
czyli
niepoprawny politycznie jeszcze 39 lat po śmierci.
Wczoraj, we wtorek 27 października o godz. 17 w galerii Sztuki Dawnej (kiedyś Sali Pospólstwa) Muzeum w Ratuszu, miało miejsce niezwykłe wydarzenie, bodajże jedno z najważniejszych w kulturalnym kalendarzu mijającego roku. Było nim spotkanie z Janem Grzegorczykiem, wybitnym pisarzem i wieloletnim przyjacielem Romana Brandstaettera, poświęcone najnowszej książce tego autora pt. „Ukryty. Przypadki Romana Brandstaettera”. Było bardzo elitarnie i intelektualnie oraz familiarnie bowiem jego bohaterem był jeden z najważniejszych polskich i europejskich pisarzy, pochodzący z Tarnowa luminarz polskiej kultury Roman Brandstaetter. Szkoda, że w swoim rodzinnym mieście prawie zupełnie nieznany i programowo marginalizowany, czego najlepszym dowodem był zauważalny brak przedstawicieli Magistratu i Kurii Diecezjalnej, czy chociażby pobliskiej Katedry zajmującej ważne miejsce w dzieciństwie i latach szkolnych pisarza. Wydarzenie zorganizowane było w ramach Roku Romana Brandstaettera przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Tarnowie oraz Muzeum Ziemi Tarnowskiej. Spotkanie poprowadziła Barbara Sawczyk z Muzeum, a fragmenty prozy i wiersze Mistrza czytał aktor tarnowskiego teatru Jerzy Pal. Podczas spotkania można było kupić książkę „Ukryty. Przypadki Romana Brandstaettera” (autograf autora gratis).

Dokładnie 120 lat temu – 3 stycznia 1906 roku w Tarnowie urodził się i ukończył Męskie Gimnazjum Roman Brandstaetter (zmarł 27 września 1987r. w Poznaniu), jeden z największych judeochrześcijańskich pisarzy polskich, poeta i dramaturg, tłumacz i wybitny znawca Pisma św. . Autor, m.in. czterotomowego dzieła „Jezus z Nazaretu” i słynnego „Psałterza”, a także m.in. dramatu pt. „Upadek kamiennego domu”, który w 2006 r. z okazji 100. rocznicy urodzin pisarza wystawił tarnowski teatr (premiera 17.06.) w reżyserii innego wielkiego mistrza rodem z Tarnowa, prof. K. Brauna, ze znakomitą kreacją Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej w roli matki. To drugi powrót znakomitego pisarza na deski tarnowskiej sceny. Wcześniej, było to w 1957 r., gdy w tarnowskim teatrze prezentowano jego sztukę „Milczenie”, której premierę zaszczycił osobiście. Zaś w 2013 r. zespół tarnowskiego Teatru Nie Teraz dał w dąbrowskiej Synagodze premierę „Dnia Gniewu” tego autora, w reż. T. A. Żaka. Poza tym w Tarnowie jest jedyna w Polsce szkoła nosząca imię wielkiego pisarza – Gimnazjum Nr 11 przy ul. Szujskiego, a na Paskówce jedna z ulic nosi jego imię. No i na rogu ulic Wałowej i Rybnej stoi „menelski pomnik” R. Brandstaettera dłuta tarnowskiego rzeźbiarza J. Kucaby. A niedaleko Tarnowa, w słynnym ośrodku duszpasterskim poznańskich dominikanów na Jamnej, stworzonym przez o. Jana Górę, jest izba pamięci pisarza, który regularnie bywał w poznańskim klasztorze i którego przyjaźnią cieszył się charyzmatyczny twórca Lednicy.

„Ojciec Jan siedzi naprzeciw mnie i opowiada o swoich rodzinnych stronach w Tarnowskiem, które są również moimi stronami rodzinnymi /../ Słucham z zapartym tchem, a potem już wcale nie słucham, i tylko powtarzam w myślach te nazwy miasteczek, wsi i rzek /…/ po których pozostała tylko gorzka wiedza o straconym i nieodzyskanym raju…- wspominał Roman Brandstaetter”.
A tak wspominał swój Tarnów: Ongi za dawnych czasów rosły tu nawet palmy, wprawdzie tylko w olbrzymich wazonach w hallu hotelu „Bristol” , ale mimo to były one ważnym akcentem w śródziemnomorskim wizerunku miasta. A niebo? Neapolitańskie! Może jest w tym określeniu nieco przesady, ale ponieważ jest to niebo mojego dzieciństwa, przesada, jest nie tylko w pełni uzasadniona, ale posiada wszelkie cechy umiarkowanego prawdopodobieństwa…„

