipediowa definicja doskonale oddaje to co obecnie wypełnia życie zyskującej coraz większą popularność pochodzącej z Brzeska pisarki Sabiny Jakubowskiej. Poczytna pisarka rozchwytywanych bestselerów, obecnie mieszkanka pobliskich Jadownik – magister archeologii, doktor nauk humanistycznych, certyfikowana doula, nauczycielka i przede wszystkim mama, spotkała się wczoraj, w piątek 24 kwietnia, ze swoimi czytelnikami w niedawno otwartym nowoczesnym Gminnym Centrum Kultury i Czytelnictwa w Lisiej Górze.

 

Sabiny Jakubowskiej powieść dla młodzieży „Dom na Wschodniej” (2015, Wydawnictwo Relacja) została uhonorowana Nagrodą Główną „Tygodnika Powszechnego” i Instytutu Książki w konkursie Promotorzy Debiutów (2015). Z kolei jej doktorat opublikowany pod tytułem „Imiona – dziedzictwo kultury” (2022, Księgarnia Akademicka) otrzymał wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie publikacji o tematyce regionalnej – Nagrodę im. Anatola Omelaniuka. Powieść „Akuszerki” (2022, Wydawnictwo Relacja) uzyskała nagrodę Krakowskiej Książki Miesiąca, została też nominowana do Nagrody im. Witolda Gombrowicza, Nagrody Literackiej Nike oraz Nagrody Literackiej Unii Europejskiej, reprezentując Polskę. Ostatnio prawa do ekranizacji powieści nabyła Agnieszka Holland. „Położne” to nieoczywista kontynuacja „Akuszerek”, powieść ukazała się w lutym 2026 (Wydawnictwo Relacja).

 

Jak to się stało, że jako absolwentka archeologii zaczęła pani pisać, a wcześniej została doulą?

U mnie to się przenika. Pisanie, doulowanie, uczenie, i tak dalej. Moja rzeczywistość jest wielozawodowa. Jak to się stało? Po studiach archeologicznych nie było pracy dla archeologów. Podjęłam wtedy pracę w Miejskim Ośrodku Kultury w Brzesku, w „Brzeskim Magazynie Informacyjnym” BIM. Więc w zasadzie życie zawodowe zaczęłam od pisania, a nauczanie i doulowanie później przyszło. Doulując, pisałam doktorat, więc cały czas te dwie sfery życia mi się przenikały i jakoś ze sobą współpracowały, a czasami jedno drugiemu bywało wyzwaniem. W trakcie tworzenia doktoratu potrzebowałam odpocząć przy fikcji, napisałam wtedy powieść „Dom na Wschodniej” dla młodzieży, a potem „Akuszerki”.

 

A jak się zaczęła pani przygoda z „Akuszerkami”?

Wraz z badaniami nad doktoratem przyszły do mnie „Akuszerki” czyli opowieść o fikcyjnych akuszerkach zanurzonych w lokalnym kolorycie, w kontekście historycznym i społecznym. Użyłam też autentycznego źródła historycznego, aby zilustrować fikcyjną treść. Był to zeszyt mojej prababki ze szkoły położnych, zapis lekcji z 1886 roku. Zaskoczyło mnie bardzo, że niektórzy czytelnicy myślą, że ten zeszyt to wspomnienia prababki, jej pamiętniki. Dementuję to już cztery lata, jakie minęły od wydania powieści. Pamiętniki nigdy nie istniały. „Akuszerki” to stworzona przeze mnie fikcja.

 

Jakubowska na ponad 700-stronach zawarła nie tylko fenomenalny obraz z historii położnictwa XIX i XX wieku, ale przede wszystkim odkryła na nowo historię regionalną i genialnie odtworzyła język tamtych czasów (1880-1950). Pobrzmiewają tu dalekie echa wieloetnicznej i wielonarodowej Rzeczypospolitej. Swoistego tygla barwnych postaci. Są tu i trzy pokolenia właścicieli Browaru Okocimskiego, partyzanci, rodziny szlacheckie, poeci, kupcy, żandarmi, rolnicy, profesorowie medycyny, ale przede wszystkim historyczne postacie ze świata położniczego.