Roman Brandstaetter urodził się 3 stycznia1906 roku w Tarnowie. Postrzegany jest jako pisarz międzykulturowy, a jednocześnie głęboko katolicki, łączący dwie wielkie religie – judaizm i chrześcijaństwo – w jeden religijny i historyczny ciąg. Pochodził z rodziny żydowskiej o tradycjach literackich i głęboko zakorzenionej w tradycji Żydów galicyjskiego południa Polski. W roku 1670, skutkiem edyktu antyżydowskiego cesarza Leopolda I przodkowie Romana opuścili Austrię i osiedlili się w Polsce, w Brzesku.
Brandstaetterowie zamieszkali w Tarnowie po nałożeniu przez rząd rosyjski w 1842 roku na Żydów 25-letniego obowiązku odbycia służby wojskowej. Wtedy właśnie Abraham Brandstaetter – pradziadek Romana, urodzony w Warszawie w 1804 roku – uciekł wraz z rodziną z Warszawy do Tarnowa. Abraham założył w Tarnowie dwie tłocznie oleju. Obok ówczesnego placu Drzewnego posiadał własny dom, na dziedzińcu którego co piątek rozdzielał wśród biednych pieniądze, chleb i oliwę. Znany był szeroko ze swej bogobojności, mądrości i dobroci. Po latach jego prawnuk w „Kręgu biblijnym” napisał: „To mój pradziad nauczył mnie zza grobu przeżywać Biblię jako zjawisko nieustannie obecne”.

Dziadkiem Romana był Mordechaj Dawid Brandstaetter, urodzony w 1844 roku w Briglu. W 16 roku życia ożenił się z córką tarnowskiego kupca i zamieszkał w Tarnowie. Uznany nestorem literatury hebrajskiej – zbiorowe niezakończone wydanie jego utworów ukazało się w 1910 roku. Szereg jego opowiadań tłumaczono na język angielski, niemiecki, rosyjski.
Przez całe życie zagłębiał się w naukach talmudycznych, był współtwórcą oświecenia żydowskiego w Galicji „Haskala” – ruchu o wyraźnych tendencjach, zmierzających do europeizacji Żydów. Był zaciekłym wrogiem fanatyzmu religijnego i izolacji, czyli zamykania się w gettach.
Dzięki swojej głębokiej wierze i mądrości cieszył się powszechnym szacunkiem i poważaniem. Zmarł w Tarnowie w 1928 roku, mając 84 lata.

Rodzice Romana – Ludwik i Maria z Brandstaetterów stworzyli dom o rodzinnych tradycjach. Mieszkali w Tarnowie przy ulicy Mickiewicza. Matka, osoba subtelna i delikatna sama uczyła syna czytać i pisać, posługując się Biblią w polskim przekładzie ks. Wujka. Romana posyłano również na naukę gry na fortepianie do profesor Kosteleckiej i do pianisty Salo Baua w Tarnowie. Oboje rodzice pisarza zostali zamordowani w obozie koncentracyjnym w Treblince.
Przyszły poeta wyniósł z domu rodzinnego szerokie zainteresowanie historią i religią swojego narodu, kulturą i literaturą. Do lektury czytanych przez niego książek, doszły w wieku 13 lat, pierwsze samodzielne próby literackie i poetyckie. Pod wpływem ówczesnych poetów – J. Tuwim, L. Staff – pisał młodzieńcze wiersze, w których patetycznie odnosił się do chrześcijaństwa i pierwszych przemyśleń religijnych. Wszystkie próby pisarskie z tego okresu spłonęły w Warszawie, w czasie okupacji hitlerowskiej.

Brandstaetter ukończył szkołę powszechną, oraz Gimnazjum Męskie w Tarnowie, a egzamin dojrzałości zdał w 1924 w Krakowie. Tam też studiował filozofię i filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. W czasie studiów zadebiutował jako poeta, publikując w 1926 roku na łamach Kuriera Literacko-Naukowego wiersz „Elegia o śmierci Sergiusza Jesienina”. Tego samego roku w Nowej Reformie ogłosił wiersz „Piłsudski”. Kolejne wiersze i artykuły pisał do Głosu Prawdy, Gazety Polskiej i innych czasopism. W 1928 wydał pierwszy tom poezji pod tytułem „Jarzma”. Po ukończeniu studiów przebywał w latach 1929-1931 na rządowym stypendium w Paryżu, gdzie prowadził badania nad działalnością polityczno-społeczną Adama Mickiewicza. Praca ta zaowocowała tytułem doktora filozofii, który otrzymał w 1932 roku.

Powróciwszy z Paryża zamieszkał w Warszawie, gdzie przez rok pracował jako nauczyciel języka polskiego i gdzie podjął pracę literacką oraz publicystyczną, drukując w Kurierze Literacko-Naukowym i Miesięczniku Żydowskim. Wydał również szkice historyczno-literackie: „Legion żydowski Adama Mickiewicza” (1932), „Moszkopolis” (1932), „Wybryki antyżydowskie studentów Uniwersytetu Wileńskiego w r. 1815” (1932), a następnie „Tragedie Juliana Klaczki” (1933), i tomik poezji „Węzły i miecze” (1933) oraz zbiór pamfletów „Zmowa eunuchów” (1936).W 1935 odwiedził Turcję, Grecję i Palestynę.