 

Z kolei „Położne” osadziła pani w Krakowie i w Niepołomicach. Kraków oczywiście ze względu na szkołę, w której uczyły się wcześniej akuszerki, a później położne. A Niepołomice za sprawą słynnej porodówki na zamku, w jaki sposób to wszystko oddziaływało na bohaterki, na ich losy?

Tak, przygotowywałam się impresjonistycznie, chodząc po Krakowie, po Niepołomicach, doświadczając światła, atmosfery. Poznawałam te tereny. Kraków znam z czasów studiów, ale to jednak jest trochę co innego, pokazać tam bohaterkę, której młodość przypada na lata międzywojenne. Pobyć z nią w Krakowie w czasach okupacji. Zobaczyć z nią to miasto. Czy ono miało czym oddychać w czasach okupacji? I jak to się zmieniło po przyjściu wyzwolicieli, czy rzeczywiście było dużo więcej wolności? Pochodzić z Reginą po medycznej części Krakowa, po ulicy Kopernika, zobaczyć kliniki. Potrzebowałam się do tego przygotować, właśnie chodząc. Oprócz sięgania po bibliografię, lubię doświadczać dane miejsce, czuć. Wtedy dopiero mogę swoje odczucia udostępnić Reginie czy innym bohaterom moich powieści.

 

Zanim jednak Regina dotrze do Niepołomic, odwiedzi też Jadowniki, Brzesko i powiat brzeski. Te okolice pojawią się też w jej wspomnieniach. Wraz z bohaterką zanurzymy się w atmosferze brzeskiego liceum tuż przed pierwszą wojną światową, wynajmującego pomieszczenia w ratuszu miejskim. Regina przyjeżdża do rodziny, idzie przez Jadowniki, obserwuje, co się zmieniło w latach powojennych. Tworzyłam klimat tej miejscowości bazując na fotografiach z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, przecież moja mama i jej rodzina są z Jadownik. Żeby osadzić się lepiej w tych czasach, zagłębiałam się we wspomnienia osób, które chciały mi opowiedzieć o swojej młodości czy dzieciństwie, o różnych specyficznych szczegółach, które czynią różnicę w opowieści o miejscu i czasach.

 

 

Wiem, że pisząc stosuje pani taką metodę, że na bieżąco dowiaduje się o tym, co ci bohaterowie mają pani do powiedzenia.

Na początku widzę fikcyjnych bohaterów trochę tak, jakbym oglądała film, migawki ich wypowiedzi, działań. Dowiaduję się, jak się czują, jacy są. Gdy zaczynam pisać, tworzę ramę z wydarzeń historycznych, zagłębiam się w lokalność. Wiem też, jakie idee chcę pokazać. W „Akuszerkach” i „Położnych” jest to poród na tle wydarzeń historycznych. Kobiety nie rodziły w próżni i wszystko, co się wtedy działo, na pewno wpływało na nie w tych kluczowych momentach ich życia, jakim jest stawanie się matką. Rozpoczynając pisanie, mam w głowie pierwszy rozdział i ostatnie zdanie, natomiast pomiędzy płynę za moimi bohaterkami i bohaterami. Poznaję ich, zagłębiam się w ich życie i nieraz sama się dziwię, dokąd oni mnie prowadzą.

 

 

Skoro były „Akuszerki”, teraz są „Położone” czy ma Pani coś więcej w zanadrzu? Wiem, że nie wyklucza pani kolejnych publikacji?

Etapem niezbędnym do napisania czegokolwiek jest u mnie „ciąża literacka”, ten etap „w głowie”. „Akuszerki” napisałam w pięć miesięcy, ponieważ robiłam wtedy tylko to, ale dopiero po kilku latach myślenia o nich. Z „Położnymi” w głowie chodziłam przez rok, zanim usiadłam do pisania, które trwało dwa lata pomiędzy moimi obowiązkami doulowymi, nauczycielskimi i wyjazdami na liczne spotkania autorskie. Obecnie w mojej głowie bije się ze sobą kilka powieści, więc mówię im: „ustawcie się w kolejce, a ja poprzyglądam się tej, której temat najbardziej mnie woła”, ale jeszcze nic tutaj nie jest przesądzone.

 

Sabina Jakubowska jest prawnuczką akuszerki Anny Czerneckiej. Autorka przez wiele lat śledziła księgi metrykalne, przeanalizowała mnóstwo dokumentów, choć w głównej mierze sięgnęła po unikatowe zapiski swojej prababki, po której została legenda, zbiór anegdot przekazywanych w rodzinie, kilka zdjęć, drobiazgów akuszerskich. A także zeszyt z 1886 roku, który własnoręcznie podpisała: „Cesarsko-Królewska Szkoła Położnych w Krakowie”. Zostało po niej coś jeszcze. Ślady w dokumentach i w ludzkich sercach, które Jakubowska umiejętnie wprowadziła do literackiej fabuły. Akcja książki rozpoczyna się w 1885 roku na jednej z podkrakowskich wsi. Młoda dziewczyna o imieniu Franciszka odkrywa swoje powołanie i pomaga kobietom w odbieraniu porodów. Dzięki swojej determinacji rozpoczyna naukę w specjalnej szkole dla położnych, mieszczącej się w Krakowie.

 

To jest opowieść, której się wierzy – pisze na swoim profilu Fb Agnieszka Winiarska – mama, aktorka i poetka. Zachwycona jestem szczerością, w jakiej napisane zostały ,,Akuszerki”.
Źródłem ich wyjątkowości jest doświadczenie, empatia wobec drugiego człowieka i wiara w sens Życia. To genialna powieść, bardzo użyteczna (@literatura.przepiękna i dodaje, że absolutnie piękne jest to, że Jakubowska z taką czułością oddaje ciału to, co cielesne; że pokazuje jego siłę, umiejętności czerpania z instynktów, że oddaje intuicji należne jej miejsce. Ciepło się robi na sercu czytając o tym, jak bohaterki ,,Akuszerek” słuchają siebie, jak się uczą wyłączać myślenie, zdawać na to, co w jest w nich od pokoleń. To nie żadne zabobony. To połączenie wiedzy i czucia – swoisty sojusz szkiełka i oka.
Jeśli ktoś, tak jak ja, ma za sobą trudne doświadczenia okołoporodowe i obawia się lektury,,Akuszerek” zapewniam,że nie musi – ta powieść niesie ze sobą światło…

 

Zaś Marcin Łopienski zadaje w sieci prowokacyjne pytanie: Czy mężczyźni powinni sięgać po książki skierowane do kobiet?
To pytanie dręczyło mnie przez cały czas czytania „Akuszerek” pisze, czyli łącznie 10 dni. Mam taki zwyczaj, że jeszcze przed lekturą dokładnie oglądam każde wydanie i tym razem trafiłem na posłowie, w którym Sabina Jakubowska wyraźnie zwraca się do „Czytelniczek”. Oho, pomyślałem, nie zaczyna się najlepiej. Cieszę się, że jednak skończyło się znakomicie.
Fascynująca jest w tej książce subtelność, z jaką autorka opowiedziała całą historię. Jakubowska na blisko 700 stronach przybliża czytelnikowi sztukę położniczą z przełomu XIX i XX wieku. Miejscem akcji jest wieś, a ten kto choć raz obejrzał w telewizji „Znachora” wie o jakich warunkach mówimy. Mamy tu zatem brud, smród, litry wódki i sporo przemocy, również tej domowej, ale przede wszystkim oceany krwi, gówna i błota. Nie wspominając już o samych porodach. Jakubowskiej szczególnie udała się rzecz niebywała: potrafiła te wszystkie mrożące krew w żyłach sceny przedstawić z taką nieopisaną wręcz wrażliwością, że jako mężczyzna nieoglądający na żywo porodu, nie czułem obrzydzenia. Przeciwnie: najtrudniejsze przypadki pokazane w „Akuszerkach” czytałem z większym napięciem niż niejeden kryminał.
Taki zabieg autorski znacznie przyczynił się do tego, że Jakubowskiej udało się napisać porywającą powieść o miłości z historią Polski w tle… Dopiero wtedy może w pełni oddać się swojej posłudze. Ale tej miłości w „Akuszerkach” znajdziecie ogrom: między dziewczyną a chłopakiem, kobietą i mężczyzną, żoną i mężem, rodzicem i dzieckiem.