Krótko po wybuchu II Wojny Światowej wyjechał do Wilna, gdzie ożenił się z wieloletnią przyjaciółką Tamarą Karren. Dzięki staraniom żony i przepisom, zezwalającym na wyjazd tylko w ramach całej rodziny, Brandstaetterowie wyjechali do Jerozolimy. W tym czasie powstał i został wystawiony dramat Romana „Kupiec warszawski”, który został bardzo nieprzychylnie przyjęty przez środowiska polskie i przysporzył autorowi wielu wrogów i całą masę negatywnych recenzji. Skonfliktowany z Polonią długo nie znajduje pracy, dopiero za wstawiennictwem swojego profesora z okresu studiów dostaje angaż w Polish Information Centre w Polskiej Agencji Telegraficznej, gdzie pracował w nasłuchu radiowym aż do czasu wyjazdu z Palestyny. W okresie palestyńskim napisał kilka dramatów, nigdy nie wystawionych w teatrze i swój największy dramat „Powrót syna marnotrawnego”.
Niewątpliwie największym ciosem tamtego okresu dla Brandstaettera było odejście żony. Jak pisała Tamara Karren w liście do o. Jana Góry, opublikowanym w książce pt. „Był jak przechodzień do domu Ojca”, odeszła z miłości do innego. a z „Nie zerwaliśmy z sobą, to ja odeszłam od niego, bez konkretnej przyczyny z jego strony, bez uprzedzenia. Poznałam oficera wojska polskiego, lekarza chirurga, bohaterskiego operatora bombardowanego Tobruku /…/ Wydawał mi się ostoją spokoju, równowagi, opieki. Zakochałam się w nim zmęczona huśtawką nastrojów i nerwów Romana.”

Po opuszczeniu Palestyny w 1946 roku Brandstaetter wyjechał do Rzymu, gdzie przyjął chrzest w Kościele Katolickim i poślubił polską szlachciankę Reginę z Brochwiczów Wiktorównę, którą poznał w sekretariacie polskiego ambasadora Kota. Prof. Kot znów wspomógł znanego już literata i Brandstaetter objął posadę attache kulturalnego przy ambasadzie RP. W roku 1948 zorganizował w Rzymie uroczystości patriotyczne – cykl akademii – z okazji setnej rocznicy założenia Legionu Żydowskiego Adama Mickiewicza. Charakter uroczystości nie przypadł do gustu nowym władzom politycznym w kraju, które spodziewały się manifestacji marksistowskiej. Miało to swoje dalsze negatywne konsekwencje w odniesieniu do pisarza, którego odwołano z attachatu przy ambasadzie.
Nadszedł czas powrotu do ojczyzny. Kiedy wysiadł z pociągu w Zebrzydowicach stało się coś niezwykłego. W dworcowej restauracji usiadł za stołem i po ośmiu latach po raz pierwszy wziął do ręki polski chleb – wtedy poraziły go ewangeliczne słowa opowiadające o spotkaniu Jezusa w Emaus, którego uczniowie rozpoznali przy łamaniu chleba.
„Przy stole nikt ze mną nie siedział, nikt nie pobłogosławił chleba leżącego przede mną, nikt go nie przełamał, ale mimo to ręka, w której trzymałem chleb mojej ziemi, drżała „. /”Krąg biblijny” – Emaus w Zebrzydowicach/
Było to dla pisarza wielkie i głębokie wzruszenie, odczytane przez niego jako ewangeliczny znak. Od tego momentu Biblia stanowiła dla niego nierozerwalną jedność Starego i Nowego Przymierza.

W Polsce pozostał już do śmierci. Napisał wiele tomów dramatów, powieści i zbiorów poezji. Przetłumaczył cztery Ewangelie i Apokalipsę. Wiele tomów napisali o Romanie Brandstaetterze inni, ale żaden z nich nie pominął tego co w swojej twórczości chciał związać – dwie najważniejsze w jego życiu religie – judaizm i chrześcijaństwo. Zmarł w Poznaniu 27 września 1987 roku, nie pozwalając w ostatnim słowie na przemówienia nad swoją trumną.

Jan Grzegorczyk jest autorem bestsellerowego pięcioksięgu o księdzu Groserze, na który składają się „Jezus z Judenfeldu”, „Adieu”, „Trufle”, „Cudze pole” i „Perła”. Napisał również kryminały „Chaszcze” i „Puszczyk”, zbiór opowiadań „Niebo dla akrobaty” oraz „Świętego i błazna”, rozmowę-testament z o. Janem Górą. Wspólnie z o. Janem Górą napisał również „Skrawek nieba” o prymasie Stefanie Wyszyńskim. Jest autorem scenariuszy filmów dokumentalnych, w tym „Widziałem wielu bogów” poświęconego Romanowi Brandstaetterowi.
/za: „Był jak przechodzień do domu Ojca” – Jan Góra OP, „Psałterz Brandstaettera w 16-tą rocznicę śmierci Pisarza” – Wydawnictwo Pallottinum oraz Roman Brandstaetter – Jerzy Reuter „Gazeta Krakowska”/
Ryszard Zaprzałka

