 

 

Dopełnieniem „Akuszerek” są bohaterowie. Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni 65 lat, dlatego musicie być gotowi na sporą liczbę postaci. Ważne jednak, że każda z nich jest realistycznie przedstawiona i nawet wrzucenie ich wszystkich na deski teatru świata nie prowadzi do tego, że giną gdzieś w tle. Przeciwnie: oni są i zaznaczają swoją obecność własnymi – często rozrywającymi serce – decyzjami. Na koniec wrócę do pytania z początku recenzji: czy „Akuszerki” to powieść, po którą powinni sięgnąć mężczyźni? Moim zdaniem tak! Znajdą tu bowiem wiele wzorców męskości i ojcostwa, do tego mnóstwo przykładów na to, jak powinna postępować głowa rodziny, ale też patriota. Przede wszystkim jednak każdy facet podczas lektury „Akuszerek” będzie miał okazję głęboko zajrzeć w serce kobiety i przekona się w ten sposób, że na świecie nie ma piękniejszego i bardziej wrażliwego skarbu.

 

Sława „Akuszerek” wyszła daleko poza Brzesko i Jadowniki. Jeszcze w przedsprzedaży znalazły się na 3 miejscu listy 100 bestsellerów Empiku w swojej kategorii, potem przez kilka miesięcy nie opuszczały pierwszej 40. Czułaś dumę widząc rankingi i czytając recenzje?

Przyjemność.

 

 

Wiele materiałów potrzebnych do napisania książki pozyskałaś przygotowując pracę doktorską dotyczącą imiennictwa. Wertowanie ksiąg metrykalnych to zadanie fascynujące, czy raczej niezwykle nudne?

Księgi metrykalne to moja kolejna wielka miłość. Serio. Kiedy czujesz pod palcami życie tych ludzi… 20 663 osób ochrzczonych przez 222 lata. Dotykałam ich, a oni dotknęli mnie. Nie brakowało przygód i fascynacji. A to czarownica Kaśka. A to Bierut jako ojciec chrzestny. I co chwilę wyskakiwała prababka akuszerka, żeby mi pomachać.

 

Napisałaś dwie książki i pracę doktorską dotyczącą Jadownik. To z miłości do miejsca zamieszkania, czy raczej z niechęci do podróżowania?

Głoszę chwałę Jadownik na każdym kroku (śmiech)! Brzesko też lubię, to miasto mojego dzieciństwa i młodości. Czasem miło jest gdzieś wyjechać – a potem wrócić, i już z oddali wita mnie Bocheniec.

 

 

Korzystałem z: Od „Akuszerek” do „Położnych”. Wywiad z Sabiną Jakubowską – Gazeta Krakowska, Tarnów nasze miasto.pl oraz Brzeski Magazyn Informacyjny.

Ryszard Zaprzałka

Zdjęcia – Anna Cebula (GCKiC Lisia Góra)

Zobacz również:

PO SĄSIEDZKU: NAGRODY ROZDANE

czyli ZNAMY LAUREATKI PIĄTEJ EDYCJINAGRODY im. KAZIMIERY BUJWIDOWEJ.   Beata Kowalska, Grażyna Sławińska, Sławomira Walczewska oraz Alicja Zioło – relacjonuje nasza krakowska korespondentka Katarzyna Cetera, to cztery wyjątkowe Krakowianki, które zostały laureatkami tegorocznej, piątej edycji

Czytaj więcej....

Imperium dobrych książek

czyli Żak na kiermaszu.   W sobotę 30 i w niedzielę 31 maja w hali Cracovi przy ul. Focha 40 w Krakowie odbywał się 4 Krakowski Kiermasz Dobrej Książki, którego współorganizatorem były dwie znane oficyny

Czytaj więcej....

POEZJA ŚPIEWANA

Wiersze: Ryszard Smagacz
Muzyka: Generator AI

 

  jak
  Babcia
  przy
  furtce
  stoi

 

  cierpiąc
  na
  zawroty
  historii

 

  Ryszard S.

MALOWANIE SŁOWEM

Ryszard Smagacz

Tryptyk Katyński część I

 

Część I

 

            1940 – 2010 Katyń

to

dla Polaków

ziemia

święta i przeklęta

wojenna

dwie daty

dwie listy

ale

od

teraz

pamięć jedna

 

wtedy

bezimienny guzik

z orzełkiem

teraz

obrączka

z imieniem

prezydenta

 

wtedy

strzały w tył głowy

i milczący las

wokół

teraz

salwy honorowe

Zygmunt i Wawel

i pokój

także my

jakby

nie ci

sami

oby

 

CZYTAJ DALEJ

 

Teatr Nie Teraz

Galeria Mistrzów:

Demo aktorki Teatru Nie Teraz – Aleksandry Pisz:

Najnowsze spektakle:

PREMIERA
9 czerwca 2026, Wyższe Seminarium Duchowne w Tarnowie

       W dniu premiery
 
Dwie siostry
 
Zosia i Ola
ale
       jeszcze
nie
     SIOSTRY
 
malowane
światłem
 
pisane
niczym
           ikony
na
klęczkach
 
dwa lustra
dwa
konfesjonały
 
dwa morza
z których
wyłania 
              się
 
SIOSTRA
KOLUMBA
 
       9 czerwiec 2026  
 

20 marca 2026, Gminne Centrum Kultury i Czytelnictwa w Lisiej Górze

MINIATURA TEATRALNA
PREMIERA
18 października 2025, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu

MINIATURA TEATRALNA
PREMIERA
12 października 2024, Dwór Brzozówka w Tomicach k/ Warszawy

PREMIERA
5 października 2024, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
11 października 2024, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA
8 marca 2024, Muzeum Wsi Radomskiej
15 marca 2024, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA

8 lipca 2023, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu

PREMIERA
18 marca 2023, Zakliczyńskie Centrum Kultury

PREMIERA

28 września 2022, Łomża

10 wrzesień 2022 – Suchowola koło Białegostoku
16 wrzesień 2022 – Strachocina koło Sanoka

8 wrzesień 2022 – Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
14 wrzesień 2022 – Gliwice

Pierwsza premiera online – grudzień 2020

dworek M. Konopnickiej w Żarnowcu

Lipiec 2020

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Listopad 2019

Ośrodek Praktyk Artystycznych – Dom Ludowy Maszkienice

Spektakl teatralny w wykonaniu adeptów TNT

Arkadia – Sybir – Powrót do nieswojego domu

kwiecień 2019

listopad 2018 – Opole

październik 2017 – Tuchów – Kraków – Warszawa
październik 2016 – Tarnów Ratusz
marzec 2016 – Tuchów klasztor
luty 2016 – Warszawa – Galeria Porczyńskich
sierpień 2015 – Ołpiny
listopad 2014/2015 – Tuchów, Ołpiny /Wymarsz/
październik 2014 – Warszawa Żoliborz – Dom Pielgrzyma „Amicus”
lipiec 2013 – Synagoga – Dąbrowa Tarnowska
kwiecień 2012 – Warszawa – Więzienie na Rakowieckiej

maj 2011 – Warszawa – Muzeum Niepodleglości

grudzień 2010 – Hotel Tarnovia
maj – czerwiec 2003 Peregrynacja z kopią Veraikonu: Nowy Sącz, Stary Sącz, Just, Rożnów, Tropie, Jamna, Lipnica Murowana,  Nowy Wiśnicz, Szczepanów, Zabawa, Zawada, Tarnów 

_______________________

SPOTKANIA

_______________________

więcej na www.nieteraz.pl 
www.tarnowskikurierkulturalny.pl

Książki nie tylko dla kobiet

YouTube